W świecie iluzji nic nie jest tym, czym się wydaje. Gdzie kończy się prawda, a zaczyna manipulacja?
Mikołaj Mortysz - błyskotliwy, bezwzględny i żądny rozgłosu twórcapodcastu ,,Rigor Mortis" - obiecuje ujawnić tożsamość ,,Kowboja", brutalnego mordercy ciężarnych kobiet. Internet go uwielbia, policja błądzi po omacku, a każde nowe nagranie tylko podsyca emocje. Wraz ze wzrostem popularności rośnie też napięcie - nie tylko wśród fanów, ale i wśród tych, którzy chcieliby go uciszyć.
Honorata Kałuża, ambitna podcasterka, postanawia odkryć prawdę o Mortyszu. Z kolei jego lojalny współpracownik, Buła, zaczyna dostrzegać rysy na idealnym wizerunku szefa. Gdzieś między leśnymi potokami, prowincjonalnymi miasteczkami a dźwiękoszczelnymi kabinami radiowymi zaciera się granica między reportażem a spektaklem.
,,Rigor Mortis"to opowieść o cenie sławy i świecie, w którym największą bronią staje się mikrofon - i wierna publiczność.
Wydawnictwo: Labreto
Data wydania: 2025-11-19
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 444
Mikołaj Mortysz jest twórcą podcastu „Rigor Mortis”, który jest dość znany i lubiany. Pewnego dnia obiecuje swoim słuchaczom ujawnić tożsamość „Kowboja”, człowieka, który jest uważany za bardzo brutalnego mordercy kobiet i to tych ciężarnych. Policja nie może go namierzyć, kobiety się go boją, a Mikołaj robi na nim swoją karierę. Jednak nie każdy dobrze mu życzy, jest ktoś, kto pragnie go uciszyć. Dlaczego? Na dodatek jego lojalny współpracownik, Buła, zaczyna się buntować, mieć własne zdanie i dostrzegać rysy na idealnym wizerunku szefa. Co odkryje? Dlaczego zaczyna mniej mu ufać? Czy Mikołaj naprawdę zna tożsamość mordercy? Co się stanie?
Honorata Kałuża jest kobietą ambitną, podcasterką, która postawiła sobie za cel ujawnić prawdę o Mikołaju. Zrobi wiele, aby do tego doszło. Do czego się posunie? Co odkryje? Jak bardzo to będzie dla niej niebezpieczne?
W książce znalazłam historie, w której tak naprawdę do samego końca nie byłam pewna, jak to się wszystko skończy. Dla mnie to zdecydowanie ogromny plus. Książka mi się podobała, wciągnęła mnie praktycznie od samego początku i nie pozwoliła się od siebie oderwać aż do ostatnich stron.
Kolejną sporą zaletą jest fakt, że książkę czytamy z perspektywy wielu osób. To pozwala dużo lepiej zrozumieć historię, a także zachowania poszczególnych bohaterów.
Akcja sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Książkę czytało się dość szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór.
Bohaterowie ciekawi, dość dobrze wykreowani. Każdy ma wady i zalety, każdego należy najpierw poznać, aby móc ocenić jego zachowanie, jego punkt widzenia. Tym razem nic więcej Wam o nich nie powiem niż w zarysie historii. Zdradzę tylko, że warto ich poznać i to bardzo blisko.
„Rigor Mortis” to książka z ciekawą, wciągającą, zaskakującą historią, która mnie się podobała. Z przyjemnością polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA
RECENZJA
Dzień dobry jeszcze raz :) Ostatnia recenzja na dzisiaj :)
„Rigor Mortis” autorstwa Tomasza Żaka i Jacka Piekiełko to intensywny i mroczny kryminał, który skutecznie przyciąga uwagę od pierwszych stron. Punktem wyjścia jest sprawa seryjnego mordercy, jednak autorzy szybko pokazują, że równie ważnym tematem powieści jest świat mediów i rosnąca popularność podcastów true crime. Granica między rzetelnym śledztwem a bezwzględnym widowiskiem zostaje tu wielokrotnie wystawiona na próbę.
Fabuła rozwija się dynamicznie, pełna jest napięcia i zaskakujących zwrotów akcji, a bohaterowie – szczególnie twórca kontrowersyjnego podcastu – są niejednoznaczni i intrygujący. Książka nie tylko trzyma w napięciu, ale też skłania do refleksji nad ceną sławy i odpowiedzialnością za słowo. To lektura dla miłośników kryminałów, którzy oprócz mocnej historii cenią również aktualne i prowokujące tematy.
Recenzja powstała przy współpracy z wydawnictwem Labreto, za co bardzo serdecznie dziękuję.
Szybko okazuje się jednak, że to nie tyle prawda, co głośna narracja i szokujące materiały przyciągają uwagę słuchaczy. Internet go uwielbia, policja nie radzi sobie z tropieniem zabójcy, a każdy odcinek podcastu podkręca emocje jeszcze bardziej. Wątek kryminalny jest tłem do dużo ,,większej gry": autorzy pokazują nam kulisy świata, w którym mikrofon bywa potężniejszy niż policyjna procedura, a emocje publiczności ważniejsze niż prawda.
? To nie tylko kryminał, to społeczna refleksja. Akcja wykorzystuje popularność podcastów true crime, by pokazać, jak media potrafią manipulować odbiorcami oraz jak cienka jest granica między rzetelnym reportażem a spektaklem. Czy prawda jeszcze się liczy, gdy w grę wchodzą kliknięcia, popularność i publiczna obsesja na punkcie zła? Ta książka każe się nad tym zastanowić.
Bohaterowie są wyraziści i prowokują emocje. Mortysz, prowadzący podcast, to postać, którą łatwo polubić, ale równie łatwo znielubić. Jego ambicja, ego i determinacja, by być na topie, działają jak magnes: irytują, drażnią, ale też trudno oderwać od nich uwagę. Inni bohaterowie, jak Honorata Kałuża czy Buła, wprowadzają różne spojrzenia na to samo zjawisko, co sprawia, że historia ma więcej głębi.
Akcja trzyma w napięciu. Choć fabuła rozgrywa się w świecie audio i mediów, autorzy nie oszczędzają momentów, które przyspieszają tętno. Książka jest dynamiczna, ma wyraźne zwroty akcji i nie boi się pokazywać mrocznych stron ludzkiej natury. To lektura, która pozostaje w pamięci. Po odłożeniu książki nie tylko pamiętasz, kto był kim i co zrobił zaczynasz myśleć o tym, jak sam konsumujesz media, jak reagujesz na sensację i co właściwie jest ,,prawdą" w świecie, w którym każdy może mieć mikrofon.
? ,,Rigor Mortis" to coś więcej niż prosty kryminał. To opowieść o mediach, manipulacji, sławie i cenie, jaką płacimy za popularność, owinięta trzymającą w napięciu historią. Jeśli lubisz książki, które bawią się konwencją, prowokują do myślenia i oferują coś więcej niż tylko zagadkę kryminalną, ta pozycja może być strzałem w dziesiątkę.
,,Rigor Mortis" Jacka Piekiełko i Tomasza Żaka to kryminał, który tylko pozornie opowiada o zbrodni. W rzeczywistości jest to gorzka i bardzo aktualna opowieść o świecie mediów, pogoni za popularnością i o tym, jak sława oraz lajki potrafią wypaczyć sens rzetelnego przekazu. Autorzy pokazują, jak łatwo emocje odbiorców stają się walutą, a prawda -- niewygodnym dodatkiem, który można pominąć, jeśli nie pasuje do narracji.
Mikołaj Mortysz to bohater celowo antypatyczny. Drażni, irytuje, momentami wręcz odpycha -- i właśnie dlatego działa tak dobrze. To jeden z tych ludzi, których się nie lubi, ale których nie sposób zignorować. Jego podcast ,,Rigor Mortis" nie jest narzędziem poszukiwania prawdy, lecz widowiskiem, w którym liczy się napięcie, sensacja i reakcja publiczności. Mortysz doskonale rozumie mechanizmy rządzące odbiorcami i bez skrupułów nimi manipuluje, stawiając pytanie: jak bardzo prawda jest jeszcze ważna dla ludzi żyjących z uwagi innych?
To nie jest książka o śledztwie w klasycznym sensie, ale o narracji -- o cienkiej granicy między reportażem a spektaklem. Wątki Honoraty Kałuży i Buły dodatkowo pogłębiają ten obraz, pokazując różne perspektywy i pęknięcia w idealnie wykreowanym wizerunku medialnego idola. ,,Rigor Mortis" zostawia czytelnika z niepokojącą refleksją: w świecie, w którym mikrofon i wierna publiczność są największą bronią, prawda bywa tylko tłem dla dobrze sprzedanej historii.
Zacznę od okładki najnowszej książki Tomasza Żaka i Jacka Piekiełko pod tytułem "Rigor Mortis". Jak dla mnie jest dosyć mroczna i lekko przerażająca. Cała fabuła jest intrygująca. Ktoś tutaj morduje ciężarne kobiety. To brzmi strasznie, ale niestety tak jest. Temu brutalnemu seryjnemu mordercy została nadana ksywa "Kowboj". Czy wszystkie ciężarne powinny obawiać się o swoje życie?
Irytował mnie pewien podcaster -- Mikołaj Mortysz. Autorzy bardzo dobrze zadbali o niego, ale niestety się nie polubiliśmy. Tak czasami bywa. Mikołaj jest twórcą podcastu o takim samym tytule jak ta książka. Potrafi przyciągnąć słuchaczy. Widać, że ma mocne parcie na popularność. Jego podcasty są bardzo mroczne i dobrze wyreżyserowane. Dosłownie aż strach się bać. Czy ujawni, jak obiecał tożsamość Kowboja? Czy powinien obawiać się o swoje życie?
Poznacie jeszcze jedną podcasterkę, która będzie próbowała zdemaskować Mortysza. Czy jej się to uda? Tego oczywiście wam nie powiem.
Tutaj iluzja miesza się z realizmem. Musicie uważnie czytać, żeby nie przegapić żadnego szczególiku. Jest to pierwsza książka w tym roku, w której nie polubiłam się z ani jedną postacią. To mnie trochę przeraziło. Ich dialogi momentami mnie denerwowały. Akcja raz zwalnia, a raz przyspiesza. Znalazłam tutaj fragmenty, które polubiłam, ale i takie, które mnie niestety odpychały.
Ta intrygująca historia sprawiła, że muszę przyjrzeć się z bliska twórczości obu panów. Chyba o to im chodziło. Kto wie, może polubię ich wcześniejszych bohaterów.
Jeżeli szukacie kryminału, który będzie was mocno irytował, a mimo tego nie będziecie mogli oderwać się od czytania, to sięgnijcie po tę lekturę. Czytacie na własne ryzyko.
To jest książka-rollercoaster. Pędzi, skręca, śmieje się w głos i nagle - bez ostrzeżenia - hamuje tak, że zostajesz z emocją w gardle. ,,Rigor mortis" Tomasza Żaka i Jacka Piekiełko to czysta kumulacja energii dwóch autorów: miks, który smakuje jak świąteczny keks z najlepszej mąki i bakalii dobranych z premedytacją. Albo jeszcze lepiej - jak makowiec, po którym mówisz tylko jedno: OMG, poproszę dokładkę.
To książka o świecie, w którym wszyscy coś grają. O harpiach, hienach cmentarnych, pseudodziennikarzach i podcasterach. O sławie, która karmi ego szybciej niż rozum. I o mikrofonie - narzędziu, które potrafi być bronią masowego rażenia. Emocje? Jeśli powiem, że się ubawiłam, to jakbym nie powiedziała nic. Jest prześmiewczo, złośliwie, zaskakująco i bardzo oryginalnie. Ta historia nieustannie puszcza do czytelnika oko - i robi to bez litości.
Dialogi są tutaj absolutnym złotem. Brzmią tak, jakby były podsłuchane zza winkla, wyrwane z życia, jeszcze ciepłe. Lekkość, tempo, celność - to one niosą fabułę i nadają jej rytm. Bez nich ta książka nie miałaby tej siły rażenia.
Bohaterowie? Proszę bardzo.
Mikołaj Mortysz - zawsze przygotowany, zawsze o krok przed innymi. Skromność i pokora nie znalazły miejsca w jego słowniku wartości. Pierwszy true crime'owy podcaster w Polsce, który doskonale wie, że publika kocha spektakl bardziej niż prawdę.
Buła - poczciwina i wieczny przegryw... choć tylko pozornie. Człowiek od czarnej roboty, popychadło Mortysza, a jednocześnie postać tragicznie ludzka. Rozdarty między lojalnością wobec mentora a potrzebą szacunku do samego siebie. Szczęście zdecydowanie nie chodzi z nim pod rękę.
I Honorata Kałuża - Jezu, ile ja się przy tej postaci śmiałam. Dziecko miasta, miłośniczka zgiełku, generator chaosu wszędzie tam, gdzie się pojawi. Dżoana Krupa może się schować. Ta naiwność, ta niezdarność, ta zadziwiająca zaradność - jak to wszystko mieści się w jednej osobie? A jej dziennik wdzięczności? Pure gold.
Sceny, w których Kałuża i Mortysz komentują siebie nawzajem w samotności, są rozpisane tak plastycznie, że aż proszą się o ekranizację. Szczególnie gdy w tle pojawia się pies-mieszaniec o jakże wymownym imieniu Andrzej - dodatkowy ,,konserwant" tej relacji, absolutnie nie do podrobienia.
I kiedy już wsiąkniesz w ten rytm, kiedy jedziesz tą kolejką z prędkością ponadświetlną, nagle... cofamy się w czasie. Nastrój się zmienia, historia nabiera ciężaru, pojawia się emocjonalny pogłos, który zostaje z tobą na dłużej. Od tego momentu nic nie jest już tylko zabawą.
Dlatego, drogie Wydawnictwo Labreto, składam oficjalną petycję o kontynuację. Takie postacie to grzech zamykać w jednym tomie. Tu jest potencjał, który aż się prosi o rozwinięcie - a my, czytelnicy, kochamy takie książki. Bo jeśli nie będzie ciągu dalszego... no cóż. Nie będziemy się lubić. Unfortunately.
Czasami trzeba zrobić naprawdę złe rzeczy. W słusznej sprawie. Magda podejmuje drugą, nieudaną próbę samobójstwa. W końcu trafia na terapeutę, który...
Ta historia wydarzyła się naprawdę!1996 rok. Rosja. W rzece Aba zostaje znaleziony kawałek dziecięcej czaszki. Po intensywnych przeszukiwaniach terenów...
Przeczytane:2026-02-06, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, Kryminał, thriller, sensacja, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku - 100,
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗣𝗿𝗲𝘀𝘁𝗶ż
𝑅𝑖𝑔𝑜𝑟 𝑀𝑜𝑟𝑡𝑖𝑠 to tytuł, który od razu przyciąga uwagę i budzi niepokój. Łacińskie określenie pośmiertnej sztywności nabiera tu nowego znaczenia. Zastygają nie tylko ciała, ale też emocje i granice moralne. Jacek Piekiełko i Tomasz Żak stworzyli opowieść, która od pierwszych stron nie pozwala o sobie zapomnieć. Mikołaj Mortysz, autor popularnego podcastu, obiecuje odkryć, kim jest brutalny morderca ciężarnych kobiet. Szybko jednak okazuje się, że medialne śledztwo przeradza się w niebezpieczną grę z prawdą i własnym sumieniem. 𝑅𝑖𝑔𝑜𝑟 𝑀𝑜𝑟𝑡𝑖𝑠 to nie tylko kryminał o zbrodni, lecz także o ludzkiej ciekawości podszytej żądzą sensacji, o świecie, w którym tragedia staje się treścią do odsłuchania, a głos w słuchawkach ma władzę większą, niż chcielibyśmy przyznać. Autorzy stawiają pytanie, jak daleko człowiek jest w stanie się posunąć dla popularności, i zostawiają z dreszczem niepewności.
Mikołaj Mortysz pragnie sławy i splendoru, jest arogancki i bezczelny, źle traktuje kolegę, który pomaga mu ogarniać media społecznościowe. Czuje się od niego lepszy i mądrzejszy, a sam nie jest bez skazy, pełen natręctw i fobii, które czasem go ograniczają.
Honorata Kałuża jest niezwykle ambitna, tworzy konkurencyjny kanał i postawiła sobie za punkt honoru odkrycie prawdy o Mortyszu. Nie wierzy w istnienie Kowboja, jej zdaniem to postać stworzona przez konkurenta w celu podsycania emocji i sławy własnego kanału.
Konkurencja podcasterów przeradza się we współzawodnictwo. Mortysz wciąż podkreśla, że osobnik, o którym opowiada, istnieje naprawdę i jest nieuchwytny od ponad trzech dekad, natomiast Kałuża twierdzi, że to zlepek różnych postaci, z których Mortysz na własny użytek stworzył jedną. Żadnemu z nich nie chodziło o prawdę, lecz o udowodnienie sobie nawzajem, które z nich ma rację, i przyciągnięcie do swojego kanału większej liczby obserwatorów. Prawda była nieistotna, liczyło się tylko to, komu uwierzą słuchacze. A przy tym oboje nienawidzą się serdecznie. Mortysz karmi słuchaczy swoim punktem widzenia, a Kałuża postanawia przyłączyć się do śledztwa prywatnego detektywa Widockiego, którego wynajął jej ojciec. Postawa zarówno Mortysza, jak i Kałuży drażniła mnie jednakowo. Ich niezdrowy pęd do sławy oraz bezrefleksyjne umieszczanie niesprawdzonych informacji na swoich kanałach było dla mnie nie do przyjęcia.
Widocki podchodzi do sprawy jak profesjonalista, wszystko trzyma w sferze podejrzeń i nie wysuwa pochopnych wniosków. Honoracie natomiast bardziej zależy na wbiciu szpilki Mortyszowi niż na prawdzie. Działa tak w imię zasady, że atakując kłamcę, broni prawdy. Mówi o nim kategorycznie, nawet bez dowodów, woli stwierdzić „Mortysz kłamie” niż „być może kłamie”. Ich rywalizacja szybko wymyka się spod kontroli, a zdrowy osąd rzeczywistości ustępuje miejsca emocjom, które w pełni przejmują nad nimi władzę.
Mortysz żyje dla popularności i szumu, jaki wokół siebie wywołuje. Gdy o nim głośno, czuje, że naprawdę istnieje i upaja się tym uczuciem. Jego audytorium tylko podsyca poczucie własnej wielkości. Mikołaj Mortysz to postać, która od pierwszych stron wzbudziła we mnie skrajne emocje. Jego bezwzględność i pewność siebie mnie irytowały, a mimo to przyciągał mnie w sposób, którego nie potrafiłam zignorować. Prowadząc podcast Rigor Mortis, traktuje go nie tylko jako miejsce do opowiadania historii, ale także jako narzędzie zdobywania sławy, kształtowania narracji i wpływania na emocje słuchaczy. Jego charyzma przyciągała mnie i nie pozwalała odejść, nawet gdy widziałam, że tuż za rogiem czeka przepaść.
Bardziej interesujące od samej historii kryminalnej było pokazanie przez autorów internetowego bagienka i tego, co prowadzący kanały w sieci są gotowi zrobić dla klikbajtów. Stopniowo wyłania się obraz Mikołaja i Honoraty, ludzi z burzliwą przeszłością, która zostawiła w nich ślady i pewnie zaburzenia emocjonalne, o których ich obserwatorzy nie mają pojęcia. Nie chodzi tu tylko o śledztwo w sprawie zabójstw kobiet, bo sfrustrowany policjant pojawia się sporadycznie, głównie zirytowany zachowaniem żony zauroczonej Mortyszem i jego podcastem. Piekiełko i Żak skupiają się przede wszystkim na podcasterach, którzy dla sławy są gotowi na wszystko, nawet naginać prawdę. Ich rywalizacja przypomina pole bitwy, gdzie nie obowiązują żadne zasady.
Konkurencja między agresywnym i narcystycznym Mikołajem Mortyszem a pełną charyzmy przybyszki z oceanu Honoratą Kałużą zaczyna przybierać niezdrowy obrót. Coraz wyraźniej widać, że Mortysz być może przypisuje zbrodnie fikcyjnej, wykreowanej przez siebie postaci seryjnego mordercy. Honorata natomiast nie jest tak twarda, jak mogło się początkowo wydawać, a fakt, że stworzyła własny podcast, odzwierciedla jej przeszłość.
Nie ukrywam, że opowiedziana historia wstrząsnęła mną nie ze względu na same zbrodnie, o których piszą autorzy, lecz na to, jak znani podcasterzy i youtuberzy potrafią zręcznie manipulować opinią publiczną, grać na emocjach, podgrzewać je i przekręcać fakty, byle tylko być na wierzchu. Ta powieść jest wiwisekcją ludzkiej natury. Pokazuje pęd do sławy za wszelką cenę, bez względu na koszty.
Akcja książki dzieje się w świecie, w którym „true crime” to nie tylko gatunek książkowy czy telewizyjny, lecz coś, co żyje dzięki naszej ciekawości i chęci sensacji. Brutalne zbrodnie, media społecznościowe i pogoń za odsłonami mieszają się ze sobą, pokazując, ile kosztuje sława i jak łatwo przekroczyć granicę między prawdą a widowiskiem. Obok Mortysza pojawiają się inni bohaterowie, jak Honorata Kałuża, która próbuje dojść do prawdy, oraz Buła, który zaczyna zauważać rysy na idealnym wizerunku swojego szefa. Dzięki nim historia zyskuje więcej wymiaru i pokazuje, jak ludzie działają pod wpływem ambicji, ciekawości i własnych emocji.
Autorom udało się napisać książkę, która wciąga i trudno się od niej oderwać. Sprawa kryminalna jest ważna, ale to, co najbardziej zostaje w głowie, to pytania, które rodzi: dlaczego tak bardzo przyciągają nas historie o tragediach, co nami kieruje, gdy oglądamy kolejne nagrania i słuchamy podcastów o mordercach, i gdzie w tym wszystkim jest prawda.
Moim zdaniem 𝑅𝑖𝑔𝑜𝑟 𝑀𝑜𝑟𝑡𝑖𝑠 może zaskoczyć nawet tych, którzy myślą, że znają kryminał na wylot. To książka, która nie tylko opowiada wciągającą historię, ale też pokazuje, jak działa kultura opowiadania o zbrodni. Zakończenie pozostaje otwarte, co bardzo lubię w książkach, ponieważ daje mi przestrzeń do własnych teorii i domysłów na temat dalszych losów bohaterów, a obraz historii długo pozostaje w głowie.