Stowarzyszenie umarłych poetów

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2012-07-16
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788375109306
Liczba stron: 160

Ocena: 4.86 (37 głosów)
Inne wydania:

Książka powstała na podstawie scenariusza głośnego filmu w reżyserii Petera Weira, w którym rolę Johna Keatinga grał Robin Williams.

N. H. Kleinbaum, absolwentka Medill School of Journalism przy Northwestern University, była dziennikarką i redaktorką. Pisze powieści na podstawie znanych scenariuszy filmowych.

Rozpoczyna się rok szkolny w Akademii Weltona, elitarnej szkole średniej o wielkich osiągnięciach i... nader surowej dyscyplinie. W miejsce odchodzącego na emeryturę nauczyciela języka angielskiego, przychodzi nowy, John Keating. Czterem zasadom Akademii, którymi są: Tradycja, Honor, Dyscyplina i Doskonałość przeciwstawia inny sposób kształcenia i wychowania młodych ludzi. Obrona własnej indywidualności, wrażliwość na poezję i umiejętność dostrzegania jej wokół siebie, radość życia i korzystanie z tego, co przynosi każdy dzień - to wartości, które próbują realizować jego uczniowie w tajnym klubie, "Stowarzyszeniu umarłych poetów". Co zwycięży: rygorystycznie przestrzegana tradycja czy prawo do marzeń, wolności i młodzieńczego buntu?

Książka powstała na podstawie scenariusza głośnego filmu w reżyserii Petera Weira, w którym rolę Johna Keatinga grał Robin Williams.

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Stowarzyszenie umarłych poetów

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Stowarzyszenie umarłych poetów

Nie potrzeba opasłego słownika, by czytać o języku, nie potrzeba grubych tomów, by czytać o poezji, wystarczy zaledwie 160 stron powieści Nancy H. Kleinbaum, by rozbudzić w nas miłość do obu tych rzeczy. 

Historia uczniów Akademii Weltona uczy jak żyć dobrze, pokazuje, kto ma szanse stać się naszym prawdziwym autorytetem oraz ukazuje rolę marzeń w naszym życiu. 

Podczas czytania tej krótkiej lektury doświadczamy szeregu emocji: od śmiechu, poprzez wzruszenie, do smutku. Obcujemy z poezją, poznajemy inspirujących bohaterów, a zakończenie zmusza do relfeksji.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Cockatrice
Cockatrice
Przeczytane:2013-11-21, Ocena: 6, Przeczytałam,

Wyobraźcie sobie, że macie kilkanaście lat i uczycie się w szkole, w której cztery złote zasady wybrzmiewają jak najgorsze echo w waszych uszach: Tradycja, Honor, Dyscyplina i Doskonałość. Dyrektor jest BARDZO surowy, a nauka suchych faktów jest najważniejsza. I nagle do takiej szkoły-piekła przychodzi nauczyciel, który wyróżnia się znacząco. Jego podejście do życia jest o wiele inne, niż całej kadry nauczycielskiej.
Taki nauczyciel uczył właśnie w szkole, do której chodzili główni bohaterowie "Stowarzyszenia umarłych poetów". Zamiast uczyć ich angielskiego, chodząc utartymi ścieżkami, on uczy ich myśleć. Wdraża w ich życie poezję i filozofię. Każe chwytać dzień, co później przypadkowo obraca się w chwytanie piersi.

"- Carpe piersiam - szepnął do siebie, zamykając oczy. - Chwytaj pierś!"

Główni bohaterowie: Charlie, Knox, Todd, Neil, Meeks, Pitts, Cameron mają to szczęście, że trafiają do profesora Keatinga na lekcje angielskiego. Poznają dzięki niemu życie i dorastają w szybkim tempie. I dzięki niemu tworzą "Stowarzyszenie Umarłych Poetów". Zawdzięczają mu bardzo dużo. Niektórym zastępuje nawet rodziców.
Kilka razy się szczerze uśmiałam, dwa razy uroniłam łzy. Zdecydowanie polecam tą książkę. Nie jest zaściankowa. Niby prosta, lecz ma w sobie coś takiego, przez co na chwilę się zatrzymujemy, zastanawiamy i stwierdzamy, że chcielibyśmy należeć do "Stowarzyszenia Umarłych Poetów".
John Keating, ów nieograniczony nauczyciel przypominał mi moją nauczycielkę od polskiego. Może dlatego był mi tak bliski, a to, o czym mówił, było mi tak dobrze znane.
Książkę bardzo trudno streścić, bo jest naprawdę mikra i chciałoby się tylko więcej, więcej i więcej. Wprawdzie nie historia jest tu najważniejsza, a to, co możemy z niej wynieść. Uczy nas, że nie warto zamykać się w stereotypach, iść za stadem i najważniejsze - mieć własny rozum.
Pokazuje też, jak szkolna dyscyplina potrafi niszczyć. Jak przez nią młodzież nie stara się myśleć samodzielnie, bo jest pod presją nauczycieli.

„Kiedy czytacie książkę, nie bierzcie pod uwagę tylko tego, co mówi autor, weźcie pod uwagę również to, co myślicie wy. Musicie starać się odnaleźć własny głos, chłopcy.”

Ten cytat idelanie oddaje to, jak powinno się czytać tę książkę - myśląc.
Muszę powiedzieć, że była to pierwsza książka, która nie była oparta na faktach, a tak mnie wzruszyła. I stawiam jedno pytanie do autorki, do nauczycieli, do świata - dlaczego ta podróż po zakątkach jednej z najsurowszych szkół trwała tak krótko? Ma w sobie ona bowiem wszystko - świetną historię, niebanalnych bohaterów i morał.

Link do opinii
Jestem w zdecydowanej mniejszości, ale dla mnie książka wypadła bardzo średnio. Czytając wyraźnie czułam, że była ona pisana na podstawie scenariusza. Niestety ucierpiały na tym zarówno postaci, które były bardzo płytkie i praktycznie w ogóle nie rozwinięte, jak i sama historia. Fabuła była ciekawa, ale przedstawiona w bardzo prosty sposób, z małą ilością opisów. A szkoda, bo film jest dobry i książka miała potencjał.
Link do opinii
Avatar użytkownika - mariannkey
mariannkey
Przeczytane:2017-02-08, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, przeczytane,
Książka została napisana na podstawie scenariusza filmowego, dlatego nie uważam jej za jakiś szczególny cud literacki. Z drugiej strony czyta się ją szybko i przyjemnie, jednak film jest według mnie lepszy.
Link do opinii
Avatar użytkownika - hug_me
hug_me
Przeczytane:2016-01-07, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Moim kolejnym spotkaniem z książką było ,,Stowarzyszenie umarłych poetów" autorstwa Nancy H. Kleinbaum. Po raz pierwszy jej fragmenty poznałam na lekcjach języka polskiego i ogromnie mnie zaciekawiły. Chcąc nie chcąc, wypożyczyłam lekturę i od razu zabrałam się do czytania. Od samego początku wyobrażałam sobie różne opcje zakończenia historii Neila, jednak ta, którą opowiedziała autorka, ani przez moment nie przeszła mi przez myśl. Była ona szalenie nieprzewidywalna, ale równie odważna, i przez jakiś czas trudno było mi w nią uwierzyć. Nie zmienia to faktu, że takowe zakończenie fabuły bardzo mi się spodobało i ogólnie poszło tej książce na plus. Neil swoim charakterem od razu przypadł mi do gustu. To, jak potrafił cieszyć się z pozornie nieistotnych rzeczy oraz jak przeciwstawiał się rodzicom... Ale był też zagubiony co chodzi o swojego tatę. Chciał, żeby ojciec go podziwiał, jednak tak się nie stało, co doprowadziło do takiego a nie innego zakończenia. Na uwagę zasługuję tutaj także pan Keating, nauczyciel angielskiego. Spodobały mi się jego metody nauczania i muszę przyznać, że bardzo często próbuję teraz patrzeć na sytuację z różnych perspektyw. Pozycja ta warta jest przeczytania również ze względu na problemy jakie porusza. Przemoc psychiczna, brak uwagi ze strony rodziców, wyścig za ocenami, miłość, przyjaźń, a także głębsze spojrzenie na literaturę. Tytułowe Stowarzyszenie Umarłych Poetów wiele wniosło do życia bohaterów. Sprawiło, że mimo wszystko podjęli takie decyzje, czasem błędne, jednak wydaje mi się, że zadośćuczynione w późniejszych momentach. Uważam, że książka godna jest polecenia innym czytelnikom. Chociażby ze względu na opisaną piękną przyjaźń, którą wzmocniła i utrwaliła przepiękna poezja. Za którą warto czasem się poświęcić.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Jedrulek
Jedrulek
Przeczytane:2015-08-31, Ocena: 6, Przeczytałam, 12 książek 2015, Mam,

Jeśli nie lubicie poezji lub nie mieliście dotychczas chęci by po nią sięgnąć prawdopodobnie zrobicie to po lekturze tej powieści ...

Z ręką na sercu przyznaję, iż to jedna z moich ulubionych książek. Czytałam ją stawając w bibliotecznej kolejce parokrotnie.
W końcu zakupiłam swój egzemplarz, który na stałe zagościł przy moim łóżku. Wkrótce dołączył do niej tom poezji Walt'a Whitman'a.
To właśnie zasługa tej powieści...

Rzadko zdarza mi się czytać książkę po lekturze filmu, dodatkowo książkę, która oparta jest na filmowym scenariuszu, od czego wręcz stronię ... W tym przypadku jednak uległam. Trudno jednak było czytać nie widząc przed oczami Robin'a Williams'a, Ethan'a Hawke czy Josh'a Charles'a. Moja wyobraźnia nie miała pola do popisu, jednak nie miałam nic przeciw tym obrazom, gdyż film całkowicie mą wyobraźnię zaspokoił.
Z przyjemnością wręcz wracałam do Robin'a Williams'a stojącego na biurku, tajemnych spotkań w jaskini czy kreacji Roberta S. Leonard'a jako Puka ze "Snu Nocy Letniej".

To opowieść z przesłaniem. Lekcje życia można czerpać z niej garściami...
Na pierwszy plan wysuwają się marzenia, pasje i plany na przyszłość młodych ludzi uczęszczających do Akademii Weltona.
Marzenia te jednak są jak to w życiu bywa tłamszone są przez ambicje rodziców, zapatrzonych w swoje potrzeby, które nie mają nic wspólnego z potrzebami ich dzieci.
Takie postawy, nie trudno się domyśleć, doprowadzają do tragedii.

Pojawia się jednak w postać Pana Keatinga, "uwalniacza marzeń", który stara się wskazywać młodym ludziom drogę życia, próbując odpowiedzieć na pytanie "jak żyć?"
nie opierając się na zatwardziałych regułach i zakazach, ale poprzez szukanie w sobie pragnień, miłości, pasji pokazuje inne drogi dla zrozumienia otaczającego ich świata.
Szukając piękna w każdym aspekcie życia posługuje się poezją, której nie sposób nie chłonąć ...

Kontrast między metodami nauczania nowego nauczyciela a starszymi belframi staje się jednak przeszkodą, której nie potrafią zaakceptować.
Mimo tego, iż scenariusz do filmu powstał ponad 25 lat temu problem poruszony w książce nadal jest na czasie.

Przesłanie tej książki jest ponadczasowe: wiara w siebie, w swą wyjątkowość i swoje możliwości:

"/.../ w człowieku tkwi nieodparta potrzeba bycia akceptowanym. Za wszelką cenę musicie jednak zaufać tym cząstkom swojej osobowości, które wyróżniają was spośród innych i sprawiają, że jesteście niepowtarzalni.
Nawet jeśli wyróżniająca was cecha jest dziwna czy nie akceptowana /.../".

Nie mają łatwego życia wśród współpracowników nauczyciele, którzy wśród uczniów zyskali autorytet (nie poprzez postrach jednak) i ogromną sympatię.
Podobnie uczniowie, wielu z nich maszeruje do szkoły ze ściśniętym gardłem, obawiając się nadchodzącej konfrontacji z kartkówką czy słabszą oceną. Próbując zaspokoić ambicje rodziców wpadają w poczucie beznadziei... Poszukują swego miejsca podobnie jak chłopcy z Akademii.

"Miejsca, w którym mogą stać się tacy, jacy nie byli wcześniej nawet w marzeniach"

To książka, która skłania do przemyśleń. Polecam gorąco.

"Śmianie, łkanie, much łapanie, ogryzanie bełkotanie, trzeba więcej być... Krzyk chaosu, sen chaosu, wrzask i lot podniebny, trzeba więcej być! Trzeba więcej być!"

 

 

Link do opinii
O Captain my Captain! Książka jest cudowna. Mi udało się ją przeczytać na raz, zaczęłam w tramwaju, skończyłam na zajęciach. Po prostu nie mogłam się od niej oderwać. Wywołuje bardzo silne emocje - cieszyłam się razem z bohaterami i razem z nimi płakałam. Poza tym, w książce zostały poruszone bardzo ważne zagadnienia. Jeszcze trzy lata temu sama przed obliczem problemu przeciwstawienia się rodzicom co do wyboru kierunku studiów i w ostateczności, nie poszłam tam, gdzie oni zaplanowali, lecz tam gdzie sama chciałam. Na szczęście nie są aż tak stanowczy jak był ojciec Neila, w kwestii układania mi przyszłości. Jak widać tematyka dział ciągle jest jeszcze aktualna i myślę że zawsze będzie, bo zawsze znajdą się ludzie mający pasję i tacy, którzy tej pasji nie będą szanować.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Katarzyna78
Katarzyna78
Przeczytane:2013-11-23, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 2013,
O kapitanie mój, kapitanie! Uwielbiam Cię! Ponownie powróciłam do tej lektury. Ponownie pochłonęłam ją w kilka godzin. Kilkakrotnie oglądałam film, ale książka daje mi jeszcze więcej wrażeń. Myślę, że dla belfrów jak i dla uczniów to lektura obowiązkowa - ponadto zdecydowanie do kilkakrotnego czytania. "Moi drodzy żacy, w człowieku tkwi nieodparta potrzeba bycia akceptowanym. Za wszelką cenę musicie jednak zaufać tym cząstkom swojej osobowości, które wyróżniają was spośród innych i sprawiają, że jesteście niepowtarzalni. Nawet jeśli wyróżniająca was cecha jest dziwna czy nieakceptowana." Mieć choć mały pierwiastek Johna Keatinga w sobie ... Cały czas się staram :) Rewelacyjna lektura. Polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:, 52 książki 2013,
Filmu nie widziałem ale powieść wspaniała! " - Zawsze uważałem, że kształcenie polega na tym, by uczyć prawa do własnego zdania - powiedział Keating. Nolan zaśmiał się z cicha. - W ich wieku? - rzucił ironicznie. - Własne zdanie? To niemożliwe. Tradycja, John! Dyscyplina! - z wyższością poklepał Keatinga po ramieniu. - Przygotuj ich do college'u. Reszty nauczy ich życie." Ten fragment świetnie oddaje przepaść pomiędzy tym czego chciał nauczać Keating a zasadami obowiązującymi w szkole. Genialna była też lekcja gdy Keating uczył ich jak pisać analizy z nieprzeczytanych lektur. Myślę, że obecnie w dobie Internetu (gdzie wszystko można sprawdzić) takie coś by nie przeszło ale kiedyś czemu nie. Powieść momentami zaskakująca ale przede wszystkim bardzo smutna albo (jak mawiał Keating) lepiej zastąpić ją słowem przygnębiająca.
Link do opinii
Avatar użytkownika - maciejka
maciejka
Przeczytane:2013-03-29, Ocena: 5, Przeczytałam,
Książka przeczytana przez mnie w nastoletnich czasach. A jednak do dziś żywa w mej pamięci. Emocje, wzruszenia i "współodczuwanie", które towarzyszyło mi wówczas dziś przekłada się na dorosłą weryfikację przemawiających w książce prawd. Honor, tradycja - to z pewnością cenne wartości, ale dopiero wolność, możliwość twórczego wyrażania swoich uczuć i pragnień, poszukiwania w sobie i wokół siebie, bez sztywnych zasad i ograniczeń - to prawdziwy smak życia. Polecam gorąco. To jedna z pozycji, którą muszę polecić mojemu dorastającemu synowi. Wychowany w ponowoczesnym świecie, z jego konsumpcjonizmem i wirtualizacją życia, a jednak coś mi mówi, że pasowałby do Stowarzyszenia Umarłych Poetów...
Link do opinii
Avatar użytkownika - peachesandplums
peachesandplums
Przeczytane:2020-09-30, Ocena: 3, Przeczytałam, 26 książek 2020,

Smutna historia młodych uczniów, którzy są zniewoleni przez rodziców oraz nauczycieli. Nie mogą robić tego co tak naprawdę chcą i lubią, bo ktoś już im stworzył „Plan na życie”.
Dzięki reaktywacji Stowarzyszenia umarłych poetów niektórzy nastolatkowie mają szanse odkryć swoje powołania. I tak jeden okazuje się być wspaniałym saksofonistą, inny wspaniałym aktorem teatralnym/ estradowym, kolejny odkrywa u siebie romantyzm i umiejętności poetyckie. A to wszystko dzięki młodemu nauczycielowi języka angielskiego, który wskazał chłopcom nową drogę. Drogę ku wolności. Ale czy młodzi są w stanie wygrać ze sztywnym systemem szkolnictwa i dotrzeć do zaślepionych własnymi ambicjami rodziców ?
Jak długo można ulegać ciągłym naciskom ze strony dorosłych? 

Wspaniała książka, która powinna być taką przestrogą dla zbyt ambitnych rodziców. Wiele mądrości można z niej wydobyć. Jestem pod wielkim wrażeniem. Oczywiście łezka się zakręciła na końcu historii. Zdecydowanie polecam.

Link do opinii

Bardzo dużo można z tej książki wyciągnąć, na pewno nie jest ona jedną z tych, które się przeczyta i o nich zapomni. 

Młodzi ludzie, którzy dzięki "Stowarzyszeniu Umarłych Poetów" zaczynają powoli odkrywać, czego pragną w życiu i że wcale nie zamierzają podążać ścieżkami, jakie przygotowali dla nich rodzice. Wzrzuszający finał braku porozumienia i chęci kontaktu z własnymi dziećmi. 

Również hołd, którym młodzi ludzie żegnają jedynego nauczyciela, który tak naprawdę rozumiał ich problemy i potrzeby.

To ciekawe, ale "walka" pomiędzy rodzicami, a ich dziećmi nadal jest widoczna, nawet współcześnie. Wielu młodych ludzi musi podążać ścieżkami, jakie wyznaczyli im rodzice.

Link do opinii

Historia z jednej strony tragiczna, z drugiej strony piękna. 

Historia chłopców, którzy pod okiem niekonwencjonalnego nauczyciela starali się żyć własnym życiem, odkryć swoje pasje, pójść pod prąd, wyłamać się ze stada.

Historia bardzo młodych mężczyzn, którzy po cichu walczyli z reżimem, chorą dyscypliną i "tradycją" szkoły, do której uczęszczali.

A także tragiczna historia młodego człowieka, któremu rodzice planują przyszłość, nie zastanawiając się, czego ich dziecko tak naprawdę pragnie; za wszelką cenę starając się uformować i ukształtować jego życie pod ich oczekiwania i wymagania. Nie zważając na konsekwecje, tłumiąc pasje i marzenia, licząc na bezwarunkowe podporządkowanie się...

Link do opinii