Okładka książki - Wilcze rządy. Część I. Początek

Wilcze rządy. Część I. Początek


Ocena: 4.33 (3 głosów)

Ludzie przestali dyktować warunki. Teraz władzę mają bestie.

Przerażające bóstwo Cienia zaczyna siać chaos na ziemi. Gdy osada nieopodal rodzinnej wioski Bastiego – hodowcy zwierząt – staje w płomieniach, ten bez wahania dołącza do swoich kompanów i rusza do walki.

Po krwawej bitwie zostaje ugryziony przez dziką bestię. Kiedy wreszcie wraca do domu, na miejscu zastaje tylko zgliszcza i ślady rzezi. Jego żona i córka nie żyją, a po synu nie ma nawet śladu.

Od tej chwili coś w nim pęka. Jego ciało zaczyna się zmieniać, zmysły wyostrzają, a gniew przeradza się w coś o wiele groźniejszego.

Ogarnięty rozpaczą i żądzą zemsty, Basti wyrusza w drogę, by odnaleźć własne dziecko. Nie przeczuwa jeszcze, że w jego wnętrzu budzi się krwiożerczy wilk. Ani że jego nowe oblicze może ocalić świat przed zagładą… lub pogrążyć go w całkowitej ciemności.

Informacje dodatkowe o Wilcze rządy. Część I. Początek:

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-03-04
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788384233306
Liczba stron: 246
Język oryginału: polski

więcej

Kup książkę Wilcze rządy. Część I. Początek

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Wilcze rządy. Część I. Początek - opinie o książce

Avatar użytkownika - olilovesbooks2
olilovesbooks2
Przeczytane:2026-05-03, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,

*współpraca reklamowa*

Od jakiegoś czasu wilkołaki stały się moimi ulubieńcami w fantastyce, więc też bardzo się napaliłam na tę historię. Słyszałam zachwyty, ale też pojawiły się pierwsze niepewne głosy, że coś jednak poszło tutaj nie tak. Tak więc moja ciekawość była jeszcze większa. Kiedy wzięłam lekturę do ręki już pojawiło się uczucie niepokoju, bo książka jak na fantasy okazała się cienka, ok 240 stron. Podtytuł mówi nam, że to początek i dokładnie tak trzeba tę książkę traktować, jako taki nieco przeciągnięty wstęp do historii.

Bóstwo cienia zaczyna siać chaos. Kolejne wioski zostają napadnięte i zniszczone, a mało który mieszkaniec uchodzi z życiem. Bastii wyrusza więc do walki wraz z innymi mieszkańcami wioski na wojnę, mając nadzieję powstrzymać najeźdźcę. Dochodzi do krwawej bitwy, z której mężczyzna ledwo uchodzi z życiem, a następnie zostaje ugryziony przez dziką bestię. Powoli dochodzi do siebie i zmierza do własnej wioski, a tam odkrywa tragedię, zniszczenie i ciała żony i córki. Coś w nim pęka, ciało zaczyna się zmieniać, a zmysły wyostrzać. Bastii pała żądzą zemsty, wyrusza w drogę by pomścić rodzinę i odnaleźć syna. Budzi się w nim wilk, który może zarówno ocalić świat jak i go zniszczyć.

Lektura ciekawa, choć moim zdaniem nieco przewidywalna i niczym szczególnym się nie wyróżniająca. Jak już wspominałam to początek całej historii, dowiadujemy się jakichś konkretów, widzimy jak świat pogrąża się w chaosie, staramy się zidentyfikować przeciwnika, z którym idziemy na wojnę. Krok po kroku ukazuje się nam jakaś struktura świata, do którego wprowadza nas autorka, zarysowują się główne problemy, pojawiają się pierwsze potyczki ale i nieścisłości. Jak na tak krótką książkę dzieje się dużo, może i nawet za dużo.

Poznajemy tutaj naszych bohaterów, których też jest całkiem sporo. Oprócz Bastiego, będącego głównym bohaterem, który na kartach książki przechodzi przemianę zarówno wewnętrzną jak i zewnętrzną, mamy też jego syna, który tutaj samodzielnie i zbyt szybko zmuszony jest dorosnąć, spotykamy wojskowych, królów, księżniczkę i wielu innych mający mniejszy lub większy wpływ na całą opowieść. Przez ilość wydarzeń i bohaterów, fabuła jest zmienna, przeskakujemy pomiędzy wydarzeniami, perspektywami i miejscami akcji. Przez to można odczuwać jeszcze większe wpływy chaosu. Mi czasami zdarzało się pogubić w tym wszystkim, głównie w czasie akcji, jak i przy zmianie perspektyw.

Lektura dynamiczna, przez co bardzo szybko się ją czyta, śmiało można ją przeczytać za jednym posiedzeniem. Mi osobiście zabrakło tutaj finezji, napięcia, większej ilości konkretów, ale tak jak mówiłam i jak sugeruje podtytuł, to początek, więc książka nas wprowadza, coś zarysuje, coś podpowie, naprowadzi nas na jakiś kierunek, w którym może dalej pójść fabuła, ale nie daje nam głębszego obrazu tego co się dzieje, nie daje nam konkretnych tropów ani odpowiedzi. Na końcu książki mam wrażenie, wiemy niewiele więcej niż na początku.

Było dobrze, tak po prostu dobrze. Lektura nie wzbudziła we mnie większych emocji, nie poruszyła mnie, ani też jakoś bardzo nie zainteresowała. Czytało mi się ją w miarę dobrze, a sądząc po innych opiniach czytelnikom się podoba, więc zachęcam żeby na własnej skórze przekonać się czy było warto poświęcić jej czas. Ja nie żałuję, że ją przeczytałam, ale też nie jestem pewna czy sięgnę po kontynuację.

Link do opinii
Avatar użytkownika - magdalenagrzejszczyk
magdalenagrzejszczyk
Przeczytane:2026-04-25, Ocena: 5, Przeczytałem,

🐺🐺🐺 Recenzja 🐺🐺🐺

 

Milena Gniado " Wilcze rzady. Część I. Początek "

Wydawnictwo: Novae Res 

@wydawnictwo_novaeres

 

🐺🐺🐺🐺🐺🐺🐺🐺🐺🐺🐺🐺

 

" - Nie - odpowiedział stanowczo Basti.- Chcę spróbować. Czuje, że to może być coś niezwykłego. Zostałem wybrany, zatem nie chce sie tego pozbyć..."

 

To nie jest historia, która pozwala czytać się „na luzie”. To jedna z tych książek, które wchodzą pod skórę i zostają tam na dłużej, zostawiając po sobie ciężar i niepokój. Momentami trudno ją czytać obojętnie, bo emocje są tu zbyt intensywne, zbyt surowe.

 

Historia Bastiego zaczyna się w pozornie spokojnym świecie ma rodzinę, dom i codzienność, która daje złudzenie bezpieczeństwa. I właśnie dlatego późniejszy cios jest tak dotkliwy. W jednej chwili wszystko się rozpada: bitwa, ugryzienie, powrót do miejsca, które już nie przypomina domu. Zamiast życia zostają zgliszcza, a zamiast rodziny - pustka. Od tego momentu nie ma już odwrotu.

 

📌 Co znajdziemy w książce:

✨ mroczny świat, w którym człowiek przestaje być dominującym gatunkiem

✨ motyw Bóstwa Cienia i chaosu, który zmienia rzeczywistość

✨ historię opartą na stracie i osobistej tragedii

✨ bohatera napędzanego bólem, gniewem i desperacją

✨ przemianę człowieka w istotę kierowaną instynktem

✨ wilkołactwo pokazane jako przekleństwo, a nie dar

✨ walkę o zachowanie własnej tożsamości

✨ brutalne, surowe sceny przetrwania i starć

✨ świat bez wyraźnych granic dobra i zła

✨ przeplatające się perspektywy bohaterów

✨ ciężki klimat niepewności i napięcia

✨ nadzieję, która pojawia się tylko na moment

✨ początek większej, dopiero rozwijającej się historii

 

Najbardziej uderza mnie to, że ta książka nie próbuje być „bohaterską opowieścią”. Basti nie wyrusza z wielką misją ratowania świata, on po prostu próbuje nie stracić resztek siebie i odnaleźć syna. Każdy jego krok wynika z emocji, które są chaotyczne, trudne i bardzo ludzkie.

 

Przemiana w wilka nie ma tu nic wspólnego z romantyzowaniem. Nie jest atrakcyjna ani efektowna raczej niepokojąca i obciążająca. To proces, który odbiera kontrolę i zmusza bohatera do walki z samym sobą. I właśnie ta wewnętrzna walka robi największe wrażenie.

 

Świat stworzony przez autorkę jest surowy i pozbawiony złudzeń. Ludzie są zmęczeni, zagubieni, często bezsilni wobec tego, co się dzieje. Bestie nie są tylko zagrożeniem stają się elementem nowej rzeczywistości, w której nic nie jest już pewne.

 

Zmieniające się perspektywy bohaterów początkowo porządkują historię, ale z czasem wprowadzają też chaos, jednak bardzo dobrze współgra on z emocjonalnym stanem świata i postaci.

 

Po tej książce zostają przede wszystkim emocje: żal, gniew, poczucie straty i cicha, uporczywa nadzieja, że coś jeszcze da się ocalić.

 

Mam wrażenie, że to dopiero wstęp do większej historii, a prawdziwe wydarzenia dopiero się rozkręcają.

 

Jeśli ktoś szuka lekkiego fantasy to nie ten kierunek.

Ale jeśli ktoś lubi mroczne, emocjonalne historie o przemianie i granicach człowieczeństwa, ta książka zostaje w głowie na długo.

Link do opinii

Recenzja

„Wilcze Rządy. Początek”

Autor: Milena Gniado
Wydawnictwo: Novae Res

"Las. Ciemność. Gwiazdy rozswietlające niebo. Miały dziwny
kolor. Czerwony. Jakby były skąpane we krwi. Basti patrzył na swoje ludzkie dłonie. Były umazane posoką, która wręcz z nich skapywała. Między palcami coś mu mignęło. Spojrzał
wdół. Znajdował się na stercie ludzkich ciał. Na dole widział
upiory, duchy..."

„Wilcze Rządy. Początek” to książka, która nie prowadzi czytelnika za rękę, ona wciąga go w mrok i zostawia tam, zmuszając, by sam zmierzył się z tym, co niewygodne, brutalne i boleśnie prawdziwe.

Muszę przyznać, że mimo tej surowości i emocji, które momentami giną w chaosie walki, ta historia ma w sobie coś przyciągającego. Jest w niej pewna autentyczność i siła, która sprawia, że zostaje z czytelnikiem na dłużej.

Basti miał wszystko, rodzinę, dom i spokojne życie hodowcy. Był też wojownikiem, gotowym stanąć do walki, gdy nadciągało zagrożenie. A ono przyszło szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać, wraz z mrocznym bóstwem Cienia i krwawym atakiem na pobliską osadę.
Jedna bitwa zmienia wszystko. Ugryziony przez wilka Basti wraca do domu, by znaleźć tylko zgliszcza i ciała najbliższych. Syn znika bez śladu.
Z niczym do stracenia rusza w drogę, po zemstę, prawdę i odpowiedzi. Bo coś w nim się zmieniło… a to, co się budzi, nie jest już do końca ludzkie.

Już od pierwszych stron czuć, że to nie będzie opowieść łatwa. Świat wykreowany przez autorkę jest surowy, wyniszczony i pozbawiony złudzeń. Ludzkość straciła swoją pozycję, a przetrwanie stało się jedynym prawem. Nie ma tu miejsca na bohaterów w lśniących zbrojach ani na proste wybory, każdy krok ma swoją cenę, a granica między dobrem a złem zaciera się szybciej, niż chcielibyśmy przyznać.

W centrum tej historii stoi Basti, bohater daleki od ideału, a przez to tak niezwykle prawdziwy. Jego droga zaczyna się od tragedii, która niszczy wszystko, co znał. Strata, ból i gniew stają się jego napędem, ale to, co czyni tę postać naprawdę fascynującą, to jego przemiana. Nie jest ona ani spektakularna, ani romantyczna, to powolne, bolesne osuwanie się w coś dzikiego, nieokiełznanego.

I właśnie to robi największe wrażenie.
Basti nie walczy o świat, walczy o siebie. O resztki człowieczeństwa, które w nim jeszcze zostały. Jego motywacje nie są jednoznaczne, momentami wydają się chaotyczne, od żądzy zemsty po desperacką potrzebę odnalezienia syna. Ale w tym chaosie jest coś niezwykle autentycznego. Bo trauma rzadko jest uporządkowana.

Ciekawie było obserwować rozdziały z perspektywy Axsela – to, jak po tym, co go spotkało, powoli odnajduje siebie na nowo. Jego zamiłowanie do kowalstwa i ciężka praca stają się czymś więcej niż tylko zajęciem, są formą leczenia, sposobem na poukładanie myśli i odzyskanie wewnętrznego spokoju.

Narracyjnie książka również potrafi zaskoczyć. Początkowo wyraźny podział na perspektywy daje czytelnikowi poczucie kontroli nad historią, jednak z czasem ta struktura zaczyna się rozmywać. Dla jednych będzie to zabieg oddający chaos świata i emocji bohaterów, dla innych, element wymagający większego skupienia. Niezależnie od odbioru, jedno jest pewne: ta historia nie pozwala czytać jej obojętnie.

Ogromnym atutem powieści jest klimat. Gęsty, ciężki, momentami wręcz przytłaczający. Autorka nie ucieka od brutalności, zarówno tej fizycznej, jak i emocjonalnej. Sceny walk są dynamiczne i surowe, ale to nie one stanowią sedno tej historii. Najważniejsze jest to, co dzieje się wewnątrz bohatera, jego rozdarcie, walka z instynktem, powolna utrata siebie.

A jednak… w tym całym mroku tli się coś jeszcze.

Miłość.
Nieoczywista, poraniona, ale wciąż obecna. To ona nadaje tej historii głębi i sprawia, że nie jest ona jedynie opowieścią o przemianie w bestię, ale o walce, by mimo wszystko nią nie zostać.

„Wilcze Rządy. Początek” to książka wymagająca. Nierówna momentami w konstrukcji, ale niezwykle silna emocjonalnie.

Jeśli szukasz opowieści mrocznej, intensywnej, pełnej wewnętrznych konfliktów i bohaterów, których nie da się jednoznacznie ocenić, ta książka jest dla Ciebie.

Bo to nie jest tylko historia o bestiach.
To historia o tym, jak łatwo samemu się jedną z nich stać.

Mimo wszechobecnego zła w tej historii wciąż tli się dobro kruche, ale uparte. To właśnie ono daje nadzieję w świecie pogrążonym w chaosie, gdzie bohaterowie muszą mierzyć się nie tylko z własnymi demonami, ale i z cieniami bóstwa, które zdają się nieustannie nad nimi unosić.

Link do opinii
Reklamy