Ten jeden dzień

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2019-01-30
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788328061507
Liczba stron: 352

Ocena: 3.86 (7 głosów)

Pozory mogą mylić. Chcesz się przekonać?

Paul Strom wiedzie życie, które jawi się jako spełnienie amerykańskiego snu. Piękna młoda żona Mia, dwoje wspaniałych dzieci w elitarnej szkole, ogromny dom na przedmieściach i satysfakcjonująca praca w agencji reklamowej. A co, jeśli to z pozoru doskonałe życie amerykańskiej rodziny jest tylko ułudą?

A wizerunek przykładnego obywatela kryje mężczyznę z niebezpieczną osobowością?

Tagi:

Kup książkę Ten jeden dzień

Zobacz także

Opinie o książce - Ten jeden dzień

Avatar użytkownika - Magnolia044
Magnolia044
Przeczytane:2019-01-19, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2019,

Małżeństwo to związek między dwojgiem ludzi, przysięgających sobie miłość, wierność i uczciwość. Powinno być oparte także na zaufaniu i wyrozumiałości. Czasami potrzeba czasu, aby małżonkowie się dotarli, a innym razem rozumieją się od początku i żyją w szczęściu przez całe życie. Obraz relacji łączących małżonków jest często stosowany przez pisarzy i wykorzystywany na różne sposoby. Analizują w nim między innymi zdrady, brak miłości, wykorzystywanie, znęcanie się psychiczne bądź fizyczne, alkoholizm lub inne nałogi, oszukiwanie czy nawet zabójstwo. Co tym razem było motywem przewodnim w książce, tego nie zdradzę, aby nie odebrać Wam przyjemności z lektury. Tym bardziej że autorka umiejętnie manewruje fabułą, skrzętnie ukrywa fakty i stopniowo podrzuca tropy, a jedno, co jest pewne, to że Paul coś knuje, co dokładnie tego dowiadujemy się dopiero pod koniec książki.



Jak sam tytuł wskazuje, autorka opisuje jeden dzień w życiu Paula i Mii, których wieloletnie życie małżeńskie na pierwszy rzut oka jest wręcz doskonałe. Mamy możliwość podejrzenia tego, jak toczy się ich życie za zamkniętymi drzwiami i jak naprawdę wygląda rzeczywistość. Bo bardzo szybko dostrzegamy, że to wszystko to tylko pozory. Główny bohater, Paul, jest dobrze nakreślony, a jego sylwetka została pogłębiona o bogaty portret psychologiczny. Próbuje on nas oszukać pięknymi słowami, swoją miłością do żony, czy inteligencją. W tym szczególnym dla niego dniu czasami wraca do swoich wspomnień, które tylko ubarwiają powieść, bo zwyczajnie poznajemy więcej szczegółów z jego życia i dowiadujemy się, jakim był i jakim jest człowiekiem. Mia według mnie została zepchnięta na nieco dalszy plan, i przyznaję, że trochę mnie to rozczarowało.


„Chyba tak naprawdę nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co knuje nasz rzekomy partner. Nawet najlepsze plany może zniszczyć”.


Książka nie wywarła na mnie olbrzymiego wrażenia, ale mimo powolnego tempa, czytało się ją dobrze i sprawnie. Na chwilę pozwoliła mi się oderwać od rzeczywistości i uczestniczyć w interesującej przygodzie. Autorka zmusza do postawienia sobie pytania: jak dobrze znamy swojego współmałżonka/partnera i na, ile możemy mu zaufać? Nie jest to mrożący krew w żyłach thriller trzymający czytelnika w napięciu, ale z pewnością dobra powieść psychologiczna z suspensem. Godna przeczytania.

Link do opinii
Avatar użytkownika - inthefuturelondo
inthefuturelondo
Przeczytane:,

Głównym bohaterem oraz jednocześnie narratorem jest Paul. Idealny mąż, idealny ojciec, idealny szef. Ideał chodzący, no co tu dużo mówić. Od samego początku go nie polubiłam i od samego początku wydał mi się takim małym, wrednym, paskudnym osobnikiem. Jednak doskonale zrozumiem, jeśli komuś ten bohater przypadł do gustu.

O dziwo, Mii również nie polubiłam. Myślałam, że skoro będzie taka milutka pani domu, no to jakoś wzbudzi moją sympatię. A gdzie tam! Miałam wrażenie, że mimo tego, że jest żoną Paula, to jej rola w całej tej historii się gdzieś zgubiła. Dla mnie była narzekającą, poirytowaną kobietą, która chyba sama nie wie, czego chce od życia.

To, co rzuciło mi się najbardziej w oczy, to jak została poprowadzona narracja. Jak wspomniałam wyżej, narratorem jest Paul. Jest to chyba pierwszy raz, gdzie spotykam się z tego typu narracją. Muszę przyznać, że było to coś naprawdę ciekawego i odświeżającego, jeśli chodzi o ten gatunek. Styl autorki sprawił, że czytanie było jeszcze przyjemniejsze, a strony tak naprawdę przewracały się same.

Nie ukrywam również, że zachwyciła mnie ta okładka. Jestem okładkową sroką, ale to już wszyscy wiedzą, a ta czerwona okładka idealnie wpisuje się w mój gust. Tak, uwielbiam czerwień. Podoba mi się również to, że nie ma tutaj naciapane miliard różnych szczegółów. To tak, odnośnie do wydania tej książki.

Historia, którą stworzyła Kaira Rouda wciągnęła mnie na całego i nie potrafiłam się od niej oderwać. Jest w niej coś mrocznego, coś, co trzyma w napięciu do ostatniej strony oraz ten niepokój, który wzrasta z każdą kolejną chwilą. Co ciekawe, jeśli chodzi o tę powieść, należy tutaj czytać również między wierszami. Można znaleźć wtedy ciekawe smaczki.


Podsumowując, powieść autorstwa Kairy Roudy (mam nadzieję, że to dobra odmiana) jest decydowanie warta uwagi. Jest to thriller, który trzyma w napięciu, a przy tym jest lekką lekturą na jeden wieczór. Brzmi to może i nieprawdopodobnie, ale uwierzcie mi, Ten jeden dzień warto przeczytać.

Link do opinii

Zawsze gdy obserwujemy życie innych, myślimy jakie mają szczęście - małżonka, dzieci, dom czy samochód, pracę czy domek za miastem... Zazdrościmy im tego co mają, zazdrościmy panujących relacji, planów i sukcesów. Zastanówmy się jednak, czy to co widzimy z naszej perspektywy jest prawdą... Może to złudne? Na pokaz? Może Ci ludzie wcale nie mają lepiej niż my?

Zajrzyjmy w codzienność rodziny Strom - do Paula, jego cudownej żony Mii oraz dwóch synów w elitarnej szkole i dowiedzmy się, co może wydarzyć się w ciągu dwudziestu czterech godzin. Niby niewiele... a jednak.

Paul to czterdziestopięciolatek, który o dziewiątej rano wyrusza wraz z żoną do domku nad jeziorem Erie w Leakside, gdzie zamierzają spędzić WSPANIAŁY dzień. Dziećmi ma zająć się opiekunka a Stromowie mają w planie spokój, ciszę i romantyczne chwile we dwoje. Kiedy czytamy kolejne strony wszystko idealnie się układa - banalne rozmowy na pozornie lekkie tematy przy specjalnie nagranej płycie z ulubioną muzyką, posiłki w klimatycznych miejscach, wspomnienia dotyczące różnych momentów z ich wspólnych dziesięciu lat. Ale pojawiają się też zgrzyty, jak choćby w przypadku upragnionej córeczki czy powrotu do pracy przez Mię która na dodatek od jakiegoś czasu walczy ze złym samopoczuciem.

Kiedy przewracałam kolejne strony myślałam, że to dość nudna książka. Opisuje małżeństwo, które niby świetnie się zna, ale nie do końca funkcjonuje w symbiozie. Zastanawiałam się, gdzie ukryte jest 'boom', bo że jakieś będzie było do przewidzenia. A kiedy na jaw zaczęły wychodzić różne ciemne sprawki Paula, które zdradzał stopniowo jako narrator, włos jeżył się na karku! Okazało się, że Stromowie mieli przeżyć WSPANIAŁY dzień nie wiedząc, że każde ma drugiego niespodziankę, co jedno to większego kalibru... I nie uda im się spędzić tego dnia w takiej formie, w jakiej byłby w swej idealności w każdej innej sytuacji.

Szczerze mówiąc to byłam w ogromnym szoku, kiedy zaczęłam poznawać prawdę o ich małżeństwie, o postępowaniu Paula. Dlaczego? Gdy opowiadał o rodzinie, pięknej i idealnej żonie, miłości do synków oraz ich cudownej przyszłości myślałam o nim Pan-Idealny. Później czułam już tylko obrzydzenie, strach, współczucie i coraz większe zaskoczenie. Nawet nie z powodu czynów, ale pobudek jakie kierowały Paulem.

"Ten jeden dzień" to właściwie teatr dwojga aktorów. Fabuła skupia się na przemyśleniach, czynach i tajemnicach państwa Strom, zaś przez znaczną część na początku powieści nie znajdziecie jakiejś większej akcji dotyczącej teraźniejszości. Potem następuje jednak moment przełomowy, który wywołuje w czytelniku mnóstwo emocji, które nie opadną aż do końca... Gwarantuję, że kawa nie będzie potrzebna, i tak nie zaśniecie!

W swojej recenzji nie napisałam właściwie nic konkretnego, co wydarzyło się między bohaterami w drodze nad jezioro ani w domku, u celu podróży. Nie mogłabym spojrzeć sobie w recenzenckie oczy, gdybym zepsuła Wam całą zabawę, zdradzając czego dopuścili się Stromowie, co zaplanowali dla siebie na ten WSPANIAŁY dzień a także jak to się wszystko skończyło. Pozostaje mi skusić Was do lektury, naprawdę warto!


Podsumowując - "Ten jeden dzień" to thriller doskonały! Trzyma w napięciu, zaskakuje, udowadnia że pozory mylą oraz przekonuje o wartości prawdziwej przyjaźni. Kaira Rouda stworzyła postacie idealnie odzwierciedlające targające ludźmi emocje. Przez książkę przewijają się wściekłość, pogarda, brak wstydu i sumienia, manipulacje, kłamstwa a prym wiedzie narcystyczny i toksyczny bohater. Książka grzechu warta!


recenzja pochodzi z mojego bloga:

Link do opinii

Wydaje się, że życie Paula i Mii jest idealne. Piękny dom, wspaniałe dzieciaki, małżeństwo zbudowane na solidnych fundamentach. Tylko ile w tym wszystkim jest prawdy, a ile iluzji?

Tym, co w przypadku tej powieści, zasługuje na największą uwagę czytelnika jest z całą pewnością kreacja głównego bohatera. Rouda stworzyła bardzo wyrazisty, mroczny, realistyczny i działający na wyobraźnię portret, jaki przez cały czas trwania lektury wywołuje napięcie i niepokój. Subtelne sygnały, jakie autorka daje nam od początku książki, stopniowo narastają, by uderzyć w nas z całym impetem pod koniec powieści, potwierdzając tym samym wszystkie nasze najgorsze przypuszczenia.

Paul to skoncentrowany na sobie psychopata. Człowiek przekonany o własnej nieomylności, skupiony na realizacji własnych celów za wszelką cenę, czujący palącą potrzebę kontrolowania wszystkich i wszystkiego. Zagłębiając się w akcję „Tego jednego dnia”, poznajemy wszystkie złe uczynki, jakich się dopuścił. Z kolejnych stron powieści wyłania się obraz człowieka groźnego, pustego, zdolnego do wszystkiego. I to ta charakterystyka wywołała we mnie podczas lektury najwięcej emocji. Uwielbiam takich bohaterów i lubię czuć rodzącą się we wnętrzu obawę i niepewność, oparte na podejmowanych przez nich decyzjach.

Rouda świetnie spisała się także wybierając narrację pierwszoosobową. Taki sposób przedstawienia historii w tym wypadku sprawdził się znakomicie. Podążając za słowami Paula czujemy się tak, jakbyśmy mieli okazję w tych wydarzeniach uczestniczyć, a przynajmniej obserwować je z bliska. Bohater zwraca się do nas jak do starych znajomych, utrzymując narrację w lekkim, momentami niemal gawędziarskim tonie. Swobodny styl i przyjazne czytelnikowi pióro sprawiają, że książkę czyta się szybko i przyjemnie.

Bardzo podoba mi się także, że akcja powieści została zamknięta w jednym dniu. Już zerkając na jej tytuł, zaczęłam się zastanawiać, ile faktycznie może wydarzyć się tak krótkim czasie. Czy jeden dzień rzeczywiście może zmienić czyjeś życie? Czy to odpowiednie tło dla wydarzeń będących podstawą do skonstruowania dobrego thrillera? Czy te kilkanaście godzin pozwoli autorce zbudować zaskakującą i mroczną akcję, czy sprawi, że czytelnik otrzyma jedynie zarys pomysłu? Na szczęście Rouda zmieściła się w tym czasie idealnie, umieszczając w tych godzinach wiele emocji i refleksji.

Można by powiedzieć natomiast, że miejsca nie starczyło już na samą akcję. Bo choć podczas lektury można poczuć niepewność, to jednak napięcie wydaje się praktycznie w całości oparte na sylwetce głównego bohatera i jego postępowaniu, a nie oszałamiających incydentach i porywających zwrotach akcji. Pod tym kątem powieść okazała się dla mnie nieco zbyt spokojna i senna. Przez cały czas czekałam, aż główny bohater mnie zaskoczy, a wydarzenia nabiorą tempa, ale tak się nie stało. Zaskoczenie możemy poczuć docierając do zakończenia, które z pewnością wzbudzi w nas także sporo przemyśleń, ale jednak do tego miejsca wszystko odbywa się niespiesznie i leniwie.

„Ten jeden dzień” to świetnie napisana historia, która stanowi dobrą rozrywkę czytelniczą. Mimo że okazała się trochę zbyt spokojna, to autorce nie można odmówić dobrego pomysłu i całkiem ciekawego sposobu, w jaki go zrealizowała.

Link do opinii

Moje pierwsze skojarzenie z tą powieścią to książka "Za zamkniętymi drzwiami". W zasadzie obie reprezentują ten sam gatunek: thriller psychologiczny. Z tym że tutaj opowieść prowadzona jest od strony mężczyzny - (anty)bohatera. 

Małżeństwo jedzie do domku za miastem, by spędzić jeden wymarzony dzień. Ale ten dzień nie jest takim, jakim może się wydawać. Z każdą kolejną stroną wgłębiamy się w psychikę mężczyzny. I choć z pozoru wydaje się to świetnym pomysłem, wykonanie jest takie mocno przeciętne. Może taki był zamiar twórcy, ale dawno bohater powieści tak mnie nie irytował, abym miała ochotę rzucać książką.

Polecam na wieczorny relaks. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - vicky222
vicky222
Przeczytane:2019-01-18, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2019,

Zaczynając z kimś życie nigdy nie wiemy, jak potoczą się losy naszego związku. Natomiast Paul Strom – główny bohater i narrator książki Ten jeden dzień autorstwa Kairy Rounda – doskonale zaplanował i realizował plan swojej wizji małżeństwa. Zapraszam na recenzje.

PREMIERA 30 STYCZNIA 2018 roku!

Fabuła książki skupia się na jednej dobie, w której poznajemy głównych bohaterów. Pomimo tego, że akcja toczy się w krótkim czasie, autorka świetnie zaplanowała przybliżenie czytelnikom postaci poprzez narracje ze strony Paula. Jego historia to ciekawe studium przypadku, gdzie z każdą kolejną stroną rosną emocje. Ciężko diagnozować Paula, ale jego tok myślenia i planowania wydarzeń można określić jako skłonności psychopatyczne, w których nie brakuje nutki narcyzmu. Trzeba podkreślić, że przez wiele lat mężczyzna wysoko funkcjonuje w społeczeństwie i dzięki swoim cechom potrafi piąć się po szczeblach kariery (można nawet dodać „za wszelką cenę”) oraz tworzyć iluzje rodziny, którą sobie wymarzył.

Tytułowy jeden dzień to wyjazd na romantyczny weekend do domu nad jezioro. Według Paula jego małżeństwo układa się wspaniale: żona idealna do swojej roli oraz dwóch synów chodzących do elitarnej szkoły. Do tego duży dom na przedmieściach i praca na odpowiedniej pozycji. Jednak Paul ma w zanadrzu ciekawe atrakcje dla swojej żony.

Nie chcę zdradzać za dużo z fabuły, która potrafi zaskakiwać i to kilka razy. Do całej akcji wkracza jeszcze jeden bohater – przyjaciel Mii, którego z początku Paul ignoruje.

Najciekawsze z całej książki okazuje się postrzeganie życia i ludzi przez Paula. To naprawdę dobrze napisana charakterologia postaci z problemami osobowościowymi. Jego wnioski są zaskakujące, czasem niedorzeczne a czasem tak perfidne, że musiałam czasami ochłonąć od nadmiaru myślenia tego mężczyzny. Dopiero ostatnie kartki ukazują nam perspektywę żony, która po części wyjaśnia wiele wydarzeń i porządkuje wszystkie fakty.

Moim zdaniem Kaira Rouda poradziała sobie z obrazem zaburzonego człowieka i jego ofiary, a zarazem potrafiła utrzymać klimat tajemnicy i napięcia. W swojej powieści zadbała o wolne poznawanie bohaterów i ich motywów. Z początku historia bywa troszkę nużąca, ale już po kilku rozdziałach akcja nakręca się do tego stopnia, że chciałam ją jak najszybciej skończyć.

Zakończenie Tego jednego dnia z jednej strony daje poczucie ulgi, z drugiej można poczuć lekką nutkę niepokoju. Lektura zapadnie mi w pamięci z powodu narracji pierwszoosobowej, którą można bardzo wyraźnie poczuć emocjonalnie.

Link do opinii