Okładka książki - Teoria (prawie) wszystkiego

Teoria (prawie) wszystkiego


Ocena: 5.33 (3 głosów)

Neuroróżnorodna historia o miłości

Miłość to coś więcej niż tylko 1+1

 

Art kocha liczby. Mimi kocha Arta, swojego brata. Ale czuje, że z powodu ciągłego zajmowania się nim jej własne życie przelatuje jej między palcami.

 

Art jest matematycznym geniuszem, jak ich tragicznie zmarły ojciec. Każdy jego dzień toczy się w tym samym rytmie, jest – musi być – dokładnie taki sam.

 

Mimi w głębi duszy jest uosobieniem twórczego chaosu. Ale zmusza się do nudnej pracy, by zapewnić bratu dom, jakiego potrzebuje, jaki zapewniliby mu ich rodzice, gdyby wciąż żyli. Aż do dnia, w którym mówi DOŚĆ i postanawia poszukać miłości.

 

Art sądzi, że ludzie nie nadają się do podejmowania racjonalnych decyzji, zwłaszcza jeśli chodzi o miłość. Od tego są algorytmy. I w myśl swoich przekonań postanawia pomóc Mimi znaleźć idealnego faceta. A kiedy wydaje się, że właśnie takiego spotkała… Art stara się za wszelką cenę odkryć, co z nim jest nie tak. Bo boi się, że odbierze mu siostrę na zawsze…

 

Życie neuroróżnorodnego rodzeństwa za chwilę zmieni się o 180 stopni.

Czy ich więź to wytrzyma?

 

Wyjątkowo czuła opowieść, cudownie podnosząca na duchu… Bardzo udany debiut. Beth O’Leary, autorka Współlokatorów.

Informacje dodatkowe o Teoria (prawie) wszystkiego:

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Romans
ISBN: 9788383619927
Liczba stron: 416
Tytuł oryginału: The Theory of (Not Quite) Everything
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Magdalena Słysz

więcej

Kup książkę Teoria (prawie) wszystkiego

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Teoria (prawie) wszystkiego - opinie o książce

Avatar użytkownika - zakochanawksiazk
zakochanawksiazk
Przeczytane:2026-04-10, Ocena: 5, Przeczytałem,

Książka "Teoria (prawie) wszystkiego" jest debiutancką powieścią autorki. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo przyjemny w odbiorze, jednak jest to jedna z tych pozycji podczas czytania której moim zdaniem trzeba się skupić żeby dostrzec wszelkie istotne kwestie i niuanse. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi, zostali w ciekawy, niejednoznaczny i wielowymiarowy sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami dnia codziennego, zdarza się im także popełniać błędy dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Na kartach powieści mogłam lepiej poznać rodzeństwo - Mimi i Arta. Ich myśli, odczucia, mogłam dowiedzieć się z czym się zmagają każdego dnia, stopniowo także jakie wydarzenia z przeszłości wpłynęły na ich obecne życie, co ich ukształtowało, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Relacja rodzeństwa została w interesujący sposób przedstawiona. Jest mocno zakorzeniona w ich przeszłości, ukształtowana przez rodziców, a także to co się z nimi stało. Ważnym elementem tej opowieści są tajemnice z przeszłości, a tak zwane "grzebanie"  w starych sprawach pozwoliło bohaterom zrozumieć siebie, odkryć pewne mające znaczenie fakty i zyskać szansę na lepszą przyszłość. To co na pewno cudownie się obserwowało to to, że oboje na swój sposób się o siebie troszczyli, wspierali. Ale autorka pokazuje również drugą stronę tej sytuacji czyli zależność jednej osoby od drugiej, która w dłuższej perspektywie zaczyna być frustrująca, nawet pomimo ogromnej miłości. Istotną rolę w tej historii odgrywają oczywiście postaci drugoplanowe, które wprowadzają sporo zamieszania do życia rodzeństwa, dostarczając zarówno im samym jak i Czytelnikowi wielu skrajnych emocji i wrażeń. Mowa o współpracownikach Arta, przyjaciółce Mimi, czy Franku, który pojawił się w życiu kobiety. Po książkę sięgnęłam głównie ze względu na fakt, że mój syn jest w spektrum autyzmu, a to właśnie jeden z przykładów neuroróżnorodności. Główny bohater podobnie jak mój syn ma problemy w komunikacji społecznej, przetwarzaniu sensorycznym, lubi schematy, a dodatkowo Art ma głębokie zainteresowania, w jego przypadku jest to matematyka, która wydaje mi się, że daje mu poczucie bezpieczeństwa i stabilnosci. Autorka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Mowa o starcie bliskich osób, żałobie czy odpowiedzialności za drugiego człowieka, a także zmianach, które są nieodzownym elementem naszego życia. "Teoria (prawie) wszystkiego" to pełna refleksji historia, z którą naprawdę miło spędziłam czas. Polecam!

 

Link do opinii

„Teoria (prawie) wszystkiego” to opowieść o relacjach, stracie i próbie ułożenia sobie życia na nowo. Jest spokojna, refleksyjna, skupiona na emocjach i codzienności bohaterów. Najważniejszym wątkiem w powieści jest relacja Mimi i Arta. Rodzeństwo po śmierci rodziców stworzyło własny, zamknięty świat, w którym każde z nich ma jasno określoną rolę. Mimi podporządkowała swoje życie opiece nad bratem, a Art przyzwyczaił się do tego, że ich codzienność musi wyglądać dokładnie tak samo każdego dnia.

Więź rodzeństwa jest przedstawiona bardzo przekonująco, jednocześnie jako coś pięknego i trudnego. Widać w tej relacji ogromną miłość i oddanie, ale też zależność, która z czasem zaczyna przytłaczać. Kiedy Mimi decyduje się poszukać miłości i spróbować żyć po swojemu, w relacji pojawia się napięcie. To moment, w którym zostaje ona wystawiona na próbę. Powieść pokazuje, jak cienka jest granica między troską a kontrolą oraz między poświęceniem a rezygnacją z siebie. I jak skomplikowane potrafią być więzi rodzinne.

Art to bohater, który budzi skrajne reakcje. Jego sposób myślenia, oparty na liczbach, schematach i algorytmach, jest trudny w odbiorze. Początek powieści jest przez to cięższy. Matematyczny język i specyficzna narracja nie są łatwe do przyswojenia. Z czasem jednak widać, że ten zabieg ma sens. Matematyczna perspektywa staje się kontrastem dla świata emocji i relacji, których nie da się uporządkować ani przewidzieć. Właśnie zderzenie tych dwóch sposobów patrzenia na rzeczywistość napędza całą historię. Pomysł, by spróbować „obliczyć” idealnego partnera dla siostry, jest jednocześnie lekko absurdalny i smutny. Wynika z potrzeby kontroli i z lęku przed zmianą.

To książka niespieszna. Fabuła nie pędzi, nie ma tu wielu nagłych zwrotów akcji ani dramatycznych kulminacji. Historia rozwija się powoli i skupia się na emocjach oraz codziennych sytuacjach. Dla części osób z pewnością będzie to wada, ale w tym przypadku dobrze pasuje do tematu. Autorka stawia na refleksję na temat żałoby, odpowiedzialności za bliską osobę, poczucia obowiązku i tego, jak trudno pozwolić komuś odejść. Powieść ma też momenty humorystyczne i ciepłe, które równoważą cięższe tematy. Ten balans między lekkością a smutkiem sprawia, że historia nie przytłacza.

Trudno jednoznacznie określić gatunek tej powieści. Z jednej strony jest tu wątek romantyczny, z drugiej dramat rodzinny i historia o radzeniu sobie ze stratą. Pojawiają się także elementy napięcia związane z nową osobą w życiu Mimi. Dużą rolę odgrywa też motyw żałoby. Chociaż nie jest stale na pierwszym planie, czuć, że wpływa na wszystkie decyzje bohaterów i na ich sposób patrzenia na świat. To książka, która bardziej skłania do myślenia niż do przeżywania silnych emocji w trakcie czytania. Nie wywołuje wielkiego napięcia ani nie opiera się na dramatycznych wydarzeniach. Zostawia jednak poczucie, że opowiada o czymś prawdziwym i bliskim.

Nie jest to historia dla każdego. Osoby oczekujące dynamicznej akcji mogą poczuć niedosyt. Natomiast czytelnicy lubiący spokojne, refleksyjne opowieści o relacjach i emocjach prawdopodobnie docenią jej klimat. „Teoria (prawie) wszystkiego” to opowieść o różnych odcieniach miłości. Najbardziej zapada w pamięć relacja rodzeństwa i moment, w którym musi się ona zmienić, żeby obie osoby mogły zacząć żyć naprawdę po swojemu. Polecam 💌

Link do opinii
Avatar użytkownika - czytanienaplatan
czytanienaplatan
Przeczytane:2026-02-27, Ocena: 6, Przeczytałam,

Ta debiutancka powieść Kary Gnodde przez swój tytuł od razu przywiodła mi na myśl mój ulubiony serial „Teoria wielkiego podrywu”. Podobieństwo widać też w fabule, która z dużą dozą błyskotliwości i humoru opowiada o codzienności u boku matematycznego geniusza w spektrum autyzmu. W odróżnieniu od serialu jednak historia ta w pewnym momencie staje się znacznie głębsza i... bardziej mroczna.

Mimi ma 29 lat i po stracie rodziców całe swoje życie podporządkowuje Artowi. Jej starszy brat to matematyczny geniusz, który kompletnie nie radzi sobie z prozą życia i jakimikolwiek jej zmianami. Mimi kocha go nad życie, ale w końcu dochodzi do ściany i czuje, że własne życie przelatuje jej między palcami. Postanawia zawalczyć o siebie, decydując się na zmianę pracy i otwierając na romantyczny związek.

Skoro Art nie może zapobiec zmianom, próbuje je kontrolować w jedyny znany sobie sposób. Proponuje matematyczne podejście do szukania miłości. Wylicza, że po przejściu przez 37% randek, pierwszy kandydat lepszy od poprzednich będzie „tym jedynym”. Czy algorytmy mogą wygrać z przeznaczeniem? Mimi spotyka Franka i choć ukrywa przed nim prawdę o swojej rodzinie, chcąc być w końcu sobą, a nie tylko córką i siostrą geniuszy, zaczyna się dziać coś, czego żadne wzory nie były w stanie przewidzieć.

To ta część powieści, która budzi nie tylko uśmiech, ale momentami wręcz autentyczny śmiech. Jednak nagle dochodzi do tragedii, która zmienia wszystko. Kiełkujące uczucie i zaufanie zostają wystawione na potężną próbę, a demony przeszłości, kładące się cieniem na życiu rodzeństwa, zyskują zupełnie nową perspektywę.

Ta historia mówi o neuroróżnorodności, traumie po stracie bliskich i o tym, że każdy z nas ma prawo do własnego szczęścia. Jest przy tym tak ciepła, a bohaterowie - mimo swoich wad - tak sympatyczni, że nie sposób się w niej nie zakochać. Czy to komedia romantyczna? Można tak powiedzieć, ale poruszane w niej problemy są „ciężkiego kalibru” i zostały potraktowane przez autorkę z odpowiednią powagą oraz wnikliwością. Tym samym otrzymałam znacznie więcej, niż oczekiwałam, bo ta głębia jedynie wzbogaciła fabułę, czyniąc tę historię absolutnie wyjątkową.

Koniecznie dajcie jej szansę, nawet jeśli w szkole omijaliście lekcje matematyki szerokim łukiem. Jestem przekonana, że ta matematyczna opowieść o miłości całkowicie Was oczaruje!

Link do opinii
Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy