Kim jest Jaga Babażyna? Starzejącą się aktorką, a może reżyserką inscenizującą spektakl grozy? Kogo gra w swoim życiu? A może to życie z nią pogrywa? A jeśli tak, to w którym ze światów?
Brawurowa powieść Weroniki Murek to historia o teatrze życia, w którym nie wiadomo, kto jest lalką, a kto pociąga za sznurki. Pełna intryg nicujących rzeczywistość, wydarzeń, które wymykają się wszelkim regułom, i niepokoju, który czai się tuż-tuż, w garderobie pośród kostiumów, pod stołem czy przy zejściu do metra.
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2025-05-07
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 256
Witajcie w świecie nieokiełznanej wyobraźni i nieskrępowanej swobody literackiej. Oto bohaterowie z piekła rodem, balansujący na granicy jawy i snu, życia...
To jest malutka książeczka. Tak malutka, że mogłaby być kamyczkiem chowanym w kieszeni, zgniecionym kwiatkiem z wianka, skrytym pod łóżkiem pamiętnikiem...
Przeczytane:2026-06-04, Ocena: 5, Przeczytałam, 2026,
Widzę tę książkę przede wszystkim jako opowieść o zwyczajnym życiu. A może właśnie nie ,,zwyczajnym", tylko takim, jakie wiedzie większość z nas. Bez wielkich sukcesów, ale też bez spektakularnych porażek. Życiu, które po prostu płynie, a kiedy się obejrzymy, okazuje się, że jesteśmy już bliżej końca niż początku. Jaga Babażyna jest dla mnie jedną z ciekawszych bohaterek, jakie ostatnio spotkałam w literaturze. Podoba mi się, że Weronika Murek nie próbuje zrobić z niej ani ofiary, ani bohaterki. Pracowała przez całe życie, ale nie osiągnęła zawodowych szczytów.
Bardzo podobał mi się również sposób, w jaki autorka pisze o starości i przemijaniu. Owszem, pojawia się tu motyw niewidzialności starszych kobiet, ale nie on wydał mi się najciekawszy. Znacznie bardziej poruszył mnie wszechobecny motyw zmęczenia. Jaga jest zmęczona pracą, ludźmi, koniecznością ciągłego udowadniania swojej wartości, a być może także samym życiem. Nie jest to jednak zmęczenie prowadzące do buntu czy rozpaczy. Jaga patrzy na siebie i swoje życie bez złudzeń, ale też bez pretensji. Nie obwinia świata za to, że nie dał jej więcej, nie rozpamiętuje bez końca własnych decyzji. W jej postawie jest coś bardzo stoickiego. Każdy kolejny dzień przynosi nowe problemy i nowe obowiązki, a ona po prostu stara się sobie z nimi poradzić. Świat Jagi nie rozpada się spektakularnie. On powoli gaśnie, trochę z braku sił, trochę z braku złudzeń.
Długo zastanawiałam się nad motywem rodziny-widma, która nawiedza Jagę. Początkowo wydawał mi się on dość jednoznaczny - jakby miał sugerować, że poświęcenie życia karierze oznacza utratę tego, co najważniejsze. Im dłużej jednak myślałam o tej książce, tym bardziej skłaniałam się ku innej interpretacji. Ta rodzina nie jest dla mnie wyrzutem sumienia, lecz raczej symbolem wszystkich niewybranych możliwości. Nie da się przeżyć wszystkich wersji własnego losu. Być może właśnie te nieprzeżyte życia wracają do Jagi pod postacią widm.
To nie jest książka o wielkim życiu. To książka o życiu, które minęło mniej więcej tak, jak mija większość żyć. O niespełnionych możliwościach, o zmęczeniu, które przychodzi z wiekiem, i o tym, że nie każda historia musi kończyć się triumfem albo katastrofą.