Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-09-11
Kategoria: Inne
ISBN: b.d
Liczba stron: 0
Tytuł oryginału: Trzecia brama
Język oryginału: Polski
WITAJ W INFIVERSE,
Wchodzisz do świata wykreowanego przez Tomasza Kwaśniaka. Jest to pierwsze polskie podejście do gatunku LitRPG, więc ostrzegam - WSZYSTKO może się zdarzyć. Uległ*ś wypadkowi, ale nie martw się, Twoje ciało żyje. W opłakanym stanie, ale jednak. Chcesz się do niego dostać? Żaden problem! Odpracuj tylko miliony złotych monet w naszej grze! Nic prostszego! Pamiętaj — NOWY ŚWIAT to nie tylko gra, to rzeczywistość, w której śmierć postaci może nie oznaczać końca istnienia, ale wylogowanie się nie jest możliwe aż do momentu spłacenia długu. NOWY ŚWIAT podzielony jest na frakcje, gildie i strefy wpływów, gdzie gracze z całego świata rywalizują o przetrwanie, rozwój i dominację. Jednak każdy z Was jest tu z innego powodu — wypadek czy rozrywka. Nieważne — każdy zaczyna od zera.
W życiu jesteś zranionym przez los mężczyzną. Ostatnio masz lekkiego pecha, zwłaszcza w miłości. W grze natomiast przeobrażasz się w zdeterminowanego maga lodu. Jednak Nowy Świat nie zmienia Cię tak całkiem. Zachowujesz niektóre swoje cechy takie jak empatię, życzliwość i nadmierną ufność. Na swojej drodze spotkasz wielu innych graczy i NPC. Jednak bądź ostrożny — nie każdy chce tu dla Ciebie dobrze. Kiedy jednak staną się Twoimi przyjaciółmi, inni będą próbowali odebrać Ci wszystko. I pamiętaj: jesteś pod ciągłą obserwacją Infiverse.
Świetnie zbudowany świat - logiczny, spójny, pełen detali. Sprawia, że to ty logujesz się do gry, a nie Robert. Psychologiczna głębia głównego bohatera - nie tylko zakochujesz się w świecie, ale pałasz ogromną sympatią do głównej postaci. A poboczne? Stanowią idealne uzupełnienie całości. Wszystko wyważone tak jak trzeba. Nieziemski klimat - próżno szukać drugiej takiej książki na naszym rynku. Motywy przy których zastanawiasz się nad sensem istnienia, dokąd ten świat zmierza i czy technologia się kiedyś zatrzyma. Zbyt mało stron - po przebytej drodze zostaniesz z uczuciem niedosytu, ciekawość nie da Ci spokoju przez kolejne dni i będziesz tylko chciał/-a więcej i więcej. Aż nie wytrzymasz i dla świętego spokoju odpalisz sobie WoW’a. TOMASZ KWAŚNIAK którego książka jest nie tylko debiutem literackim, ale przeogromnym głosem w polskiej fantastyce. “Trzecia brama” to powieść nie tylko dla fanów gier! Osoby, które nigdy nie miały styczności z RPG również będą zachwycone. Wskoczą w świat, gdzie autor poprowadzi ich za rękę.
Witajcie moi kochani
Po czym poznać, że lektura przypadła do gustu?
Między innymi po tym, że po jej przeczytaniu nie można przestać o niej myśleć. Więc dziś chciałabym przedstawić Wam bardzo udany debiut.
Tytuł: Trzecia brama
Autor: Tomasz Kwaśniak
Wydawnictwo: HM
Robert wiódł stabilne, ale raczej proste życie. Nie wymagał wiele, akceptował wszystko co dał mu los. Jego jedyną życiową atrakcją były gry komputerowe. Jednak pewnego dnia postanowił zawalczyć o siebie i swoją przyszłość. Pragnął zmienić siebie i swoje życie na lepsze. Lecz los z niego zadrwił i Robert stracił możliwość realnego życia. Bowiem na skutek wypadku obudził się w samym środku wirtualnego świata. I stał się częścią Nowego Świata. I wszystko byłyby wspaniałe, gdyby nie fakt, że on nie mógł się z niego wylogować.
To była rewelacyjna historia. Jednakże muszę przyznać, iż trochę się jej obawiałam. Dlatego kilka miesięcy czekała na swą kolej. Było to spowodowane tym, iż znam autora z social mediów i miałam ogromne oczekiwania wobec jego debiutu. Lecz w końcu przyszedł ten dzień, że usiadłam do lektury. I przeczytałam ją w jeden dzień. Ponadto już po przeczytaniu lektury stwierdziłam, iż dam sobie kilka dni na przemyślenia. Jednakże tak się nie stało, ponieważ emocje na to nie pozwoliły. Także do opisania swoich wrażeń z lektury usiadłam późnym wieczorem tego samego dnia, co zakończyłam lekturę.
I to właśnie dowód na to, iż historia przypadła mi do gustu. Po prostu musiałam od razu opisać swoje wrażenia, to było silniejsze ode mnie.
Więc co tak bardzo mnie urzekło? Oczywiście nie mogę tylko powiedzieć, że wszystko. Także zacznę od początku.
To moje pierwsze spotkanie z gatunkiem litRPG i jestem nim bardzo usatysfakcjonowana. Fabuła okazała się dla mnie zachwycająca. Zwykły człowiek, ale z trudną przeszłością przenosi się do gry i ma możliwość w niej czynnie uczestniczyć. Od razu skojarzyło mi się to z Jumanji. A ja kocham Jumanji miłością bezwzględną i bezwarunkową. Oczywiście ta historia bardzo różni się od wspomnianego przeze mnie filmu. Jednakże idea możliwości udziału w grze mnie zachwyciła i już w tym momencie przepadłam. Widziałam, że może być już tylko lepiej.
Co również bardzo mi się podobało to kształtowanie rzeczywistości przez bohatera w zależności od jego wyborów. Więc główny bohater nie tylko miał możliwość grania w Nowy Świat, ale również mógł mieć wpływ na jego rozwój. I to zdecydowanie urozmaiciło lekturę. Choć przy tym aspekcie zabrakło mi adrenaliny, uczucia napięcia i niepokoju wynikających z jego decyzji, a przede wszystkim ich konsekwencji. Naturalnie liczyłam, że Denebian wpadnie w ogromne kłopoty i będzie musiał się ratować, albo i istnienie Nowego Świata. Myślę, że wszystko przed nim, przecież dopiero rozpoczął swą przygodę.
Zwróciłam również uwagę na niesamowicie wykreowany świat, a w tym postać Kościanej Wiedźmy. Od razu ją polubiłam. Mam nadzieję, że w przyszłości będę miała okazję lepiej ją poznać i dostanie ona swoje przysłowiowe pięć minut w całej historii.
Jeżeli zaś chodzi o wątek życia realnego Roberta potraktowałam go jako aspekt dodatkowy historii. Lecz mam nadzieję, że on również zostanie w przyszłości rozwinięty.
Pod względem akcji rozwija się ona bardzo dynamicznie. Książka nie jest obszerna objętościowo także przygody głównego bohatera dzieją się dość szybko. I nad tym niestety ubolewam. Tak dobrze poznawało mi się losy Denebiana, że miałam wrażenie, iż historia skończyła się zbyt szybko.
Jeżeli chodzi o postać głównego bohatera to odniosłam wrażenie, iż był on bardzo zagubiony. W sumie to zrozumiałe, zważywszy na to w jakich okolicznościach znalazł się w grze oraz na problemy jego realnego życia. Wykreowany został bardzo realnie. Z jednej strony zagubiony, przestraszony i unikający podejmowania decyzji, w końcu taki przecież był w swoim realnym świecie, zaś z drugiej odważny i zachwycony nową rzeczywistością. Czuję, że jeszcze nie raz mnie zaskoczy, a gdy już osiągnie wyższy poziom w grze to zapisze się na kartach historii Nowego Świata. Przynajmniej taką mam właśnie nadzieję.
Zakończenie, z uwagi na pewne okoliczności, nie było dla mnie zaskakujące, ale za to satysfakcjonujące, a co więcej bardzo obiecujące. Także mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać kolejne przygody Denebiana i jego kompanów.
Reasumując ,,Trzeci brama" to bardzo udany debiut, który ma w sobie ogromny potencjał. Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. I zaliczam ją do tych komfortowych, przy których mogę się zrelaksować. Dostarczyła mi ciekawej, a przede wszystkim oryginalnej rozrywki. Jak już wcześniej wspomniałam to moje pierwsze spotkanie z tym gatunkiem i nie ukrywam, iż nie przypuszczałam, że tak bardzo mi się spodoba, a jednak tak się właśnie stało. Także poproszę o więcej. Oczywiście urzekło mnie również samo wydanie książki z świetną grafiką na okładce. Z ogromną przyjemnością sięgnę po kontynuację.
Serdecznie polecam, strona.394
Przeczytane:2025-10-01, Ocena: 4, Przeczytałem,
„Trzecia Brama” – polski debiut litRPG z potencjałem, ale i niedosytami
„Na mojej posesji królowała samotna lipa, na której jednak pozostały jeszcze liście. (…) Co za ironia. Świat może i jest piękny, ale nie mój.”
Już od pierwszych stron „Trzeciej Bramy” widać, że autor postawił na mocne otwarcie. Tomasz Kwaśniak zabiera nas w świat mężczyzny, który na co dzień nie radzi sobie ani w pracy, ani w życiu osobistym, a jego jedyną odskocznią stają się gry komputerowe. Wirtualne światy są dla niego ucieczką od monotonii i rozczarowań. Jak się jednak okazuje, ta pasja stanie się dla niego czymś znacznie większym – jedyną szansą na przetrwanie.
Robert, główny bohater, po tragicznym wypadku samochodowym zostaje podłączony do sieci Infiverse i wciągnięty w MMORPG, którego już nie można opuścić. To, co początkowo było zwykłą rozrywką („Uruchomiłem komputer, włożyłem hełm VR i połączyłem wszczep w potylicy z kablem transmisyjnym…”), nagle przeradza się w brutalną walkę o życie. W świecie gry Robert przyjmuje imię Denebian Rakl i zaczyna nową egzystencję jako elvadzki czarodziej – postać, która ma mu pozwolić zyskać to, czego w realnym życiu zawsze mu brakowało: poczucie siły, wyjątkowości i kontroli.
Nowy Świat, do którego trafia, jest złożony i nieprzewidywalny. Z jednej strony znajdziemy tu klasyczne elementy fantastyki – frakcje, zaklęcia, walkę o zasoby, starcia z potężnymi przeciwnikami. Z drugiej jednak, świat ten okazuje się czymś więcej niż grą:
„Nowy Świat to coś więcej niż zwykła gra. (…) trafiają tu świadomości nie tylko tych w stanie zawieszenia, ale nawet osób już zmarłych. (…) gra przetrzymuje ludzi po śmierci?”
To właśnie ta perspektywa – balansowanie na granicy między życiem, śmiercią i iluzją – nadaje powieści interesujący klimat. Kościana Wiedźma, która pojawia się w jednym z kluczowych momentów, mówi:
„Niszczę? Och, naiwne duszyczki. Ja nie niszczę, ja zabieram. (…) Dusze, ciała, wspomnienia, absolutnie wszystko, co pochłonie wieża, jest moje.”
Te słowa otwierają przed czytelnikiem zupełnie inną perspektywę: Nowy Świat żyje własnym życiem, a gracze są w nim jedynie pionkami.
Choć sama koncepcja powieści – połączenie realnego dramatu z litRPG – jest bardzo ciekawa, książka ma też swoje słabsze strony. Zabrakło mi większej ilości opisów tła i świata, które pozwoliłyby jeszcze mocniej zanurzyć się w Nowym Świecie. Walki, owszem, pojawiają się, ale są raczej „punktowe”, nie ma w nich intensywności czy elementu przypadkowych spotkań, które mogłyby wzbogacić narrację i podnieść tempo akcji.
Również sam bohater chwilami wydaje się zbyt bierny. Robert – a właściwie Denebian – jest kreowany jak początkujący gracz, nieco zagubiony w realiach gry, mimo że w prawdziwym życiu grywał już wcześniej. To sprawia, że trudno czasami wczuć się w jego perspektywę. Cytat: „Unikałem podejmowania jednoznacznych wyborów” dobrze oddaje jego charakter, ale z punktu widzenia dynamiki fabuły może rozczarować czytelnika, który oczekuje mocniejszych decyzji i większej determinacji bohatera.
Nieco przeszkadzały mi także duże czcionki stosowane przy komunikatach gry – zamiast tego lepszym rozwiązaniem byłaby kursywa, która nadałaby tekstowi większej przejrzystości i estetyki.
Jednak mimo tych mankamentów książkę czyta się bardzo szybko. Fabuła jest spójna, a sam pomysł – świeży i obiecujący. To pierwszy polski litRPG wydany przez Wydawnictwo HM, więc warto docenić próbę przeniesienia tego gatunku na rodzimy grunt.
Podsumowując: „Trzecia Brama” to debiut, w którym wyraźnie widać duży potencjał. Świetny pomysł na fabułę, atmosfera balansująca między wirtualną przygodą a refleksją nad sensem życia i śmierci, a także otwarte zakończenie sprawiają, że trudno przejść obok tej historii obojętnie. Choć nie wszystkie emocje bohatera były dla mnie w pełni odczuwalne, to jednak z ciekawością chcę śledzić jego dalsze losy. Czy chłopak potrącony w wypadku odnajdzie swoją drogę? Czy Robert odkryje, kim tak naprawdę jest w Nowym Świecie?
Być może właśnie o to chodzi w tej opowieści – jak sugeruje autor:
„Każda decyzja prowadzi do czegoś większego, a ten świat naprawdę żyje.”