Czasem jedno kliknięcie wystarczy, by obudzić coś, co miało nigdy nie wrócić...
,,Na samą myśl o tym człowieku krew mnie zalewa. Nigdy, przenigdy nie miałam problemów z innymi lokatorami, ale ten... Och! Nie ma dnia, w którym oczyma wyobraźni nie odcinam mu głowy". Ponoć z sąsiadem najlepiej wychodzi się... z klatki. A co jeśli ten nieokrzesany troglodyta w wirtualnej rzeczywistości okaże się czarującym mężczyzną?
Jeden blok, dwoje sąsiadów i kilkaset wysłanych maili. W dzień nie potrafią na siebie patrzeć, w nocy nie potrafią przestać do siebie pisać. Ona i on - oboje dźwigają bagaż przeszłości, złych decyzji, wypalenia. W realnym świecie dzieli ich każdy szczegół. Online łączy wszystko, o czym boją się mówić na głos. Nie wiedzą tylko, że wysłane wiadomości trafiają bliżej niż myślą, a miłość... mieszka tuż obok.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-01-14
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 272
?Recenzja?
Premiera 14.01.2026 r.
,,Wiadomość od (nie)znajomego" - @aleksandra_pakula_
Współpraca reklamowa z @purple_book_wydawnictwo
Motywy:
- sąsiedzi
- internetowa znajomość
- walka z trudami życia
- żałoba
- miłość jest bliżej niż się wydaje
Za dnia drą z sobą koty. On walczy z trudami dnia codziennego, topi smutki w alkoholu, jest bezczelny i gburowaty. Nie umie poradzić sobie z odejściem najważniejszej osoby w jego życiu. Ona zdradzona i zraniona, musi szukać nie tylko nowego lokum ale i pracy. Ale się nie poddaje, tylko stawia nowe kroki. W nowym wydawnictwie ma za zadanie wyszukiwać prawdziwych perełek. On aby przetrwać to co go spotkało zaczyna pisać teksty i to nie byle jakie. I tak nawiązuje się właśnie relacja internetowa. W dzień kłócą się i nie rozumieją siebie nawzajem, w nocy wymienią zwykłe wiadomości, które pomagają im obojgu. I najlepsze jest to, że kompletnie nie domyślają się, że są tak blisko siebie.
Autorka porusza najdelikatniejsze struny ludzkiej egzystencji. Żałoba. To czas w którym osoba po stracie może różnie się zachowywać. Nie ma utartego schematu, jak ktoś powinien ją przezywać. Jedni zatracają się w swoim smutku, bólu, wpadają w jakiś nałóg, nie mogą wstać z łóżka. Inni starają się chować za uśmiechem i byciem silnym. Ludzie na zewnątrz mogą myśleć, że jakoś sobie radzi, bo wychodzi, uśmiecha się, żyje jak dawniej. Ale to tylko maska, którą zakładamy, aby było nam lepiej. Ale w środku i tak jesteśmy puści. Doskonale wiem co bohater przeżywa, bo przechodzę to samo. Nie oceniam jego zachowania i tego co robi, bo to jego naturalna obrona. Autorka ukazała jak może wyglądać jedna z miliona takich żałob. I myślę, że bardzo dobrze się spisała. Ukazała to jak ktoś cierpi i jakie fale bólu mu towarzyszą. Jestem pod wrażeniem tego jak dosadnie to zostało opisane.
Z pozoru może się wydawać, że to będzie cukierkowa historia dwojga ludzi, którzy wymienią z sobą wiadomości ale też znają się fizycznie. Jednak książka ma głębszy sens i porusza trudne tematy. Przechodząc do ich relacji jest trudna, gdyż pierwsze wrażenie i kolejne są słabe. Bohater jest totalnym gburem, który nie radzi sobie z życiem, po czasie jednak zaczyna stawiać pierwsze kroki wśród normalności. Nie będzie to łatwe, ale jednak możliwe. Ich znajomość zarówno w realnym świcie jak ii internetowym zaczyna nabierać coraz intymniejszego sensu. Zaczynają patrzeć na siebie inaczej. Delikatniej, łagodniej i z sympatią.
Pokochałam bohaterów od pierwszej strony. Ją za silną wolę, charakter i za to, że się nie poddała, jego za chęć życia, pomimo trudnych początków. Autorka pokazała, że każdy z nas ma jakąś historię, która może odcisnąć na nas piętno. I powrót do normalnego życia nie będzie taki prosty jak się wydaje.
Autorka ma spokojny styl pisania, który porusza duszę i serce. Jej fabuła jest zawsze pełna emocji i nie szczędzi czytelnikowi łez czy też uśmiechu. Ma dużo lekkości, pomimo ciężkich tematów. Uwielbiam jej historie i już czekam na kolejne !!! Oby tylko nie za długo.
10/10?
Ona - czterdziestoletnia świeżo upieczona rozwódka, matka dwóch zbuntowanych nastolatków, profesjonalna i zdystansowana dziennikarka sportowa, która marzy...
Jeszcze do wczoraj Karolina chciała pozbyć się łatki perfekcjonistki i powściągliwej 40-latki, której pewnych rzeczy nie wypada robić, i... zacząć żyć...
Przeczytane:2026-02-16, Ocena: 6, Przeczytałem,
Lubicie swoich sąsiadów? Dobrze z nimi żyjecie?
“Na samą myśl o tym człowieku krew mnie zalewa. Nigdy, przenigdy nie miałam problemów z innymi lokatorami, ale ten… Och! Nie ma dnia, w którym oczyma wyobraźni nie odcinam mu głowy.”
Trudno jest mieć inne podejście do sąsiada takiego jak Alek. Nie dość, że słucha muzyki totalnie nie pasującej do jej gustu, to robi to bardzo głośno i towarzyszą temu dźwięki adekwatne do jego stanu upojenia… Ale zbyt łatwo wyciągnąć pochopne wnioski i spisać na straty człowieka, który po prostu jest na życiowym zakręcie. Ostrym, wyboistym, na którym nieco się wykoleił, ale jednak nie powinno się skreślać…
Los nie oszczędził żadnego z bohaterów. Różnica jednak jest taka, że Kamila hardo stawia czoła przeciwnościom, nie daje się rzucić na kolana, walczy i się nie poddaje. A Alek poddał się rozpaczy i… on nie padł na kolana … on padł na twarz i ryje nosem w błotku. Jednak utrapiona sąsiadka, swoim pogardliwym spojrzeniem gdy znów upija się na amen, swoimi krytycznymi komentarzami i niezbyt subtelnymi opiniami na jego temat, odgrzebuje nieco jego poczucie wstydu, a to już sporo w jego sytuacji.
Z żałobą każdy radzi sobie inaczej i autorka poruszająco pisze na ten temat. Daje wg mnie tu czytelnikom, którzy znają ten stan, taką ulgę, bo pokazuje, że mają prawo przechodzić ją jak chcą i tak długo jak tego potrzebują. Niestety Alek zupełnie sobie nie radzi. A wciąż ma dla kogo wciąż żyć i z tego błota się wygrzebać. I ma kto go w tym wspierać, choć jego przyjaciel zrobił to w nietypowy sposób. Jedna na skutek kilku zbiegów okoliczności i sekretnych akcji, nasz radiowiec zaangażował się w pisanie z pewną upartą redaktorką. Ich rozmowy stają się coraz bardziej uzależniające. Oboje jednak nie są świadomi z kim rzeczywiście piszą. Co się stanie gdy to się wyda?
Czytałam tę książkę już dość dawno temu i długo trzymałam kciuki za Olkę żeby w końcu udało jej się ją wydać. Wiedziałam, że musicie ją poznać i mieć szansę na to by pokochać Kamilę i Alka oraz ich historię tak jak ja.
Kto już zna twórczość Aleksandry Pakuły, wie że autorka lubi pisać książki z wątkiem różnicy wieku aleeee u niej tradycyjnie to kobieta jest tą starszą stroną. I to bardzo fajna odmiana.
Do takich cech charakterystycznych książek Olki dodałabym też fantastyczne poczucie humoru. Jednak największą jej zaletą jest umiejętność kreowania bohaterów. Tworzy osoby takie jak my, zwykłych ludzi, a zarazem wyjątkowych, którym życie daje lekcje na każdym kroku. I my możemy wraz z nimi tego wszystkiego doświadczać oraz cieszyć się z każdego sukcesu, trzymać kciuki za to, że uda im się wszystko do czego dążą.
Tu droga bohaterów, a szczególnie Alka, jest bardzo emocjonująca. Mamy twardą bohaterkę i złamanego bohatera. Wbrew pozorom ona nie zbiera go do kupy, nie jest jego deską ratunku. Ale w pewnym sensie stała się motywacją. Co mi się podoba to to, że Ola pokazuje tu, że aby wyjść z problemów takich jak alkoholizm, trzeba tego po prostu chcieć.
To romans ale nieoklepany, nie słodki i uroczy wbrew temu co może sugerować śliczna okładka. To dojrzała historia dwojga ludzi, którzy mają prawo być szczęśliwi, ale muszą o to szczęście zawalczyć i nie zmarnować swojej szansy.
Wada? Za krótka. Olki książki czyta się zdecydowanie za szybko. I to pierwsza książka dla której w tym roku zarwałam nockę. Ale warta niewyspania.
To też książka z rodzaju tych, o których jest zdecydowanie za cicho, a powinna moim zdaniem wyskakiwać z lodówki. Pamiętajcie więc o niej robiąc zakupy i uzupełniając luki na swoich półkach. Nie będziecie tego żałować.
Polecam Kochani i serdecznie dziękuję za możliwość przeżywania ponownie tej historii, tym razem mając papierową wersję w ręce.