Okładka książki - Wojna kości

Wojna kości



Tom 3 cyklu Tonące cesarstwo
Ocena: 6 (2 głosów)

Lin Sukai odniosła pierwsze zwycięstwo jako cesarzowa. To jednak tylko wygrana bitwa a wojna dopiero nabiera rozpędu. Przyszłość Cesarstwa Feniksa jest zagrożona, a Lin zaczyna brakować sojuszników.


Gubernatorzy planują zdradę, Garstka Bezkostnych na nowo rozpala zarzewie buntu a dawni wrogowie sprzymierzają się w jednym tylko celu - by doprowadzić do śmierci młodej Cesarzowej.
Mówi się, że nadzieja umiera ostatnia, ale gdy jedyną szansę na ratunek stanowi odnalezienie artefaktów z legend, trudno utrzymać pozytywne nastawienie. Co jednak pozostało? Jeśli Lin odnajdzie magiczne miecze pierwsza, ma szansę przetrwać i ocalić dynastię. Jeśli zawiedzie, umrą razem - ona i Cesarstwo.

Informacje dodatkowe o Wojna kości:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2024-10-18
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788367949644
Liczba stron: 685

więcej

Kup książkę Wojna kości

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Wojna kości - opinie o książce

„Wojna kości” to trzeci i zarazem ostatni tom serii „Tonące cesarstwo”, co mnie osobiście bardzo smuci, bo zżyłam się z bohaterami, z tym światem i niezwykle oryginalną magią kości. Finałowy tom przenosi nas w sam środek rozgrywki, która przesądzi o przyszłości Cesarstwa Feniksa. Lin Sukai, młoda cesarzowa, wokół której kręci się cała historia, staje przed jednym z najtrudniejszych wyzwań swojego życia, zarówno na polu politycznym, jak i osobistym. Choć odniosła pierwsze zwycięstwo w walce o władzę, wojna o przetrwanie dynastii dopiero się rozpoczyna, a jej przeciwnicy stają się coraz bardziej zdeterminowani. Fabuła tej części to misternie skonstruowana sieć intryg, zdrad i poszukiwań artefaktów, które mogą zmienić losy cesarstwa. Lin musi zmierzyć się nie tylko z groźbą zdrady gubernatorów i buntem Bezkostnych, ale również z przeszłością, która wciąż odciska piętno na jej decyzjach. Aby ocalić siebie i swoje państwo, wyrusza na niebezpieczną misję odnalezienia legendarnych mieczy, które mogą przesądzić o losie jej dynastii i Cesarstwa Feniksa. Jednak wrogowie depczą jej po piętach, licząc na przejęcie artefaktów, zanim Lin zdąży ich użyć.

Akcja powieści rozpoczyna się po dwuletniej przerwie w stosunku do poprzedniego tomu. I chociaż taki czasowy przeskok mógłby wydawać się ryzykowny, wydaje mi się, że autorka doskonale poradziła sobie z wypełnieniem tej luki. Historia rozwija się płynnie, dodatkowo można odnieść wrażenie, że przeskok czasowy raczej wzbogaca narrację, niż ją zubaża, nadając jej większą dojrzałość. Autorka rozwija w tej części największe atuty serii, bogaty świat przedstawiony, oryginalny system magiczny i nieustannie rosnące tempo akcji. W tym tomie znacznie więcej miejsca poświęcono politycznym intrygom, bitwom oraz konsekwencjom decyzji podejmowanych przez bohaterów. Każdy ruch Lin i jej przeciwników ma swoje logiczne uzasadnienie, a fabuła została poprowadzona w sposób konsekwentny i spójny. I mimo że narracja prowadzona jest z kilku perspektyw, podobnie jak w poprzednich częściach, do tego z różnych lokalizacji, bo bohaterowie się przemieszczają, nie można się pogubić.

System magiczny oparty na wykorzystaniu odłamków kości plus magia Alanga i związanych z nimi istot, którzy po latach nieobecności powracają do społeczności, to w moim odczuciu najbardziej unikatowe elementy całej serii. W „Wojnie kości” autorka jeszcze bardziej zgłębia potencjał tego nietuzinkowego systemu magicznego, wprowadzając nowe wątki związane z magią i artefaktami. Tym, co mnie najbardziej zachwyciło i jednocześnie zaskoczyło, było wyjaśnienie mechanizmu tonięcia wysp. Oczywiście oprócz znanego już z poprzedniczek wyjaśnienia związanego ze zbyt dużym wydobyciem istotnego dla cesarstwa surowca. Obie przyczyny się zresztą ze sobą łączą, ale w jaki sposób, tego nie zdradzę. To i wiele więcej podobnych smaczków musicie odnaleźć w powieści.

Fabuła powieści jest pełna zwrotów akcji i dynamicznych wydarzeń, jednak trochę więcej miejsca mogłoby zostać poświęcone bohaterom. Chodzi głównie o Jovisa i Lin, bo postaci z dalszych planów zostały w tym tomie przybliżone nawet lepiej niż wcześniej. Lin jako główna postać nadal pozostaje silną i zdeterminowaną cesarzową, ale trudno nie zauważyć, że w tej części jej charakter ustępuje miejsca fabule. Jovis natomiast, który w poprzednich częściach błyszczał charyzmą i zawadiackim stylem bycia, w tym tomie blednie. Jest go w sumie mało, a jego rola ogranicza się (poza końcowymi scenami) do wykonywania rozkazów Kafry, przez którego został pojmany i zniewolony magią odłamków kości (to swoją drogą również jest ciekawe, bo dowiadujemy się w tej części o nowych możliwościach związanych z tą magią). Dość długo trwa również szukanie przez niego sposobu na uwolnienie się z niewoli i włączenie w główną oś wydarzeń. Najbardziej ciekawe w przypadku bohaterów jest jednak to, że do końca nie wiadomo, po czyjej stronie się opowiedzieć. Bo każdy, może poza Raganem, ma swoje racje i te racje są przekonujące. Każdy chce w jakiś sposób dobrze.

„Wojna kości” to godne zakończenie trylogii, które zamyka wszystkie wątki i dostarcza nam satysfakcjonujących odpowiedzi. Dynamiczna akcja, złożona fabuła, oryginalny świat przedstawiony i jeszcze bardziej oryginalny system magiczny sprawiają, że finałowa część serii jest emocjonującą lekturą, która angażuje od pierwszej do ostatniej strony i to na wielu poziomach. Polecam gorąco całość, z zastrzeżeniem, że trzeba czytać od pierwszej części 💜

Link do opinii
Avatar użytkownika - Uleczkaa38
Uleczkaa38
Przeczytane:2024-10-27, Ocena: 6, Przeczytałam,

   Wszystkie wojny, wszystkie tułaczki, jak i wreszcie wszystkie ludzie dramaty muszą się kiedyś skończyć... - ta życiowa prawda znajduje swoje potwierdzenie również na kartach literatury, a dokładniej rzecz ujmując na blisko 700 stronach porywającej powieści ,,Wojna kości", która wieńczy sobą popularny cykl fantasy Andrei Steward pt. ,,Tonące Cesarstwo", jakim to mogliśmy cieszyć się w naszym kraju przez ostatni rok za sprawą Wydawnictwa Fabryka Słów. Zapraszam was do poznania recenzji tej finałowej odsłony, która tyleż intryguje, co i wielce zaskakuje...

 

 Wojna w Cesarstwie Feniksa trwa w najlepsze, gdy oto Dione, Ragan i ich armie sieją chaos i zniszczenie, zbliżając się do cesarskiej wyspy Lin - by ją zgładzić, by zakończyć władanie dynastii Sukai, by oddać władze w ręce zwykłych ludzi i przebudzonych Alanga. Jednakże jest jeszcze cień nadziei, jaki kryje się pod postacią pradawnych, magicznych białych mieczy, które pragnie zdobyć Lin, Dione i Ragan. Rozpoczyna się walka z czasem, w której wielka rolę odegra uznawany za zmarłego Jovis. Zanim jednak do tego dojdzie, będzie musiał on uwolnić się spod niewoli bezwzględnego Kaphry, co okaże się niezwykle trudnym...

 

 Andra Steward kończy tę piękną, niezwykle klimatyczną, ale też i zaskakującą swoim pomysłem opowieść o magii, władzy, miłości i poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o to, kim jest się naprawdę. I kończy w sposób iście epicki, kładąc wielki nacisk na wojenno-polityczne akcenty, ale też i na przygodową akcję z magią i dobrym humorem w tle, gdy oto każdy z bohaterów będzie musiał przebyć swoją własną, trudną, bolesną drogę. I można też powiedzieć o tej książce, że jest najbardziej widowiskową i zarazem najbardziej dramatyczną częścią tej pięknej, literackiej trylogii.

 

 Lin, Jovis, Ranami, Phalue, Nisong, Mephi i Thrana - każda z tych postaci przechodzi tu ważną przemianę, odnajdując siebie samego, odkrywając pisany los, czasami sprzeciwiając się swojemu przeznaczeniu. Każdemu z nich autorka poświęciła tu wiele miejsca i uwagi, aczkolwiek to Lin i Jovis są oczywiście najważniejsi, gdy próbują odnaleźć się w tym wojennym chaosie, starają podejmować właściwe decyzje, jak i wreszcie poświęcają na rzecz innych, ponoszący przy tym wielką, czasami największą cenę. Znakomitym jest to, że wszystkiego jest tu dokładnie tyle, ile potrzeba - walki, podróży na kolejne wyspy, polityki, wątków natury obyczajowej oraz wciąż fascynującej nas magii kości.

 

 Ważne jest z pewnością to, że autorka doprowadza do końca wszelkie rozpoczęte wątki - m.in. ten z udziałem Lin, która walczy o swoje Cesarstwo i swoje szczęście, czy też choćby ten z udziałem Nisong, która odkrywa kim jest, po co jest i jak bardzo się myliła. Nie ma tu żadnych niedomkniętych spraw, pozostawionych bez odpowiedzi pytań, czy też ścieżek fabuły, które zostały gdzieś po drodze zepchnięte w niepamięć, pominięte, zagłuszone główną osią relacji. I tym samym możemy powiedzieć o tej książce, że wieńczy ona sobą ten cały cykl w piękny i dopracowany w każdym względzie sposób. Oczywiście osobną kwestią jest to, czy zgadzamy się z pomysłami Andrei Steward na to, jak potoczyły się losy Jovisa, Thrany i reszty bohaterów, ale tak z literaturą rozrywkową zapewne zawsze już po prostu będzie.

 

 Opowieść ta stanowi sobą także dopełnienie spojrzenia na ten cały niezwykły, wyspiarski, fantastyczny świat i jego mieszkańców, gdzie z jednej strony odwiedzamy znane nam i też zupełnie nowe miejsca, gdzie odkrywamy wreszcie prawdę o pochodzeniu i znaczeniu Alanga, jak i gdzie też poznajemy motywacje bohaterów, co dotyczy raczej tych ,,złych" postaci i które to mogą nas bardzo zaskoczyć..., ale z drugiej strony też i rozumiemy lepiej Lin, Jovisa, Phalue i resztę postaci, z których każda musiała coś utracić, by tym samym zyskać coś innego, większego, piękniejszego.

 

 Lektura tej powieści jest dla nas wielką przygodą, która wielokrotnie zaskakuje, czasami rozbawia, ale niekiedy także i zasmuca, gdyż na kartach tej opowieści mieści się tyleż radości, co i smutku. Najważniejsze wydaje się jednak to, że do samego końca nie możemy być pewni zakończenia tej historii, która mogłaby by pozostać już taką na zawsze, ale która jednocześnie za jakiś czas może ukazać swoje kolejne oblicze, na co też po cichu gorąco liczę. Póki co mamy okazję cieszyć się tym, co jest, czyli porywającą, klimatyczną, pięknie przetłumaczoną na polski język przez Piotra Kucharskiego i okraszoną wspaniałymi ilustracjami Dominika Brońka, baśniową opowieścią fantasy z absolutnie najwyższej półki.

 

 ,,Wojna kości" Andrei Stewart, to piękna, poruszająca, spełniająca pokładane w niej oczekiwania opowieść fantasy, która wieńczy sobą ten cały znakomity cykl. I jak to już bywa z pożegnaniami jest trochę smutno, ale też i jest poczucie satysfakcji i radości, że mieliśmy możliwość poznania w naszym kraju tej pięknej historii.

Link do opinii
Inne książki autora
Córka Kości
Andrea Stewart0
Okładka ksiązki - Córka Kości

Wyobraź sobie, że jesteś kilkuletnim dzieckiem, stoisz w tłumie innych kilkuletnich dzieci i czekasz na swoją kolej. Naokoło trwa wielkie święto. Święto...

Cesarzowa Kości
Andrea Stewart 0
Okładka ksiązki - Cesarzowa Kości

Całe swoje życie poświęciłam, by zdobyć uznanie i miłość ojca. A jednak w chwili próby zrozumiałam, że bardziej chcę żyć, niż żeby mnie kochał. Jestem...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy