Okładka książki - Sen na grzbiecie żółwia

Sen na grzbiecie żółwia


Ocena: 5.5 (4 głosów)

Wzruszający portret trudnego dzieciństwa.

 

Ta opowieść nie pędzi autostradą szalonej fabuły, lecz zaprasza do wędrówki subtelnym szlakiem ludzkiej wrażliwości. To historia dla tych, którzy nie boją się zanurzyć w sobie i dla tych, którzy wiedzą, że czasem największe przygody dzieją się tam, gdzie nikt nie patrzy - w środku nas samych.

 

Główna bohaterka, Zuzia, rodzi się jako wcześniak i pierwsze tygodnie życia spędza w szpitalnym inkubatorze, w samotności. Wydaje się, że ta samotność naznacza całe jej życie. Zuzia uważa, że skoro urodziła się przedwcześnie, musi być... niedokończona i niedoskonała. W najdramatyczniejszym momencie swojego życia, w jej śnie zjawia się olbrzymi żółw - niespodziewany towarzysz, z którym wyrusza w niezwykłą podróż po nieznanych zakamarkach swojego umysłu. Spotkanie z żółwiem zapoczątkuje wewnętrzną przemianę bohaterki.

Informacje dodatkowe o Sen na grzbiecie żółwia:

Wydawnictwo: selfpublishing
Data wydania: 2025-12-01
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788397831605
Liczba stron: 138
Język oryginału: polski

więcej

Kup książkę Sen na grzbiecie żółwia

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Sen na grzbiecie żółwia - opinie o książce

Avatar użytkownika - grzegorzsekala
grzegorzsekala
Przeczytane:2026-02-08,

„Sen na grzbiecie żółwia” to niezwykle wzruszająca historia Zuzi, która od najmłodszych lat zmaga się z niesprawiedliwością.
Opowieść przedstawiona jest z perspektywy dziewczynki, która jako wcześniak czuje się niedokończona i niedoskonała – niska, drobna, chorowita. Uważa, że ma prawo być niewidzialna dla świata, a społeczeństwo może ją gardzić i wyśmiewać. Czyny rodziców tylko utwierdzają ją w tym przekonaniu. Mama i Tata postrzegają ją przez pryzmat rodzicielskiego obowiązku, nie dostrzegając w Zuzi prawdziwej istoty, takiej z ludzką wrażliwością.

Widzą ją ciągle jako potrzebującą wsparcia i pomocy dziewczynkę. Oni sami pogubili się w nowej roli; rodzicielstwo spadło na nich nagle, a ich wielka miłość zaczęła wygasać, co doprowadziło ich do rozpaczy. To był początek ogromnej tragedii rodzinnej.

Historia ta przepełniona jest bólem, smutkiem i zagubieniem.
Autor podkreśla, jak bardzo dziecko potrzebuje być dostrzegane przez rodziców.

Często bywa, że dziecko staje jakby obok, nie w centrum uwagi, jak powinno. Staje się dodatkiem do rodziny. Zapominamy, że każdy człowiek jest wartościowy, ma prawo być sobą i nie musi niczego udowadniać. „Sen na grzbiecie żółwia” to kawałek solidnej literatury o podłożu psychologicznym.

Historia ta była dla mnie podróżą w głąb siebie, wędrówką, która zmusiła mnie do refleksji, zadumy i podjęcia pewnych postanowień.
Autor udowodnił, że cierpienie ma wiele twarzy, a najgorsze jest to psychiczne – to, które tkwi głęboko w nas. A my? Nie potrafimy tego wykrzyczeć ani sprzeciwić się mu. Co gorsza, podobnie jak ta drobna istota z opowieści Pawła Nosa, bierzemy na siebie cały ciężar niesprawiedliwości, obwiniając samych siebie.

Tak jak życie Zuzi było rozbite na milion niewidocznych kawałków, tak moje serce pękło po tej historii. Już dawno nic mnie tak mocno nie wzruszyło. Po lekturze potrzebowałam chwili, aby dojść do siebie i poukładać wszystko, co przeczytałam.

Zachęcam do przeczytania tej książki i przekazywania jej dalej, ponieważ niesie ze sobą niezwykle ważny przekaz! Uważam, że dla jednych będzie to cenna lekcja, dla innych zaś terapia.

Książka powinna trafić przede wszystkim do młodych czytelników, aby uświadomić im, jakie są najważniejsze wartości życiowe, zwłaszcza w dobie rosnącego hejtu.

Rzadko nadaję książkom najwyższe oceny, ale w tym przypadku nie zawaham się tego zrobić. Nie dostrzegam żadnych uchybień! Jestem w pełni usatysfakcjonowana.

Gorąco polecam!!! "Facebookowy blog "SĘK W TYM"

Link do opinii
Avatar użytkownika - ESSE
ESSE
Przeczytane:2026-01-17, Ocena: 6, Przeczytałem, Przeczytane,

Polecam! Nietuzinkowa opowieść podnosząca na duchu.

Link do opinii
Avatar użytkownika - AgnieszkaKaniuk
AgnieszkaKaniuk
Przeczytane:2026-04-21, Ocena: 6, Przeczytałam, Recenzenckie , Posiadam,

Lekcja czułości i siła wrażliwości - o książce ,,Sen na grzbiecie żółwia" Pawła Nosa

 

Wszyscy nosimy w sobie miejsca, które nigdy do końca nie zagoiły się po dziecięcych rozczarowaniach - te chwile, gdy czuliśmy się zbyt kruchymi, by nadążyć za światem, i zbyt cichymi, by ktokolwiek nas usłyszał. Szukamy schronienia w wyobraźni, budując tam bezpieczne azyle, które pozwalają nam przetrwać chłód i brak uważności ze strony najważniejszych osób. O tej subtelnej, a zarazem bolesnej próbie odnalezienia własnej wartości traktuje ,,Sen na grzbiecie żółwia" autorstwa Pawła Nosa. Ta historia staje się dowodem na to, że prawdziwa siła nie polega na byciu doskonałym, ale na odwadze do zaopiekowania się własną wrażliwością w świecie, który nie zawsze potrafi nas zrozumieć.

 

Opowieść o Zuzi to zapis dorastania dziewczynki, która przyszła na świat jako wcześniak i odtąd próbuje odnaleźć swój punkt oparcia w rzeczywistości nieustannie wymykającej się jej z rąk. Twórca prowadzi nas przez codzienność bez zbędnego upiększania, pokazując dom, w którym troska miesza się z bezradnością dorosłych, a miłość bywa przysłonięta lękiem przed słabością córki. W tej dusznej atmosferze sen staje się jedyną przestrzenią wytchnienia. Spotkanie z tytułowym żółwiem otwiera przed bohaterką drogę do zrozumienia, że cechy, które inni uznawali za defekt, mogą stać się fundamentem nowej tożsamości.

 

Na szczególne uznanie zasługuje fakt, że mimo niewielkiej objętości książki, autorowi udało się zawrzeć w niej niezwykły ładunek treści i emocji. Paweł Nosa udowadnia, że nie potrzeba setek stron, by stworzyć kompletną i głęboką historię, która wybrzmiewa w sercu jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony.

 

Autor z niezwykłą delikatnością kreśli obraz straty, która ma wiele obliczy - od bolesnego braku więzi z najbliższymi, po stopniowe znikanie osób stanowiących filary jej świata. Ten narastający ciężar sprawia, że motyw snu staje się dla bohaterki czymś więcej niż ucieczką; to rodzaj koniecznej, wewnętrznej strefy, w której może ona bezpiecznie przetworzyć ból nie do udźwignięcia na jawie. Dzięki temu tekst zyskuje głębię psychologiczną, pokazując, jak czule umysł potrafi zaopiekować się traumą i ubrać trudne emocje w symboliczne obrazy, gdy rzeczywistość przestaje oferować jakiekolwiek ukojenie.

 

Język, którym posługuje się pisarz, to uczta dla wyobraźni, utkana z gęstych, plastycznych metafor, nadających niematerialnym stanom konkretne kształty. Autor nie tylko opisuje lęk czy smutek, ale pozwala czytelnikowi niemal ich dotknąć. Konstrukcja książki, oparta na płynnym przenikaniu się faktów z bogatym, sennym krajobrazem, tworzy unikalny rytm. Oniryczna warstwa tej powieści, pełna symboli i żywych barw, staje się przeciwwagą dla chłodu codzienności, sprawiając, że czytanie jest przeżyciem niezwykle zmysłowym.

 

Wybór żółwia na duchowego przewodnika Zuzi jest genialny w swej trafności. To zwierzę, które nosi swój dom na grzbiecie, staje się symbolem bezpiecznego wycofania i ochrony miękkiego wnętrza przed drapieżnym światem. Twórca pokazuje, że to, co otoczenie postrzega jako powolność czy ociężałość, w rzeczywistości jest inną strategią przetrwania - majestatycznym, spokojnym rytmem, który pozwala dostrzec detale niedostępne dla tych, którzy wiecznie pędzą. Choć fabuła nasycona jest melancholią, bije z niej uniwersalna nadzieja, że każde wyobcowane dziecko może w końcu odnaleźć własny głos.

 

Ta lektura staje się dla mnie doświadczeniem wyjątkowo bliskim. Jako wcześniak, który codziennie mierzy się z ograniczeniami niepełnosprawności, odnalazłam w losach Zuzi echa własnych zmagań. Choć dorastałam w kochającej rodzinie, doskonale znam ten chłód płynący ze strony rówieśników - poczucie stania z boku, gdy inni pędzą naprzód, a we własnym tempie musimy wydeptać bezpieczną ścieżkę. Książka stała się dla mnie lustrem, w którym odbija się nie tylko ból wyobcowania, ale też kojąca prawda, że nasza wartość nie zależy od prędkości marszu, lecz od siły, z jaką chronimy swoje wewnętrzne światło.

 

Powieść czyta się z niezwykłym oddaniem, mając nieustanne poczucie, że jest się integralną częścią tej przejmującej, literackiej podróży - wyprawy, która głęboko ubogaca nas wewnętrznie jako ludzi. Kontakt z tą pozycją to przede wszystkim lekcja czułości wobec własnych pęknięć i akceptacji faktu, że każdy z nas ma prawo do indywidualnego czasu gojenia ran. Autor skłania do zastanowienia się, jak wiele z naszych dorosłych blokad wynika z dawnego poczucia bycia jedynie tłem dla życia innych. To mądra przestroga przed ocenianiem ludzi jedynie przez pryzmat ich sprawności, przypominająca, że pod powierzchnią wycofania często pulsuje bogaty świat, który po prostu potrzebuje bezpiecznego gruntu.

 

Bezwzględna wartość tej książki tkwi w jej zdolności do nazywania tego, co niewypowiedziane - daje ona głos wszystkim, którzy kiedykolwiek czuli się nieadekwatni. Polecam ją każdemu, kto szuka w literaturze autentycznego wzruszenia, a szczególnie tym, którzy budują swoją tożsamość na przekór trudnym doświadczeniom. Warto po nią sięgnąć, by przypomnieć sobie, że delikatność to nie ciężar, lecz unikalny dar.

 

,,Sen na grzbiecie żółwia" to opowieść, która nie kończy się wraz z ostatnią stroną, lecz zostaje w nas jako ciche przypomnienie o prawie do własnej natury. Paweł Nosa udowadnia, że choć nie mamy wpływu na to, jak gwałtownie przywitał nas świat lub jak bardzo zawiedli nas ludzie, to wciąż mamy moc, by odnaleźć w sobie bezpieczny dom. To lektura dla każdego, kto kiedykolwiek czuł się niekompletny - kojący dowód na to, że pęknięcia, przez które przenika ból, są jednocześnie miejscami, przez które do naszej duszy w końcu wpada światło.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - easosnowska
easosnowska
Przeczytane:2026-04-19, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Życie to podróż, a każda wyprawa zaczyna się od pierwszego kroku... W "Śnie na grzbiecie żówia" mamy do czynienia nawet z rozgrzewką, bo historia Zuzanny zaczyna się od momentu, w którym spotkali się jej rodzice. I można by pomyśleć, że będzie to kolejna, czasami za mocno wyidealizowana, opowieść, ale tak nie jest. Zuzia bowiem urodziła się jako wymagający większej uwagi wcześniak. To zaś sprawiło, że jej rodzice zaczęli się od siebie oddalać, i jakby tego było mało, poza domem dziewczynka zaczęła czuć się niewidzialna i dziwna. Wsparcie dostaje jedynie od babci i od... żółwia, który odwiedza ją pewnej nocy. W jego towarzystwie Zuzia rusza w podróż, w czasie której ma okazję poznać nie tylko nowe miejsca, ale również siebie. To sprawia, że dziewczynka zaczyna inaczej patrzeć na świat, i... niemal z marszu zaczyna przekazywać swoją wiedzę innym. Tylko czy ludzie będą gotowi wsłuchać się w słowa dziecka? I co ważniejsze zrozumieć je i zacząć stosować w praktyce? O tym musicie przekonać się sami... Tylko ostrzegam, byście zarezerwowali sobie nieco więcej czasu na tę książkę, po historia Zuzi choć niewielka objętościowo zmusza do analizy na bieżąco. Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorowi
Link do opinii
Reklamy