Okładka książki - Zaraz wracam

Zaraz wracam

Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2017-05-17
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-65351-33-3
Liczba stron: 304
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 5.25 (4 głosów)

Marta wraca do Polski ze Stanów Zjednoczonych po 10 latach nieobecności, gdzie wyjechała po tym, jak w wyniku wypadku straciła nie tylko ukochanego męża, ale także dwie córki. W Gdyni ma objąć stanowisko szefa w korporacji zajmującej się PR-em. Jednak to nie tylko powrót do ojczyzny, to także powrót do tragicznej przeszłości, z którą będzie zmuszona na nowo się zmierzyć.

Marta będzie musiała stawić czoła rzeczywistości i wspomnieniom, które w Gdyni wracają ze zdwojoną siłą. Wspierać ją będzie jej najlepsza przyjaciółka, rodzice, a także pewien przystojny mężczyzna, który spróbuje ją w sobie rozkochać.

Kup książkę Zaraz wracam

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Opinie o książce - Zaraz wracam

Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2017-06-03, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki - 2017, Mam,
Niektórym ludziom wydaje się, że wyjeżdżając, zostawiając za sobą całe dotychczasowe życie, da się zapomnieć o przeszłości. Jednak można to tylko zagłuszyć, oddalić na bliżej nieokreślony czas. W pewnym momencie przeszłość się o nas upomni i trzeba będzie zamknąć ten etap życia. Tak było w przypadku głównej bohaterki Zaraz wracam. Minęło dziesięć lat. W tym okresie miałam różne znajomości, ale nigdy, przenigdy już nie kochałam. Moje serce było skamieniałe na jakiekolwiek uczucia. Nie umiałam przystosować się do świata, który zabrał mi moje życie.Marta przed dziesięciu laty w wyniku wypadku straciła męża i dwie córeczki. Po tym tragicznym wydarzeniu wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Teraz wraca do Polski, by w Gdyni objąć stanowisko szefa w korporacji zajmującej się PR-em. Jej powrót w rodzinne strony sprawi, że będzie musiała zmierzyć się z przeszłością i bolesnymi wspomnieniami. Kobietę wesprze przyjaciółka i rodzice. Poza tym w jej życiu pojawi się pewien przystojny mężczyzna... Czy Marta da sobie szansę na szczęście i miłość? Czy przyjmie zmiany, jakie ofiarowuje jej los? Śmierć w moim życiu odebrała mi wszystkich, których kochałam, nie chciałabym widywać jej za często. Mogłabym tego po prostu nie udźwignąć.Jak pogodzić się ze śmiercią? Jak odnaleźć spokój? I jak dalej żyć? Autorka nie podaje gotowych rozwiązań na to, by zaakceptować śmierć. Proces ...
(czytaj dalej)

Zaraz wracam to współczesna powieść obyczajowa, w której przeplatają się wątki dramatu, powieści psychologicznej, romansu i… powieści erotycznej.

Marta przeżyła wielką tragedię. Jednego dnia musiała pożegnać ukochanego męża, który zginął w wypadku jadąc po prezent świąteczny dla niej, a kilkanaście minut po nim, musiała zmierzyć się z kolejnym dramatem, kiedy jej dwie córeczki również uległy wypadkowi. Troje najukochańszych osób opuściło ją tego samego dnia, w świątecznej atmosferze Bożego Narodzenia. Aby zapomnieć i pokonać ból, kobieta zadecydowała wyjechać za granicę. Rzucając się w wir pracy, pełna nienawiści do świata i losu, jaki ją spotkał, zaczęła zmieniać się w bezwzględną, bezduszną kobietę biznesu. Po dziesięciu latach, wydelegowano ją do pracy w Polsce. Wróciła. Kupiła piękne mieszkanie i postanowiła rozpocząć życie od nowa. Niestety, wspomnienia przeszłości zaczęły wracać jak bumerang, i chociaż najlepsza przyjaciółka Marty robiła co tylko mogła, przeszłość wracała, a z nią bolesne pełne wyrzutów echa. Ale czas goi rany i gdy w otoczeniu Marty pojawił się pewien mężczyzna, świat nabrał kolorów. Czy Marta potrafiła się ponownie zakochać? Jak ułożyły się jej w Polsce sprawy zawodowe? Czy odzyskała spokój i pogodziła się z przeszłością i z osobą odpowiedzialną poniekąd za śmierć jej dziewczynek?

Na wstępie napiszę, że chociaż nie oceniam książek po okładkach, bardzo spodobała mi się okładka tej książki. Spoglądając na nią, czułam, że coś mnie to tej książki przyciąga.

Nietuzinkowa historia, pełna łez, dramatu i nieoczekiwanych zwrotów, być może komuś wyda się zbyt banalna. Bohaterka początkowo bardzo irytująca, powoli zaczyna zmieniać się jak motyl. Odnajdując miłość, znajduje samą siebie i szczęście, które kiedyś utraciła.

Nie mogłam zrozumieć postępowania głównej bohaterki, większość kobiet, które doświadczyłoby takiej tragedii, zamknęłaby się w sobie, wpadła w depresję, a ona… Ona postanowiła karać wszystkich, którzy pojawili się na jej drodze za to, że los tak okrutnie JĄ potraktował. Z punktu widzenia psychologicznego, to chyba lekki absurd, ale wiadomo, że każdy odreagowuje inaczej.

Autorka w swojej powieści przedstawia nam kobietę, która budzi postrach konkurujący ze współczuciem. Ukazuje nam kobietę, której osobowość jest tak zmienna i nieprzewidywalna, że nie wiadomo, czy kochać ją czy nienawidzić. Niby kobieta silna, pełna nienawiści, dumy, w wielu sytuacjach, pozbawiona prawdziwej kobiecej godności, nagle zaczyna być CZŁOWIEKIEM. Zaczyna poddawać się magii uczucia.

Anita Scharmach dość nietypowo szarżuje emocjami. Najpierw bombarduje nas dawką zła, które pojawia się wszędzie tam, gdzie pojawia się ta „wredna zołza”, a potem nagle pozwala na inne emocje. I zagłębiając się w lekturę, małymi krokami zaczynamy kibicować tej „zasługującej na jeszcze jedną szansę” kobiecie.

Przyznam szczerze, że emocje często przeplatały się ze sobą, ba… niektóre były tak antagonistycznie do siebie nastawione, że nie wiedziałam w którą stronę mam się zwrócić. W jednym momencie czułam łzy pod powiekami, a w kolejnym miałam ochotę mocno tą bohaterką potrząsnąć.

Co mnie zaskoczyło w tej powieści? Ha, myślę nie spodziewałam się takiej dawki erotyzmu. Seks w wątkach romansowych jest mile widziane, ale dawno nie miałam okazji czytać o nim w takiej wersji. Oczywiście w niczym to tej powieści nie zaszkodziło, wręcz przeciwnie, dodało jej odrobinę  „pieprzyku”, ale wiem, że sporo moich koleżanek lubi „przeżywać” takie wątki.

Co mnie szokowało w tej powieści? No, tu mogę przyznać śmiało, że jak dla mnie zbyt duża ilość wulgaryzmów, i to wypływających z ust kobiety. Nie lubię, kiedy kobiety przeklinają, chociaż samej też czasami coś mi wyskoczy niecenzuralnego, ale widocznie autorka chciała tym podkreślić „zołzowatość” swojej bohaterki.

Jest to lektura nie tylko dla kobiet, chociaż myślę, że kobiety w większości będą jej czytelniczkami. Autorka w dość wyrazisty sposób pokazała, jak może zmienić się charakter człowieka i jego osobowość w obliczu emocji danego czasu. Udowodniła, że żaden człowiek nie jest tak do końca ani zły, ani dobry. Każdego z nas dopadają czasami różne „chochliki”

Polecam tę lekturę szczególnie paniom lubiącym literaturę obyczajową. W tej powieści wprawdzie dramat przeplata się z romansem, ale sama fabuła jest tak skonstruowana, że chwilami nie można się od niej oderwać. Jest to pierwsza książka tej autorki, jaką miałam okazję przeczytać, ale już dziś wiem, że nie ostatnia. Przede wszystkim mam nadzieję, na dalszy ciąg ponieważ zakończenie książki mnie trochę zaskoczyło.

Link do opinii
Avatar użytkownika - basia02033
basia02033
Przeczytane:2017-06-16, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2017, Mam, Przeczytane w 2017,
Zachowanie Marty było wręcz kary godne... dopiero poznanie jej faktów z życia w Polsce z przed dziesięciu lat usprawiedliwia wszystkie jej gorzkie słowa skierowane do napotkanych ludzi....każdy doświadczając tak ogromnej tragedii stałby się zły na cały świat...dobrze że znalazł się ktoś kto pomógł jej oderwać się od myśli o wydarzeniach z przed lat....ale czy to zakończy się happy endem? Czekam na dalsze losy :)
Link do opinii
Główna bohaterka Marta 10 lat temu straciła wszystko co dawało jej sens życia - męża, a także dwie córki. Nie mogąc pogodzić się z tragedią, uciekła z kraju. Teraz powraca, tak samo jak powrócą wspomnienia. Czy w końcu uda jej się zaakceptować wydarzenia z przeszłości i ruszyć do przodu? Czy zdoła spojrzeć ojcu w oczy? Anita Scharmach od początku dostarcza nam sporą dawkę emocji. Teraźniejszość miesza z przeszłością, dzięki czemu dowiadujemy się co takiego stało się 10 lat temu, dlaczego Marta nie może sobie z tym poradzić. Ale czy kiedy w jednej chwili traci się męża, a chwilę później również dwie córki, można żyć normalnie? Nie sądzę. Strata bliskich zawsze dotyka dogłębnie. Ale nie tylko nas, również najbliższą rodzinę. Nic już nie jest takie jak było wcześniej. Marta z dobrej kochającej żony i matki zmienia się pod wpływem tych tragicznych wydarzeń w zołzę pozbawioną jakichkolwiek uczuć. Źle traktuje swoich pracowników na których próbuje odreagować minione wydarzenia. Nie zdaje sobie sprawy, iż swoim pochopnym zachowaniem rani wiele osób. Życie jest niezwykle kruche, dzisiaj jesteśmy, a jutro może nas już nie być. Nigdy nie przewidzimy, co się wydarzy w danej chwili. Ból, trauma, wspomnienia wywołujące tylko płacz i smutek powracają ze zdwojoną siłą, a Marta musi stawić im czoła. Jeśli nie pogodzi się z tym co się stało, nie będzie mogła iść do przodu. Nie będzie mogła być znów szczęśliwa. Autorka napisała powieść, której nie mogłam odłożyć choć na moment. Od samego początku zagrała na moich emocjach, których nie potrafiłam opanować. Zdarzyło się, że łzy lały się ciurkiem. Bohaterowie powieści są niezwykle rzeczywiści wręcz namacalni. Czułam się, jakbym stała tuż obok i przeżywała wszystko razem z nimi. Czułam na sobie ból bohaterki i razem z nią cierpiałam. Dosłownie zostałam zmiażdżona jej przeżyciami (droga Anitko, tak się nie postępuje z czytelnikami ;) ). Żałoba naszej bohaterki trwała całe 10 lat. Przez 10 lat nie mogła się pogodzić z odejściem ukochanych jej osób. Przez 10 lat, dzień po dniu, nosiła w sobie ogromny żal i smutek związany z tą tragedią. Winiła wszystkich w koło, łącznie z jej zmarłym mężem. Nie zauważała, że tym sposobem krzywdzi nie tylko siebie, ale i swoich bliskich. Aż w końcu pewnego dnia się otrząsnęła i jakby przebudziła z tego złego snu. W końcu Marta przestanie obwiniać wszystkich w koło za zło jakie ją spotkało. Zrozumie, że życie składa się z chwil i nie każda z nich musi być tą najgorszą. Że trzeba umieć dostrzegać małe aspekty życia i cieszyć się nimi. W życiu bohaterki zajdzie mała rewolucja i to nie tylko zawodowa, ale również osobista. Pojawi się również Artur i Blanka. Kim są? O tym przekonajcie się czytając książkę. Anita Scharmach z niezwykłą miłością i czułością pisze również o zwierzętach, widać, że wiele dla niej znaczą w życiu. Kot Janusz (tylko te imię, tak ma na imię mój tata) skradł moje serce. Dzięki tej książce zrozumiemy, że nie tylko ludzie mają za sobą ciężkie przeżycia. Zwierzęta również czasem przechodzą przez piekło, które wyrządzili im ludzie. Osobiście takim ludziom, sama wyrządziłabym krzywdę bez najmniejszych skrupułów. No i zakończenie, które po prostu zbija z nóg. Tak się nie robi. Jak teraz czytelnik ma spać spokojnie? Takie zakończenie wskazuje na to, iż powinna powstać kontynuacja powieści. Zaraz wracam to książka, która dostarczy czytelnikowi niesamowitych wrażeń - od samego początku odbije na nim swoje piętno. Ukaże nam, iż każdy człowiek ma prawo do szczęścia, nawet, jeśli spotkała go w życiu ogromna tragedia. Lektura ta sprawi, że niejednokrotnie popłynie nam łezka z oka, ale również da nam otuchę i nadzieję na lepsze jutro. Polecam z całego serca!
Link do opinii
Inne książki autora
Mogę wszystko
Anita Scharmach0
Okładka ksiązki - Mogę wszystko

Na długie zimowe wieczory, z kubkiem gorącej herbaty obok... Tatiana, zwariowana 40-latka posiadająca kochającą rodzinę, wiedzie ułożone i szczęśliwe...

Reklamy