Skaza

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2018-09-05
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788379760169
Liczba stron: 579

Tom 1 cyklu Bernard Gross

Ocena: 5.4 (20 głosów)

Zimą 2018 roku ze skutego lodem jeziora zostają wyciągnięte zwłoki nastolatka. Patolog jest pewien, że śmierć chłopca nastąpiła w wyniku utonięcia. Znamion przestępstwa nie nosi też ciało starszego, bezdomnego mężczyzny o nieustalonej tożsamości. Oba zgony łączy tylko mroźna noc. A to niestety za mało, by rozpocząć śledztwo...
Jednak zdaniem komisarza Bernarda Grossa pytań w obu sprawach jest więcej niż odpowiedzi. I kiedy zacznie je zadawać, mieszkańcy pobliskiego miasteczka nabiorą wody w usta. Gross przekonuje się z czasem, że ich milczenie to mur, za którym czają się duchy przeszłości.
Kluczem do odkrycia prawdy może okazać się wyjaśnienie starej sprawy tajemniczego zaginięcia…

Kup książkę Skaza

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Skaza

„Skaza” Roberta Małeckiego to jedna z tych książek, o których się  nie zapomina. Trudno orzec, czym jest tytułowa skaza, bo jej ślad możemy odnaleźć w bardzo wielu miejscach. Wydaje się, że wszyscy bohaterowie książki są naznaczeni, określeni swoim losem. Nie ma tu ludzi, którzy nie popełniają błędów, ani takich, którzy szybko i łatwo potrafią wybaczać. Tu nie ma prostej odpowiedzi, a zadawane przez bohaterów pytania często są tak niewygodne, że odpowiedź na nie zdaje się być mocno odwlekana w czasie.

Zarówno komendant Bernard, jego syn, żona, która po wypadku bardziej przypomina roślinę, niż człowieka, zdają się być naznaczeni. Żadne z nich nie ma łatwo w życiu. Syn zmaga się ze stanem matki, popadając w konflikty na studiach, pijąc i rozrabiając. Stary komendant ucieka „w pracę” i w klejenie modeli samochodów. Stale znajduje sobie jakieś zajęcie, prawdopodobnie po to,  by za dużo nie myśleć, między kolejnymi wizytami w szpitalu, na oddziale tak zwanych „śpiochów”. Inni odwiedzający to ponure miejsce dają mu różne „dobre rady”, co tylko pogarsza jego nastrój i zapewne sprawia, że narastają jego problemy ze zdrowiem.

Jego pracownicy też wydają się być naznaczeni; Skałka wdaje się w z pozoru wygodny romans, inny z policjantów, dla własnych korzyści, wplątuje się w prowadzone przez Bernarda śledztwo i przy nim mataczy.

Bez winy nie pozostaje też rodzina, w której sprawie jest prowadzone dochodzenie. W jej historii pełno jest oszustw; morderstw, kradzieży, wzajemnego wrabiania, czy wyłudzania pieniędzy.

Niektórzy kłamią, by chronić swoich bliskich, inny, by zatrzeć niewygodną prawdę. A pozostali, bo tak często jest łatwiej i można – nie bez bólu – spojrzeć sobie w oczy.

Wszystko w tej historii zdaje się lepić. Od brudu, kłamstw, utraconych nadziei, przeszłych i przyszłych win, a duszna atmosfera i podkręcone nieco na samym końcu tempo, sprawiają, że opowieść o małej Chełmży ma swój swoisty klimat, od którego trudno się oderwać.

Autor bardzo sprawnie opisuje swoich bohaterów; nikogo zdaje się nie oszczędzać.  Nie ma w tej historii ani jednej, jednowymiarowej postaci. Wszystkie są wielowymiarowe, a my, czytelnicy, z każdą następną, odwróconą stroną poznajemy ich najgłupsze sekrety, pragnienia i kłamstwa.

Pan Małecki zastosował bardzo prosty, lecz nadzwyczaj skuteczny zabieg, który sprawia, że poznajemy zarówno przeszłość, jak i teraźniejszość opisywanych przez niego bohaterów, za pomocą krótkich, stosowanych zamiennie rozdziałów. Przyznam, że trochę się w tym wszystkim pogubiłam, bo jest tu podział nie tylko na wcześniej i później, ale również na godziny, co sprawia, że żeby być na bieżąco, trzeba by ciągle coś w myślach liczyć. To wywołuje niewielkie zamieszanie.

Wszystko zaczyna się niczym rasowy kryminał, rodem ze Szwecji, gdzie w skutym mrozem i zimnem krajobrazie, pojawia się trup, a w tym przypadku nawet dwa. Na zamarzniętym jeziorze. Wezwani na miejsce policjanci dokonują wstępnych oględzin, na miejscu pojawia się również Bernard i to dzięki niemu śledztwo pomału się rozwija, by pod koniec nabrać  szybszego tempa.

Nim to jednak nastąpi, komisarz i jego współpracownicy muszą odbyć wiele ważnych i mniej ważnych rozmów, przybyć na wiele spotkań, odwiedzić kilka miejsc , przepytać świadków i obejrzeć materiał zapisany na taśmach, czyli wykonać wiele rutynowych czynności dotyczących niemal każdego śledztwa. Sama postać komisarza jest jednak na tyle ciekawa i zwyczajne czynności wykonuje w taki sposób, że historia potrafi czytelnika wciągnąć na dobre i do końca już nie odpuścić.

Naprawdę dobry kryminał do przeczytania.

Link do opinii
Avatar użytkownika - gala
gala
Przeczytane:2018-11-08, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2018,

Robert Małecki znany jest czytelnikom z bardzo pozytywnie ocenianej serii książek o Marku Benerze. „ Skaza „ jest pierwszą częścią nowego cyklu powieściowego pisarza, gdzie w roli głównej występuje doświadczony komisarz policji Bernard Gross, dla którego nie ma sprawy nie do rozwiązania. Nie miałam wcześniej styczności z prozą tego autora, więc nadszedł czas, aby to nadrobić i zacząć przygodę z jego twórczością.

Muszę przyznać, że najnowsza powieść Małeckiego wciągnęła mnie bez reszty. Autor stopniuje napięcie w taki sposób, że bardzo ciężko było mi odłożyć książkę. Co ja mówię, w ogóle jej nie odłożyłam, przeczytałam od początku do końca jednym tchem.


O czym jest „ Skaza „? To mroczny, klimatyczny wielowątkowy kryminał osadzony w polskich realiach z ciekawym bohaterem. Od początku do końca przemyślany, trzyma w nieustannym napięciu, pomimo, że niema rozlewu krwi i stosu trupów.

Powieść zaczyna się odnalezieniem dwóch ciał pewnego zimowego dnia na jeziorze chełmżyńskim, nastolatka i bezdomnego, których śmierć nie wzbudza niczyich podejrzeń poza Grossem. Doświadczony, inteligentny policjant, który jak na rasowego gliniarza przystało nie wierzy, że to zwykły zbieg okoliczności. Nawet, gdy wydaje się, że nie ma śladów na popełnienie zbrodni, a zgony wydają się naturalne i niepowiązane ze sobą. Dopiero wydarzenia sprzed 10 lat rzucają nowe światło na śledztwo i sprawiają, że nabiera ono mrocznych barw.

Gross zaczyna drążyć sprawę, a robi to dość nieustępliwie, przez co wcale nie jest mile widziany w niektórych domach. Okazuje się, że ta niewielka miejscowość skrywa wiele sekretów, a jej mieszkańcy mają sporo za uszami. Każdy ma swoją skazę.

Powieść jest prowadzona w dwóch płaszczyznach czasowych poprzez pryzmat historii rodziny Tarasiewiczów, kiedyś i teraz. Od początku jest jasne, że te dwie rzeczywistości muszą się w końcu połączyć. Dzięki temu, że Małecki stara się z tym nie śpieszyć miałam dużą przyjemność z czytania tej gorzkiej, ale jakże prawdziwej opowieści.

