Opowieść o mieście, gdzie zwalnia czas, a serca nadal szaleją.
Zabytkowa Kopalnia Srebra i Ołowiu drży w posadach, gdy władca czasu budzi się z niekończącego się snu.
Skapa wychodzi na powierzchnię i musi sam ocenić, czy zniszczyć pobliskie miasto i całą cywilizację.
Czy znajdzie powód, aby pozwolić światu nadal trwać?
Tymczasem Sambor Ryng wraca z Londynu do domu, ciągnąc za sobą niechciany balast. Torill jest małą, nadpobudliwa Norweżką, która chce poznać jego kraj.
Czy Sambor spędzi przyjemnie czas w gronie rodziny, gdy dookoła czai się niebezpieczeństwo, a policja szuka potwora, który zabija ludzi?
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2022-09-10
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 64
Język oryginału: polski
W 1947 roku Aniela wciąż czeka na powrót swoich dzieci z przymusowych robót w Niemczech. Nie zdaje sobie sprawy, że nie jest na to gotowa. Czy po tym,...
Poznaj tę pełną emocji i wzruszeń, skąpaną w słońcu Andaluzji opowieść o żołnierzu... i o kobiecie szukającej swojego miejsca w życiu. Wejdź w sam środek...
Przeczytane:2026-06-20, Ocena: 4, Przeczytałam, Krople Czasu, Mam, 2026,
Krótka, przyjemna historyjka o rodzącej się miłości z wątkiem fantastycznym. Czyta się ją lekko i szybko.
Na wstępie poznajemy tytułowego Władcę Czasu - Skapę. Stwór żyje w odmętach ziemi i na czas opowieści, budzi się ze snu. Potrafi manipulować czasem, a jego spojrzenie posiada ciekawe właściwości.
By było zabawniej, to nie historia o Skapie, tylko o człowieczeństwie. Ludzkość zdaniem Władcy Czasu jest skażona chorobą toczącą ją od środka. I choć miałam wrażenie, że chodzi o zazdrość, zawiść itp., mamy wzmiankę o faktycznym schorzeniu, pracach w laboratoriach i aplikowaniu leków, które zamiast uzdrowienia niosą śmierć.
Akcja - przynajmniej w większości - rozgrywa się w Polsce. Sambor, żołnierz służący za granicą, wraca do rodzinnego domu i przywozi ze sobą kobietę. Torill słowa po polsku nie zna, mimo to w wygranym zakładzie zażyczyła sobie, by Sam przywiózł ją do rodzimego kraju i oprowadził nieco po "włościach".
Sambor nie ma lekkiej przeszłości - przynajmniej w kwestii uczuciowej. Nie zwraca on większej uwagi na Torill, która "plącze" mu się pod nogami. Stopniowo dostrzega jednak coraz więcej - zapach perfum, dołeczki, ponętną sylwetkę.
Równolegle towarzyszymy tej dwójce, Skapie, a nawet przyglądamy się początkowi śledztwa w sprawie stwora, który zniszczył budynek kopalni. Żałuję, że nie mieliśmy więcej do czynienia z mundurowymi, a wątek morderstwa dwóch osób gdzieś zniknął, ale to jednak króciutka historia poświęcona innemu zagadnieniu.
Skapa po krótkiej podróży wśród ludzi jest przekonany, ze współczesną cywilizację należy wyplenić. Uważa, że ludzkie serca są w pełni zatrute i nie ma już dla nas nadziei. I w takim momencie Skapa trafia na Sambora z Torill, gdzie on gotów jest zginąć, by ratować kobietę. Władca czasu jest docenia, daje młodym szansę i wraca do siebie, by znów zapaść w sen. Natomiast oni cieszą się sobą.
Autorka ma lekki, niewymagający styl. Bywało, że zatracałam się w tekście, ale zdarzały się też momenty, kiedy następował przesyt np. czasownika "być" i tekst tracił na jakości.
Krótka forma jest idealna na chwilę z książką, zwłaszcza gdy brak czasu. Delikatny romans oraz wątek fantastyczny też zachęcają do czytania.