Tam, gdzie nie sięga już cień

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2015-04-23
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788308055229
Liczba stron: 450

Ocena: 5.35 (17 głosów)

Inka, młoda graficzka, pracująca w warszawskiej galerii, dostaje telegram od dawno niewidzianej ciotki Berty. Kobieta jest umierająca. Chce się pożegnać i opowiedzieć o czymś bardzo ważnym… Inka przyjeżdża do Jantarni, nadmorskiej miejscowości, w której dorastała, jednak tam nikt oprócz ciotki na nią nie czeka. Wręcz przeciwnie – Inkę wita chłód, a nawet wrogość. Dlaczego? Co takiego stało się w przeszłości, że jedna z krewnych Berty potrafi splunąć dziewczynie w twarz? Dlaczego Inka od lat nie odbiera telefonów od przybranego brata Zbyszka i unika rodzinnych stron? Dlaczego jej przyjaciele z młodości nie ułożyli sobie życia, są samotni lub w nieudanych związkach? Hanna Kowalewska opowiada poruszającą rodzinną historię, w której jest wszystko: zaskakujące tajemnice, nieplanowane miłości, wybaczenie i trwała pamięć.

To opowieść o odrodzeniu, o magii zaklętej w bursztynach, listach do Pana Boga rysowanych na piasku, sile ognia i ludzkich więzi.

Wyraziści bohaterowie, ich sekrety i duża dawka namiętności, które nie podlegają chłodnej kalkulacji – wszystko to tworzy wnikliwy portret pokolenia niezobowiązujących związków, które nie bardzo potrafi kochać, ale jednocześnie nie przestaje tęsknić za miłością i jej szukać…

Mimo że autorka podejmuje trudne tematy, miłość i namiętność splata ze śmiercią, utratą, nienawiścią czy odrzuceniem, książka jest pełna ciepła i humoru.

Kup książkę Tam, gdzie nie sięga już cień

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - catarina78
catarina78
Przeczytane:2015-06-29, Przeczytałam,
Inka przyjeżdża na wezwanie umierającej ciotki Berty do nadmorskiej Jastarni, gdzie spędziła dzieciństwo. Nie było jej tu przez dziesięć lat. Zdawać by się mogło, że czas leczy rany, a w obliczu nadchodzącej śmierci bliskiej osoby dawne winy zostają przebaczone.   Tymczasem dziewczyna spotyka się z rosnącą niechęcią mieszkańców. Wokół niej jest coraz więcej nienawiści, zadawnionych krzywd, które wraz z jej przybyciem ożywają na nowo. Każda z postaci, która się pojawia w jej otoczeniu, ma jakieś pretensje. Niektóre osoby ukrywają swoje emocje, inne - przeciwnie - wylewają na Inkę od razu cały ich bogaty zestaw. Obserwujemy to jako czytelnicy bezwolnie, buntując się coraz bardziej na tę jawną niesprawiedliwość. Co mogło uczynić mieszkańcom małego miasta adoptowane przed laty dziecko? Cokolwiek by to nie było, poziom negatywnych emocji zdaje się być przesadzony. A jednak Inka trzyma się prosto, nie odpowiada na zaczepki, stara się być miła - wszystko dla miłości ciotki Berty.   Są w tej opowieści także mężczyźni, ale ich rola zdaje się być mniejsza. Pojawiają się jako niespełnione bądź zakazane miłości z dalekiej przeszłości. Tak naprawdę prym wiodą tu kobiety. To one w zaciszach swoich domów spiskują, plotkują, obdzielają łaskami bądź skazują na wieczną infamię. Od nich zależy tu tak naprawdę wszystko. Te kobiety to tak naprawdę czarownice, wiedźmy zaklinające rzeczywistość ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Tam, gdzie nie sięga już cień

