ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗣𝗿𝗲𝘀𝘁𝗶ż
𝑅𝑖𝑔𝑜𝑟 𝑀𝑜𝑟𝑡𝑖𝑠 to tytuł, który od razu przyciąga uwagę i budzi niepokój. Łacińskie określenie pośmiertnej sztywności nabiera tu nowego znaczenia. Zastygają nie tylko ciała, ale też emocje i granice moralne. Jacek Piekiełko i Tomasz Żak stworzyli opowieść, która od pierwszych stron nie pozwala o sobie zapomnieć. Mikołaj Mortysz, autor popularnego podcastu, obiecuje odkryć, kim jest brutalny morderca ciężarnych kobiet. Szybko jednak okazuje się, że medialne śledztwo przeradza się w niebezpieczną grę z prawdą i własnym sumieniem. 𝑅𝑖𝑔𝑜𝑟 𝑀𝑜𝑟𝑡𝑖𝑠 to nie tylko kryminał o zbrodni, lecz także o ludzkiej ciekawości podszytej żądzą sensacji, o świecie, w którym tragedia staje się treścią do odsłuchania, a głos w słuchawkach ma władzę większą, niż chcielibyśmy przyznać. Autorzy stawiają pytanie, jak daleko człowiek jest w stanie się posunąć dla popularności, i zostawiają z dreszczem niepewności.
Mikołaj Mortysz pragnie sławy i splendoru, jest arogancki i bezczelny, źle traktuje kolegę, który pomaga mu ogarniać media społecznościowe. Czuje się od niego lepszy i mądrzejszy, a sam nie jest bez skazy, pełen natręctw i fobii, które czasem go ograniczają.
Honorata Kałuża jest niezwykle ambitna, tworzy konkurencyjny kanał i postawiła sobie za punkt honoru odkrycie prawdy o Mortyszu. Nie wierzy w istnienie Kowboja, jej zdaniem to postać stworzona przez konkurenta w celu podsycania emocji i sławy własnego kanału.
Konkurencja podcasterów przeradza się we współzawodnictwo. Mortysz wciąż podkreśla, że osobnik, o którym opowiada, istnieje naprawdę i jest nieuchwytny od ponad trzech dekad, natomiast Kałuża twierdzi, że to zlepek różnych postaci, z których Mortysz na własny użytek stworzył jedną. Żadnemu z nich nie chodziło o prawdę, lecz o udowodnienie sobie nawzajem, które z nich ma rację, i przyciągnięcie do swojego kanału większej liczby obserwatorów. Prawda była nieistotna, liczyło się tylko to, komu uwierzą słuchacze. A przy tym oboje nienawidzą się serdecznie. Mortysz karmi słuchaczy swoim punktem widzenia, a Kałuża postanawia przyłączyć się do śledztwa prywatnego detektywa Widockiego, którego wynajął jej ojciec. Postawa zarówno Mortysza, jak i Kałuży drażniła mnie jednakowo. Ich niezdrowy pęd do sławy oraz bezrefleksyjne umieszczanie niesprawdzonych informacji na swoich kanałach było dla mnie nie do przyjęcia.
Widocki podchodzi do sprawy jak profesjonalista, wszystko trzyma w sferze podejrzeń i nie wysuwa pochopnych wniosków. Honoracie natomiast bardziej zależy na wbiciu szpilki Mortyszowi niż na prawdzie. Działa tak w imię zasady, że atakując kłamcę, broni prawdy. Mówi o nim kategorycznie, nawet bez dowodów, woli stwierdzić „Mortysz kłamie” niż „być może kłamie”. Ich rywalizacja szybko wymyka się spod kontroli, a zdrowy osąd rzeczywistości ustępuje miejsca emocjom, które w pełni przejmują nad nimi władzę.
Mortysz żyje dla popularności i szumu, jaki wokół siebie wywołuje. Gdy o nim głośno, czuje, że naprawdę istnieje i upaja się tym uczuciem. Jego audytorium tylko podsyca poczucie własnej wielkości. Mikołaj Mortysz to postać, która od pierwszych stron wzbudziła we mnie skrajne emocje. Jego bezwzględność i pewność siebie mnie irytowały, a mimo to przyciągał mnie w sposób, którego nie potrafiłam zignorować. Prowadząc podcast Rigor Mortis, traktuje go nie tylko jako miejsce do opowiadania historii, ale także jako narzędzie zdobywania sławy, kształtowania narracji i wpływania na emocje słuchaczy. Jego charyzma przyciągała mnie i nie pozwalała odejść, nawet gdy widziałam, że tuż za rogiem czeka przepaść.
Bardziej interesujące od samej historii kryminalnej było pokazanie przez autorów internetowego bagienka i tego, co prowadzący kanały w sieci są gotowi zrobić dla klikbajtów. Stopniowo wyłania się obraz Mikołaja i Honoraty, ludzi z burzliwą przeszłością, która zostawiła w nich ślady i pewnie zaburzenia emocjonalne, o których ich obserwatorzy nie mają pojęcia. Nie chodzi tu tylko o śledztwo w sprawie zabójstw kobiet, bo sfrustrowany policjant pojawia się sporadycznie, głównie zirytowany zachowaniem żony zauroczonej Mortyszem i jego podcastem. Piekiełko i Żak skupiają się przede wszystkim na podcasterach, którzy dla sławy są gotowi na wszystko, nawet naginać prawdę. Ich rywalizacja przypomina pole bitwy, gdzie nie obowiązują żadne zasady.
Konkurencja między agresywnym i narcystycznym Mikołajem Mortyszem a pełną charyzmy przybyszki z oceanu Honoratą Kałużą zaczyna przybierać niezdrowy obrót. Coraz wyraźniej widać, że Mortysz być może przypisuje zbrodnie fikcyjnej, wykreowanej przez siebie postaci seryjnego mordercy. Honorata natomiast nie jest tak twarda, jak mogło się początkowo wydawać, a fakt, że stworzyła własny podcast, odzwierciedla jej przeszłość.
Nie ukrywam, że opowiedziana historia wstrząsnęła mną nie ze względu na same zbrodnie, o których piszą autorzy, lecz na to, jak znani podcasterzy i youtuberzy potrafią zręcznie manipulować opinią publiczną, grać na emocjach, podgrzewać je i przekręcać fakty, byle tylko być na wierzchu. Ta powieść jest wiwisekcją ludzkiej natury. Pokazuje pęd do sławy za wszelką cenę, bez względu na koszty.
Akcja książki dzieje się w świecie, w którym „true crime” to nie tylko gatunek książkowy czy telewizyjny, lecz coś, co żyje dzięki naszej ciekawości i chęci sensacji. Brutalne zbrodnie, media społecznościowe i pogoń za odsłonami mieszają się ze sobą, pokazując, ile kosztuje sława i jak łatwo przekroczyć granicę między prawdą a widowiskiem. Obok Mortysza pojawiają się inni bohaterowie, jak Honorata Kałuża, która próbuje dojść do prawdy, oraz Buła, który zaczyna zauważać rysy na idealnym wizerunku swojego szefa. Dzięki nim historia zyskuje więcej wymiaru i pokazuje, jak ludzie działają pod wpływem ambicji, ciekawości i własnych emocji.
Autorom udało się napisać książkę, która wciąga i trudno się od niej oderwać. Sprawa kryminalna jest ważna, ale to, co najbardziej zostaje w głowie, to pytania, które rodzi: dlaczego tak bardzo przyciągają nas historie o tragediach, co nami kieruje, gdy oglądamy kolejne nagrania i słuchamy podcastów o mordercach, i gdzie w tym wszystkim jest prawda.
Moim zdaniem 𝑅𝑖𝑔𝑜𝑟 𝑀𝑜𝑟𝑡𝑖𝑠 może zaskoczyć nawet tych, którzy myślą, że znają kryminał na wylot. To książka, która nie tylko opowiada wciągającą historię, ale też pokazuje, jak działa kultura opowiadania o zbrodni. Zakończenie pozostaje otwarte, co bardzo lubię w książkach, ponieważ daje mi przestrzeń do własnych teorii i domysłów na temat dalszych losów bohaterów, a obraz historii długo pozostaje w głowie.
Wydawnictwo: Labreto
Data wydania: 2025-11-19
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 444
Dodał/a opinię:
Halina Więcek
Przerażający dramat, który przypadkiem ujrzał światło dzienne. Opowieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Anička nie miała lekkiego życia. Pozostawiona...
Czasami trzeba zrobić naprawdę złe rzeczy. W słusznej sprawie. Magda podejmuje drugą, nieudaną próbę samobójstwa. W końcu trafia na terapeutę, który...