,,Wyspa dnia poprzedniego" to wciągająca opowieść o człowieku, który znalazł się na granicy czasu i możliwości pojmowania.
W XVII wieku jednym z najważniejszych problemów naukowych było ustalenie dokładnego sposobu wyznaczania długości geograficznej. Zagadnienie to miało ogromne znaczenie dla wielu europejskich władców, którzy dążyli do opanowania mórz i oceanów, dzięki czemu mogliby stworzyć kolonialne imperia, zapewnić dostatek swoim państwom i umocnić ich pozycję międzynarodową. Umberto Eco osadził powieść właśnie w tej epoce wielkich odkryć i sporów uczonych, łącząc przygodę z refleksją nad wiedzą, wiarą i granicami poznania.
Bohaterem książki jest szlachcic z Piemontu, który bierze udział w tajnej wyprawie mającej na celu sprawdzenie, czy jeden z badaczy odkrył już rozwiązanie tej zagadki. Kiedy jego statek rozbija się na morzach południowych, Robert jako jedyny ocalały cudem trafia na inny statek zakotwiczony nieopodal nieznanej Wyspy - miejsca osobliwego, bo położonego przy granicy zmiany daty.
Eco prowadzi czytelnika przez świat pełen symboli, naukowych idei i pytań o to, co realne, a co urojone. W tle odnaleźć można echa klasycznych dzieł literatury europejskiej - od ,,Podróży Guliwera" po ,,Kandyda" - jednak ta powieść pozostaje oryginalną, autorską refleksją nad ludzkim dążeniem do poznania.
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Data wydania: 2025-10-01
Kategoria: Historyczne
ISBN:
Liczba stron: 608
Tytuł oryginału: L'isola del giorno prima
Książka to coś wspaniałego. Z jednej strony mówi się, by nie oceniać jej po okładce, bo przecież jej piękno tkwi we wnętrzu, w treści dzieła. Potrafi swoją głębią poruszyć, inspirować, nauczać etc., a czytana na nowo za każdym razem odkryje przed nami to, co wcześniej było ukryte. Z drugiej jest przedmiotem, fetyszem, którego wygląd, zapach czy faktura mogą wpływać na czytelnika i kolekcjonera z olbrzymią siłą. Dlatego jestem fanem ekskluzywnej serii dzieł Umberta Eco, gdzie treść doczekała się odpowiedniej oprawy, a piąta z cyklu Wyspa dnia poprzedniego potwierdza tylko wysoką jakość wydania. A teraz trochę o samej powieści.
Głównym bohaterem książki jest Robert de la Grive, szlachcic z rejonu Monferrato, którego historię poznajemy dzięki narratorowi. Eco dokonuje tu arcymistrzowskiego zabiegu, opisując dzieje Roberta z punktu widzenia kogoś, kto znalazł jego dziennik, dzięki czemu narracja nabiera niepowtarzalnego charakteru. Akcja powieści toczy się w XVII wieku, przenosimy się do młodości Grivy spędzonej w rozczłonkowanych na wiele księstw i markizatów Włoszech, by wyruszyć wraz z bohaterem do Paryża. Jak się okazuje, szlachetny Robert zostaje tajnym wysłannikiem Mazarina, który przez pewien czas rządził całą Francją. W trakcie wykonywania misji , mającej na celu odkrycie sekretu obliczania szerokości geograficznej, de la Grive w trakcie huraganu wypada z pokładu swojego statku i dryfuje na brzeg nieznanej wyspy. W tym miejscu rozpoczyna się powieść Eco i to tu rozgrywa się kluczowa dla bohatera sekwencja wydarzeń, a to, co znajdzie na zakotwiczonym przy brzegu statku Dafne będzie stanowić nie tylko wybawienie, ale także źródło rozmyślań Roberta.
Eco po raz kolejny uwodzi narracyjną sprawnością, przeplatając przygody włoskiego szlachcica z traktatem filozoficznym o nurtach myśli europejskiej epoki baroku. W Wyspie dnia poprzedniego czytelnik ma okazję poznania tej epoki z innej, zaskakującej strony, co także stanowi specjalność pisarza z Alessandrii. Niemniej, mimo że lektura jest nadzwyczaj interesująca i stanowi także wyzwanie intelektualne, to nie każdemu przypadnie ona do gustu. Po pierwsze, kwiecistość wyrażeń w tej powieści jest iście barokowa, co z jednej strony uznać należy za zaletę, w końcu akcja toczy się w XVII wieku, z drugiej jednak dla niektórych owe rozbuchanie stylistyczne może okazać się nie do przeskoczenia. Po drugie, tematyka dzieła odbiega od głównego nurtu, a analogii do współczesności należy poszukiwać, gdyż Eco swojego czytelnika modelowego widzi raczej jako pilnego studenta analizującego dogłębnie tekst, a co za tym idzie, autor nie podaje rozwiązań na tacy. Po trzecie, w powieści nie brakuje trudnych w odbiorze dialogów natury filozoficznej, które, choć często błyskotliwe bądź błyskotliwie obnażające ułomność myśli ludzkiej, nie należą do najbardziej trzymających w napięciu..
Wyspa dnia poprzedniego stanowi lekturę wymagającą od czytelnika znajomości kultury europejskiej i podstaw europejskiej myśli filozoficznej, a zatem do pełnego odbioru dzieła trzeba się dokształcić. Dopiero odpowiednie przygotowanie pozwoli nam cieszyć się smakowaniem wszystkich detali, które Eco nakreślił z pietyzmem w powieści. Książkę polecam wszystkim tym, którzy od literatury oczekują czegoś więcej, niż tylko rozrywki; dla tych czeka nagroda, skrywana pod wierzchnią warstwą opisywanych wydarzeń, zakopana gdzieś w głębi wyspy.
Umberto Eco zaprasza czytelników na spacer po wybranych przez niego książkach. W czasie tego spaceru analizuje techniki narracyjne i mechanizmy konstrukcji...
Czy Biblia miałaby szansę u współczesnego wydawcy? „Muszę powiedzieć, że na początku lektury i po pierwszych stu stronach byłem nastawiony entuzjastycznie...
Przeczytane:2026-06-06, Ocena: 4, Przeczytałam,
„Wyspa Dnia Poprzedniego” Umberto Eco to powieść, której akcja osadzona jest w erze wielkich odkryć geograficznych. Robert, szlachcic z Piemnontu, bierze udział w badaniach nad sposobem dokładnego wyznaczenia długości geograficznej. Kiedy dochodzi do katastrofy, zostaje sam. Znajduje schronienie w statku zakotwiczonym w pobliżu tytułowej wyspy. Dlaczego została nazwana Wyspą Dnia Poprzedniego? Bo znajduje się przy granicy zmiany daty. Co urodzi się w głowie samotnego rozbitka, wyrzuconego w tak osobliwym miejscu?
Mamy tu naprawdę ciekawe przedsięwzięcie. Umberto Eco jest od razu rozpoznawalny dzięki niezwykłej erudycji, sprawnie wplecionej symbolice, a także – tak dla niego charakterystycznych – rozważaniach natury filozoficznej. I tak jak w książce „Imię róży” wplótł to wszystko w fascynującą intrygę kryminalną, tak w „Wyspie Dnia Poprzedniego” sięga po powieść przygodową, podróżniczą. Zagląda do kanon tego typu literatury i śmiało się nimi inspiruje. Można powiedzieć, że stylizuje filozoficzny traktat o poznaniu na literaturę przygodową właśnie.
Przy czym zaznaczyć tu muszę, że ze względu na sytuację bohatera, jest to tekst raczej kontemplacyjny. Powieść gęsta i powolna, przez którą się brnie, przedziera. Powieść, która wymaga od czytelnika pełnego oddania. Trochę jak jej bohater, musimy oderwać się od rzeczy przyziemnych, aby oddać się refleksji. Musimy dać się ponieść myśli, która przez tę powieść nas przeprowadzi.
Era wielkich odkryć geograficznych zmieniła świat. Czy rozbudziła w ludziach chęć eksploracji? Zapewne tak. Jednak Eco skierował tę chęć do wewnątrz. Jego odizolowany bohater odwiedza zakamarki swojego umysłu, poznaje lepiej siebie. Autor zgrabnie tworzy stosowne ku temu okoliczności inspirując się literaturą podróżniczą, ale interpretują ją w swoim stylu.