Wszyscy znają burzliwy romans Fryderyka Chopina i George Sand. Ale co działo się w cieniu tej wielkiej miłości?
Jesień 1846 roku w Nohant ma smak pożegnania. Solange, córka George Sand, nie jest już dzieckiem, które Fryderyk uczył gry na fortepianie. Wyrosła na piękną, świadomą swej mocy kobietę, a jej dziecięca fascynacja kompozytorem przeradza się w uczucie, które nigdy nie powinno zaistnieć.
Gdy Fryderyk ucieka do deszczowego Paryża, by ratować resztki dawnego życia, jego ból znajduje ujście w jedyny możliwy sposób - w muzyce.
Czy słynny Walc cis-moll to tylko utwór muzyczny, czy może zaszyfrowany list miłosny, którego adresatką nie była ta, którą wszyscy podejrzewali?
Janusz Niżyński w powieści Solange i Fryderyk kreśli subtelny portret miłości niemożliwej. To opowieść, która wzruszy cię do łez i poruszy najczulsze struny twojego serca - historia o rozdarciu między lojalnością a namiętnością, o wyborach, które ranią, i o cenie, jaką płaci się za konwenanse.
Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 2026-05-22
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 228
Janusz Niżyński po raz kolejny udowadnia, że historia wielkich artystów nie musi być wyłącznie domeną suchych biografii, a najgłośniejsze dramaty ludzkich serc potrafią rozgrywać się w najgłębszym cieniu. W swojej najnowszej powieści, zatytułowanej „Solange i Fryderyk”, autor decyduje się na krok niezwykle odważny. Zamiast powielać znane wszystkim klisze o burzliwym związku Fryderyka Chopina z George Sand, przenosi nas do melancholijnego Nohant u schyłku roku 1846, aby przyjrzeć się relacji znacznie bardziej skomplikowanej, subtelnej i - przede wszystkim - tragicznie niemożliwej.
Pod względem literackim Janusz Niżyński stworzył dzieło, które urzeka od pierwszych stron swoją specyficzną, intymną atmosferą. Styl autora jest niezwykle plastyczny, wręcz malarski, dzięki czemu czytelnik bez trudu przenika przez barierę czasu. Konstrukcja świata przedstawionego angażuje wszystkie zmysły. Niżyński potrafi pisać o ciszy w taki sposób, że niemal słyszymy rezonans strun fortepianu, a opisy francuskiego krajobrazu czy dusznych, salonowych wnętrz sprawiają, że fizycznie odczuwamy ciężar epoki, w której przyszło żyć bohaterom.
Język opowieści jest wyważony, spokojny i przepełniony melancholią, co doskonale koresponduje z naturą samego kompozytora. Autor z wielkim wyczuciem unika taniego sentymentalizmu czy jaskrawej melodramatyczności, na którą tak łatwo można by rzucić się w przypadku historii o zakazanym uczuciu. Zamiast tego stawia na niedopowiedzenia, spojrzenia i emocjonalne mikrowstrząsy.
Największym triumfem tej powieści jest bez wątpienia głęboki, dojrzały portret psychologiczny bohaterów. Solange nie jest tutaj jedynie bezwolną statystką w cieniu despotycznej matki, ale kobietą budzącą się do świadomości własnej podmiotowości i siły. Z kolei Chopin jawi się jako postać rozdarta wewnętrznie, tragiczna w swoim osamotnieniu i tęsknocie za stabilizacją. Genialnym posunięciem narracyjnym okazało się uczynienie z muzyki pełnoprawnego bohatera tej historii.
Sposób, w jaki autor splata wewnętrzne rozterki moralne artysty z procesem twórczym - a w szczególności z powstawaniem słynnego Walca cis-moll - zasługuje na najwyższe uznanie. Muzyka staje się tu jedynym uniwersalnym językiem, zdolnym pomieścić namiętność, lojalność i ból rozstania, których konwenanse dziewiętnastowiecznego świata nie pozwalały ubrać w słowa.
Mimo bezspornego zachwytu nad całością, muszę dostrzec pewne fabularne ograniczenia, które pozostawiają u czytelnika lekkie uczucie niedosytu. Największym manankamentem tej prozy okazuje się paradoksalnie jej zwięzłość. Historia rozwija się tak pięknie i intrygująco, że chciałoby się spędzić z bohaterami znacznie więcej czasu, głębiej wnikając w ich późniejsze, dramatyczne koleje losu.
Dodatkowo autor potraktował nieco po macoszemu dwa kluczowe aspekty biograficzne, które mogłyby jeszcze mocniej podbić dramatyzm utworu. Pierwszym z nich jest postępujące, fizyczne zmaganie się kompozytora z trawiącą go chorobą, która w tekście schodzi na dalszy plan. Drugim - bardzo lakoniczne i skrótowe zarysowanie samych kulis rozpadu wieloletniego związku Chopina z George Sand. Dla czytelnika poszukującego szerokiego tła historyczno-biograficznego te momenty mogą wydać się zbyt powierzchowne.
„Solange i Fryderyk” to powieść, która poruszyła we mnie te najczulsze, najbardziej refleksyjne struny. To nie jest książka do szybkiego przekartkowania w pociągu - wymaga ona od nas zatrzymania się, zaparzenia filiżanki dobrej herbaty i, najlepiej, włączenia chopinowskich utworów w tle. Janusz Niżyński stworzył piękną, mądrą i introwertyczną opowieść o tym, jak wielką cenę płaci się za miłość, która nigdy nie powinna się wydarzyć, a która mimo to staje się fundamentem nieśmiertelnej sztuki. To literatura, która zostaje pod powiekami na długo po zamknięciu ostatniej strony.
Bibliotekarka to emocjonująca powieść o namiętności, realiach życia w pandemii i poplątanych ludzkich losach. To przekaz o miłości i o tym, jak czasem...
Miłość niejedno ma imię i najczęściej spada na nas w najbardziej nieoczekiwanych momentach.Miłość niejedno ma imię i najczęściej spada na nas w najbardziej...
Przeczytane:,
(czytaj dalej)