Avatar użytkownika -

Przeczytane:,
Inka ukochała sztukę – jest graficzką, pracuje w galerii sztuki, wiedzie niemal dobre życie. Niemal, bo nad jej codziennością wisi cień, którego nie potrafi się pozbyć. Żyje z nim, prawie do niego przywykła. Tak przynajmniej myśli, ale los udowadnia Ince, że ten spokój jest pozorny i łatwo go zburzyć. Krótka wiadomość porusza w niej czułą strunę i domaga się konfrontacji. Zgodnie z zawartą w telegramie prośbą umierającej ciotki, musi wrócić do rodzinnego domu. Inka wyprowadziła się, gdy była jeszcze nastolatką i od tamtego czasu trzymała bliskich i znajomych na dystans. Powrót jest niełatwy i na dodatek wita ją powszechna niechęć. Dlaczego otacza ją wrogość? Dlaczego jest nazywana znajdą? Choć nikt nie ma odwagi mówić o tym głośno, to pod pozornym spokojem sennego miasteczka wrze. Zniknięcie Inki uczyniło wyrwę w barwnej historii rodziny – jej powrót może być kluczem do zapomnianych i od dawna nieodwiedzanych pokoi, w których ukrywa się opowieść z przeszłości. Czas w „Tam, gdzie nie sięga już cień” jest rozbity na sekrety i niewiadome. Czytelnik poznaje perspektywy kolejnych postaci, które są związane z Inką. Razem z nimi odwraca głowę, razem z nimi odsuwa firankę i wygląda przez okno, razem z nimi szepcze i próbuje zrozumieć: kim jest Inka i dlaczego budzi tyle niezdrowych emocji? Początkowo poznajemy bohaterkę poprzez ...
(czytaj dalej)
To moja pierwsza książka Hanny Kowalewskiej, zaintrygowała mnie fabuła oraz tajemnicza okładka, jednak po lekturze mam mieszane uczucia. Powieść ma swoje plusy i minusy, były chwile gdzie autorce udało się mnie zaintrygować, byłam oczarowana klimatem Jantarni oraz z zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów, ale książka też mi się strasznie dłużyła. Denerwowały mnie zwroty "Inka-srynka" powtarzane co parę rozdziałów, może początkowo było to zabawne, ale na dłuższą metę przypominało mi to dialog rozkapryszonych przedszkolaków, zbyt rozwlekłe opisy jakby autorka chciała przedłużyć ilość stron. Ciężko było mi się przyzwyczaić do stylu Pani Hanny. Jednak żeby nie było samych negatywów dodam, że książka jest życiowa, bo opowiada o samotności, bolesnych tajemnicach z przeszłości, rodzinnych konfliktach i przemijaniu życia. Najbardziej denerwującymi postaciami dla mnie byli zapatrzony w siebie Zbyszek i Dominikowa, która lubiła oceniać innych zamiast najpierw spojrzeć na siebie. Bardzo interesującą bohaterką jest Weronika, samotna, starsza kobieta, która rozmawia ze zwierzętami i rysuje listy do Pana Boga przez co wśród otoczenia uchodzi za dziwaczkę. Od początku intrygująca jest tajemnica z przeszłości, co takiego wydarzyło się w życiu Inki, że opuściła rodzinną miejscowość i ułożyła sobie życie w Warszawie i dlaczego mieszkańcy czują do dziewczyny niechęć oraz pogardę. Mimo nużącego stylu pisania autorki "Tam gdzie nie sięga już cień" była dla mnie refleksyjną lekturą o której tak szybko się nie zapomina. Myślę, że jeszcze kiedyś sięgnę po inną pozycje pani Kowalewskiej. Polecam osobom lubiącym historie z rodzinnymi tajemnicami oraz miłośnikom morza.
Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2015-11-02, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki - 2015, Mam,
Ta książka to prawdziwy labirynt zagadek, sekretów, plotek, niedomówień i domysłów. To także opowieść o sile ludzkich uczuć, o miłości, dramatach, zdradach, szczęściu, przebaczeniu, nadziei, po prostu o prawdziwym życiu. A przede wszystkim o powrotach do dzieciństwa. Autorka zadbała o każdy, nawet najdrobniejszy szczegół, od opisu postaci, wydarzeń, miejsc, piękna przyrody, po rzeczy codziennego użytku, a nawet kolory otaczające bohaterów. Nie boi się przy tym opisywać rzeczy takimi jakimi są. Znajdziemy też pełno namiętności, miłości i różnych jej odcieni. Pojawia się również sporo elementów symbolicznych, a także motyw Tanatosa i Erosa. Mimo że autorka podejmuje trudne tematy, jak chociażby śmierć, utratę, nienawiść czy odrzucenie, to z książki bije ciepło i humor. Książka nie należy do lekkich, aby ją w pełni zrozumieć, należy czytać w pełnym skupieniu. Tylko okładka łudząco przypomina mi "A teraz śpij" Liane Moriarty - nie wiem na ile to przypadek, a na ile celowe działanie? Chociaż bardzo ładna i adekwatna do treści.
Link do opinii
Avatar użytkownika - leonia
leonia
Przeczytane:2016-03-29, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Opowieść o uczuciach, miłości, dramatach, zdradach, ludzkich charakterach, rodzinnych relacjach i sekretach, szczęściu, przebaczeniu i nadziei. Po prostu książka o prawdziwym życiu. Tej książki nie da się czytać obojętnie. Refleksje o życiu i relacjach międzyludzkich i rodzinnych nasuwają się same. Polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Magnolia044
Magnolia044
Przeczytane:2015-07-27, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,

 „Czas. Jak szybko biegnie! I wszystko ze sobą zabiera!”

 

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Hanny Kowalewskiej i jakże udane! Cudownie skonstruowana powieść. Nawet nie jesteście sobie w stanie wyobrazić, jakie wrażenie wywarła na mnie ta książka. Od samego początku byłam nastawiona na niebanalną i poruszającą lekturę, a to co otrzymałam przekroczyło moje oczekiwania.

