Nic tak nie łączy jak... wielki spadek.
W wieku 90 lat umiera Alojzy Stawicki, multimilioner, przedsiębiorca, dobroczyńca, a także - choć nigdy mu tego nie udowodniono - jeden z największych w historii złodziej dzieł sztuki. Według niektórych to właśnie on dokonał kradzieży trzech najcenniejszych obrazów polskich malarzy, nazywanych "Wielką Trójką Stawickiego".
Spadkobiercami fortuny Stawickiego zostają jego dwaj wnukowie, obecnie skłóceni i śmiertelnie na siebie obrażeni. Alojzy nie byłby jednak sobą, gdyby nie przygotował dla braci nieprzyjemnej niespodzianki. Żeby otrzymać spadek, bracia muszą wspólnie rozwiązać zagadkę Wielkiej Trójki Stawickiego. Na domiar złego czas nie jest ich sprzymierzeńcem, a przeszkody zaczynają się mnożyć. Chętnych na obrazy Stawickiego jest bowiem wielu, a wśród nich: policja, Kościół, a nawet... mafia. Szczególnie zdeterminowana wydaje się zaś komisarz Iga Mauer. A wszystko to obserwują wścibskie media.
Czy w tym chaosie cokolwiek można zachować w tajemnicy? I co było prawdziwym celem Alojzego Stawickiego?
"Spadek po mojemu" to przewrotna, pełna akcji i błyskotliwych dialogów komedia kryminalna, w której to, co nie powinno się wydarzyć, wydarzy się na pewno.
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 2026-04-22
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 512
Chcecie poprawić sobie humor przy tej deszczowej pogodzie?
Zapraszam do przeczytania komedii kryminalnej, sama niezbyt często sięgam po taki gatunek literacki, jednak przy tym tytule bawiłam się świetnie.
Autor bardzo fajnie wymyślił fabułę książki, w której zaskakujące sytuacje i zabawne dialogi wciągają jak magnes.
Bracia Szymon i Bartek, to dwóch dorosłych mężczyzn, od wypadku rodziców dorastali pod opieką dziadka, bogatego kolekcjonera dzieł sztuki, lecz czy na pewno...
Mężczyzna zmarł zostawiając spory spadek wnukom do podziału, ale...
Są pewne warunki do spełnienia, by mężczyźni otrzymali gotówkę, która jest im w tym momencie ogromnie potrzebna.
Bartek wplątał się w nie do końca uczciwą sprawę, teraz musi oddać dużą kwotę pieniędzy, niestety suma z każdym kolejnym dniem zatrważająco rośnie, więc spadek po dziadku może pomóc rozwiązać problem.
Szymon jest wikarym w niewielkiej parafii, sam o sobie mówi, że tylko w trzech czwartych jest księdzem, a pozostała ćwiartka ta bardziej kontrowersyjna to już zupełne przeciwieństwo...
Niestety otrzymanie spadku wcale nie jest proste, amator obrazów bardzo zmyślnie stworzył swój testament. Teraz, by mężczyźni dostali dużą sumę pieniędzy muszą....
Okazuje się, że jest bardzo wielu chętnych, by zaopiekować się tym ogromnym majątkiem...
No i tu właśnie dodam, że jeśli chcecie się dowiedzieć co trzeba zrobić, żeby go otrzymać przeczytajcie tę powieść.
Bardzo przyjemna, pozytywna, lekka i ciekawa historia z dużym poczuciem humoru, taka w sam raz, aby odpocząć od codziennego pośpiechu.
Polecam serdecznie
Mam ogromny sentyment do komedii kryminalnych i lubię po nie sięgać! Mam pełną świadomość, że nie jest łatwo dobrą komedię kryminalną napisać, a ta naprawdę przypadła mi do gustu! Mieczysław Gorzka pokazał, że nie tylko mroczne kryminały są jego domeną, ale w lżejszej wersji tego gatunku też się świetnie czuje!
Intryga, która tutaj dostajemy jest... kradzieżą na odwrót! Dwóch braci, z których jeden jest typowym lekkoduchem, a drugi księdzem, dowiaduje się o śmierci swojego dziadka. Obaj wiedzą, że dziadek w przeszłości był złodziejem dzieł sztuki i zastanawiają się, co też mógł im w spadku zostawić. Jednak aby mogło dojść do otwarcia testamentu, panowie będą musieli zmierzyć się z zadaniem, które dziadek przed nimi postawił... Będą musieli zewrzeć szyki jeśli chcą mieć choćby cień szansy na podołanie temu wyzwaniu!
Czytając, nasuwało mi się skojarzenie, że książka klimatem przypomina filmy z serii Vabank. Niby prosta intryga, a dość mocno się zapętla, no i następują nieprzewidziane okoliczności ? Relacja bohaterów jest kapitalna, szczególnie duet ksiądz Szymon i siostra Gabriela! Są po prostu bezbłędni! Lekka przyjemna lektura, przy której parska się śmiechem! Czekam na ciąg dalszy, bo zakończenie pozostawia niedosyt i pozwala mieć nadzieję na kontynuację ?
Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Skarpa Warszawska.
Zaufałam autorowi, ponieważ raczej nie czytam komedii kryminalnych. Słusznie zaufałam i bawiłam się świetnie - wartka akcja, cięty dowcip, jak zawsze dobre pióro. Goraco polecam :)
Zaczyna się niewinnie - klasyka wręcz: umiera bogaty dziadek. Alojzy Stawicki był przedsiębiorczym dziewięćdziesięciolatkiem i milionerem. Oficjalnie dobroczyńca, a mniej oficjalnie - jeden z największych w historii złodziei dzieł sztuki. Zostawia potężny spadek...ale na pewnych zasadach.
Jego marnotrawni wnukowie muszą spełnić warunki. Jest ich kilka i każdy kolejny... bardziej szalony. Jeśli wypełnią jego wolę, dostaną pokaźną sumę. Nad wykonaniem zadań czuwa adwokat i przyjaciel dziadka w jednym. Jak się domyślacie, nie obejdzie się bez komplikacji. Wszystko, co może pójść źle, pójdzie jeszcze gorzej. Trudno jest pisać bez spoilerów, bo dzieje się tu bardzo dużo.
Wnukowie to niezłe asy. Jeden hulaka, żyje ponad stan, naraził się gangsterom. Drugi to wikary z powołania, ale tylko w 75%, bo czasem te 25% się odzywa i każe mu się wybrać na podryw ,,na Szkota" i palić zioło. Są od siebie bardzo różni, a jednak podobni i w działaniu uzupełniają się wyśmienicie. Śmiałam się w głos, śledząc ich zmagania. Nie można ich nie lubić. Ich dialogi to czyste złoto.
Historia trzyma w napięciu i jest pełna zwrotów akcji. Masa humoru sytuacyjnego, rozgrywek mafijnych, ale bardziej w stylu Poranek Kojota niż Ojca Chrzestnego. Skoro już nawiązałam do filmów, to mocno też mi się skojarzy z Vinci.
To jest genialne! 500 stron przez które się leci, śmieje w głos i nie chce odkładać. Ta książka trafia już teraz na top 10 tego roku.
Bardzo polecam!
CZEŚĆ!
Długi majowy weekend zbliża się ku końcowi, a ja właśnie skończyłam czytać najnowszą książkę autora.
Tego mi było trzeba, takiego totalnego resetu po poprzedniej książce, chociaż trudno będzie o niej tak łatwo zapomnieć.
Zastanawiam się dlaczego autor tak długo nosił się z pomysłem napisania komedii kryminalnej, po tej historii widać, że ma do tego talent. Historia spójna, mega ciekawa, doskonale wykreowani bohaterowie, zwłaszcza ksiądz Szymon, taki niebieski ptaszek w sutannie i ta akcja, która pędzi jak szalona, a do tego jeszcze te dialogi. Po prostu boki zrywać. Humor autora zapewnia rozrywkę na najwyższym poziomie i mam cichutką nadzieję, że nie trzeba będzie długo czekać na ciąg dalszy. Bo jak mniemam dziadek Alojzy nie pozwoli żyć w bezczynności swoim wnukom skoro z pierwszego zadania ujętego w testamencie wywiązali się znakomicie, no może z małymi potknięciami ale za to jak spektakularnie.
Na jednym z wrocławskich osiedli zamordowany zostaje dawny kolega nadkomisarza Marcina Zakrzewskiego, ,,Parol" Szawczak. Zabójca kontaktuje się z Marcinem...
Zakończenie bestsellerowej kryminalnej trylogii pt. Wściekłe psy. Bytów. W lesie zostaje znalezione ciało miejscowego pijaczka. Aspirant Adrian Szot...
Przeczytane:2026-05-10,
„Niech to wszyscy diabli…” - ale to było dobre.
Dwaj bracia, utracjusze, Bartek i Szymon mają odziedziczyć ogromny majątek dziadka. Nie tak szybko jednak, bowiem Alojzy Stawicki, obłożył go kilkoma klauzulami. Były, znany złodziej dzieł sztuki, powierzył wnukom zwrot skradzionych obrazów ich prawowitym właścicielom. Sprawa nie jest taka prosta, bo na Wielką Trójkę Stawickiego (trzy najcenniejsze obrazy) mają chrapkę gangsterzy, kościół oraz policja.
Według mnie napisać dobrą komedię nie jest prosto. Jak to zrobić, żeby było śmiesznie, ale bez przerysowania, jak nie zamęczyć czytelnika nawałem zdarzeń, nie zanudzić go dialogami, nie zniechęcić mało realnymi bohaterami? Jak utrzymać napięcie i stworzyć historię, która staje się głównym punktem dnia? Otóż Panu Mieczysławowi Gorzka udało się to wybitnie. Jest to dla mnie tym bardziej zaskakujące, że znam tego autora z bardzo mrocznych thrillerów i nie podejrzewałam go o takie poczucie humoru.
„Spadek po mojemu” czytało mi się rewelacyjnie. Mocno zaprzyjaźniłam się z jego bohaterami i trudno byłoby mi wybrać tego najlepszego. Szymon w 3/4 wikary to mistrzostwo samo w sobie. Nie zaistniałby on jednak tak mocno gdyby nie jego brat Bartek, ateista i momentami jedyny wybawiciel. Siostrę Gabrielę, trzeba koniecznie poznać. Parę słów nie jest w stanie oddać całego jej temperamentu. Iga, policjantka – tej lepiej pod rękę nie podchodzić. I na koniec, wisienka na torcie, postać drugoplanowa, ale na 100% oscarowa, ministrant Jacuś.
Czego można się jeszcze spodziewać po tej powieści? Na pewno zarwanej nocy, bo nie da się jej odłożyć. Bólu mięśni brzucha, bo jest tutaj bardzo śmiesznie i jest to bardzo inteligentny i sarkastyczny humor. Głębszej refleksji nad tym co w życiu najważniejsze. Spadek dziadka miał podwójny sens i zmienił życie wielu osób.
Mam wielką, szczerą nadzieję, że książka ta znajdzie swoją kontynuację. Chyba będę „krzyżem leżeć”, żeby tak się stało.