„ Skaza „ to dobry przykład klasycznego kryminału, opowiadającego o samotności człowieka i pokazującego, że nie ma szans, aby uciec od przeszłości, bo przeszłość zawsze nas dopadnie. Kryminał, który spodoba się osobom lubiącym wolną akcję i wielowątkowość. Nie ma, bowiem sensacyjnych pościgów, rodem z amerykańskich filmów, a akcja tak naprawdę cały czas biegnie wolno. Ta wolna akcja to jedyne, do czego muszę się trochę przyczepić. Zabrakło mi jakiś czynników, które przyśpieszyłyby tempo narracji, ale mimo tego małego zastrzeżenia całość lektury była niezwykle emocjonującą przygodą. Autorowi udało się wciągnąć mnie w rozwiązywanie skomplikowanej łamigłówki i zaskoczyć zakończeniem. Przypadła mi do gustu zarówno konstrukcja fabuły, jak i dwa plany czasowe, a także intrygująca sylwetka głównego bohatera. Powieść czyta się znakomicie, zapewne za sprawą bardzo dobrego warsztatu pisarskiego autora. Książka liczy sobie sporo stron, ale jakoś zupełnie mi to nie przeszkadzało. Płynęłam przez nią niczym na falach dobrej muzyki i nim się obejrzałam był już koniec. Polecam gorąco i czekam na kolejne części, bo nie mam żadnych wątpliwości, że po nie sięgnę.

„ Psem nie zostaje się wtedy, gdy zakładasz mundur. Psem zostajesz, nasiąkając złością za wyrządzone zło, gdy w dobrym człowieku wyczuwa skazę. „

Link do opinii
Avatar użytkownika - Mephelome
Mephelome
Przeczytane:2019-11-13, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Życie komisarza Bernarda Grossa już dawno wywróciło się do góry nogami. W dniu, kiedy ktoś włamał się do jego domu, całe dotychczasowe życie legło w gruzach. Po wielu latach nadal nie potrafi pozbyć się demonów przeszłości, jedyną odskocznią jest dla niego praca. 

Kiedy zimą trafia przez przypadek na zwłoki chłopca w jeziorze, nie przypuszcza, że ten nieszczęśliwy wypadek sprowadzi go do, już prawie zapomnianej, sprawy zaginięcia bogatego biznesmena. Uparcie poszukuje śladów i coraz bardziej wydaje mu się, że jednak coś się w tym wszystkim nie zgadza.

"Skaza" jest opowieścią dynamiczną. Bohater, choć nie jest szczególnie przebojowy, posiada w sobie głęboki upór by doprowadzić sprawę do końca, nawet jeśli wszyscy twierdzą, że żadnej sprawy nie ma. Wciągająca fabuła doskonale łączy ze sobą wydarzenia teraźniejsze i przeszłe, dzięki czemu czytelnik może tworzyć własne teorie i spekulacje w oparciu o inną wiedzę, niż ta, którą udaje się zdobyć Grossowi. Choć pomysł fabularny nie jest całkowiecie nowy, to jednak Robert Małecki sprawia, że czyta się książkę bez żalu o znany już człowiekowi schemat.

Link do opinii

To moje kolejne spotkanie ( po cyklu z Markiem Benerem) z książką Roberta Małeckiego. Rewelacyjnie wciągający kryminał. Akcja dzieje się w dwóch przedziałach czasowych z dziesięcioletnią przerwą. Czy zdarzenia sprzed 10 lat mają wpływ na obecne wydarzenia? Jeżeli tak to jaki? Czy przeszłość pozwoli o sobie zapomnieć? Czy w małomiasteczkowej społeczności wszyscy wszystko wiedzą i nie mówią? Polubiłam komisarza Bernarda Grossa. I tylko mam żal do autora, że dobry, rzetelny i skuteczny śledczy znowu ma kiepskie życie prywatne. Został ciężko doświadczony przez los, który ciągle go przygniata. Czemu ktoś taki nie może mieć zwykłego, wręcz paskudnie zwykłego życia prywatnego? Polecam i biegnę szukać drugiej części.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Wiesia_Sz
Wiesia_Sz
Przeczytane:2019-11-02, Ocena: 6, Przeczytałam, Posiadam, przeczytane w 2019,

Lubię ten moment, gdy podczas czytania co jakiś czas głośno wciągam powietrze, a oczy z niedowierzania wychodzą mi na wierzch. I tak właśnie mogłam się poczuć czytając książkę Roberta Małeckiego „Skaza”. Nie wiem dlaczego ciągle było mi nie po drodze, by sięgnąć po książkę, zewsząd zalewały mnie dobre opinie, a książka leżała na półce i cierpliwie czekała. Aż w końcu nadszedł jej czas i właściwie cieszę się, że dopiero teraz ją przeczytała. Kiedy cały bookstagram się nią już pozachwycał, to ja na spokojnie postanowiłam, że w końcu sprawdzę skąd cały ten szum i rewelacyjne opinie. I wiecie co, Ci wszyscy, którzy tak bardzo zachwycili się postacią Bernarda Grossa i całą „Skazą” po prostu mieli rację! Książka jest dopracowanym kryminałem w każdym nawet najmniejszym szczególe. Nie znajdziemy tutaj zbędnych opisów, rozwleczonej akcji, tu wszystko się ze sobą spina i jednocześnie trzyma cały czas w napięciu. Fabuła jest prowadzona w sposób, który bardzo lubię – teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Główny watek jest niezwykle ciekawy, bo na skutym lodem jeziorze znaleziono zwłoki dwóch osób – bezdomnego i nastolatka i wydawać by się mogło, że nie można powiązać ze sobą tych śmierci, a może jednak? Tylko Bernard Gross będzie widział w tym powiązanie, będzie drążył i zadawał pytania i okaże się, że na jaw wyjdą nowe fakty. Możliwe, że odnalezione zwłoki wiążą się ze sprawą zaginięcia małżeństwa sprzed dziesięciu lat. Tylko jak to możliwe? Jednocześnie zapoznajemy się z faktami z życia Grossa, który przeżył niejedno i życie wciąż mu dokłada zmartwień z każdej strony. Na samym początku wspomniałam, że lubię, gdy książka zawiera w sobie mnóstwo emocji i tutaj dokladnie tak było – nie wiem ile razy oczy wyszły mi na wierzch! I bardzo to lubie :D Nie mogło być także inaczej – zakończenie jest zaskakujące! Zatem pierwsze spotkanie z twórczością Roberta Małeckiego uważam za bardzo udane i na pewno kontynuację, czyli „Wadę” przeczytam!

Link do opinii

Historia kryminalna oparta na ralacjach rodzinnych. Podjety wątek zmagań rodziny z osobą przebywającą w długotrwałej śpiączce. Dramat rodziny, powiedziałabym. że gorszy od śmierci osoby bliskiej. To ciagle oczekiwanie czy sie wybudzi czy nie, wciaz rozdarte rany

Link do opinii
Inne książki autora
Wada
Robert Małecki; 0
Okładka ksiązki - Wada

...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Okna z widokiem na Weronę
Hanna Kowalewska
Okna z widokiem na Weronę
Niedzielna dziewczyna
Pip Drysdale
Niedzielna dziewczyna
Ktosiek 2.0
Beata Piliszek-Słowińska
Ktosiek 2.0
Zawsze i na zawsze
Jenny Han
Zawsze i na zawsze
Brytyjska monarchia od kuchni
Adrian Tinniswood
Brytyjska monarchia od kuchni
Grypa. Sto lat walki
Jeremy Brown
Grypa. Sto lat walki
Relikwiarz
Elżbieta Bielawska
Relikwiarz
iBoy
Kevin Brooks
iBoy
Pokaż wszystkie recenzje