Jeśli twoje działanie jest przyczyną zła, do wyboru masz tylko dwie opcje. Uciekać lub przyznać się i prosić o wybaczenie.
Na miejscu zbrodni pozostawia ślad - dwa słowa, które mają wzbudzić strach i zapewnić mu nieśmiertelność: Żniwiarz Cienia. Jest bezlitosny, precyzyjny i przekonany o swojej boskiej mocy.
Gdy partnerka jednego z najbardziej wpływowych komisarzy znika bez śladu, Lena Silewicz zostaje wciągnięta w śledztwo, które wywraca do góry nogami cały jej świat.
Trop prowadzi do człowieka, którego zna - i którego szczerze nie znosi. Wszystko jednak układa się w zbyt spójny obraz, jakby ktoś pilnował, by ta historia miała tylko jedno zakończenie...
Wplątana w sieć kłamstw, toksycznych namiętności i brudnych układów, musi zmierzyć się nie tylko z zagadką tajemniczego oprawcy, lecz także z własnymi demonami.
Czy uda jej się wyprzedzić mordercę, który zamienia scenę zbrodni w makabryczne przedstawienie? I czy w cieniu zła można jeszcze odnaleźć prawdę - zanim zapadnie ciemność?
Katarzyna Bonda w nowej wersji: lęk, adrenalina i rewolucja w emocjach!
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2025-11-12
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 384
🕵️♀️ O CZYM JEST TA KRYMINAŁOWA ZAGADKA?
Gdy znika partnerka wpływowego komisarza policji,śledztwo prowadzi sierżant Lena Silewicz. Młoda, ambitna i uparta policjantka. Sprawa szybko wikła ją w świat policyjnych układów, toksycznych namiętności i kłamstw. Na miejscu zbrodni morderca zostawia przerażający ślad: dwa słowa – „Żniwiarz Cienia”.
🤔 DLA KOGO JEST TA KSIĄŻKA?
· Dla fanów polskich kryminałów i thrillerów psychologicznych.
· Dla osób, które lubią bohaterki z ciemniejszą przeszłością i wewnętrznymi demonami.
· Dla czytelników ceniących dopracowaną fabułę, gdzie każdy szczegół ma znaczenie.
✨ CO WYRÓŻNIA „ŻNIWIARZA CIENIA”?
· Nietuzinkowa bohaterka. Lena Silewicz to postać, która z determinacją walczy o swoją pozycję i prawdę.
· Mroczna atmosfera Książka od pierwszej strony wciąga w klimat niepewności i napięcia.
· Rollercoaster emocji. Powieść bada, jak silne uczucia (miłość, zazdrość, gniew) mogą popchnąć ludzi do skrajnych czynów.
📖 "Żniwiarz cienia" to trzeci tom cyklu kryminalnego z policjantką Leną Silewicz. Książkę można czytać nie znając poprzednich części, choć są w niej do nich nawiązania. To solidny, mroczny kryminał, który z pewnością usatysfakcjonuje fanów Katarzyny Bondy i gatunku. Jeśli lubisz psychologiczną głębię, zaskakujące rozwiązania i silną bohaterkę, to pozycja dla ciebie! 📚✔️
Moja ocena: 10/10 🌟
Gorąco polecam ‼️
BRUNETTE BOOKS
Miłość, zazdrość, gniew, upokorzenie oraz poczucie krzywdy i niesprawiedliwości to bardzo silne emocje, które potrafią sprowokować do najgorszych rzeczy. Zaburzają racjonalne myślenie i sprawiają, że popełniamy błędy, których skutki później ciężko cofnąć lub naprawić. Jeśli lubicie książki, w których nie brakuje tych emocji sięgnijcie po powieść Katarzyna Bondy "Żniwiarz cienia".
Znika partnerka wicekomisarza policji Tytusa Jastrzębskiego. W poszukiwania komisarz Rosa angażuje Lenę Silewicz. Szybko okazuje się, że tropy prowadzą do człowieka, którego oboje znają. Pomimo tego, że Lena szczerze nie lubi podejrzanego, cały czas coś jej nie pasuje. Dowody są zbyt oczywiste, a cały obraz zbyt spójny. Czy sprawcą okaże się rzeczywiście podejrzany? Czy to możliwe, że popełnił aż tak oczywiste błędy? A może za tą sprawą stoi ktoś zupełnie inny? Lena za wszelką cenę musi doprowadzić tą sprawę do końca.
W "Żniwiarzu cienia" pierwsze skrzypce gra jak zawsze Lena Silewicz. Jest niezmiennie dociekliwa, uparta i nie podąża utartymi schematami. W tej części podkaster Noa gra mniejszą rolę nad czym bardzo ubolewam. Brakuje mi również trochę rozwinięcia ich wspólnej relacji, by myślę, że mógłby to być bardzo ciekawy i angażujący wątek.
"Żniwiarz cienia" jest trzecią częścią kryminalnej serii z Leną Silewicz. Książkę można czytać nie znając poprzednich części. Znajdziemy w niej odniesienia do "Kolekcjonera lalek", ale nie wpływają one znacząco na odbiór całej powieści. Autorka bardzo zręcznie i z dużą pomysłowością zbudowała fabułę. Wszystko zostało dokładnie przemyślane i dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Nic tu nie jest przypadkowe, a z pozoru nieistotne informacje okazują się później kluczowe do rozwiązania zagadki. Samo rozwiązanie również jest zaskakujące i myślę, że usatysfakcjonuje każdego czytelnika. Chyba największym atutem obok samej fabuły jest atmosfera jaką stworzyła pisarka. Od pierwszych stron wciąga nas w ten mroczny świat sprawiając, że czujemy wszechogarniający nas cień, niepewność i napięcie. Wykorzystanie w książce motywu z gry dodatkowo wzbogaciło fabułę i sprawiło, że atmosfera stała się jeszcze bardziej mroczna i tajemnicza. Lekkie pióro autorki sprawia, że pomimo tego, że nie jest to łatwa książka czyta się ją bardzo przyjemnie i niezwykle szybko. Myślę, że dla większości czytelników jest to lektura na jeden wieczór, ponieważ, gdy wejdziemy w ten mroczny świat ciężko się z niego wydostać.
Katarzyna Bonda w najnowszej powieści pokazuje jak czasami łatwo ulec pozorom. To pierwsze wrażenie sprawia, że przypisujemy komuś dane cechy tak na prawdę tej osoby dobrze nie znając. Książka uzmysławia jednocześnie, że osobowość człowieka jest bardzo skomplikowana i często posiada on dwie twarze. Jedną, którą zna świat i całe otoczenie, a drugą którą zna tylko sam zainteresowany lub najbliższe mu osoby. Te twarze czasem są skrajnie różne.
"Żniwiarz cienia" to po troszkę słabszym "Czarodzieju śmierci" bardzo wciągająca powieść, która dorównuje swoim poziomem "Kolekcjonerowi lalek". Dopracowana i ciekawa fabuła razem z mroczną atmosferą sprawiają, że czytanie staje się prawdziwą ucztą. Powieść na pewno usatysfakcjonuje wszystkich fanów kryminałów, a dla tych co znają już serię to pozycja wręcz obowiązkowa.
„Żniwiarz cienia” to po „Kolekcjonerze lalek” i „Czarodzieju śmierci” trzecia część kryminalnej serii Katarzyny Bondy z sierżant Leną Silewicz w roli głównej.
Czytelnik już po prologu wie, z kim będzie musiała zmagać się policja, oczywiście że nie znamy tożsamości zabójcy, lecz wiemy jaki przybrał sobie pseudonim. Krwią zamordowanej ofiary napisał na kartce - ŻNIWIARZ CIENIA. Od razu chciałoby się poznać jego tożsamość, więc trudno oderwać się od lektury.
Tym razem fabuła kręci się wokół znanych Lenie osób. Zaginęła partnerka zastępcy komendanta, Tytus Jastrzębski jest znanym, i charyzmatycznym policjantem, przyjaźni się z Rosą, który prosi Lenę żeby zaczęła poszukiwania. Początkowo nieoficjalnie, bo jeszcze nie zgłoszono zaginięcia Karoliny...
"Tytus brata się z typami, których zwykli ludzie unikają, i dobrze się z nimi czuje. Zawsze tak było. To zakapior z natury. Gdyby nie grał z nami, byłby bandytą."
"Zadziwiające, że nawet w tak opłakanym stanie wciąż jest uderzająco przystojny. Nieprzeciętnie wysoki, barczysty, z kwadratową szczęką i czarnymi jak smoła zarostem oraz włosami, przypomina gruzińskiego bandziora, który swoimi niesamowicie błękitnymi, zimnymi oczami lustruje ją od stóp po czubek czapki z daszkiem."
Gdy znalezione zostają zwłoki Karoliny, niemal od razu podejrzenie pada na Tytusa. Tym bardziej, że wszystkie dowody oraz poszlaki na niego wskazują. Jego ucieczka tym bardziej utrudnia dowiedzenie niewinności. Chociaż policjanci pracujący z Tytusem stoją za nim murem, prokurator Tyszkiewicz wystawia za nim list gończy.
Lena, która ma prowadzić to śledztwo również ma wątpliwości, nie darzy Jastrzębskiego sympatią i wręcz go nie lubi, to podejrzewa, że ktoś bardzo dobrze podrzuca fałszywe tropy.
Milczenie i ucieczka Tytusa jeszcze bardziej komplikują całą sytuację. Jednak większość osób uważa, że skoro dowody tak wskazują, to nie ma sensu szukać innych śladów, zdecydowanie łatwiej jest uwierzyć w najprostsze rozwiązanie i skazać winnego. Tym bardziej, że to policjant...
Im dłużej trwa śledztwo, tym Lena bardziej jest pewna, że to nie Tytus zabił swoją partnerkę. Niemożliwe jest to, żeby tak doświadczony policjant popełnił tyle błędów i zostawił tak dużo śladów wskazujących na niego. Przecież zna się doskonale na swojej robocie, jest legendą wśród śledczych..
Śledztwo praktycznie utknęło w martwym punkcie, wyrok niemal już zapadł, ale...
Przypadkiem Lena wpada na trop podobnego zabójstwa. Jest uparta jak zawsze i nie chce zawrócić z drogi. Wbrew prokuratorce zbiera nowe fakty.
Jednak zabójca ciągle mataczy, jakby wyprzedza policję o krok. Jest pewny, że oszuka policję i może już wszystko.
Policja trafia na następne ofiary. Czy to seryjny morderca?
Niedomówienia oraz ukrywane tajemnice wprowadzają sporo zamieszania w dochodzeniu. Lena wierzy w swoje przeczucia a intuicja mówi jej, że to nie Tytus stoi za tymi zbrodniami.
"Czasami trzeba słuchać podszeptów intuicji."
Lektura intrygująca, pełna zwrotów akcji, którą czyta się szybko. Pełno w niej mroku i emocji, które zostaną na długo.
Myślę, że nie jest to koniec serii, gdyż relacje między Leną a Noe dopiera się zaczynają na dobre rozkręcać. Czekam zatem na ciąg dalszy.
Polecam.
Katarzyna Bonda, znana jako „królowa polskiego kryminału”, po raz kolejny udowadnia, że potrafi mistrzowsko łączyć wątki sensacyjne z głęboką psychologią postaci. W powieści „Żniwiarz Cienia” autorka zabiera czytelnika w mroczny, intensywny świat, w którym granice między dobrem a złem zacierają się niemal całkowicie. To książka, która trzyma w napięciu od pierwszych stron, a jej fabuła – niczym pajęcza sieć – oplata czytelnika coraz mocniej, aż trudno się od niej oderwać.
Już sam motyw przewodni – seryjny morderca pozostawiający po sobie podpis „Żniwiarz Cienia” – budzi dreszcz emocji. Bonda konstruuje postać psychopaty z niepokojącą precyzją: jego zbrodnie nie są przypadkowe, lecz mają w sobie coś teatralnego, niemal rytualnego. To nie tylko morderca, ale artysta śmierci, który pragnie uwiecznić swoje czyny i przejść do historii. W tle tej mrocznej gry pojawia się pytanie o naturę winy i odpowiedzialności – jeśli nasze działania prowadzą do zła, czy ucieczka może być wybawieniem? A może jedyną drogą jest konfrontacja i prośba o przebaczenie?
Główna bohaterka, Lena Silewicz, to postać, którą Bonda napisała z wyraźnym psychologicznym wyczuciem. To kobieta silna, ale pełna wewnętrznych pęknięć. Kiedy zostaje wciągnięta w śledztwo dotyczące zniknięcia partnerki wpływowego komisarza, jej życie zaczyna się rozsypywać. Wraz z kolejnymi tropami Lena odkrywa, że sprawa ma związek z kimś, kogo zna i nienawidzi – a to tylko początek niebezpiecznej gry, w której nic nie jest tym, czym się wydaje. Bonda doskonale buduje napięcie między bohaterami, pokazując, jak cienka linia dzieli nienawiść od fascynacji, a zaufanie od zdrady.
Jednym z najmocniejszych elementów powieści jest jej atmosfera. Autorka umiejętnie łączy mroczny klimat kryminału z emocjonalnym dramatem psychologicznym. Cień staje się tu metaforą ludzkich lęków, traum i nieprzepracowanej przeszłości. Świat przedstawiony jest pełen brudu – zarówno tego dosłownego, w ciemnych zaułkach i zapomnianych miejscach, jak i moralnego, ukrytego w sercach ludzi. Bonda, jak zawsze, nie daje łatwych odpowiedzi. Każda postać ma swoje sekrety, a prawda, do której Lena próbuje dotrzeć, okazuje się bardziej skomplikowana niż jakiekolwiek śledztwo.
Pod względem językowym „Żniwiarz Cienia” to Bonda w najlepszym wydaniu – dynamiczna narracja, mocne dialogi i sugestywne opisy sprawiają, że czytelnik dosłownie „widzi” sceny zbrodni i czuje emocje bohaterów. Autorka potrafi też wpleść subtelne refleksje o winie, żalu i potrzebie zrozumienia siebie. Dzięki temu książka nie jest tylko historią o mordercy i policjantce, ale także opowieścią o ludzkich słabościach i o tym, że każdy z nas nosi w sobie cień.
„Żniwiarz Cienia” to thriller psychologiczny z najwyższej półki – mroczny, emocjonalny i głęboko niepokojący. Bonda pokazuje tu nową odsłonę swojej twórczości: bardziej surową, intensywną i refleksyjną. To opowieść o zbrodni, która nie kończy się wraz z odkryciem sprawcy, lecz trwa w ludzkich umysłach i sumieniach. Lektura, która nie pozwala o sobie zapomnieć długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Nie powiem, że Żniwiarz cienia jest najlepszą częścią cyklu z Leną Silewicz, bo podobały mi się wszystkie, ale z pewnością z każdym tomem postać Małej Sieli zyskuje. Bohaterka dojrzewa, staje się coraz bardziej samodzielna, a jej policyjny nos i zmysł rasowej śledczej wyostrzają się.
W Żniwiarzu cienia Lena niestrudzenie podąża za swoim instynktem, dzięki czemu zabójstwo partnerki wysoko postawionego funkcjonariusza policji zostaje rozwiązane, a przy tej okazji Lena dociera też do spraw z przeszłości, które mają związek z zabitą Karoliną, co pozwala jej wytypować sprawcę. Ja nie byłam zaskoczona, jednak nie wiem, czy zadziałała dedukcja czy po prostu moja ortodoksyjna niechęć do du*ków i palantów ?
Żniwiarz cienia to wciągająca fabuła zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami i esencjonalne połączenie kryminału i thrillera. Skondensowana akcja, dynamika i napięcie sprawiają, że nie ma tu miejsca na nudę.
Duet Leny i Noa coraz bardziej mi się podoba i mam swoje "widzimisię" co do nich ?
Jest to też pierwsza w moim życiu książka, którą w całości wysłuchałam w postaci audiobooka. I dzięki temu już wiem, co znaczy sformułowanie, że "czyta Filip Kosior" ? wreszcie rozumiem, czym się tak zachwycacie ? Świetna interpretacja!
Czy zło zawsze przychodzi z ciemności... czy czasem kryje się w nas samych, czekając na moment, by przejąć kontrolę?
,,Żniwiarz Cienia" Katarzyny Bondy to powieść, która nie daje odetchnąć ani na chwilę. To kryminał, thriller i studium ludzkich emocji w jednym - historia o winie, strachu, obsesji i potrzebie odkupienia, która pokazuje, że cienka granica między dobrem a złem może zniknąć w mgnieniu oka.
Lena Silewicz wraca w kolejnym śledztwie, które wstrząsa nie tylko światem policyjnych struktur, ale też jej własnym życiem. Kiedy partnerka jednego z wpływowych komisarzy znika bez śladu, sprawa szybko przybiera niepokojący obrót. Trop prowadzi do człowieka, którego Lena zna - i którego nienawidzi. Wszystko wydaje się zbyt logiczne, zbyt uporządkowane, jakby ktoś celowo rozłożył karty na stole i czekał, aż ktoś da się nabrać.
Na miejscu zbrodni pozostaje ślad - dwa słowa, które mają wywoływać strach i zapewnić sprawcy nieśmiertelność. Żniwiarz Cienia. Symbol, metafora, a może ktoś realny, kto bawi się ludzkim życiem jak pionkami w chorej grze?
Bonda znów robi to, w czym jest najlepsza: wciąga czytelnika w labirynt kłamstw, emocji i moralnych dylematów. Tutaj nic nie jest oczywiste - ani motywy, ani winni, ani nawet ci, którzy mają ich osądzić. Śledztwo wciąga, ale to, co najbardziej trzyma w napięciu, to psychologiczna głębia postaci. Lena nie jest idealną bohaterką. Popełnia błędy, gubi się, działa impulsywnie. Ale właśnie dzięki temu jest tak prawdziwa. W jej oczach odbija się cały ciężar sprawy - i własne demony, które wracają, gdy najmniej się tego spodziewa.
Autorka z precyzją chirurga rozkłada zło na czynniki pierwsze. Pokazuje, że nie zawsze rodzi się ono z nienawiści - czasem z bólu, upokorzenia, z potrzeby bycia kimś więcej. Tytułowy Żniwiarz to nie tylko morderca, ale też symbol. To cień, który czai się w każdym z nas. I pytanie, które powraca przez całą książkę: czy można pozostać czystym, jeśli patrzy się w ciemność zbyt długo?
Fabuła jest gęsta, pełna napięcia i nieustannie zmieniających się tropów. Każdy rozdział to nowy fragment układanki, ale zanim zdążysz dopasować poprzedni, autorka podrzuca kolejny. Bonda nie prowadzi czytelnika za rękę. Zmusza, by myśleć, analizować, kwestionować. A gdy wydaje się, że już wszystko wiemy - przewraca stolik i zaczyna od nowa.
Ogromną siłą książki jest również styl - obrazowy, intensywny, momentami brutalny, ale nigdy przesadzony. Opisy miejsc, emocji, relacji - wszystko ma tu sens. Autorka potrafi jednym zdaniem zbudować klimat, który wisi nad czytelnikiem jak mgła: gęsta, chłodna, pełna napięcia.
,,Żniwiarz Cienia" to nie tylko kryminał. To również refleksja nad odpowiedzialnością, nad tym, jak daleko można się posunąć w imię sprawiedliwości i czy każde zło zasługuje na karę. To historia o ludziach, którzy balansują na granicy moralności, próbując ocalić siebie w świecie, który coraz bardziej przypomina pole bitwy między światłem a cieniem.
Katarzyna Bonda pokazuje, że jej tytuł królowej polskiego kryminału nie jest przypadkowy. Tworzy literaturę, która nie tylko wciąga, ale też zostawia ślad - taki, który trudno wymazać z pamięci.
Czy w cieniu zła można jeszcze odnaleźć prawdę? Nie wiem. Ale wiem jedno - po tej książce długo nie zapomnisz, jak cienka jest granica między sprawiedliwością a zemstą.
Ocena: 9/10
Sasza Załuska postanawia wrócić do policji. Najpierw jednak wyjeżdża na Podlasie do Hajnówki, by raz na zawsze uporządkować swoje życie osobiste...
Zło, którego się dopuszczają, niewiele różni się od krwawych zbrodni. Wywołuje cierpienie, bezpowrotnie łamie ludzkie życie. Jednak w oszustach jest...
Przeczytane:2026-01-04,
„Żniwiarz cienia” to moje kolejne spotkanie z twórczością Katarzyny Bondy, które – jak zwykle – budziło we mnie mieszankę oczekiwań, obaw i ciekawości. Nie wszystkie powieści autorki oceniam równie wysoko: niektóre bywały słabsze, momentami nużące i niespełniające obietnicy mocnego kryminału. Jednocześnie w jej dorobku nie brakuje tytułów znakomitych – intensywnych, przemyślanych i zapadających w pamięć.
„Kolekcjoner lalek”, pierwszy tom serii z Leną Silewicz, zrobił na mnie ogromne wrażenie. Była to historia gęsta, duszna i pełna psychologicznych niuansów, a sama bohaterka od razu przyciągnęła mnie swoją niejednoznacznością. Choć nie czytałam jeszcze drugiego tomu cyklu, po „Żniwiarza cienia” sięgnęłam z dużą ciekawością, chcąc sprawdzić, w jakim kierunku Bonda poprowadzi Lenę i czy ponownie stworzy opowieść, która nie tylko wciąga, ale też zostawia po sobie wyraźny ślad.
Na miejscach zbrodni pojawia się charakterystyczny podpis – dwa słowa mające siać strach i zapewnić sprawcy nieśmiertelność: Żniwiarz Cienia. To morderca bezlitosny, precyzyjny i przekonany o własnej boskiej misji. Jego zbrodnie nie są przypadkowe – to starannie zaplanowane, niemal teatralne akty, w których ofiara staje się elementem makabrycznego spektaklu.
Śledztwo nabiera osobistego wymiaru, gdy znika partnerka jednego z najbardziej wpływowych komisarzy. Do sprawy zostaje wciągnięta Lena Silewicz, a wydarzenia szybko zaczynają burzyć jej dotychczasowy porządek świata. Trop prowadzi do osoby, którą zna – i której szczerze nie znosi. Wszystko jednak układa się w zbyt spójny, zbyt „wygodny” obraz, jakby ktoś od początku pilnował, by ta historia miała tylko jedno możliwe zakończenie.
Lena zostaje uwikłana w sieć kłamstw, toksycznych relacji i brudnych układów. Musi zmierzyć się nie tylko z zagadką tajemniczego oprawcy, ale również z własnymi demonami, przeszłością i decyzjami, które wciąż ją prześladują. Czy uda jej się wyprzedzić mordercę, który zamienia sceny zbrodni w teatr grozy? I czy w cieniu zła można jeszcze odnaleźć prawdę – zanim zapadnie całkowita ciemność?
.
„Żniwiarz cienia” to powieść mroczna, emocjonalnie obciążająca i niezwykle intensywna. Katarzyna Bonda po raz kolejny udowadnia, że najlepiej odnajduje się w kryminałach, które nie ograniczają się jedynie do pytania „kto zabił”, lecz zaglądają głęboko w psychikę bohaterów, ich traumy, słabości i motywacje. To książka, która nie oferuje łatwej rozrywki ani prostych odpowiedzi. Zło jest tu bliskie, a granice moralne nieustannie się rozmywają.
Bez wątpienia największym atutem tej historii pozostaje postać Leny Silewicz. To bohaterka skomplikowana, momentami irytująca, ale dzięki temu niezwykle autentyczna. Jej wewnętrzne rozdarcie, emocjonalne reakcje i osobiste zaangażowanie w sprawę sprawiają, że czytelnik nie tylko śledzi śledztwo, ale przeżywa je razem z nią. Bonda nie idealizuje swojej bohaterki – pozwala jej popełniać błędy, błądzić i ponosić konsekwencje własnych decyzji.
Atmosfera powieści jest gęsta, duszna i chwilami wręcz przytłaczająca. Autorka umiejętnie buduje napięcie, stopniowo odsłaniając kolejne warstwy intrygi. Choć fabuła miejscami wymaga skupienia i cierpliwości, w zamian oferuje historię dopracowaną, bogatą psychologicznie i pełną niepokojących refleksji. To kryminał, który bardziej boli niż bawi – i właśnie za to go cenię.
Czy „Żniwiarz cienia” jest powieścią idealną? Nie. Zdarzają się fragmenty wolniejsze, nadmiernie rozbudowane. Jednak całościowo to bardzo mocna, dojrzała historia, która pozostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury. Dla mnie było to wartościowe i satysfakcjonujące spotkanie z prozą Katarzyny Bondy – takie, które tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że mimo pewnych literackich wahań nadal chcę sięgać po jej książki i wracać do stworzonego przez nią świata. Polecam.