 

„(…) Nie, przecież to niemożliwe. Ona tu nie wróci! Nikt by na jej miejscu nie wrócił.”

 

Jesień – koniec października. Jantarnia poza sezonem, dookoła pusto i nudno, brak wczasowiczów oraz jakichkolwiek atrakcji. Jednakże w te zimne dni pojawia się jedna „atrakcja” - Inka, która przyjeżdża do miasteczka po otrzymaniu telegramu od umierającej ciotki. Od dziesięciu lat Inka mieszka i pracuje w Warszawie, tam starała się zapomnieć o wszystkim co spotkało ją w Jntarni, o miejscu w którym przeżyła pierwszą miłość (która nie powinna się zdarzyć) i zawód, gdzie była potępiana, znienawidzona i odtrącona. Przyjeżdżając do miasta, w którym się wychowała zaczyna w niej wszystko odżywać – wspomnienia i ból wracają. Dookoła słychać plotki i domysły na jej temat, na każdym kroku odczuwa wrogość ze strony mieszkańców.

 

„(…) Wszystko w jednym małym miasteczku. Tyle upokorzenia, wstydu, plotek. Tyle bólu.”

 

Pierwsze strony książki doskonale przedstawiają mieszkańców miasteczka, są to sąsiedzi zza płotu, a także osoby które są w mniejszym bądź większym stopniu powiązane z Bertą – ciotką Inki. Cała historia naświetlana jest właśnie z ich perspektyw, słyszymy ich myśli, jesteśmy świadkami ich rozmów, widzimy to co oni widzą, dostrzegamy to co w danej chwili robią, przez co lepiej poznajemy każdego z osobna oraz wyrabiamy sobie o nim opinię. Mało tego przez plotki i szepty tych ludzi stopniowo poznajemy Inkę, ponieważ każdy z bohaterów ukrywa fragment układanki, której cały obraz zostaje utworzony na końcu powieści.

 

„Honoru też nie masz! - Dominikowa ruszyła ku Ince. - Plują ci w twarz, a ty udajesz, że deszcz pada. Nic dziwnego, jesteś taka sama jak twoja matka. Niedaleko pada jabłko od jabłoni.”

 

Polubiłam Inkę za jej mądrość, wytrwałość oraz za jej „spokój”, bowiem nie tak łatwo jest ją wyprowadzić z równowagi, wszystko najpierw musi przemyśleć, dopiero później mówi bądź czyni.

Co takiego wydarzyło się w przeszłości, że Inka na siłę chciała zapomnieć o Jantarni i ludziach tam mieszkających?

 

„(…) Przyjechała, pojedzie. A tamto… Nie… Kto by do tego wracał! Zwłaszcza w takich okolicznościach. Nie, to się nie wyda. Nikt nawet nie pomyśli.”

 

Jest to niezwykle barwna, piękna, poruszająca i bolesna historia o powrotach do przeszłości, odkrywaniu tajemnic i prawdy o samym sobie, o wybaczaniu, stracie bliskich i cierpieniu. Książka jest o tym jak zmienne potrafią być koleje losu, o tym jak bliski nam człowiek staje się zupełnie obcą osobą, której tak naprawdę nigdy nie znaliśmy. Jakie przesłania można znaleźć w tej książce? Dobro zawsze zwycięża, a prawda prędzej czy później wychodzi na jak.

 

Książka jest bardzo poruszająca po brzegi wypełniona ludzkimi emocjami. Autorka posiada lekkie pióro. Bohaterowie i cała otoczka są bardzo dobrze wykreowane. Fabuła nietuzinkowa starannie dopracowana w każdym calu, pochłonęła moją uwagę od pierwszych stron i trzymała w swych mackach do końca. Treść w żadnym wypadku nie zawodzi, bowiem autorka stopniowo przedstawiała zdarzenia z przeszłości. Pod względem literackim powieść jest naprawdę wspaniała. Kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że posiadamy naprawdę doskonałe pisarki.

 

Mogę długo rozpływać się w zachwytach nad tą książką. Jeśli chcecie się przekonać jaka piękna historia została zapisana na kartach „Tam, gdzie nie sięga już cień”, to koniecznie musicie po nią sięgnąć. Z pewnością trafi do grona moich ulubionych książek. Jeżeli przeglądając półki w księgarniach trafisz na „Tam, gdzie nie sięga już cień” nie wahaj się nawet sekundy i kup ją, z pewnością się nie zawiedziesz.

 

Pewne jest to, że ta książka pozostawia w sercu ślad i na długo zapadnie w mej pamięci. Mogę dodać, że do mojego egzemplarza ustawiła się już kolejka czytelniczek. Polecam

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - marta79
marta79
Przeczytane:2015-11-29, Ocena: 5, Przeczytałam,
Dobra książka dla każdego.Opowiada o uczuciach z przeszłości o miłościach jakie nie powinny się wydarzyć i konsekwencjach niewłaściwych wyborów.Głowna bohaterka Inka bardzo zaimponowała mi swoja postawą.Bardzo dużo przeżyła,dużo złego,jest samotna bez rodziny,przyjaciół,do tego w zupełnie nieprzychylnym jej otoczeniu.Mimo tego trwa,by nie zawieść swej umierającej przyszywanej ciotki.Jest to niesamowicie silna postać z prawdziwym charakterem.
Link do opinii
Inka nie była w rodzinnym domu prawie dziesięć lat, tyle też lat starała się o tym miejscu nie myśleć. Zapomniała twarze i ludzi. Jednak teraz została tu wezwana anachronicznym, niczego nie wyjaśniającym telegramem. Do ciotki Berty. Jej powrót jest szokiem dla innych, zarówno z rodziny jak i mieszkańców Jantarni. Bo jak to? Nikt na jej miejscu by nie wrócił... Czego tu chce? Takie myśli pojawiają się w głowach bohaterów. Odżywa zadawniona niechęć i nienawiść, pojawiają się bolesne wspomnienia, ale też wzruszenie. Sekrety i insynuacje wyłażą z zakurzonych kątów, wielokropkami i niedopowiedzeniami na początku pisarki miarkuje tajemnice. Na miejscu dziewczyna zostaje umierającą, mającą tylko przebłyski świadomości ciotkę Bertę, która kiedyś była dla niej jak matka. Bo wychowała obce dziecko, przybłędę, wilczą jagodę. A teraz dla niektórych Inka jest niewygodną zjawą z przeszłości. Co chce od niej ciotka Berta, o czym ma koszmary senne? O czym Inka postanowiła zapomnieć, o czym nie chce wiedzieć? Co latami można trzymać za zamkniętymi drzwiami? Raczej nic dobrego... Miłość, nienawiść, zdrada, ten cały kłąb... ,,Zapomniałam wszystko, bez selekcji. Bo jak coś w pamięci zostanie, to takie wspomnienie przywołuje inne." To historia o niedomkniętych sprawach, trudnej przeszłości, żalu i tęsknocie, o tym, że najpierw samemu trzeba sobie pewne rzeczy wybaczyć, a potem dopiero prosić o wybaczenie innych. Moim zdaniem nie można jednoznacznie ocenić działania bohaterów, pisarka przedstawiła ich tak, że nie do końca jest to możliwe- to głównie zranieni ludzie, którzy ranią innych. Chyba tylko negatywną postacią jest Zbyszek- w nim nie doszukałam się niczego pozytywnego. ,,Tam gdzie nie sięga już cień" to bardzo dobra powieść obyczajowa o samotnych ludziach przetrąconych przez los, zakłamaniu, o cieniach ukochanych osób z przeszłości, nieplanowanej miłości i rodzinnych sekretach. Polecam fanom gatunku.
Link do opinii
Avatar użytkownika - karola27
karola27
Przeczytane:2015-05-03, Ocena: 6, Przeczytałam, wyzwanie: 52 książki w 2015 roku,
Osoby, które w swoim życiu skrywały w sobie gdzieś głęboko jakąś tajemnicę proszę o podniesienie prawej ręki..Las rąk to nie jest, ale taki mały zagajniczek owszem. A teraz poproszę o podniesieni lewej ręki, osoby, które w danym momencie ukrywają jakiś sekrecik...No proszę...Tak naprawdę to nie ma chyba takiej osoby, która nigdy nie miała przed kimś tajemnicy. Obojętnie jakiej wielkości. Trudno zrozumieć dlaczego tak się dzieje, może zwyczajnie boimy się mówić prawdę, czujemy przed nią strach. Dlaczego tak jest...? Właśnie na te i inne pytania próbowała odpowiedzieć Hanna Kowalewska pisząc swoją najnowszą książkę "Tam, gdzie nie sięga już cień"... - "Dlaczego ten pokój jest zamknięty? I cały dom? - Ty mnie o to nie pytaj. Ja tam nie dochodzę takich rzeczy. Gdybym dochodziła, tobym dawno z dzieckiem kamienie jadła. - Głupie tajemnice. " ( s. 139 ) Krótki dialog, ale sprawia, że warto się nad nim zastanowić. Tajemnice są głupie. Po co w ogóle powstały. Czy świat bez nich nie byłby o wiele prostszy? I właśnie po świecie tajemnic przyszło stąpać głównej bohaterce książki. Jeden telegram od umierającej ciotki sprawił, że Inka po dziesięcioletniej nieobecności wróciła do Jantarni. "Wróciła" to może za dużo powiedziane, została zmuszona do przyjazdu bo przecież nie po to wyjechała, żeby teraz wracać...Na pozór wiedzie szczęśliwe życie, pracuje w galerii. Tylko niestety są to pozory. Na chwilę obecną w jej głowie kotłują się myśli. Są to myśli związane z przeszłością o której chciałaby jak najszybciej zapomnieć. Tylko, żeby to było takie proste do wykonania...Opuściła Jantarnię będąc jeszcze nastolatką. Czyniąc to zerwała wszelakie kontakty z rodziną oraz znajomymi. To była jej decyzja. Musiała mieć konkretny powód, bo nie każdego stać na wykonanie takiego kroku....A teraz wraca tam z skąd uciekła pozostawiając po sobie tylko swój cień... Powrót po tak długiej nieobecności w rodzinnym domu nie jest dla niej łatwy. Tym bardziej gdy odczuwa, że nie jest przez mieszkańców wakacyjnego kurortu mile widziana...Wszyscy traktują ją z niechęcią. I to jest jedno z łagodniejszych określeń...Jej przyjazd stał się główną atrakcją, plotkary mają teraz pole do popisu... Co tak naprawdę się wydarzyło, że młoda dziewczyna nagle opuszcza swój dom. Zamyka za sobą wszystkie drzwi bez możliwości ich otworzenia...Zabarykadowała się przed najbliższymi i rodziną...Dlaczego dopiero wiadomość od ciotki sprawia, że odważyła się wyruszyć w podróż do Jantarni... Tajemnica goni tajemnicę...Czytając książkę czułam się tak, jakbym uczestniczyła w szalonym tajemniczym maratonie w trakcie którego dzieje się bardzo wiele. Hanna Kowalewska to kolejna polska mistrzyni budowania literackiego napięcia. A do tego maluje słowem. Stworzone przez nią obrazy książkowych bohaterów, a jest ich spora grupka sprawiły, że czytało mi się książkę z lekkością i niespotykaną swobodą. I właśnie liczba bohaterów, może troszkę czytelnika zszokować. Ale spokojnie, każdy został przedstawiony w indywidualny sposób. Począwszy od cech charakteru po wygląd zewnętrzny. Autorka pisząc "Tam, gdzie nie sięga już cień" zadbała o każdy szczegół, nawet ten najmniejszy. Nie skupiła się tylko na bohaterach, ale także na towarzyszącej im otoczce. Wygląd pomieszczeń, kolory ścian również zostały uwzględnione. Ziołolecznictwo jest kolejnym bardzo ciekawym wątkiem, który został poruszony w treści książki. A postać Weroniki sprawiła, że książka stała się tajemniczo-magiczna... Cała książka od pierwszej do ostatniej strony owiana jest tajemniczością. Plotka goni plotkę...Tylko czy znajdzie się taka osoba, która w końcu zatrzyma ten bieg...Tylko trasa takiego biegu może się coraz bardziej wydłużać. Lubimy sobie czasami poplotkować. Tylko nie zdajemy sobie sprawy z tego, że w ten sposób możemy kogoś skrzywdzić...Tym bardziej, gdy cała ta wymyślona przez nas historyjka ciągnie się później za tą drugą osobą latami...A po drodze ktoś jeszcze coś dopowie i nie zawsze jest to prawda...Hanna Kowalewska ciekawie opisała rozwój plotki, aż po jej końcową fazę. Tylko czy taka końcowa faza istnieje... "Tam, gdzie nie sięga już cień" to lektura, która wymaga od czytelnika skupienia i "wyłączenia się" na czas jej czytania od otaczającego nas świata. Ale, spokojnie nie dlatego, że napisana jest ciężkim językiem, wręcz przeciwnie. Warto zadbać o spokój i ciszę, a czytanie sprawi nam olbrzymią przyjemność. W przypadku tej książki jest to wręcz wskazane... Nie będę tego przed Wami ukrywać, ale ja chcę jeszcze !!
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:, posiadam,

Inka ukochała sztukę – jest graficzką, pracuje w galerii sztuki, wiedzie niemal dobre życie. Niemal, bo nad jej codziennością wisi cień, którego nie potrafi się pozbyć. Żyje z nim, prawie do niego przywykła. Tak przynajmniej myśli, ale los udowadnia Ince, że ten spokój jest pozorny i łatwo go zburzyć. Krótka wiadomość porusza w niej czułą strunę i domaga się konfrontacji. Zgodnie z zawartą w telegramie prośbą umierającej ciotki, musi wrócić do rodzinnego domu. Inka wyprowadziła się, gdy była jeszcze nastolatką i od tamtego czasu trzymała bliskich i znajomych na dystans. Powrót jest niełatwy i na dodatek wita ją powszechna niechęć. Dlaczego otacza ją wrogość? Dlaczego jest nazywana znajdą? Choć nikt nie ma odwagi mówić o tym głośno, to pod pozornym spokojem sennego miasteczka wrze. Zniknięcie Inki uczyniło wyrwę w barwnej historii rodziny – jej powrót może być kluczem do zapomnianych i od dawna nieodwiedzanych pokoi, w których ukrywa się opowieść z przeszłości.

Czas w „Tam, gdzie nie sięga już cień” jest rozbity na sekrety i niewiadome. Czytelnik poznaje perspektywy kolejnych postaci, które są związane z Inką. Razem z nimi odwraca głowę, razem z nimi odsuwa firankę i wygląda przez okno, razem z nimi szepcze i próbuje zrozumieć: kim jest Inka i dlaczego budzi tyle niezdrowych emocji? Początkowo poznajemy bohaterkę poprzez to, co myślą o niej inni. Szybko powracają plotki i doniesienia, zadziwiająco zgodne w niektórych punktach. Czy to znaczy, że w każdej plotce jest ziarno prawdy? Ogólnikowe sugestie wystarczają, by zasiać niepewność w sercach bohaterów, zmuszając ich do konfrontacji z własnymi podejrzeniami. Nie każdy jest w stanie pogodzić się ze swoimi odkryciami.

Nikt nie jest samotną wyspą – mieszkańcy Jantarni wiedzą o tym najlepiej. Nawet samotnicy trzymający się na uboczu cudzych spojrzeń, mają swoje stałe miejsce w siatce ludzkich powiązań. Spotkanie Inki z ciotką Bertą otwiera korowód fascynujących sylwetek – ciotek, wujków, dawnych znajomych i przyjaciół, kochanków i osób, o których główna bohaterka nie miała pojęcia, że jest z nimi związana. Każdy ma swoją, często zaskakująca historię, którą autorka powoli odsłania na kartach powieści. Ponacinane tajemnicami wątki uzupełniają się, tworząc obraz, na którym widnieje delikatna smuga – być może ślad po nadprzyrodzonej działalności...

Motyw zjazdu rodzinnego i powrotu do rodzinnego miasta zawarty w powieści obudził małe skojarzenia z obejrzanym niedawno filmem „Powiedzmy sobie wszystko”. Choć znacznie się różnią, w tym atmosferą i podejściem do tematu, to ich rdzeń jest podobny – zetknięcie grupy krewnych staje się pretekstem do opowiedzenia historii o tajemnicach, które zaczynają żyć własnym życiem i łączą mocniej niż więzi krwi. Ponadto pojawiają się również pytania o zastanawiającą obcość, której siła bierze się z niegdysiejszej bliskości. Kiedy miłość staje się odtrąceniem? Czy można przestać znać kogoś, o kim wiedziało się wszystko? Inka na własnej skórze pozna odpowiedzi na te pytania, po drodze przyglądając się kolejnym związkom. Wśród relacji opisanych w „Tam, gdzie nie sięga już cień”, wiele z nich jest nietypowych, ale to nie znaczy, że nie są one wiarygodne. Jak powszechnie wiadomo, życie pisze różne scenariusze, dlatego naprawdę jestem w stanie uwierzyć w związki opisane w powieści.

Książkę cechuje cudowna, spokojna i odrobinę nostalgiczna atmosfera. Jesienna Jantarnia budzi pewną tęsknotę, chęć powrotu do własnych wspomnień, choć przecież dla bohaterów są one źródłem niepokoju i goryczy – to dla czytelnika klimat powieści stanowi ukojenie. Z łatwością można sobie wyobrazić miasteczko po sezonie, wyludnione w porównaniu do letniego zamieszania, gdy po tętniących życiem chwilach przychodzi senność. To ciekawie, że sceny nadmorskie, związane z przyrodą, żyją własnym życiem, podczas gdy burzliwe emocje aż kipią pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Dawne krzywdy, zauroczenia, miłość i nienawiść nasycone taką samą pasją, niewyjaśnione sprzeczki łączyły i łączą kolejne imiona. Miejsce i ludzie budzą sprzeczne odczucia, które autorka świetnie pogodziła. Na pochwałę zasługuje również uwaga, jaką pisarka poświęca detalom – czy to chodzi o wygląd codziennych przedmiotów czy o kolory, którymi nasączona jest książka: szarości, ciepłe beże, błękity, biel, żółć, zieleń.

Napisać dobrą powieść obyczajową to również sztuka – sztuka, która bez wątpienia udała się Hannie Kowalewskiej. „Tam, gdzie nie sięga już cień” to interesująca, niesamowicie klimatyczna i poruszająca opowieść, która jednocześnie jest pełna, ale i budzi apetyt na ewentualną kontynuację. Ostrożnie rozplątujcie zawarte w niej tajemnice, bo może się zdarzyć, że sami wplączecie się w jedną z nich.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Nora
Nora
Przeczytane:2015-03-29, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Nadszedł dzień na zaprezentowanie kolejnej opinii. Czytając opis tej książki, czułam, że może okazać się porywającą i wciągającą opowieścią. Chciałam przeczytać dobrą obyczajową książkę, a że pochodzę z Pomorza, moją uwagę zwróciła informacja o tym, że akcja rozgrywa się nad morzem. Jest to moja pierwsza książka tej autorki i czuję, że nie ostatnia, zwłaszcza że zauważyłam powieść z moim imieniem w tytule. Inka jest młodą graficzką i pracuje w warszawskiej galerii. Pewnego dnia dostaje telegram od dawno niewidzianej ciotki Berty. Kobieta jest umierająca i chce się pożegnać oraz opowiedzieć o czymś bardzo ważnym. Inka po latach wraca do Jantarni, z której wyjechała nie bez powodu. Na miejscu nikt poza ciotką na nią nie czeka i spotyka się z wrogim nastawieniem ze strony mieszkańców. Co takiego stało się w przeszłości, że młoda graficzka postanowiła uciec do stolicy i nigdy nie wracać? Dlaczego dziewczyna od lat nie odbiera telefonów od przybranego brata Zbyszka? Dlaczego jej przyjaciele z młodości nie ułożyli sobie życia, są samotni albo w nieudanych związkach? Książka posiada zarówno trochę minusów, jak i plusów, przez co postanowiłam nie rozbijać tym razem na dwie części opinii na temat książki pozytywnej i negatywnej. Zwłaszcza że tam, gdzie pojawiała się zaleta, zaraz ukazywała się również wada. Na ogromne oklaski zasługuje okładka, która od razu rzuciła mi się w oczy. Wykonano ją bardzo starannie. Kolorystycznie wszystko ze sobą świetnie współgra, a każdy szczegół jest dokładnie przemyślany, dzięki czemu nie jest ona przekombinowana. Jednak wydawca mógłby postawić na inny kolor papieru. Białe kartki strasznie odbijają światło, przez co czytanie nie jest do końca przyjemną czynnością, choć dzięki odpowiedniej wielkości czcionki nie było aż tak źle. Język, jakim posługiwała się autorka, był wręcz idealny. Książka zawiera bardzo bogaty wątek historyczny rodziny. Podczas lektury miałam okazję spotykać się z licznym retrospekcjami, które były zamieszczane w sposób przemyślany, nie zdradzały dużo szczegółów, tylko były uzupełnieniem aktualnej akcji. Czasem odczuwało się nadmiar tych wspomnień i według mnie powinny być oznaczone jakąś specjalną czcionką. Niestety podczas lektury zdarzało mi się gubić w akcji, bo mimo oznaczenia fragmentu, nastawiałam się na kolejny wątek, a nie retrospekcje. Cała historia od początku do końca jest owiana tajemnicą. Od połowy książki akcja nabiera rozpędu i coraz więcej zaczyna się dziać. Natomiast pierwsza połowa była dla mnie dość męcząca. Podczas lektury mamy okazję poznać wiele ciekawych jak i różniących się charakterem postaci. Poznajemy Weronikę, która nie potrafi pisać i często chodzi na plażę rysować listy na piasku do Pana Boga (w jeden z takich listów wplątuje się Tomek wraz ze swoimi kolegami). Mamy również nadopiekuńczą mamę Tomka czy Patykową, która zmagała się z przemocą domową. Książka porusza wiele trudnych tematów. Jednym z nich jest choroba nowotworowa i jej następstwo, czyli śmierć. Powieść mimo otoczki powrotu Inki i ogólnej nienawiści do niej zawiera również liczne opisy zmagań Berty z chorobą, która ją stopniowo wykańcza. Pod wpływem silnych leków przeciwbólowych dryfuje między jawą a snem. Gdy umiera człowiek, ludzie otaczający daną osobę mają w zwyczaju pokazywać dawno skrywane oblicze, a tajemnice, które były skrzętnie skrywane, nagle zaczynają wychodzić na światło dziennie. Podsumowując, powieść została napisana na wysokim poziomie. Nie należy do lektury lekkiej i niezobowiązującej. Aby zrozumieć tę książkę, trzeba oddać się jej w całości i czytać w całkowitym skupieniu. Nawiązywanie w niej do rodzinnych tradycji, kultury kaszubskiej oraz tajemnic, które były skrywane przez lata, było doskonałym posunięciem. Podczas lektury możemy się spotkać z wątkami humorystycznymi, jak i takimi, które skłaniają nas do poddania się lekkiej refleksji nad naszym życiem.
Link do opinii
Avatar użytkownika - asymaka
asymaka
Przeczytane:2015-03-25, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2015 , Mam,
"Tam, gdzie nie sięga już cień" to moje pierwsze spotkanie z twórczością pisarki. Nie słyszałam nigdy wcześniej o bestsellerowej i jakże popularnej podobno serii o Zawrociu, jednak po zapoznaniu się z powyższą, najnowszą publikacją literacką autorki, nie omieszkam rozejrzeć się za poprzednimi. Dlaczego? Ano dlatego, że jestem nią oczarowana. To książka, która wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Z wielkim zainteresowaniem śledziłam losy głównej bohaterki, było ciekawie, intrygująco, pasjonująco. Ogrom tajemnic, wspomnień z przeszłości, emocje wylewające się z każdej niemalże strony, świetnie wykreowane postaci, każdy z tych elementów sprawia, że powieść naprawdę zapada w pamięć i nie sposób jej odłożyć.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Ivy
Ivy
Przeczytane:2018-08-22, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2018,

'' Takie to czasy pełne płotów . I pełne zamkniętych podwórek ''

 

Z przykrością stwierdzam iż tym razem pani Kowalewska nie zachwyciła mnie swoją powieścią . To chyba moja wina . Po wspaniałym cyklu o Zawrociu , który trzymał poziom (mam nadzieję) do samego końca . Mam nadzieję , ponieważ ostatnia szósta część jeszcze przede mną . Liczyłam chyba na coś lepszego . Nie potrafię powiedzieć , sprecyzować do końca na co liczyłam . Jednak nie na to co dostałam . To też raczej moja wina , jeszcze z innego powodu . Ja po prostu mam awersję do dziwnie zachowujących się kobiet które pozwalają facetom wodzić się za nos . Robią maślane oczy i dla takiego pięknisia w ogień skoczą , chociaż wiedzą że każda z nich jest tylko jedną z wielu . Takie kobiety mnie zwyczajnie irytują , nie mają za grosz godności . Właśnie takimi kobietami , w rolach niemal głównych autorka uparła się tym razem zasiedlić swoją opowieść . Jednak doczytałam książkę do końca , bo sytuację ratowała najgłówniejsza bohaterka , czyli Inka . Inka ma 27 lat , na co dzień mieszka w Warszawie i pracuje w galerii sztuki , jednak przywołana naglącym telegramem (kto dziś jeszcze wysyła telegramy) ? przyjeżdża do Jantarni , do swojej umierającej , przybranej matki , Berty . Inka wyjechała stąd w wielkim pośpiechu dziesięć lat wcześniej . I tu pojawia się w końcu tajemnica , dlaczego wyjechała i dlaczego przez dziesięć lat nie pokazała się w rodzinnej miejscowości , aż dopiero zjawiła się na wezwanie śmierci ? Właśnie tego bardzo chciałam się dowiedzieć , dlatego doczytałam tę książkę do końca . Pewne sprawy się wyjaśniły , pewne pytania doczekały się odpowiedzi , jednak nie wszystko zostało rozwiązane , nie wszystko ujawnione . Okazało się że autorka postanowiła nagrodzić cierpliwość oczekujących na wyjaśnienia tajemnic , czytelników i napisała drugą część , która właściwie już za kilka dni będzie miała swoją premierę . Jednak ja nie wiem czy ją przeczytam , jak trafię gdzieś , może w bibliotece , to pewnie przeczytam , ale nie będę się jakoś bardzo starała jej '' upolować '' . Wszystkie postacie w tej książce są jakoś mało wyraziste jak na mój gust . Jedyna postać którą od razu polubiłam , to Weronika z jej jaskrawo żółtą chustą na głowie , z kotami znajdami z nie do końca wysprzątaną chałupą i listami do Pana Boga . Nawet postać Inki jakaś taka '' niedorobiona '' . To nie jest zła książka , bo pani Kowalewska jest dobrą pisarką . Jednak w mojej ocenie zdecydowanie słabsza od tych wcześniejszych . Ale to tylko moja bardzo subiektywna ocena .

Link do opinii
Avatar użytkownika - gosia_gosia16
gosia_gosia16
Przeczytane:2016-04-23, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Avatar użytkownika - moniapili
moniapili
Przeczytane:2016-01-24, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - jolantasatko
jolantasatko
Przeczytane:2015-12-21, Ocena: 4, Przeczytałam, 2015,
Avatar użytkownika - jusia
jusia
Przeczytane:2015-08-31, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki - 2015,
Inne książki autora
Tego lata, w Zawrociu
Hanna Kowalewska0
Okładka ksiązki - Tego lata, w Zawrociu

To powieść o wyprawie w nieznane, w pełną tajemnic przeszłość rodzinną. Główna bohaterka mieszkająca w miejskim blokowisku, otrzymuje pewnego dnia w spadku...

Tego lata w Zawrociu
Hanna Kowalewska0
Okładka ksiązki - Tego lata w Zawrociu

To powieść o wyprawie w nieznane, w pełną tajemnic przeszłość rodzinną. Główna bohaterka mieszkająca w miejskim blokowisku, otrzymuje pewnego dnia w spadku...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy