Pięcioro martwych. Jedna noc. Zero śladów.
Na odludnym łowisku dochodzi do zagadkowej zbrodni – pięcioro ludzi ginie jednocześnie, bez widocznych ran, bez świadków, bez motywu.
Komisarz Stefa Zarzycka, powracająca do rodzinnego miasta, zostaje wciągnięta w wir tajemnic i kłamstw, które odsłonią mroczne oblicze lokalnej społeczności i jej własnej przeszłości.
Kolejne zbrodnie. Kolejne tropy. Coraz mniej odpowiedzi.
„Ukojenie” to wciągający, psychologiczny kryminał, który nie daje prostych odpowiedzi. Każda strona zbliża Cię do prawdy, ale czy naprawdę chcesz ją poznać?
Zakończenie pozostawia niepokój i nie daje o sobie zapomnieć.
Nic nie jest takie, jak się wydaje.
Ci, którzy milczą, wiedzą najwięcej
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-09-17
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 353
Przeczytane:2025-10-31, Ocena: 6, Przeczytałem, 2025 PRZECZYTANE,
Z debiutami jest tak, że zawsze budzą ciekawość - podszytą lekkim dreszczykiem emocji i tą cichą ekscytacją, która sprawia, że sięgasz po książkę z pytaniem: czy mnie zaskoczy?
To wrażenie towarzyszy czytelnikowi, ale wyobrażam sobie, że po drugiej stronie - po stronie autora - jest ono zwielokrotnione. Niepewność, strach, oczekiwanie... Kalina, przyznaj się - było trochę nerwów?
Niepotrzebnie. Bo ,,Ukojenie" to debiut, który nie tylko nie zawiódł, ale i wyraźnie pokazał, że masz talent do budowania atmosfery, postaci i napięcia.
Stefa Zarzycka - policjantka z przeszłością i charakterem, która wraca w rodzinne strony - natychmiast zdobyła moją sympatię. Samotny okręt na wzburzonym morzu wspomnień, w który od czasu do czasu tchnie ciepły wiatr w postaci Roberta. Ich relacja to cudownie naturalna chemia - bez sztuczności, bez przesady, z tym czymś, co sprawia, że czytelnik uśmiecha się w trakcie lektury. Dialogi między nimi błyszczą autentycznością - jakbyśmy podsłuchiwali rozmowę dwojga ludzi, którzy znają się od lat i potrafią rozbroić ciszę jednym zdaniem.
Stefa to kobieta z prawdziwego świata - nieidealna, ale autentyczna w każdym geście. Ma w sobie twardość, którą daje doświadczenie, i delikatność, która pozwala dostrzec to, co umyka innym. Kompetentna, skuteczna, a jednocześnie pełna empatii - łączy w sobie siłę z wrażliwością w sposób, który budzi szacunek i sympatię. Robert z kolei to ciepło i cierpliwość w ludzkiej postaci - taki typ, który nie wchodzi z butami, ale zawsze jest tam, gdzie trzeba.
Wątek obyczajowy nie dominuje - jest subtelnym tłem dla fabuły, w której pierwsze skrzypce gra zbrodnia. Zagadkowa śmierć pięciu osób bez śladów i motywu to dopiero początek. Każdy trop, każdy zwrot akcji prowadzi w stronę, której nie sposób przewidzieć, a zakończenie... no cóż, zaskoczy nawet najbardziej czujnych.
Czuć, że Kalina Jaszczur pisała o swoim terenie - Wschowa żyje tu nie tylko w nazwach ulic, ale w klimacie, w aurze, w ludziach. To tło ma znaczenie, dodaje historii autentyczności i surowego uroku małego miasta, w którym każdy coś wie, ale nikt nie mówi.
I na koniec - dedykacja, którą warto przeczytać więcej niż raz:
,,Dla wszystkich wysoko wrażliwych - nieście światło swojej delikatności wśród cieni niezrozumienia."
To o mnie. I może też o Tobie, czytelniku.
Kalina, dziękuję za tę historię - za emocje, za światło wśród cieni.
Czekam na więcej.