Idealne miasto Stepford: niski wskaźnik przestępczości, raj dla szczęśliwych rodzin, dobrze utrzymane trawniki, bogate i czyste domy. Idealne żony ze Stepford: piękne, posłuszne, zadbane, niewymagające. Mężczyźni ze Stepford chcą mieć właśnie takie żony. Trudno sobie wyobrazić, jak daleko mogą się posunąć, aby dostosować rzeczywistość do swoich wymagań...
Wydawnictwo: inne
Data wydania: b.d
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 156
Co za historia!
Joanna przeprowadza się do miłego, spokojnego miasteczka Stepford, które wydaje się być idealnym miejscem na świecie dla rodzin. Nie ma przestępczości, czyste domy, piękne trawniki... Nic tylko tu mieszkać!
Nasza bohaterka z czasem zauważa coś dziwnego. Kobiety w Stepford są ucieleśnieniem marzeń wielu mężczyzn, piękne, pracowite, wręcz perfekcyjne panie domu... O co tu chodzi? Czy one to po prostu lubią, a nasza bohaterka odstająca od reszty zaczyna mieć urojenia? Co się kryje pod fasadą tej idealnej społeczności?
Uwielbiam ten klimat! Podskórnie czuć nieokreślony niepokój. I to jak jest skonstruowana fabuła jest mistrzostwem, akcja biegnie niespiesznie wręcz leniwie, aby pod koniec zrobić nam fikołka, prawdziwe trzęsienie ziemi... I pozostawia w stanie osłupienia. Co tu się wydarzyło?
Taka niepozorna rzecz, a skłania do refleksji nad małomiasteczkową mentalnością, rolą małżeństwa, poczuciem własnej tożsamości i przede wszystkim uprzedmiotowienia innych.
To wstrząsająca historia, która długo potem gnieździ się w głowie! Myślę, że wciąż jest jak najbardziej na czasie. Gorąco polecam!
Książka słaba i w ogóle nie straszna. Historia dość przewidywalna o otwartym zakończeniu. Oczekiwałam czegoś więcej od tego autora. Moje wydanie dodatkowo posiadało mnóstwo błędów redakcyjnych. Nie wiem, czy warto w ogóle polecać tę pozycję.
Młodzi małżonkowie, Rosemary i Guy Woodhose, są zachwyceni myślą o zamieszkaniu w starym domu eleganckiej nowojorskiej dzielnicy. Nie zważają na podejrzaną...
Kultowa książka, na podstawie której Roman Polański nakręcił oscarowy film z Mią Farrow i Jonem Cassavetesem oraz muzyką Krzysztofa Komedy, z kolei w...
Przeczytane:2026-05-13, Ocena: 6, Przeczytałam,
Czy to stereotyp, że mężczyźni obawiają się kobiet niezależnych, inteligentnych i wiedzących, czego chcą? A może takich właśnie szukają?
Pewnym jest, że takich nie znajdą w Stepford. Tu każda wydaje się żywcem wyjęta z reklamy perfekcyjnej pani domu i mogłaby dostać złoty medal w konkursie nie tylko pod tym względem, ale też na idealną żonę i matkę. Bo przecież najważniejsze w życiu są własnoręcznie wypucowany na błysk dom, zadbany mąż i zadowolone dzieci. Własne pasje? Spotkania z przyjaciółkami? Strata czasu! Można powiedzieć: w porządku, co kto lubi. Ale jak u licha w tym wszystkim starcza im czasu, by zadbać o nieskazitelny wygląd?
To brzmi zabawnie? Pewnie, ale tylko do czasu. Przekonuje się o tym Joanna, która wraz z mężem i dziećmi przenosi się do idyllicznego Stepford. Wraz z dwiema nowo poznanymi, równie nieidealnymi kobietami naśmiewają się nieco ze swoich nudnych i monotematycznych sąsiadek, a nawet próbują bezskutecznie wyciągnąć je z ich zaklętego domowego kręgu.
Gdy jednak i koleżanki Joanny zmieniają się, dostosowując swoje zachowanie do graniczących z absurdem lokalnych standardów, Joanna zaczyna podejrzewać, że kryje się za tym coś więcej, tym bardziej że nie zawsze tak tu wyglądało. Kiedyś prężnie funkcjonował tu nawet Klub Kobiet, a teraz zostało jedynie Stowarzyszenie Mężczyzn. Tylko czy to, czego się dowie, zdoła ją ocalić?
Mimo że od napisania tej powieści przez Irę Levina minęło ponad pięćdziesiąt lat, to czyta się ją znakomicie. Jest lekko, zabawnie, a dynamikę napędzają żywe, naturalne i niepozbawione humoru dialogi. Pod spodem wyczuwa się jednak rosnący niepokój, przeradzający się wręcz w paniczny lęk. W tej powieści nie ma niepotrzebnych opisów odciągających nas od głównego nurtu, a podział historii na trzy części akcentuje punkty zwrotne w stepfordzkim życiu głównej bohaterki.
Wydarzeniom przyglądamy się z perspektywy Joanny, odkrywając wraz z nią, co łączy mężczyzn ze Stepford i jaką tajemnicę skrywają. Między wierszami tej satyrycznej, zamkniętej na raptem niecałych 200 stronach opowieści wyczytamy odważną krytykę mężczyzn, którzy obawiają się feminizmu, tęskniąc za patriarchalnym porządkiem społecznym. Autor sprowadza ich do kierujących się niskimi pobudkami samców, dla których ważniejsza jest pełna miska i… rozmiar miseczki, niż partnerstwo i prawdziwa bliskość.
Więc jak to naprawdę jest z tymi mężczyznami? Czy rzeczywiście zamiast partnerki chcą mieć podporządkowaną pod każdym względem, bezwolną istotę do zaspokajania własnych zachcianek? W Stepford odpowiedź na to pytanie okazuje się przerażająco jednoznaczna, boleśnie przypominając, że marzenie o ideale u boku czasem staje się dla drugiej strony największym koszmarem.