Niektóre domy wznosi się na sekretach. I krwi.
Gdy Eliza, studentka dziennikarstwa, przekracza próg rezydencji Alencynowiczów jako pomoc domowa, nie szuka sensacji – tylko prawdy. Planuje napisać przełomowy reportaż o przemocy wobec służby. Nie spodziewa się jednak, że trafi do świata, gdzie przywileje chronią nie tylko reputację, ale i mroczne tajemnice.
Jej decyzja o zatrudnieniu się u zamożnej seniorki, Aleksandry, od początku budzi sprzeciw bliskich Elizy. Wkrótce wychodzi na jaw, że jej dziadkowie również pracowali dla Alencynowiczów. Zaintrygowana tą historią, dziewczyna zaczyna zgłębiać przeszłość, zbliżając się jednocześnie do wnuka Aleksandry, Arkadiusza. Nie wie jeszcze, że tym samym wkracza na teren usiany niebezpieczeństwami.
Zaginięcia, konflikty, sekrety – ile grzechów może mieć na sumieniu jedna rodzina?
Eliza wkrótce się o tym przekona. Ale za swoją ciekawość może zapłacić bardzo wysoką cenę.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-02-18
Kategoria: b.d
ISBN:
Liczba stron: 400
Język oryginału: polski
Eliza studiuje dziennikarstwo. Aby dorobić zatrudnia się w posiadłości rodziny Alencynowiczów, jako pomoc domowa. Jej marzeniem, a zarazem największym planem jest napisanie reportażu, który ukazuje prawdę, o tym jak traktowana jest służba w tego typu domostwach. Dziewczyna nie ma jednak pojęcia, że przekraczając próg tego domu otworzy puszkę Pandory z mroźnymi i brudnymi tajemnicami.
Eliza wywodzi się ze specyficznej rodziny - wychowywali ją dziadkowie, którzy wiele dla niej poświęcili. Jej matka, chorująca na anoreksje, słabo interesowała się zdrowiem i dobrym rozwojem córki, zaś ojciec przypomina sobie o niej raz na jakiś czas. Okazuje się również, że dziadkowie dziewczyny również pracowali dla Alencynowiczów, jednak nie wspominają tego zbyt dobrze, a szczególnie Babcia Zdzisia, która uparcie ukrywa coś przed swoją jedyną wnuczką.
Eliza, która zawziętość odziedziczyła po babci, rozpoczyna swoje prywatne śledztwo. Chce za wszelką cenę dowiedzieć się, jaka tajemnica skrywa się za znajomością jej rodziny z Alencynowiczami. Dziewczyna nie ma jednak pojęcia, jak wysoką cenę poniesie...
,,NIEKTÓRE DOMU WZNOSI SIĘ NA SEKRETACH I KRWI."
Zacznijmy od bohaterów - rodzina Alencynowiczów już od samego początku nie wzbudza przyjaznych emocji. Bije od nich fałszywość, z jaką normalny człowiek rzadko kiedy się spotyka. Główną rolę grają u nich pieniądze, które stanowią fundament wszystkiego, co ich dotyczy. Zazdrość, zawiść, wyższość - tak w trzech słowach można ich podsumować. Aleksandra Alencynowicz, starsza pani, wzbudza jednocześnie podziw, ale też odrazę przez swoją postawę. Natomiast Arkadiusz, jej wnuk, który też odgrywa dużą rolę w tym przedstawieniu również warty jest tego, aby napisać o nim kilka słów. Jego postać wydaje się jasną stroną tej rodziny, szczególnie na początku tej historii. Zbiegiem czasu zaczyna otaczać go jednak dziwną aura, która przyprawia o ciarki na ciele. I tutaj kolejny raz czytelnik zaczyna rozumieć, jak dobrze utkane pozory potrafią zmylić człowieka... Eliza, która przypadkiem trafiła do tej wariackiej rodziny, to zwyczajna młoda dziewczyna, która po prostu chce poznać prawdę. Kto by nie chciał, prawda? Nie jest jakąś szczególną postacią, ale wzbudza u odbiorcy sympatię. Tak samo jej dziadkowie - zwyczajni starsi ludzie, którzy po prostu martwią się o wnuczkę. A że starsza pani Zdzisia ma nieco za uszami to już inna sprawa ?
,,Więcej dzieci nie pamiętam" to historia z ciężką atmosferą, przygniatana na każdym kroku ciężarem tajemnic. Ukazuje ona mroczną stronę bogactwa i to, do czego w stanie jest posunąć się człowiek, gdy ma na to zasoby finansowe. Z drugiej strony pokazuje też to, jak chciwość może zmienić człowieka i zabrać mu bezinteresowność...
Ta historia jest po prostu ŚWIETNA, przeczytałam ją na jednym wdechu. Całość wciąga w swoje sidła, porywa w najprawdziwszy mrok, snuje domyślenia... a koniec i tak zwala z nóg.
Przeczytane:2026-03-26, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Czy można wejść do czyjegoś domu z czystą ciekawością… i wyjść z niego już zupełnie innym człowiekiem? A jeśli za eleganckimi ścianami kryje się coś, czego lepiej nigdy nie odkrywać?
Po tę książkę sięgnęłam z ciekawości, czując, że ta historia będzie dotyczyć czegoś mocniejszego. Choć to moje pierwsze spotkanie z twórczością Wiktori Łobody, wiedziałam, że autorka nie jest debiutantką, więc liczyłam na dojrzałą, przemyślaną historię. Już sam tytuł mnie zatrzymał, jest niepokojący, intrygujący, taki, który aż prosi się o interpretację. A okładka? Idealnie współgra z tym klimatem, sugerując coś mrocznego, coś ukrytego, coś, co dopiero czeka, by wyjść na światło dzienne.
To, co dostajemy w środku, to historia Elizy – studentki dziennikarstwa, która nie chce pisać o rzeczach błahych. Ona chce dotknąć prawdy. I właśnie dlatego trafia do rezydencji Alencynowiczów jako pomoc domowa. Początkowo jej cel wydaje się jasny, chce napisać reportaż o przemocy wobec służby. Ale im dalej wchodzi w ten świat, tym bardziej wszystko zaczyna się komplikować. Bo czy da się pozostać tylko obserwatorem, kiedy stajesz się częścią tej rzeczywistości?
Najbardziej wciągnęły mnie momenty, w których przeszłość zaczynała przeciekać do teraźniejszości. Odkrycie, że dziadkowie Elizy również byli związani z tą rodziną, to punkt, który naprawdę rozpala ciekawość. I wtedy pojawia się pytanie, czy to przypadek… czy coś znacznie bardziej przerażającego? Do tego dochodzi relacja z Arkadiuszem, która jest niby subtelna, ale podszyta napięciem i niepewnością. Czy można zaufać komuś, kto jest częścią tej samej rodziny, której sekrety próbujesz odkryć?
Eliza jako bohaterka bardzo do mnie przemówiła. Jest odważna, zdeterminowana, ale jednocześnie momentami krucha, szczególnie wtedy, gdy zaczyna rozumieć, że to nie jest tylko „materiał na reportaż”. To coś znacznie głębszego. Coś, co dotyka jej samej. I właśnie to sprawiło, że naprawdę jej kibicowałam. Były momenty, kiedy chciałam ją zatrzymać i powiedzieć: „Nie idź dalej…”.
Emocje? Tu nie ma miejsca na obojętność. To książka, która buduje napięcie powoli, ale konsekwentnie. Najpierw pojawia się ciekawość, potem niepokój, a z czasem wręcz uczucie osaczenia. Są momenty, kiedy czułam się tak, jakby ściany tej rezydencji się zamykały. I to jest ogromny plus, bo czuć tą dusznę, ciężką atmosferę, która nie odpuszcza aż do samego końca.
Najbardziej podobało mi się to, jak autorka połączyła wątek śledztwa z historią rodzinną i społecznym tłem. To nie jest tylko thriller. To opowieść o władzy, o nierównościach, o tym, jak łatwo można ukryć prawdę, mając odpowiednie nazwisko i pieniądze. I o tym, jak wysoką cenę trzeba zapłacić, żeby tę prawdę wydobyć.
Zdecydowanie polecam tę książkę wszystkim, którzy lubią thrillery psychologiczne z cięższym klimatem. Książki, które nie tylko trzymają w napięciu, ale też zmuszają do myślenia.