Okładka książki - Świąteczna niespodzianka

Świąteczna niespodzianka


Ocena: 4.71 (7 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Okres oczekiwania na święta z reguły oznacza nadzieję i optymizm – niestety, nie dla wszystkich. Trójka młodych ludzi zmaga się z poważnymi problemami osobistymi, które nie pozwalają im cieszyć się życiem ani wierzyć w nadejście lepszych dni. Miłosz dowiaduje się, że został adoptowany, więc postanawia odszukać swego biologicznego ojca… Łucja przeżywa zawód uczuciowy i marzy o nowej miłości… Szymon od lat ma poczucie niezrozumienia przez najbliższych… Na co mogą liczyć, kiedy niespodziewanie spotkają się przy świątecznym stole? Na cud na pewno nie! W dwudziestym pierwszym wieku młodzi ludzie wiedzą już, że cudów nie ma. Zdarzają się jednak niespodzianki…

Informacje dodatkowe o Świąteczna niespodzianka:

Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 2025-10-28
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788382908787
Liczba stron: 250
Język oryginału: polski

więcej

Kup książkę Świąteczna niespodzianka

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Świąteczna niespodzianka - opinie o książce

Okładka książki jest niezwykle klimatyczna. Widzimy dom, światło, śnieg... Mnie od razu skojarzyła się z zimą i świętami. W dodatku to wydanie! Okładka jest satynowa w dotyku, ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka słów o autorce, a na drugim fragment książki. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka, marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. Przez satynowe wykończenie okładki uważam, że idealnie nadaje się na świąteczny podarunek pod choinkę. Naprawdę. Temat świąteczny jest, okładka również, w dodatku jest piękna i klimatyczna. Jeśli nie masz prezentu, a dana osoba lubi czytać, kup teraz tę książkę. Nie czekaj! 

Jest to moje kolejne spotkanie z twórczością autorki. Nie wiem, czy czasem w tym roku już trzecie...? Niemniej jednak muszę przyznać, że Małgorzata ma lekkie pióro, które bez przeszkód trafia do czytelników. Czyta się szybko i przyjemnie, dzięki czemu strony jeszcze szybciej ulatują... Uważam, że to jedna z lepszych z dorobku pisarki, jaką miałam okazję poznać. Wszystkich historii nie znam, ale z tych, które czytałam to te ostatnio wydane tytuły są naprawdę bardzo dobre. Myślę, że już teraz, po raz kolejny, mogę Wam polecić tę historię.

Bohaterów jest tu trochę, nie miałam swojego ulubionego. Każdy z nich jest mocno realistyczny, bez wątpienia spotkalibyśmy ich na ulicy. Łucja to spokojna dziewczyna, która chciałaby w końcu spotkać chłopaka, którego pokocha z wzajemnością. Nie może się wręcz tego doczekać, kiedy przechodzi jeden z trudniejszych chwili w swoim dotychczasowym życiu. Lubiłam ją, tak samo jak jeh brata, Miłosza. Jednak był innym człowiekiem, a mimo to i tak wydawał się sympatyczny. Najbardziej z nich wszystkich tajemniczy jest Szymon, który początkowo przedstawiony jest w szarych barwach, jako ten gorszy. A czy tak jest naprawdę? Brakowało mi tego, by rozwinąć tajemnice jego duszy. Bo z pewnością było ich więcej... 

Akcja ma odpowiednie tempo, momentami przyspiesza, by zwolnić za chwilę. Nie jest to też taka książka o niczym. Tłem są święta Bożego Narodzenia. Czas, jak wszyscy powiadają, magiczny. Jakoś wcześniej nie przepadałam za tym okresem, ale odkąd mam córkę, to jakoś bardziej się z niego cieszę. Tematem są życiowe problemy, świat, w którym żyjemy i nic nie jest tu koloryzowane. Autorka pokusiła się o trudne tematy: niespełniona miłość, a nawet bym powiedziała, że zakazane zauroczenie; bolesna prawda, która wychodzi na jaw; przebaczenie; odnalezienie się w nowej sytuacji; powrót do przeszłości; miłość; relacje rodzinne. Myślę, że to wszystko, o czym przeczytacie na kartach książki jest prawdziwe, mogło lub może spotkać każdego z nas - tego nie wiemy. Cieszę się, że Małgorzata pokazała prawdziwe oblicze życia, bohaterów na tle świąt. Pokazała nam, jak jedni bohaterowie celebrują ten czas, a drudzy niekoniecznie. I delikatna przemiana postaci, co widać, jak się zmienia pod wpływem innych bohaterów i zdarzeń. 

Reasumując uważam, że książka idealnie wpasowała się w świąteczny klimat. Jest to powieść obyczajowa, która może wielu czytelników otulić klimatem i spokojem. Nie zapiera wprawdzie tchu w piersi, ale nie jest również zła. Myślę, że polecić ją mogę fanom twórczości autorki, ale raz jeszcze podkreślę, idealnie sprawdzi się jako prezent na święta pod choinkę. 🌲 Jest pięknie wydana, sama okładka satynowa robi robotę. A do tego gra kolorów... Polecam. Jedna z lepszych powieści autorki. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - asia_czyta_ksiazki
asia_czyta_ksiazki
Przeczytane:2025-12-28,

Miłosz dowiaduje się, że jako noworodek został adoptowany to właśnie wtedy jego życie diametralnie się zmienia. Jego biologiczna matka zmarła podczas porodu a ojciec pozostał nieznany. Podczas Wszystkich Świętych chłopak poznaje ciotkę, siostrę swojej mamy.

~

Kobieta decyduje wyjawić mu szczegóły wakacyjnego romansu jego mamy z żonatym i do tego starszym mężczyzną. Miłosz dzięki tym informacjom odnajduje Anatola - właściciela sieci sklepów z żywnością, a za razem biologicznego tatę. Co wydarzy się w życiu Miłosza? Czy wszystkie tajemnice zostaną rozwiązane? 

~

Autorka pokazuje jak poznanie prawdy wpływa na człowieka a przede wszystkim na głównego bohatera i cała rodzine. Podobał mi się ten podział narracji, który pozwala zrozumieć każdego z bohaterów i zrozumieć emocję jakie im towarzyszą. Trochę jednak zabrakło mi tej świątecznej magii ale książka mi się podobała.

~

Książka niby owiana tajemnica i świętami to śmiało można ją czytać o każdej porze roku. Akcja toczy się od października aż do grudnia także świetne sprawdzi się na jesienne czytanie. Bardzo mi było szkoda głównego bohatera ale najbardziej na uwagę jednak zasługuje Szymon (młodszy przyrodni brat Miłosza). Jego świąteczna niespodzianka sprawia, że w końcu zaczął dostrzegać tę magiczną świąteczną moc. 

~

Cóż mogę powiedzieć, ja książkę czytałam dość szybko i przyjemnie, ale przede wszystkim spędziłam z nią naprawdę miło czas. Myślę, że w ten magiczny czas idealnie sprawdzi się na wieczorny relaks po tych świątecznych przygotowaniach. 

Dziękuję wydawnictwu WasPos za egzemplarz ♥️ 

Link do opinii
Avatar użytkownika - czarksiazek
czarksiazek
Przeczytane:2025-12-15, Ocena: 6, Przeczytałam,

(...) Miłosz oznajmia rodzicom, że postanowił przeprowadzić się do mieszkania po babci. Jako powód podaje chęć usamodzielnienia się, jednak jego siostra Łucja zdaje sobie sprawę, że to ona jest przyczyną wyprowadzki brata. Gdy dziewczyna zdradza mamie o co tak naprawdę chodzi, kobieta postanawia wyznać córce tajemnicę, która szokuje a jednocześnie pomaga wiele zrozumieć. Gdy trafia ona również do Miłosza, ten krok po kroku odkrywa prawdę o sobie, a to zmienia wszystko w życiu Sadowskich. Od tej pory niespodzianki stają się częścią ich codzienności... A już wkrótce przyjdzie im przeżyć pierwsze Święta Bożego Narodzenia w tej nowej rzeczywistości...

"Świąteczna niespodzianka" Małgorzaty Kasprzyk, to wciągająca historia rodzinna z tajemnicą w tle, w której bohaterowie muszą mierzyć się z prawdą o sobie, z trudnymi relacjami, niezrozumieniem, ale odkrywają jednocześnie, że życie potrafi zaskakiwać i przywrócić wiarę, że jeszcze może być dobrze. Książka idealna na ten około świąteczny czas, gdy w atmosferze błyszczącej choinki i zapachu piernika, dobrze zanurzyć się pod ciepły kocyk i w dobrą lekturę. Fabuła dwutorowa, w której przebieg wydarzeń obserwujemy od strony narratora, oraz z pamiętnika Łucji, naprzemiennie. Całość płynnie zgrana, nie gubi sensu. A zauważyłam, że czasem autor taką konstrukcją potrafi wprowadzić niemały zamęt w głowie czytelnika.
Pomimo tego, iż w powieści poruszane są niełatwe tematy jak adopacja, poczucie odrzucenia i miłosny zawód, to powieść czyta się sama, z taką lekkością i przyjemnością, że aż nie chce się jej odkładać.

Polecam!!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewa_czytajac
Ewa_czytajac
Przeczytane:2025-12-07, Ocena: 4, Przeczytałam,

Powieść nie jest tylko świąteczną bajką, gdzie wszystko kończy się szczęśliwie. Historia skupia się na zaskakujących sytuacjach życiowych, relacjach rodzinnych i międzyludzkich, a także na uczuciach, które nie zawsze potrafimy dobrze ulokować.

 

Powoli kończy się jesień, zbliża magiczny okres świąteczny, jak co roku rodzina Sadowskich cieszy się, że za chwilę znowu razem przygotują święta i spędzą je wspólnie. Dla wszystkich to bardzo przyjemna tradycja. W tym roku jednak coś się zmieniło. Starszy syn Miłosz kończy studia i niespodziewanie chce się wyprowadzić z domu. Co jest powodem podjętej decyzji?

Trzy lata młodsza siostra Łucja czuje dziwne, niezrozumiałe uczucie do bliskiej osoby, sama boi się tego co może się wydarzyć. Tajemnica rodzinna sprzed lat nagle wychodzi na jaw, delikatnie komplikuje relacje rodzinne, lecz daje również szansę na ułożenie wszystkich spraw...

 

Książka o trudnych i ważnych decyzjach, które trzeba podejmować w życiu, bez względu na okoliczności. Fabuła w dużej mierze skupia się na temacie adopcji, oraz związanych z nią spraw będących jej następstwem. Przyglądamy się dobrze funkcjonującej rodzinie, gdzie wszyscy są bardzo zżyci i pozytywnie do siebie nastawieni. Wspólnie tworzą zgrany zespół we wszystkich domowych czynnościach, także w przygotowaniach świątecznych. Widzimy radość z przebywania we własnym towarzystwie, wzajemną bezwarunkową akceptację. Wydarzenia są przedstawione z punktu widzenia bohaterów, przeplatane osobistymi zapiskami z pamiętnika głównej bohaterki, młodej dziewczyny Łucji. Jej postać niestety nie przypadła mi do gustu, denerwowało mnie jej dziwne zachowanie. Czegoś mi w tej historii zabrakło, może trochę więcej emocji, by bardziej wniknąć w temat. Finalnie powieść czytało się dobrze i szybko, chociaż dla mnie była trochę przewidywalna. Lektura lekka, przyjemna, miło spędzony czas.

Link do opinii

„Świąteczna niespodzianka” Małgorzaty Kasprzyk to ciepła, wzruszająca i pełna ludzkiej wrażliwości opowieść, która pokazuje, że czasem największe cuda nie mają nic wspólnego z magią – rodzą się z obecności drugiego człowieka, rozmowy i odwagi, by stanąć twarzą w twarz z własnym bólem. Autorka prowadzi czytelnika przez historię trójki młodych bohaterów, którzy – choć powinni cieszyć się nadchodzącym świątecznym czasem – niosą na barkach ciężary większe, niż ktokolwiek z ich otoczenia potrafi zauważyć.

Miłosz, nagle konfrontujący się z prawdą o adopcji, wyrusza w podróż w poszukiwaniu biologicznego ojca i… własnej tożsamości. Łucja po rozczarowaniu miłosnym próbuje odkleić serce od przeszłości, licząc, że jeszcze kiedyś poczuje to, co straciła. Szymon natomiast zmaga się z poczuciem niezrozumienia i samotności, szczególnie bolesnym wtedy, gdy zbliżają się święta – czas, który miał pełnić funkcję rodzinnego ciepła. Tych troje, choć zupełnie inni, łączy jedno: głęboka potrzeba akceptacji, bliskości i poczucia, że w życiu naprawdę może wydarzyć się coś dobrego.

Kasprzyk kreśli ich portrety subtelnie, z dużą empatią i wyczuciem emocji. Podczas lektury czytelnik przeżywa ich lęki, rozczarowania i wątpliwości, ale także ma szansę obserwować powolne rodzenie się nadziei. Spotkanie przy świątecznym stole, które na początku wydaje się jedynie przypadkiem, staje się momentem przełomowym – takim, który nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale pokazuje, że drugi człowiek naprawdę może być największą niespodzianką losu.

To powieść obyczajowa z elementami psychologicznymi, skierowana do odbiorców, którzy lubią historie o życiu, emocjach i relacjach. Idealna dla osób szukających ciepłej, refleksyjnej opowieści na zimowy czas – takiej, która nie jest przesłodzona, ale prawdziwa i bliska.

„Świąteczna niespodzianka” niesie ważne przesłanie: nie zawsze dostajemy cud, na jaki czekamy, ale często otrzymujemy ten, którego naprawdę potrzebujemy. To książka o empatii, odwadze w szukaniu własnej drogi i o tym, że nowe początki potrafią narodzić się z najmniej oczywistych spotkań. To piękna, kojąca lektura, którą naprawdę warto się otulić w grudniowe wieczory. Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - olilovesbooks2
olilovesbooks2
Przeczytane:2025-12-01, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

*współpraca reklamowa*

Kolejna świąteczna propozycja, po którą udało mi się sięgnąć, powiem szczerze, że jestem pod wrażeniem. Moje wyobrażenie o niej było inne, ale tak to jest jak się nie czyta opisów i wszystkie świąteczne pozycje traktuje tak samo, dlatego też miałam bardzo przyjemną niespodziankę. Książka okazała się lekturą pełną oryginalnych i trudnych tematów, ale mimo to urzekła mnie swoją prostotą i tym jak bohaterom wszystko pięknie i ładnie się układa (nawet pomimo drobnych przeciwności).

Okres świąteczny dla większości osób to szczególny i optymistyczny czas, jednak zdarzają się wyjątki. Dla trójki młodych ludzi nadchodzące święta mogą okazać się niezwykłe, inne i pełne nowości, o których nawet nie śnili. Miłosz dowiaduje się, że został adoptowany, postanawia więc skontaktować się z rodziną zmarłej matki i odnaleźć ojca. Łucja przeżywa zawód miłosny, chce zaznać prawdziwego uczucia ale też martwi się jak nowości wpłyną na ich życie rodzinne. Szymon zaś czuje się niezrozumiany przez najbliższych, w szczególności przez ojca, a szokujące dla niego informacje sprawiają, że czuje się niepewnie. Co się stanie gdy ta trójka spotka się przy jednym stole? Czy świąteczna niespodzianka wpłynie na nich korzystnie czy też będzie tragiczna w skutkach?

Bardzo lubię, gdy książka tak pozytywnie mnie zaskakuje. Niby z pozoru wszytko krzyczało o świętach, to te choć są i ta tytułowa świąteczna niespodziana jest chyba najważniejsza w tym wszystkim, to cała otoczka na którą składają się waśnie rodzinne, tematy związane z adopcją, z szukaniem korzeni, z prawdą, ale też tematy trudne, nieco kontrowersyjne, ale też te lekkie obyczajowe, romantyczne i też zabawne. Spotykamy się z fajną i niby zwyczajną rodziną Sadowskich, którzy po wielu niepowodzeniach adoptowali syna, a nieco później doczekali się biologicznego dziecka. Pomimo tego oboje dzieci traktowali tak samo, a ich rodzinna relacja jest do pozazdroszczenia. Rodzinna codzienność jednak zaczyna się sypać, gdy prawda o adopcji wychodzi na jaw, rodzina choć silna przeżywa trudne chwile, rodzice czują się niepewnie, a Miłosz coraz bardziej angażuje się w odkrywanie i budowanie relacji z inną rodziną. Przez działania Miłosza w trudnej sytuacji próbują się też odnaleźć inni, przez co my czytelnicy śledzimy różne ścieżki losu, patrzymy jak jedno działanie pociąga za sobą lawinę innych. Obserwujemy historię z różnych perspektyw, dostrzegamy różne punkty widzenia, przez co cała historia jest szeroka i rozbudowana, choć i tak mam wrażenie, że nieco niedopracowana i ze zbyt dużą ilością ogólników.

Lektura z miejsca mnie wciągnęła, może dlatego że tych aspektów świątecznych nie było zbyt dużo, klimatu nie poczułam, niemniej historia była świetna i oryginalna, poruszająca ciekawe tematy, z którymi ja osobiście nie często się spotykam. To rodzinna, złożona i wielowątkowa opowieść, w której wszytko jest poprawne i raczej wszytko wychodzi gładko, pomimo tego, że los tych naszych bohaterów nieco doświadcza. To bardzo optymistyczna opowieść, pokazująca jak można podchodzić do życia, do wrażliwych tematów, o tym że każda decyzja ma swoje konsekwencje, które nie zawsze mogą się podobać. To też historia, dzięki której na niektóre sprawy można spojrzeć inaczej, przy której czas zwalnia, z której fabułą się płynie, i której nie chce się kończyć.

Bardzo mi się podobało, to moje kolejne spotkanie z twórczością autorki, która ma lekkie pióro, a jej opowieści czytają się po prostu same. To książka dobra na każdy czas, niekoniecznie ten świąteczny, choć okładka mocno to sugeruje. To zdecydowanie lektura warta przeczytania, po której coś w człowieku się zmienia. Ja ze swojej strony polecam, a jeśli lubicie złożone i wielowątkowe historie, gdzie nie występują przyprawiające o palpitacje serca dramy, to to będzie idealna książka dla was.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zeberka363
zeberka363
Przeczytane:2026-01-06, Ocena: 5, Przeczytałem,

Lekka, ciepła, kojąca i słodka powieść w sam raz na świąteczny czas ?.

Co zrobi Miłosz,gdy dowie się, że jest adoptowany? Czy uda mu się znaleźć biologiczną rodzinę? Jak odnajdzie się w tej sytuacji jego siostra Łucja? Kim jest Szymek? Czy porozumienie między chłopakami jest możliwe? A może będą do siebie skakać jak dwa koguty? Kto popłynie w rejs na Karaiby?

To moje drugie bardzo udane spotkanie z autorką ?

Recenzja we współpracy z Wydawnictwem WasPos

Link do opinii
Avatar użytkownika - Alexia_Berg
Alexia_Berg
Przeczytane:2025-12-27, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam, Współpraca, WasPos,

Powiedziałby ktoś, że ?Świąteczna niespodzianka? to skomplikowana historia o tym, jak jedna informacja zmienić może całe życie. Miłosz, na trzecim roku studiów pod wpływem pewnych nieprzewidzianych okoliczności, dowiedział się, że został adoptowany jako niemowlę.

 

Małgorzata Kasprzyk zaserwowała nam krótką historię o trudnych wyborach opowiedzianą w przyjemny i delikatny sposób. Pióro ma lekkie, słów używa zgrabnie i czego chcieć więcej? Zwłaszcza że w książce dzieje się wiele.

 

Niestety wydarzenia te nie wywołują większych emocji. Czytamy o nad wyraz spokojnej reakcji Miłosza na wieść burzącą w pył fundamenty jego jestestwa oraz o poszukiwaniach korzeni, na które się decyduje. Dylematy oraz efekty działań bohatera wpływają na życie wielu osób wokół niego, co autorka naprawdę sprawnie nam ukazuje, kiedy między nimi lawiruje.

 

Względem uczuć kolejnych bohaterów, odniosłam wrażenie, że zostały one spłaszczone. Niby mamy wzmiankę o obawach adopcyjnych rodziców Miłosza, jego siostry lub przyrodniego brata, ale nie zagłębiamy się zbyt mocno w temat. Zwykle krótka rozmowa między postaciami kończy temat i przechodzimy sprawnie do kolejnych kwestii. Czasem do czegoś wracamy, ale... tu wystarczy podobny zabieg.

 

Niby da radę połasić się o stwierdzenie, że autorka sięgnęła po trudne tematy. Adopcja oraz borykanie się z odnajdowaniem swojego ,,ja" bądź obawami poszczególnych członków rodziny dotyczącymi dalszej przyszłości to poważne kwestie rzutujące na całym dalszym życiu. I choć jest to trzon książki, podwalina opowieści oraz fundament historii, wiele istotnych spraw puszczono bokiem. 

 

Książka pisana jest narracją trzecioosobową, nie licząc części poświęconych pamiętnikowi. Łucja opowiada nam swoje przeżycia w pierwszej osobie, lecz o wiele bardziej sprawdziłoby się po prostu oddanie jej POV i miejsca w zwykłej narracji niż zapisywanie wspomnień, przemyśleń i wyznań.

 

Niestety, ale ,,Z pamiętnika Łucji" irytowało mnie w tej opowieści niepomiernie. I może w innym wypadku nie miałabym obiekcji, ale tu o żadnym pamiętniku tak naprawdę nie ma mowy.

 

Łucja po pierwsze nie stosuje zapisów charakterystycznych dla osobistego dziennika. Słownictwo jest często wygórowane i wyszukane jak na prywatne, emocjonalne zapiski, przez co brzmią one sztucznie. Teksty typu: ,,pokrzepiona na ciele" czy ,,Jeżdżę zatem na zajęcia przepełniona uczuciem oczekiwania" burzyły cały wydźwięk. W dodatku Łucja przytacza dokładne rozmowy wraz z didaskaliami do dialogów - kolejna nienaturalna dla pamiętnika cecha. Co więcej, ta część znalazła się w każdym rozdziale, zarówno dotyczącym Miłosza i jego adopcyjnej rodziny lub samej Łucji, ale też w rozdziałach, przez które członkowie rodziny Sadowskich przemykają niczym cienie.

 

Zanim przeczytałam tę książkę, po tytule sądziłam, że będzie to kolejna leciutka, świąteczna opowieść. Może nieco o wigilii, może też o świętach i śniegu. Później zerknęłam w opis i zwątpiłam. Ostatecznie uważam, że niełatwy temat adopcji i radzenia sobie z poszukiwaniem siebie autorka ujęła dość... oględnie.

 

Brakowało mi w tej historii magnetyzmu oraz scen przyśpieszających bicie serca - nieważne czy w podrygach miłosnych, czy ze wzruszenia. Niby to wszystko się pojawiło, ale smakowało mdło jak postne, niedoprawione dania, choć te opisane w książce ponoć niosły kubkom smakowym wyborne doznania.

 

Jeśli mam być szczera, nie zdołałam też rozsmakować się w atmosferze świąt. Historia zaczyna się z końcem studenckich wakacji Miłosza i Łucji. Mijamy wrzesień, październik, listopad i wraz z nim święto zmarłych. Przemykamy początkami grudnia aż do okresu świątecznego, gdzie stajemy się świadkami różnego spojrzenia na święta i tradycje Bożonarodzeniowe. Inaczej ten czas postrzegają Sadowscy, inaczej biologiczny ojciec Miłosza, a co innego o tym wszystkim sądzi Szymon, młodszy i zarazem przyrodni brat bohatera.

 

I właśnie wtedy następuje tytułowa świąteczna niespodzianka - 26 grudnia. Ale to tyle. Fragmencik w historii. Moment bardzo istotny i przemijający zbyt szybko, by poświęcić temu nieco więcej czasu, rozmyślenia, refleksji czy zwykłego zaskoczenia. Lada moment obchodzimy z bohaterami Sylwestra, odpoczywamy w Nowy Rok i brniemy przez kolejne miesiące aż do następnych świąt. 

 

Jeśli mam być szczera, ?Świąteczna niespodzianka? nie podbiła mojego czytelniczego serca.

[współpraca recenzencka]

Link do opinii
Inne książki autora
Spotkajmy się w Alzacji
Małgorzata Kasprzyk0
Okładka ksiązki - Spotkajmy się w Alzacji

 Rok 1987 – Agata Staszewska jest studentką SGGW. Na uczelni poznaje chłopaka zaangażowanego w działalność opozycyjną przeciw komunistycznym władzom...

Pod kanadyjskim niebem (#2). Pod kanadyjskim niebem. Tom 2
Małgorzata Kasprzyk0
Okładka ksiązki - Pod kanadyjskim niebem (#2). Pod kanadyjskim niebem. Tom 2

Robert McKinley, syn Trevora i Barbary, wyrasta na niepokornego młodzieńca. Angażuje się w protesty kanadyjskich truckersów, w efekcie czego zostaje tymczasowo...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy