Mason Scott żyje szybko, głośno i bez hamulców. Jest kolorowym ptakiem, ale też mistrzem udawania – przed rodziną, światem i samym sobą. Za pewnością siebie i ironią ukrywa uczucia, których nigdy nie miał prawa poczuć, i coraz trudniejszą do zniesienia samotność.
Ana Grace zaczyna od nowa. Po rozwodzie odbudowuje swoje życie kawałek po kawałku, próbuje być silna dla siebie i swojego syna. Nie chce zawiłości. Potrzebuje spokoju. Miłość nie znajduje się na liście jej planów, zwłaszcza taka, która mogłaby wszystko skomplikować.
Oboje są zmęczeni codziennością – i oboje nie wierzą już, że coś może ich jeszcze zaskoczyć.
Do czasu.
Między nimi rodzi się napięcie i… nie są w stanie się mu oprzeć. Spotkanie, w teorii nic nieznaczące, okazuje się początkiem drogi pełnej emocji, wyborów, konsekwencji i protestów ludzi ceniących bardziej wygodę od zrozumienia.
Czy uczucie, które najgłośniej wybrzmiewa wypowiadane, zanim zgaśnie dzień, będzie silniejsze niż pęta otaczającej obłudy i strachu przed porzuceniem bolesnej, ale jednak oswojonej rzeczywistości?
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2026-05-28
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 368
Język oryginału: polski
Tyler Marshall, wyjeżdżając z Nowego Jorku do małej mieściny, w której powstaje ogromna hala na potrzeby jego firmy, postanawia nie wyjawiać swojej tożsamości...
Miłość, kariera, pieniądze i piękny dom na przedmieściach Jersey City – zdaje się, że Andersonowie mają wszystko. Mimo to chęć powitania na świecie...
Przeczytane:2026-06-12, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,
Na tą historię czekałam w zasadzie już od pierwszego tomu tej serii. Mason, chłopak, któremu chyba każda z nas uległa, bo ten gościu był po prostu fenomenalną postacią. Autorka długo kazała czekać nam na tom poświęcony Masonowi, i powiem wam szczerze, że byłam tak napalona na tą książkę, że po jej przeczytaniu czuję spory niedosyt, tak jakby czegoś mi w tym zabrakło, spodziewałam się, że będzie to mocniejsze czy intensywniejsze.
Mason żyje szybko, głośno i bez hamulców. Określany jako szalony, albo jako kolorowy ptak, ni jak nie pasuje do swojej nudnej i szarej rodziny. Pomimo swojego hulaszczego trybu życia, czuje się coraz bardziej samotny. Kiedy na jego drodze pojawia się Ana Grace, czuje że może być ona jego lekarstwem, postanawia się do niej zbliżyć i chociaż raz zawalczyć o samego siebie. Ana Grace zaś zaczyna życie od początku, po rozwodzie, po przeprowadzce i z nastoletnim synem, który nie umie pogodzić się ze zmianami. Kobieta choć udaje twardą, staje się coraz bardziej zagubiona, kiedy natyka się na Masona, który otwarcie ją adoruje, i z którym zaczyna ją łączyć romans, nie ma pojęcia, że ten młodszy od niej facet tak namiesza w jej życiu. Oboje zaczynają czuć do siebie coś więcej, ale Mason wciąż nie może uporać się z przeszłością i własnymi uczuciami, a Ana dostrzega, że jej kolorowy ptak, pod tą kolorową powłoką skrywa wiele mroku, traum i bólu, a jego idealna rodzina wcale taka nie jest.
No to dostaliśmy kolejną emocjonalną bombę, bo tak trudnych i sprzecznych emocji, to chyba jeszcze żeśmy od tej autorki nie dostali. Masona polubiłam już w pierwszym tomie całej serii, jego uczucia do Lindy były namacalne, ale dopiero tutaj zaczyna się o nich mówić na głos. Jeśli nie czytaliście poprzednich tomów, to nie zbrodnia, i możecie go czytać bez tego, ale musicie być gotowi na spojlery, bo tutaj tama Masona pęka i wygarnia wszytko to, co go gryzie, więc tych spojlerów troszkę będzie, i to takich powiedziałabym dobitnych. Wracając do naszego głównego bohatera, autorka pokazała nam go w pełnej krasie, włączając to jest stan psychiczny i emocjonalny. W świetny sposób pokazała nam jak pod kolorowa powłoką, za tą lekkością życia i pozorną radością, może kryć się wiele sprzecznych emocji, traum, bólu, niewypowiedzianych żali. Mason w pewnym momencie staje się tutaj bardzo kruchy, co też wielu z nas może uświadomić, że facet, też może mieć chwilę słabości i może się pogubić, a nawet załamać. Z drugiej strony mamy też kobietę po przejściach, która rozpoczęła nowy rozdział w swoim życiu, w którym nie przewidywała romansu, a już na pewno nie z młodszym od siebie mężczyznom. Mamy tutaj więc odwrócony age gap, który coraz bardziej mi się podoba, choć ten temat i sam motyw wzbudza sporo kontrowersji.
Jak zawsze podobało mi się, że autorka pokazała dwie strony medalu. Dobitnie pokazała aspekty, których się nie dostrzega, albo świadomie pomija, ale ich zrozumienie czasami bywa kluczowe. Co więcej skupiła się ona tutaj na ciekawych relacjach, rodzinnych, przyjacielskich, czy budowaniu nowych jak nowy partner matki, z jej synem. Ale najważniejszą według mnie relacją tutaj ukazaną była relacja Masona i Lindy, niby przyjacielska, ale mająca w sobie coś więcej, coś czego dotychczas nie było widać, a co wskazało na to, że ta relacja była ciut toksyczna.
Co mi się najbardziej podobało? Moment, w którym puściła tama, w którym Mason skończył być chłopcem na posyłki, w którym poluzował hamulce i każdemu powiedział co o nim myśli, kiedy padły najostrzejsze słowa prawdy. Nie wiem ile razy czytałam ten fragment, powoli będę go umiała wyrecytować z pamięci, ale to było po prostu boskie. Powiedziałabym, że to taki punkt kulminacyjny całej książki, później wchodzi drama, tutaj ubolewam, że nie była ona mocniejsza. Następstwem tego wszystkiego są zaś zmiany, tutaj też mam żal, że tak mało o tym było, że nie było to szerzej rozbudowane, zabrakło mi tutaj prób odbudowy, konkretnej rozmowy, kolokwialnie mówiąc płaszczenia się winnych, czy takiego jakby domknięcia tych wszystkich spraw, których na końcówce naprawdę wiele się zebrało. Dlatego też czuję ogromny niedosyt, czuję się tak jakby mnie ktoś nagle z tego całego uniwersum wyrzucił, więc postuluję o jeszcze jeden tom, najlepiej poświęcony wszystkim bohaterom, żeby wszystkie te niepoukładane sprawy, poukładać :)
Książkę polecam, nie tylko fankom Masona, ale wszystkim, którzy lubią emocjonalne, złożone i wielowątkowe historie, w których poruszone są ważne, trudne jak i kontrowersyjne tematy. To też książka dla wielbicieli nietypowych historii, bo tutaj nie ma co doszukiwać się schematów czy powtarzalności. Choć trochę na nią ponarzekałam, to bardzo mi się podobała, choć jest mi mało. Mimo to polecam zarówno książkę, jak i całą serię Złamane serca.