Ścieżki nadziei

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2017-02-02
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-240-3726-1
Liczba stron: 304
Tytuł oryginału: Walking on Water
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Hanna de Broekere

Tom 5 cyklu Dzienniki pisane w drodze

Ocena: 5.24 (17 głosów)

Po śmierci ukochanej żony, utracie domu i pracy Alan wyruszył w pieszą podróż przez całą Amerykę. Sam. Z jednym plecakiem. Z mnóstwem pytań o sens życia i cierpienia. Podczas swej niezwykłej wędrówki doświadczył dobra i ciepła, otrzymał pomoc i przekonał się o sile, jaką dać może tylko przyjaźń Spotkał ludzi, którzy na zawsze odmienili jego życie.Powoli odzyskiwał nadzieję. Ale nigdy nie wiemy, co czeka nas za zakrętem drogi. Los znów kazał Alanowi przerwać podróż i poddał go kolejnej ciężkiej próbie. Teraz jednak Alan ma coś, czego mu brakowało, zanim wyruszył – bagaż doświadczeń i mądrość zdobyte podczas wędrówki. Czy to wystarczy, aby dokończyć podróż? Czy Alan zostawi za sobą przeszłość i znajdzie siłę, by żyć na nowo? Czy odzyska szanse na miłość i zwykłe ludzkie szczęście?

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Ścieżki nadziei

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Ścieżki nadziei

Avatar użytkownika - azetka79
azetka79
Przeczytane:2017-05-15, Ocena: 6, Przeczytałam,
pół nocy nie spałam, tak mnie wciągnęła... cudowna i mega zaskakująca:) dziękuję:)
Link do opinii
To moja pierwsza przeczytana książka Evansa, ostatni tom opisanych wędrówek jak dla mnie świetny początek, by sięgnąć po kolejną jego pozycję, mimo, że będzie to już czytanie ,,od tyłu". Mam nadzieję, że wcześniejsze też są takie dobre?! Czyta się ją jednym tchem, naprawdę bardzo szybko. A dlaczego? dlatego, że akcja została opisana bardzo dobrze, że przygody i miejsca opisane są w taki prawdziwy sposób (większość zresztą jest autentycznych). Człowiek ,,idzie" cały czas, przez całe życie - jeśli się zatrzymuje to tylko na jakiś czas, by za chwilę znów ruszyć naprzód. Tak też jest z głównym bohaterem, Alan przemierza całą Amerykę pieszo tylko ze swoim plecakiem. Z bagażem, który pozwala mu przetrwać wędrówkę i bagażem doświadczeń, które tak naprawdę skłoniły go do podjęcia tego wyzwania. Podróż ta została przerwana z powodu stanu zdrowia ojca Alana, później znów wznowiona. Aż w końcu dobiega końca - cel zostaje osiągnięty i efekt zgodny z oczekiwaniami. Teraz Alan ma coś więcej, coś czego mu brakowało, zanim wyruszył - bagaż doświadczeń i mądrości zdobyte podczas wędrówki. Podczas tej niezwykłej wyprawy doświadczył dobra i ciepła, otrzymał pomoc i przekonał się o sile, jaką dać może tylko przyjaźń. Spotykał ludzi, którzy na zawsze odmienili jego życie, a on pomału odzyskiwał nadzieję. Tak naprawdę to nigdy nie wiemy co nas czeka za zakrętem losu ...
Link do opinii
Avatar użytkownika - Jedrulek
Jedrulek
Przeczytane:2017-03-15, Ocena: 6, Chcę przeczytać, 26 książek 2017, Mam,
,,Dzięki naszym wspomnieniom jesteśmy tym, kim jesteśmy. Bez nich jesteśmy niczym. Jeśli to znaczy, że czasami musimy poczuć ból, to warto". Jak tylko chwyciłam tę książkę do ręki wiedziałam, że to jedna z tych historii, które zapamiętam. Jedna z tych książek, które musiałabym sobie kupić na własność, gdybym musiała oddać ją do biblioteki. ,,Ścieżki nadziei" to ostatnia powieść z cyklu ,,Dzienniki pisane w drodze". Opowiada o ostatnim etapie wędrówki Alana, który po śmierci żony, utracie firmy i domu, gnębiony myślami samobójczymi, w poszukiwaniu nadziei oraz sensu swego dalszego życia postanawia pójść tak daleko, jak tylko będzie to możliwe - z Seattle do Key West na Florydzie, czyli blisko 5 tysięcy kilometrów. Jednak, gdy znajduje się już blisko celu, musi przerwać podróż, by wrócić do ojca walczącego o życie w szpitalu. Podczas pobytu w domu, spędzając czas z najbliższą sobie osobą, ostatnim żyjącym członkiem swojej rodziny, Alan odkrywa dziennik ojca, w którym ten spisał dla syna dzieje swoje i swoich przodków. Zapiski te pozwalają mężczyźnie dotrzeć do swego wnętrza, wsłuchać się i lepiej zrozumieć siebie. I nie tylko. Poznaje również swego tatę, który dość powściągliwy w okazywaniu uczuć synowi, po śmierci żony-matki Alana, sam wychowywał syna. ,,Przypuszczam, że jako dzieci z natury jesteśmy egoistami i oceniamy swoich rodziców nie przez pryzmat ich świata oraz ich problemów, ale z perspektywy naszego świata i tego, jak rodzice zaspokajają nasze potrzeby. Nawet gdy jesteśmy dorośli, rzadko sobie uświadamiamy, że oni też kiedyś byli młodzi". Poznaje człowieka, który cierpiał i doświadczał rzeczy, o których Alan nie miał pojęcia. Pozwala mu to spojrzeć na niego z innej perspektywy, a mianowicie z punktu widzenia doświadczenia, które ojca ukształtowało. Myślę, że właśnie po lekturze losów swego rodziciela, mężczyzna docenił go i rolę jaką spełniał w jego życiu. ,,Przypuszczam, że być rodzicem znaczy być niezrozumianym. Może jest to najlepszy dowód miłości rodzicielskiej". Wątek ten wyraźnie pokazuje nam jak ważna w codziennym życiu jest rola rozmowy, otwarcie się na drugiego człowieka i okazanie emocji. To właśnie wzajemny dialog często pozwala nam zrozumieć przyczyny postępowania drugiej osoby. Karmiąc się domysłami, wyrabiając sobie o kimś zdanie na podstawie zwykłej niewiedzy, nigdy nie damy szansy pokazania drugiej osobie swej prawdziwej twarzy. Każdy rozdział zapoczątkowany jest cytatem z dziennika Alana, i nie są to puste, wyszukane na siłę frazesy, a przemyślenia, które pobudzają czytelnika do refleksji. Towarzyszymy Alanowi w wewnętrznych rozprawach dotyczących sensu istnienia, w filozoficznych rozważaniach, które jednak podane są nam w taki sposób, iż zapraszają do wspólnych dywagacji. Nie raz odłożyłam książkę na chwilę, by odnieść się do poruszonego przez mężczyznę tematu ze swojej perspektywy. I niech nie zrazi Was nużąco brzmiące wyrażenie "rozważania filozoficzne". "Ścieżki nadziei" napisane są w tak dostępny sposób, iż wciągają w czytelnika w swą historię i zawarte w niej dysputy niczym najlepszy rozmówca i słuchacz jednocześnie. Powieść ta to zapiski dokumentujące proces akceptacji przeszłości, godzenie się z nią i na nią. Wędrówka ta jednak jest również przygotowaniem mężczyzny do stawienia czoła przyszłości. Jest niczym pomost, który Alan zbudował sobie do nowego życia. Czas, który poświęcił na marsz miał go przygotować na przyszłość, którą zbudować musi na fundamentach swojego nowego "ja". Czy jednak można przygotować się do spotkania z nieznanym? To książka, od której ciężko się oderwać. Być może dlatego, iż jest tak prawdziwa, pełna szczerych emocji i prozy życia. Myślę, że wielu odnajdzie tu cząstkę siebie, wszak chyba każdy z nas ma za sobą czas poszukiwań sensu, nadziei i ścieżek życia... ,,Nic nie pozostaje takie samo na zawsze". https://miloscdoczytania.wordpress.com/2017/03/17/sciezki-nadziei-richard-paul-evans-recenzja/
Link do opinii
Avatar użytkownika - justyna929
justyna929
Przeczytane:2017-02-14, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2017,
Ścieżki nadziei to ostatni tom serii Dzienników pisanych w drodze. Idealnie zamyka całość i wzbudza skrajne emocje. Evans pokazał cały swój kunszt autorski i połechtał wszystkie zakamarki mojej duszy i umysłu. Wiem, że to już koniec Dzienników, ale wiem też, że jeszcze nie raz wrócę do Alana i może dostrzegę w tych książkach kolejne prawdy, które się tam kryją. http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/2017/02/ostatnia-sciezka-dziennikow-pisanych-w.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - livingbooksx
livingbooksx
Przeczytane:2017-02-08, Ocena: 5, Przeczytałam,
Alan Christoffersen ma w życiu swój cel - wędrówkę. Wszystko zaczęło się w momencie, w którym umarła jego ukochana, wspaniała żona. Bohater szukał sposobu na oderwanie myśli od tragedii, jaka miała miejsce w jego niedługim życiu. Długie, piesze wędrówki sprawiały mu radość, dawały spokój duszy i relaksowały go, był w stanie pogodzić się ze śmiercią wybranki, a świat powoli nabierał barw i nowego sensu. Podjął się wielkiego przedsięwzięcia, jakim było przejście przez kilka stanów i dotarcie do Key West. Niestety, los miał wobec Alana nieco inne plany i pokrzyżował mu przygodę. W jego życie znowu wkradł się smutek, utrata, zwątpienie oraz ponowne poszukiwanie szczęścia i sensu życia. "Modląc się rozpaczliwie w oceanie łez, musimy uważać, aby nie utopić tych, którzy próbują nas uratować." Wędrówka głównego bohatera ma w sobie wiele metaforycznych znaczeń oraz przesłań. Czytając ową powieść czułam, że każdy najmniejszy aspekt ma istotną rolę w całej historii, a zmagania Alana z utratą mogą spotkać każdego z nas. Autor przedstawił drogę, którą mężczyzna pokonuje po to, aby zyskać spokój duszy i umysłu, aby pogodzić się z otaczającym go smutkiem i niedolą, stara się odnaleźć szczęście i sens we wszystkim. Wędrówka to jego cel, który odrywa jego myśli od szarej, przykrej rzeczywistości. Jest to swego rodzaju droga do zrozumienia, do poznania siebie oraz zaakceptowania nieodwracalnych wydarzeń. Niestety, podczas "oczyszczającej" wędrówki Alan będzie musiał zmierzyć się z kolejnym, przykrym epizodem w jego życiu. Na domiar złego - najbliżsi, którzy zawsze byli dla niego wsparciem, nie spisali się w swojej roli. Mężczyzna powoli traci coraz więcej - miłość, rodzinę, wsparcie... Czy obcy ludzie mogą stać się bliżsi niż rodzina? Opowieść stworzona przez Richarda Paula Evansa to historia, która ukazuje swego rodzaju godzenie się bohatera z rzeczywistością. Oprócz akceptowania przykrych i bolesnych zdarzeń, Alan odkrywa również siebie. Bliżej poznaje historię swojej rodziny, losy przodków, zaręczyny oraz wspólne życie rodziców, miłość, którą został obdarzony jako dziecko. Miał szansę spojrzeć na swoje życie oczami innej osoby, zrozumieć, co zrobił źle i starać się naprawić błędy, póki nie jest za późno. Jak się okazuje, to również nie jest łatwe, jednak do celu trzeba dążyć, pomimo kłód, które znajdują się pod nogami. Bohater pokazuje siłę, która motywuje oraz udowadnia, że wszystko jest możliwe. Autor stworzył piękną, wzruszającą i bardzo wartościową powieść, która kryje w sobie wiele przesłań i aluzji. Pomimo, że książka nie należy do najdłuższych, a jej czytanie zajmuje naprawdę niewiele czasu, to w 300 stronach można znaleźć wszystko. Każdy może spojrzeć na siebie i przemyśleć, jak wyglądałoby jego zachowanie w podobnej sytuacji. Alan'em może stać się każdy, dlatego powieść była dla mnie niezwykle wzruszająca i głęboka. Wkrótce z całą pewnością sięgnę po inne, wartościowe dzieła autora.
Link do opinii
Avatar użytkownika - janielka
janielka
Przeczytane:2017-01-30, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
,,Ścieżki nadziei" to ostatni tom serii "Dzienniki pisane w drodze"Kiedy otrzymałam propozycję, przeczytania tej książki, powiem szczerze, że trochę się zawahałam. Nie czytałam wcześniejszych części, więc bałam się, że nie do końca zrozumiem sens. Okazało się jednak, że nie potrzebnie się martwiłam. Książka okazała się wspaniała. Była to jedna z tych książek, po której długo jeszcze nie mogłam wrócić do rzeczywistości. Myślałam o niej jeszcze długo po zakończeniu czytania. Alan główny bohater zaczyna wędrówkę po stanach, która ma mu pomóc zrozumieć i przemyśleć swoje dalsze życie. Jest załamany i zdruzgotany po śmierci swojej ukochanej żony. Alan jest już prawie u kresu swojej podróży, życie jednak czasami inaczej układa swój scenariusz, Alan musi wrócić do rodzinnego domu. Jego ukochany ojciec ma ciężki zawał serca. Przy okazji wizyty Alan będzie musiał wyjaśnić i zmierzyć się z nierozwiązanymi wcześniej sprawami. Sprawy te powinien rozwiązać, aby wędrówka miała sens i zakończyła się z czystym kontem. Nasz bohater odnajduje w domu ojca pewien dziennik Jest to historia jego rodziny spisana przez ojca. Dzięki temu poznaje nieznana do tej pory historię swojej rodziny. ,,Ścieżki nadziei" to przepięknie napisana relacja z ostatniej części podróży i pożegnanie się z wędrówką. W książce mamy narrację pierwszoosobową, Alan opowiada, nam dokładnie, co robił, podczas wędrówki. Jest to relacja jakby krok po kroku, która powodowała, że można było się wczuć w rolę bohatera książki. Podobało mi się również to, że relacja ta była sucha, nie było w niej emocji, uczuć. Miało to jednak sens, bo zmuszało czytelnika do pokazania swoich emocji. Poza tym jest to dziennik z podróży, to taka forma, w której raczej opisujemy wydarzenia, relacjonujemy je, a nie rozwodzimy się nad swoimi uczuciami czy emocjami. Taka forma narracji ma również to do siebie, że czytelnik wtapia się w książkę i ma wrażenie, że uczestniczy w autentycznej podróży, że historia jest prawdziwa. Powiem szczerze, że dałam się nabrać i ciężko było mi się do końca, pogodzić z faktem, że to tylko fikcja literacka. Jest to piękna książka o miłości i smutku po stracie ukochanych osób oraz próbie poskładania swojego życia od nowa. Pokazana jest tu również rola przyjaźni, jak wielkie znaczenie ma ona dla nas, kiedy wydaje nam się, że nie mamy już nikogo. Książka bardzo mądra zmusza nas do refleksji nad własnym życiem. Książka pozwala zrozumieć, że można się podźwignąć nawet po największej tragedii, trzeba tylko na to znaleźć swój własny sposób. Alana spotkało w życiu wiele tragedii, najpierw śmierć matki, potem żony, utrata firmy, potem śmierć ojca. To wszystko niejednego z nas doprowadziłoby do skrajnego załamania czy depresji. Tu mamy jednak podane inne rozwiązanie, że nie należy się poddawać, nawet jeśli wydaje nam się, że sytuacja jest beznadziejna, mamy poszukać takiego rozwiązania, które pozwoli nam ukoić ból i dalej żyć. ,,To nie wiedza pomaga nam w naszej podróży, ale nadzieja i wiara: nadzieja, że wędrówka będzie warta naszych kroków; wiara, że dokądś zmierzamy. I dopiero gdy dotrzemy do celu wędrówki, zrozumiemy, że każdy jej krok stawialiśmy na wodzie".
Link do opinii
Avatar użytkownika - darr2
darr2
Przeczytane:2017-01-24, Ocena: 5, Przeczytałam, Zaczytana w 2017,
Jak suma małych kroków może zmienić życie Niezwykłe jest, jak dla poprawienia kondycji psychicznej, człowiek decyduje się na podjęcie walki z własnym ciałem, z własnymi ograniczeniami. Kiedy Alan Christoffersen traci wszystko, co było do tej pory dla niego w życiu ważne, wyrusza w podróż przez Stany Zjednoczone. ,,Ścieżki nadziei" są ostatnim etapem jego podróży. Niestety Alan będzie zmuszony na jakiś czas przerwać wędrówkę i wrócić do rodzinnych stron. Pomimo problemów, w dalszą drogę wyruszy silniejszy. Richard Paul Evans stworzył opowieść bardzo inspirującą do przemyśleń. Dającą szansę na docenienie tego, co człowiek ma w życiu tu i teraz. Stworzył też obraz człowieka, który im więcej przeszkód miał pod nogami, tym stawał się silniejszy, bardziej wytrwały. Alan jest postacią, która na łamach książki dzieli się osobistymi przeżyciami, uczuciami dotyczącymi jego wcześniejszego życia. Za cel swojej wędrówki obrał Key West na Florydzie. Nie wie jeszcze czy ta podróż zmieni jego życie, ale po przebytych kilometrach widzi w sobie pewne zmiany. Dostrzega w sobie światło nadziei, które może dać mu szansę na ponowne życie, inne; ale równie dobre jak przed podjęciem trudu wędrówki.
Link do opinii
Avatar użytkownika - PatrycjaKuchta
PatrycjaKuchta
Przeczytane:2017-01-02, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
Człowiek, który traci wszystko ma dwie możliwości: dać się pochłonąć rozpaczy, albo zacząć szukać nowego celu. Po śmierci żony i stracie firmy Alan decyduje się na drugą z możliwości. Postanawia wyruszyć w pieszą podróż przez całą Amerykę, od Seatle aż do Key West. Jego wyprawa obfitowała w przygody, niebezpieczeństwa, ale także w niezapomniane przyjaźnie i głębokie przemyślenia. Nieoczekiwanie musi jednak przerwać wędrówkę i wrócić w rodzinne strony, by zająć się poważnie chorym ojcem. Jednak nawet w domowym zaciszu, Alan odbędzie jeszcze jedną podróż- w przeszłość, a to, czego się dowie o swojej rodzinie po raz kolejny zmieni jego spojrzenie na przyszłość. Podróż Alana rozpoczęła się już jakiś czas temu, jednak ja dołączyłam do jego wędrówki dosłownie na ostatniej prostej. Bardzo żałuję, że nie znam jego wcześniejszych przygód, jednak Dzienniki spisane są w taki sposób, by czytelnik mógł przyłączyć się do Alana w dowolnym momencie, bez obaw, że zgubi się w jego historii. Choć wszystkie pięć tomów łączy się w jedną całość, którą spaja wędrówka przez Amerykę, każdy tom obejmuje pewien zamknięty okres podróży. Zaczynanie serii od ostatniego tomu jest może dosyć niefortunne, ale autor zadbał o to, by każdy tom stanowił całość, przez co nie ma znaczenia po który tom serii zdecydujecie się sięgnąć. Ja żałuję jednak, że nie rozpoczęłam przygody z bohaterem od samego początku, do czego z resztą zachęcam, jednak nie wykluczam, że decyduję się w przyszłości na przeczytanie poprzednich tomów. ,,Dzięki naszym wspomnieniom jesteśmy tym, kim jesteśmy. Bez nich jesteśmy niczym. Jeśli to znaczy, że czasami musimy poczuć ból, to warto." Jeśli znacie choć jedną powieść Evansa, możecie być pewni czego się spodziewać. Jego książki są niezwykle lekkie, subtelne i naszpikowane mądrościami. Są jak powiew świeżego powietrza w dusznym pomieszczeniu, bo choć ulotne, pozwalają choć na chwilę odetchnąć i (niemal dosłownie) przewietrzyć myśli. Evans dochodzi do prostych wniosków, często bardzo oczywistych jednak z jakiegoś powodu umykających nam w pędzie życia. Właśnie dlatego na pewno nie jest to ostatnia powieść jego autorstwa po którą sięgnę. Nie jestem w stanie powiedzieć Wam czy ten tom jest lepszy czy gorszy od poprzednich. Oceniam go jako zamkniętą całość i ze zdziwieniem muszę przyznać, że główny motyw jakim jest wędrówka wcale nie okazał się najmocniejszą, ani najistotniejszą stroną książki. O wiele bardziej wzruszająca i wciągająca była część, którą bohater spędził w rodzinnych stronach. I co ciekawe, choć to wędrówka miała dostarczyć mu odpowiedzi na dręczące pytania, najwięcej wniosków wyciągnął nie ruszając się nawet z domu. Jeśli chodzi o ten kawałek trasy jaki przeszliśmy razem, zdarzało się kilka ciekawych i zaskakujących momentów, ale zaskoczyło mnie jak wiele autor poświęca miejsca na opisanie nieistotnych szczegółów na temat tego gdzie bohater nocował czy co jadł na kolację (choć bez wątpienia sporo zachodu kosztowało autora sprawdzenie jakie hotele i regionalne dania miał do wyboru.) ,,Czasami nasze troski przytłaczają nas tak bardzo, że nie dostrzegamy ciężarów, pod którymi uginają się ludzie wokół nas." O CZYM? ,,Ścieżki nadziei", to sentymentalna podróż w przeszłość ku poszukiwaniu korzeni i swojej tożsamości, ale także odważna wyprawa w przyszłość, niezależnie dokąd ona zaprowadzi. Piękne plenery, warte zapamiętania sentencje, sympatyczni bohaterowie, sporo wzruszeń, odrobina łez i całe mnóstwo melancholii i wspomnień przeszywających teraźniejszość niczym sztylet, lecz definiujących nas, jako ludzi- to wszystko znajdziecie w tej powieści. Pięknej, wciągającej i bez wątpienia wartej przeczytania, bez względu na znajomość poprzednich tomów. Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Między Słowami! Recenzja pochodzi z mojego bloga: http://beauty-little-moment.blogspot.com/
Link do opinii

"Ścieżki nadziei" to ostatni tom Dzienników pisanych w drodze. W tej części zaciekawiła mnie przeszłość Ojca Alana gdzie można poznać jego korzenie i jak potoczyło się dalsze życie. Książka bardzo życiowa, każdy człowiek odbywa wędrówkę,ma przed sobą swój własny cel do którego pragnie dotrzeć. Autor bardzo ciekawie opisuje wszystkie miejscowości, które przemierzał Alan. Sama bym chciała odwiedzić Stany Zjednoczone, może kiedyś się uda. Na minus uważam szczegółowe opisy przyrządzania posiłków pojawiających się co rozdział. Nie było to potrzebne.

Trochę smutno się zrobiło, że to już koniec. Podczas lektury zżyłam się z głównym bohaterem i kibicowałam mu na każdym etapie. Na końcu bardzo ciekawy list od autora,w którym wyjaśnia skąd pomysł na cykl książek o wędrówkach. Lektura motywująca dla ludzi, którzy też szukają ścieżek nadziei.

Link do opinii

Człowiek musi iść. Do tego został stworzony. *** Po śmierci ukochanej żony, utracie domu i pracy Alan wyruszył w pieszą podróż przez całą Amerykę. Sam. Z jednym plecakiem. Z mnóstwem pytań o sens życia i cierpienia. Podczas swej niezwykłej wędrówki doświadczył dobra i ciepła, otrzymał pomoc i przekonał się o sile, jaką dać może tylko przyjaźń Spotkał ludzi, którzy na zawsze odmienili jego życie.Powoli odzyskiwał nadzieję. Ale nigdy nie wiemy, co czeka nas za zakrętem drogi. Los znów kazał Alanowi przerwać podróż i poddał go kolejnej ciężkiej próbie. Teraz jednak Alan ma coś, czego mu brakowało, zanim wyruszył – bagaż doświadczeń i mądrość zdobyte podczas wędrówki. Czy to wystarczy, aby dokończyć podróż? Czy Alan zostawi za sobą przeszłość i znajdzie siłę, by żyć na nowo? Czy odzyska szanse na miłość i zwykłe ludzkie szczęście? *** Ścieżki nadziei zamykają bestsellerową serię Dzienniki pisane w drodze Richarda Paula Evansa. Autor Kolorów tamtego lata i Stokrotek w śniegu zabiera nas w podróż, która odmienia życie i pozwala odzyskać nadzieję.

Link do opinii

Jakoś przegapiłam pojawienie się książki w bibliotece i dopiero gdy pojawiła się kolejna (Sprzedawca marzeń) zawłaszczyłam obydwie. 

Dobiega końca podróż Alana, w trakcie musiał ją przerwać, gdyż jego ojciec trafia do szpitala i umiera. Na Key West uzmysławia sobie, że to początek nowego życia, które zamierz spędzić z Falence.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Poczytajka
Poczytajka
Przeczytane:2017-04-30, Ocena: 6, Przeczytałam,

Z końcem kwietnia dotarłam wraz z Alanem Christoffersenem – bohaterem serii „Dzienniki pisane w drodze” Richarda Paula Evansa na Key West na Florydzie. Przemierzyliśmy wspólnie ponad 5600 km idąc pieszo przez lasy, góry, bagna, bezdroża, malutkie miasteczka o często śmiesznie brzmiących nazwach oraz wielkie aglomeracje. A wszystko to w zmiennych warunkach pogodowych i z różnym nastrojem. Poznaliśmy wiele nowych ludzi, z jednymi spędziliśmy bardzo krótki czas, z innymi zaprzyjaźniliśmy się na dłużej.


Ostatni etap podróży bohatera został przerwany przez chorobę jego ojca, który na skutek kłopotów z sercem znalazł się w szpitalu. Powrót do Pasadeny w Kalifornii i chwile spędzone z rodzicem utwierdziły Alana w jego postanowieniach. Tragiczne wydarzenia, którym Alan musiał stawić czoła, nie przyczyniły się do rezygnacji z wędrówki, a tylko opóźniły ją o jakiś czas.
Bohater, jeszcze bardziej zmotywowany, dzielnie pokonał ostatnich 800 km. i zgodnie ze swoim postanowieniem dotarł na Key West, do najbardziej wysuniętego na południe miejsca w Stanach Zjednoczonych.


Ta ekstremalna wędrówka pozwoliła bohaterowi zmierzyć się z żałobą po stracie ukochanej żony i uwierzyć, że po nawet największej tragedii można rozpocząć swoje życie na nowo. Bo koniec jednego jest zawsze początkiem czegoś następnego. Mnie – czytelnikowi wycieczka z Alanem dostarczyła mnóstwa niezapomnianych wrażeń, pozwoliła przeżyć wiele pięknych emocji i spowodowała, że uroniłam niejedną łzę. Ta wyjątkowa podróż poprowadziła mnie przez niesamowite miejsca, w których spotkałam ciekawych ludzi.


„Dzienniki pisane w drodze” to niezwykle autentyczna opowieść o nadziei, w której nie ma miejsca na banały i ckliwość. Dzięki temu, że autor osobiście przebył drogę z Seattle do Key West razem ze swoją najstarszą córką, jego relacja jest bardzo prawdziwa, wiarygodna, rzetelna i szczegółowa. Podczas lektury nie odnosimy wrażenia, że opisywane wydarzenia są tylko ładną bajeczką dla grzecznych (albo niegrzecznych) dzieci. I choć znajdziecie tu sporo mądrości i prawd życiowych, charakterystycznych dla powieści autora, to nie są to wytarte frazesy, ale trafne wnioski płynące z głębokich przemyśleń. Czasem warto się przecież zatrzymać i zastanowić, nawet nad najbardziej oczywistymi sprawami.


Uwielbiam ten rodzaj powieści, w których bohaterowie podróżują, wędrują, pokonując własne słabości i zwyczajną ludzką niemoc. Pamiętam emocje, jakie wzbudziła we mnie „Dzika droga” Cheryl Strayed, czy „Nie pozwól mi odejść” Davida W. Pierce’a. I mogę śmiało powiedzieć, że w przypadku cyklu napisanego przez Richarda Paula Evansa stało się podobnie. Dlatego nie zachęcam Was do przeczytania „Ścieżek nadziei”, ponieważ po prostu MUSICIE poznać wszystkie pięć części „Dzienników pisanych w drodze”. Naprawdę warto.

Link do opinii
Inne książki autora
Szukając Noel
Richard Paul Evans0
Okładka ksiązki - Szukając Noel

Gdy Mark był dzieckiem, mama opowiadała mu, że anioły czasem przebierają się za ludzi i schodzą na ziemię. Gdy dorósł, zwątpił w te słowa. Kiedy...

Obiecaj mi
Richard Paul Evans0
Okładka ksiązki - Obiecaj mi

"W zamkniętych na klucz i ukrytych w szafie szkatułkach przechowuję dwa naszyjniki. Są podarunkami od dwóch mężczyzn. Oba naszyjniki są piękne i...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Joanna Jagiełło
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Na Jowisza 2! Nadal uzupełniam Jeżycjadę
Emilia Kiereś, Małgorzata Musierowicz
Na Jowisza 2! Nadal uzupełniam Jeżycjadę
Księżniczka Zoja
Marcin Szmel
Księżniczka Zoja
Powrót na Zaginiony Kontynent
Przemysław Hytroś
Powrót na Zaginiony Kontynent
Retorsja
Tomasz Brewczyński
Retorsja
Zimne wody Wenisany
Linor Goralik
Zimne wody Wenisany
150 wesel i grób
Magdalena Kubasiewicz
150 wesel i grób
Riku i królestwo bieli
Randy Taguchi
Riku i królestwo bieli
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy