Wschodząca gwiazda hokeja może okazać się jedyną osobą, która rozpali we mnie ogień...
Nazywam się Tess Owens. Mój - już wkrótce były -mąż zrobi wszystko, by zrujnować mi życie. A ja? Nie chcąc stawić czoła problemowi, robię to, co potrafię najlepiej: uciekam. Uciekam do nowego życia w nowym mieście, prosto w ramiona Rachel i jej drużyny NHL.Wszyscy zawodnicy są czarujący, ale jeden zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych - gwiazda ataku Jacksonville Rays, Ryan Langley.
Mam sześć tygodni na rozkręcenie nowego biznesu.Sześć tygodni, aby zawalczyć o swoją wolność... jednocześnie starając się oprzeć urokowi tego przystojnego hokeisty z rozbrajającym uśmiechem. Czy wspomniałam, że jest ode mnie dziesięć lat młodszy?
Pucking Wild to gorący romans hokejowy, druga odsłona serii Jacksonville Rays
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2026-05-19
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 656
Tytuł oryginału: Pucking Wild
Co pierwsze przychodzi Wam do głowy, gdy słyszycie „romans sportowy”? U mnie to klimat drużyny, charyzmatyczni bohaterowie skrywający wrażliwość, kilku aroganckich zawodników, emocje, namiętność i chemia między postaciami — ale bez przesadnego lukru. Jak na tym tle wypada „Pucking Wild” Emily Rath? O tym za chwilę, a najpierw kilka słów o fabule.
To historia Tess Owens i Ryana Langley’a. Tess przez lata tłumiła swoją prawdziwą naturę, próbując dopasować się do oczekiwań toksycznego męża i jego rodziny. W końcu postanawia zawalczyć o siebie i odnaleźć dawną wolność u boku najlepszej przyjaciółki oraz drużyny Jacksonville Rays.
Ryan, gwiazda Jacksonville Rays, sukces zawdzięcza ciężkiej pracy, a pod pozorami twardego sportowca skrywa wrażliwość i ogromną lojalność. Gdy na jego drodze staje Tess, zrobi wszystko, by ją chronić i pokazać jej, że przy nim może być w pełni sobą — bezpieczna, szczęśliwa i prawdziwa.
Zanim sięgnęłam po tę część, pomyślałam, że może warto nadrobić poprzedni tom. Ten pomysł jednak szybko mi przeszedł. Nie mam nic przeciwko seksualnej otwartości bohaterów ani ich upodobaniom, ale tutaj momentami było to dla mnie po prostu zbyt dużo i zbyt dosadnie podane. Na początku sceny seksu były pikantne, ale jeszcze zachowywały pewien umiar. Niestety, im dalej w fabułę, tym bardziej przypominały opisy rodem z Kamasutry, jedynie wzbogacone o emocje bohaterów. Co więcej, praktycznie każda scena między Tess a Ryanem kończyła się seksem. Nawet wtedy, gdy rozmawiali o ważnych sprawach, swojej teraźniejszości czy przyszłości. I właśnie to sprawiło, że historia z każdą kolejną stroną wydawała mi się coraz mniej prawdziwa, a coraz bardziej przekoloryzowana i sztuczna.
Podobnie było z dialogami. Zaczynały się naprawdę dobrze, naturalnie, ciekawie i często trafnie oddawały emocje bohaterów. Problem w tym, że niemal zawsze prędzej czy później sprowadzały się do seksu. Zresztą momentami miałam wrażenie, że całe życie Tess kręci się właśnie wokół przyjemności i pożądania. I tu pojawia się pytanie, które nie dawało mi spokoju. Jakim cudem przez tyle lat ukrywała swoje potrzeby i zainteresowania przed egoistycznym mężem, który nieustannie ją kontrolował i krytykował? Czy rzeczywiście je ukrywała? A może zamiotła je pod dywan, dla własnego spokoju i dopasowania do rodziny? Ależ mnie to nurtuje!
Żeby nie było, że widzę tu same minusy, kilka rzeczy naprawdę mi się spodobało. Przede wszystkim początek, gdzie powoli i bardzo naturalnie rozwija się relacja Tess i Ryana. Jest między nimi chemia, flirt i emocje, ale też ostrożność oraz wzajemny szacunek.
Na plus wypadają również końcowe rozdziały, gdy Tess wraz z przyjaciółmi musi zmierzyć się z nieobliczalnym Troy’em. To właśnie wtedy najmocniej widać siłę przyjaźni, wsparcia i poczucie bezpieczeństwa, jakie dają jej Rachel oraz cała drużyna Jacksonville Rays. Powiem Wam, że takich ludzi przy swoim boku też bym chciała mieć — gotowych stanąć za tobą murem, gdy najbardziej ich potrzebujesz.
A skoro mowa o drużynie, to bardzo dobrze czytało mi się wszystkie sceny z udziałem hokeistów. Ich treningi, przekomarzania i specyficzne poczucie humoru dodawały tej historii charakteru, ciepła i takiej przyjemnej, niemal rodzinnej atmosfery.
Autorka ciekawie pokazała całą drogę Tess w walce o samą siebie, o odzyskanie dawnej radosnej, wyzwolonej i wolnej Tess, która uwielbiała się śmiać, która tryskała energią i która była pierwszą kompanką do zabaw. A którą toksyczny, rozpieszczony i egoistyczny mąż, zniszczył.
To również historia o tym, że za maską silnej i pewnej siebie osoby często kryją się samotność, lęk i zdeptane poczucie własnej wartości. I o tym, jak ważni są ludzie, którzy potrafią zawalczyć o nas wtedy, gdy sami nie mamy już na to siły.
„Pucking Wild” to bardzo intensywny romans sportowy, w którym pożądanie i sceny intymne zdecydowanie wysuwają się na pierwszy plan. Dla mnie od połowy książki było tego po prostu za dużo, przez co moja ekscytacja fabułą zaczęła szybko słabnąć. I właśnie wtedy ostatecznie porzuciłam pomysł nadrabiania poprzednich tomów. To po prostu nie moje klimaty.
Jeśli jednak lubicie romanse, w których seks jest dominującym motywem, ta seria może przypaść Wam do gustu. Nie brakuje tu emocji, charyzmatycznych bohaterów i relacji, które potrafią przyspieszyć bicie serca. Ja naprawdę polubiłam Tess, Ryana i całą drużynę, ich wrażliwość, lojalność i dobre serca. Niestety, ilość oraz szczegółowość scen intymnych skutecznie odebrały mi przyjemność z lektury. Ta historia okazała się dla mnie tak gorąca, że aż się nią poparzyłam.
„Pucking Wild” Emily Rath to druga część serii „Jacksonville Rays”, która po raz kolejny zabiera czytelników do świata zawodowego hokeja, wielkich emocji i gorących romansów. Autorka umiejętnie łączy lekką, wciągającą fabułę z tematami dotyczącymi odnajdywania siebie, budowania pewności siebie oraz rozpoczynania życia od nowa.
Główną bohaterką powieści jest Tess Owens, kobieta stojąca na życiowym rozdrożu. Jej małżeństwo dobiega końca, a były mąż nie zamierza ułatwiać jej rozpoczęcia nowego etapu. Tess postanawia więc zrobić to, co wydaje jej się najprostszym rozwiązaniem – uciec od problemów i zacząć wszystko od nowa w innym mieście. Tam trafia do grona znajomych związanych z drużyną Jacksonville Rays i próbuje rozkręcić własny biznes. Szybko okazuje się jednak, że największym wyzwaniem może być nie rozwód czy nowa praca, lecz spotkanie z Ryanem Langleyem – młodszym od niej o dziesięć lat zawodnikiem NHL.
Jednym z największych atutów książki są bohaterowie. Tess to postać, którą łatwo polubić. Jest inteligentna, zabawna i pełna wewnętrznych sprzeczności. Z jednej strony chce odzyskać kontrolę nad własnym życiem, z drugiej nadal zmaga się z konsekwencjami nieudanego związku i utratą pewności siebie. Jej rozwój na przestrzeni powieści wypada bardzo naturalnie i wiarygodnie. Ryan natomiast nie jest typowym sportowcem-romantycznym bohaterem. Choć posiada urok, pewność siebie i status gwiazdy hokeja, kryje w sobie także dużą dojrzałość emocjonalną. Relacja między bohaterami rozwija się stopniowo, dzięki czemu czytelnik może uwierzyć w rodzące się między nimi uczucie.
Emily Rath świetnie radzi sobie z budowaniem chemii między postaciami. Dialogi są dynamiczne, pełne humoru i naturalnych przekomarzań. Autorka nie unika także bardziej pikantnych scen, dlatego książka przeznaczona jest przede wszystkim dla dorosłych odbiorców. Sceny romantyczne są odważne, ale dobrze wpisują się w historię i nie przytłaczają głównej fabuły.
Dużą zaletą powieści jest również klimat drużyny hokejowej. Choć sport stanowi raczej tło wydarzeń niż ich główny temat, relacje między zawodnikami dodają historii energii i lekkości. Fani romansów sportowych z pewnością docenią obecność znanych bohaterów z pierwszego tomu oraz poczucie wspólnoty, jakie panuje w drużynie Jacksonville Rays.
„Pucking Wild” to książka, która dostarcza dokładnie tego, czego oczekuje się od dobrego romansu sportowego: emocji, humoru, atrakcyjnych bohaterów i historii dającej nadzieję na nowy początek. To opowieść o odzyskiwaniu własnej siły, przełamywaniu ograniczeń i odwadze do sięgania po szczęście, nawet gdy wydaje się ono nieosiągalne. Miłośnicy romansów z motywem age gap, silną bohaterką oraz sportowym tłem znajdą tutaj wiele powodów do zadowolenia.
Latem najchętniej sięgam po takie przyjemne, ale i wyjątkowo emocjonalne sportowe romanse i muszę przyznać, że fundują mi one niesamowitą frajdę. Przeżywanie rozterek bohaterów i bycie świadkiem na polu bitwy o zakazaną miłość to zarówno miażdżąca psychicznie, ale i fundująca zapomnienie przygoda. Tak dokładnie było w wypadku tej książki, losy Ryana i Tess porwały mnie od pierwszych stron i sprawiły, że na kilka godzin świat wokół mnie przestał istnieć.
Język autorki jest niezwykle lekki i przyjemny, czytelnik przewraca kolejne strony w zasadzie bez świadomości. Pisarka ma bardzo sugestywne pióro, w mistrzowski sposób opisała balansowanie na krawędzi, wewnętrzną walkę, a także zmysłowe sceny, które dosłownie rozpalają do czerwoności. Całość dopełniają genialne, zabawne dialogi, podczas których serce bije o wiele szybciej niż powinno.
Nie myślcie jednak, że to typowy, banalny, zabawny romans z różnicą wieku o sportowcu, historia jest głębsza i bardziej subtelna, niż to się może zdawać na samym początku. Tu mocą przewodnią nie jest samo pożądanie, im mocniej poznajemy naszych bohaterów, tym bardziej odkrywamy ich ukryte pod maskami tożsamości. Nakreślone postacie są ciekawe, nietuzinkowe, sympatyczne, a przede wszystkim jak najbardziej prawdziwe. Szczególne brawa należą się za kreację Tess, kobiety uwikłanej w toksyczną relację, starającą się wreszcie uwolnić od prześladującego ją męża. Czy odważy się ona ponownie zaufać?
,,Pucking Wild" to zadziorny romans hokejowy, przesycony intensywnymi emocjami, począwszy od silnej determinacji, przez strach, aż do miłości i pożądania. Ta porywająca pozycja Was zahipnotyzuje, a bohaterowie swą głębią skradną Wasze serca i nie pozwolą o sobie zapomnieć na bardzo długo. Stańcie się naocznymi świadkami walki o zakazane uczucie i spełnienie marzeń. Gwarantuję, że historia Ryana i Tess zabierze Was do innego świata, zafunduje wielogodzinne ukojenie i relaks, czytanie tej książki to czysta nieopisana przyjemność. Polecam gorąco!
Jake daje mi radość. Caleb przynosi ukojenie. Ilmari to mojaopoka. Chcę ich wszystkich... Nazywam się Rachel Price. Kilka miesięcy temu zaczęłam staż...
Nie mogę zakochać się w żadnym graczu... nie mówiąc już o trzech! Nazywam się Rachel Price i dwa miesiące temu spotkałam idealnego mężczyznę. Spędziliśmy...
Przeczytane:2026-06-22, Ocena: 4, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 12 książek 2026, 26 książek 2026, 52 książki 2026,
„Pucking Wild” to ten rodzaj książki, gdzie otwieracie wstęp od autorki i już po kilku akapitach wiecie, jaki będzie klimat. A ja, choć zazwyczaj wstępy omijam szerokim łukiem, tym razem przeczytałam go z uśmiechem. Był lekki, zabawny i od razu wprowadził mnie w ten charakterystyczny vibe całej historii. Muszę też przyznać, że kilka opisów z całej książki naprawdę mnie rozbawiło. Moment, w którym przykładowo mężczyzna zachwyca się skórą bohaterki, określając ją jako „w kolorze kości słoniowej”, brzmiał tak przesadnie romantycznie, że aż ciężko było nie przewrócić oczami.
W „Pucking Wild” najbardziej spodobało mi się odwrócenie klasycznego motywu age gap. Zazwyczaj to starszy mężczyzna spotyka się z młodszą kobietą, a tutaj role zostały odwrócone. Tess jest starsza, bardziej doświadczona życiowo i pewniejsza siebie, natomiast Ryan, mimo że na lodzie jest gwiazdą, w relacji okazuje się dużo bardziej zagubiony i niepewny. To właśnie ona prowadzi go przez wiele nowych doświadczeń i muszę przyznać, że taki układ był naprawdę ciekawą odmianą.
Nie da się jednak ukryć, że ta książka jest bardzo spicy. I kiedy mówię "bardzo", to naprawdę bardzo. Scen zbliżeń jest tutaj mnóstwo. Na początku nie przeszkadzały mi aż tak bardzo, ale z czasem zaczęłam mieć wrażenie, że jest ich zwyczajnie za dużo. W pewnym momencie bardziej czekałam na rozwój fabuły niż na kolejną gorącą scenę. Odniosłam wrażenie, że historia mogłaby sporo zyskać, gdyby część tych momentów zastąpić większym rozwinięciem bohaterów czy ich emocji.
Autorka nie boi się poruszać tematów, które w romansach nadal nie pojawiają się zbyt często. Znajdziemy tutaj wątki homoseksualne, a także relację kobiety z trzema mężczyznami, przy czym dwóch z nich dodatkowo pozostaje ze sobą w związku. Przyznam, że na początku pomyślałam: okej, dokąd to zmierza? Jednak ku mojemu zaskoczeniu nie są to wątki nachalne ani wrzucone na siłę tylko po to, żeby szokować. Stanowią po prostu element świata przedstawionego i dość szybko przestają wydawać się czymś dziwnym. Szkoda natomiast, że mimo hokejowego tła, samego sportu jest tu naprawdę niewiele. Gdyby Ryan zamiast hokeistą był zawodnikiem innej dyscypliny, historia praktycznie niewiele by na tym straciła. Liczyłam na więcej atmosfery szatni, treningów czy meczów.
Ostatecznie „Pucking Wild” to lekka, niewymagająca lektura, idealna dla osób, które przede wszystkim szukają gorącego romansu. Ja bawiłam się całkiem dobrze, doceniłam nietypową dynamikę głównych bohaterów i kilka odważniejszych motywów, ale jednocześnie zabrakło mi większego skupienia na fabule. Gdyby było mniej scen łóżkowych, a więcej emocji i rozwoju relacji, ta historia zdecydowanie zrobiłaby na mnie większe wrażenie