Zło czai się na szczycie

Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2018-06-20
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-271-5849-9
Liczba stron: 304
Język oryginału: polski

Tom 4 cyklu Kryminał pod psem

Ocena: 5 (14 głosów)

Detektyw Szymon Solański jest gościem na weselu w Zdrojowicach. Znudzony wymyka się z uroczystości i trafia na teren budowy nowego skrzydła hotelu. W świeżo wylanych fundamentach odkrywa ciało. Ktoś zamordował miejscowego aptekarza!
Właściciel hotelu, którego interes jest zagrożony, zleca Solańskiemu odnalazienie mordercy. W śledztwo włącza się Róża Kwiatkowska, a i kundelek Gucio wetknie swój nos. W tej małej beskidzkiej wiosce każdy zna każdego, a mieszkańcy nie lubią rozstawać się ze swoimi tajemnicami. Dla Szymona sprawa jest tym trudniejsza, że to właśnie w Zdrojowicach zginęła w pożarze jego żona...

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Zło czai się na szczycie

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Zło czai się na szczycie

Za mną już (a może dopiero) czwarta część serii Marty Matyszczak "Kryminał pod psem". Książka "Zło czai się na szczycie" jest trochę, moim zdaniem, zagmatwana, chaotyczna, wątki bieżące i poprzednie jakby wymieszane, co jednak na ogólną ocenę nie ma wpływu, gdyż narracja (zwłaszcza Gucia), dialogi oraz cięty humor sprawiają, że czyta się lekko i przyjemnie.

Tym razem akcja dzieje się w górach, w fikcyjnych Zdrojowicach, gdzie ślub bierze mecenas Potomek - Chojarska a jednym z zaproszonych gości jest Szymon Solański, oczywiście z osobą towarzyszącą. Przyjeżdża tam ze znajomą policjantką Natalią i nieodłącznym psiakiem Guciem, ku swojemu zdziwieniu zauważa w kościele Różę Kwiatkowską z towarzyszącym jej mężczyzną.... Takie spotkanie nie może się dobrze skończyć...

Miejscowość Zdrojowice nie kojarzy się dobrze Solańskiemu, gdyż właśnie tutaj zginęła w pożarze domu wczasowego jego żona Joanna wraz z nienarodzonym dzieckiem. Na dodatek, to właśnie Szymon uważa, że jest jego winą to, że pensjonat spłonął, nie daje mu to spokoju.

Nikogo z czytelników pewnie nie zdziwi fakt, że Solański zupełnie przypadkowo odkryje zwłoki miejscowego aptekarza. No i tak się to zaczęło, znów ta trójka zaczyna swoje śledztwo, Szymon, Róża i oczywiście Gucio, który tym razem chyba najlepiej się w tej roli wykazał. Trudności w śledztwie sprawiają sami mieszkańcy, gdyż niemal wszyscy są se sobą spokrewnieni lub spowinowaceni, co na jedno wychodzi, bo nikt nie chce wyjawić sekretów, które doprowadziłyby do szybkiego rozwiązania zagadkowej śmierci. Aż dziwne jest to, że w tak małej miejscowości Solański, Kwiatkowska i Gucio trafili na bardzo zawiłą intrygę, która dopiero na końcu zostanie wyjaśniona.

Autorka zaserwowała nie tylko dobry humor, ale również dobrą, kryminalną zagadkę. Aby to pokazać, można zaserwować cytaty, lecz trzeba by było niemal całą książkę zacytować, więc najlepiej ją przeczytać, żeby odpowiedzieć na pytania dotyczące głównych bohaterów.
Czy ślub i wesele mecenas było udane? Jak Róża i Szymon reagują na swoje nowe związki? Jakie przygody z nowym zwierzątkiem Róży będzie miał Gucio? Jaką rewelację ma dla Róży jej matka? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi można a nawet trzeba znaleźć samemu w książce. 

mniej 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Joannate
Joannate
Przeczytane:2019-05-31, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2019,

„Zło czai się na szczycie” zachęciło mnie nietuzinkową okładką (wiem, wiem: nie ocenia się po okładce, ale kto nigdy nie kupił książki pod wpływem obiecującego wyglądu?) i licznymi dobrymi (wręcz entuzjastycznymi!) recenzjami. Według blogerek to miała być zabawna, lekka i przyjemna komedia kryminalna – i owszem, kilka zabawnych scen tam jest, ale i dramatów w niej nie brakuje (i do razu powiem, że to bardzo psuje lekturę – albo decydujemy się na lekką powieść, albo na poważne rozważania o utracie i poczuciu winy – tutaj nie ma miejsca na drogę pośrodku…).

Świetnym pomysłem jest oddanie w kilku miejscach narracji w usta (czy pewnie powinnam powiedzieć: w pysk) psa – kundelka Gucia. Ta część jest najzabawniejsza i najlepiej się czyta, chociaż nie wnosi zbyt wiele do powieści. Może gdyby całą historię opowiadał Gucio, byłaby łatwiejsza do strawienia?

Książka mnie rozczarowała i przyznam, że z wielkim trudem dobrnęłam do końca – już po czterdziestu stronach wiedziałam, że będzie ciężko, potem było już tylko gorzej... Było to moje pierwsze spotkanie z Autorką – i na pewno ostatnie, bo nie odpowiada mi ani ten styl, ani sposób prowadzenia fabuły. Przede wszystkim: zawsze mnie denerwuje, kiedy autorka (bo zwykle niestety, robią tak właśnie kobiety) pokazuje swoją bohaterkę jako uroczo (???) niezdarną (założy zbyt wysokie szpilki, przewróci się na ulicy, zapomni języka w gębie na widok przystojniaka) – to może było dobre w XIX wieku, kiedy panna nie powinna była być zbyt bystra, bo groziło to staropanieństwem – dzisiaj chyba nie ma potrzeby stosować takich zabiegów… A autorka to właśnie robi, opisując Różę – jej ciągłe upadki (dosłowne) sugerują, że bohaterka powinna chyba przebadać sobie błędnik albo udać się do dobrego ortopedy – może to coś z budową jej stóp jest nie w porządku? Pomijając ciągłe przewracanie się i robienie z siebie idiotki – mogłaby to być całkiem intersująca bohaterka, w przeciwieństwie do Szymona, który jest jakiś nijaki. Obciążony trudnymi przeżyciami i ogromnym bagażem przeszłości – a jednak płaski i niewyrazisty. To wszystko byłoby zupełnie w porządku, gdyby „Zło czai się na szczycie” było zapowiadaną lekką komedią kryminalną – ale wobec dramatycznych wydarzeń, które stały się udziałem bohatera, jego postać powinna wzbudzać jednak głębsze emocje.

Właśnie to także mi się zupełnie nie podobało: fakt, że w tej – z pozoru lekkiej komedii – autorka obarczyła bohatera tak dramatyczną przeszłością – to w ogóle nie współgra z lekkim sposobem prowadzenia narracji, w której nawet znalezienie zatopionego w betonie trupa nie jest jakąś wielką traumą.

Sama akcja również mnie nie wciągnęła – w sumie nie było ważne, dlaczego ktoś zabił aptekarza, jakie miał motywy, czy i w jaki sposób zostanie wykryty.

Pani Marta ma sporą rzeszę fanek i fanów, ale ja się do tej grupy nie zaliczam. Oczekiwałam czegoś w stylu „Pani Henryki…” Katarzyny Gurnard, a dostałam dziwaczną historię i wielki chaos.

Komu ta książka może się spodobać? Szczerze powiem: nie mam pojęcia. Odkryłam w niej trochę stylu Joanny Chmielewskiej, ale tej z nowszych książek – więc może jeśli ktoś lubi taki styl…

Podsumowując: ani zabawna, ani lekka – raczej mocno chaotyczna i mało wciągająca historia z dużym potencjałem (bo motyw bohatera budującego dom w górach, motyw prywatnego śledztwa i zabójstwa – to materiały na naprawdę dobrą powieść – a może nawet dwie…).

Link do opinii
Avatar użytkownika - edytaj7
edytaj7
Przeczytane:2018-10-27, Ocena: 6, Przeczytałam,

Do komedii kryminalnych podchodzę z dużym, bardzo dużym sceptycyzmem. Może to wynika z tego, że z reguły poczucie humoru pisarza i moje różni się diametralnie. Nie znam wcześniejszych powieści Marty Matyszczak. Jednak opis książki dość mocno mnie zaintrygował.

 Jest to czwarty tom o detektywie Szymonie Solańskim. Tym razem wybrał się na wesele do Zdrojowic. Traf chce, że wymyka się na chwilę by pooddychać świeżym powietrzem a trafia na trupa. Detektyw decyduje się podjąć śledztwo a wspiera go w tym znajoma oraz pies Gucio. A szybko okazuje się, że niemal każdy w Zdrojowcach ma jakąś tajemnicę.

 Przyznam, że miałam obawę zaczynając znajomość z panem Solańskim od czwartego tomu. Okazało się, że niepotrzebnie. Owszem były retrospekcje ale wprowadzone w taki sposób, że dało się zrozumieć o co chodzi. Brawo dla autorki za to.

 Dawno nie czytałam tak zabawnej powieści. Niemal przez cały czas czytania miałam uśmiech na twarzy aż zaintrygowało to męża, który właśnie przerzuca pierwsze strony książki. I już właśnie pojawił się uśmiech. Dawno nie spotkałam się z tak niezdarnymi bohaterami. No i oczywiście Gucio. Sprawa morderstwa zeszła na dalszych plan – cały czas czekałam na to co wywinie pies. No i te jego przemyślenia na temat ludzkich zachowań. Żebym też nie zapomniała wspomnieć o Brunhildzie ( ups, przepraszam – o Kai).

 Jednak nie jest do końca lekka, łatwa i przyjemna. Sama postać bardzo sympatycznego detektywa Solańskiego. Zmaga się on ze swoimi demonami. Obwinia się mianowicie o tragiczna śmierć ciężarnej żony. I sama sprawa zabójstwa. I prawda stara jak świat – wiedza daje władzę, władza daje pieniądze. Jednak zawsze znajdzie się ktoś, komu to się nie spodoba. I po raz kolejny dowiadujemy się, że nikt nie jest wolny od pokus.

 Książkę czyta się bardzo szybko, z dużą przyjemnością. Jednego nie mogę darować autorce – zakończyć w takim momencie? Na pewno sięgnę po wcześniejsze przygody Gucia a już nie mogę doczekać się kolejnej części by przekonać się, jaką decyzję podejmie Róża.

 Książka dla wszystkich. I to naprawdę dla wszystkich bez względu na wiek, czy płeć. Niejeden czytelnik czy też czytelniczka utożsami się z Różą lub Solańskim. I nie jedno z nas ma takiego niereformowalnego Gucia.

Link do opinii
Avatar użytkownika - selwka
selwka
Przeczytane:2021-07-19, Ocena: 4, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - mamulka14
mamulka14
Przeczytane:2021-04-22, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 35 książek 2021, przeczytane,
Avatar użytkownika - AlopexLagopus
AlopexLagopus
Przeczytane:2019-09-11, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Róża niby z Solańskim pokłócona do tego stopnia, że na wesele znajomej przyjeżdżają osobno, każde ze swoja osobą towarzyszącą, ale jak tylko zapachniało detektywistyczna robotą to zaraz się przeprosiła i znów stworzyli zgrane trio. Dla Szymona przyjazd na wesele jest pretekstem aby powęszyć w sprawie pożaru sprzed lat, ale znalezienie świeżego trupa doprowadza do tego, że Solan przyjmuje sprawę. Dokąd zaprowadzi go grzebanie w bagienku wsiowych tajemnic?

Link do opinii
Avatar użytkownika - annrecenzuje
annrecenzuje
Przeczytane:2019-03-18, Ocena: 5, Przeczytałam, Czytam z legimi, Polskie,
Inne książki autora
Noc na blokowisku
Marta Matyszczak0
Okładka ksiązki - Noc na blokowisku

Prywatny detektyw Szymon Solański tuż po ślubie z Różą Kwiatkowską znika bez śladu. Świeżo upieczona żona z nieodłącznym kundelkiem Guciem próbują go odnaleźć...

Strzały nad jeziorem
Marta Matyszczak0
Okładka ksiązki - Strzały nad jeziorem

Wczasów w Barlinku Róża Kwiatkowska nie będzie dobre wspominać. Dziennikarka została tam oskarżona o popełnienie morderstwa! Ofiarą jest Andrzej Siudek...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Joanna Jagiełło
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Na Jowisza 2! Nadal uzupełniam Jeżycjadę
Emilia Kiereś, Małgorzata Musierowicz
Na Jowisza 2! Nadal uzupełniam Jeżycjadę
Księżniczka Zoja
Marcin Szmel
Księżniczka Zoja
Powrót na Zaginiony Kontynent
Przemysław Hytroś
Powrót na Zaginiony Kontynent
Zimne wody Wenisany
Linor Goralik
Zimne wody Wenisany
Retorsja
Tomasz Brewczyński
Retorsja
150 wesel i grób
Magdalena Kubasiewicz
150 wesel i grób
Kufer tajemnic
Anna Bichalska
Kufer tajemnic
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy