Zwycięstwo. Narodziny Floty


Tom 3 cyklu Flota
Ocena: 4 (2 głosów)

Mieszkańcy młodej kolonii, Glenlyon, przekonali się już, że są silniejsi, współdziałając z sąsiednimi układami gwiezdnymi, niż próbując samodzielnie zażegnać niebezpieczeństwo. Jednak udzielając wsparcia leżącej niedaleko Kosatce, Glenlyon sam staje się celem ataku. Wrogowie planują zneutralizować Glenlyon przed ponownym uderzeniem.

Atak na stację orbitalną Glenlyonu jest zbyt potężny, by Rob Geary mógł odeprzeć go z pomocą jedynego pozostałego niszczyciela. Oddziały piechoty kosmicznej pod dowództwem Mele Darcy muszą odpierać kolejne fale ataków, podczas gdy genialna hakerka usiłuje włamać się do systemów nieprzyjaciela, aby dać ostatniemu glenlyońskiemu okrętowi wojennemu szansę na walkę.

By przetrwać, Glenlyon potrzebuje większej siły ognia, a posiada ją jedynie sąsiednia Kosatka oraz systemy do tej pory zachowujące neutralność. Jednak na Kosatce nadal trwają walki z niedobitkami nieprzyjacielskich wojsk, a wysyłając na pomoc jedyny ocalały niszczyciel, planeta pozostanie bezbronna wobec kolejnego najazdu. Carmen Ochoa walczy o wolność dla Kosatki, zaś Lochan Nakamura musi ujść zabójcom dybiącym na jego życie jednocześnie starając się przekonać inne światy, by przyłączyły się do, jak się wydaje, beznadziejnej sprawy.

Czy mieszkańcy Kosatki, Glenlyonu i innych układów, pragnący wolności i autonomii przezwyciężą głębokie obawy przed oddaniem władzy w ręce innych? Czy suwerenne systemy zjednoczą się w nowym Sojuszu, czy też upadną jako pojedyncze kolonie?

Informacje dodatkowe o Zwycięstwo. Narodziny Floty:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2022-06-17
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788379647453
Liczba stron: 440

więcej

Kup książkę Zwycięstwo. Narodziny Floty

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Zwycięstwo. Narodziny Floty - opinie o książce

Avatar użytkownika - marektuz
marektuz
Przeczytane:2022-09-18,

"Zwycięstwo" to trzeci i ostatni tom cyklu "Flota Geneza". Według mnie jest to godne zwieńczenie całej serii Jacka Campbella, która bardzo przypadła mi do gustu, choć nie jestem wielkim fanem science-fiction.

 

Rob Geary i Mele Darcy ponownie muszą stanąć do walki, która z góry wydaje się przesadzona. Jednak nasi bohaterowie już niejednokrotnie wychodzili z takich opałów. Więcej czasu na stronach tej powieści, dostają również inni bohaterowie, dzięki czemu zmagania obserwujemy z różnych perspektyw, zarówno oczami wojskowych, jak i dyplomatów.

 

Całość, jak to u Campbella, jest ciekawa i napisana bardzo dobrym stylem. W ciągu całej tej serii nigdy nie miałem poczucia znudzenia fabułą czy bohaterami. Podoba mi się nie tylko to o czym autor pisze, ale też jak pisze.

 

Co ważne, każdy tom tej serii utrzymuje, a nawet podnosi poziom poprzedniej powieści. Zdecydowanie nie żałuję, że sięgnąłem po "Flotę Genezę", a zaopatrzyłem się już nawet w pierwszy tom cyklu "Zaginiona flota".

 

Więcej moich recenzji znajdziecie na Instagramie @chomiczkowe.recenzje, gdzie serdecznie zapraszam

Link do opinii
Avatar użytkownika - Uleczkaa38
Uleczkaa38
Przeczytane:2022-07-03,

  Polscy wielbiciele pisarskiej twórczości Jacka Campbella mogą cieszyć się oto premierą powieści „Narodziny Floty. Zwycięstwo”, będącej trzecią i zarazem finalną odsłoną prequelowego cyklu o przodkach doskonale nam znanych bohaterów z serii „Zaginiona Flota”. Książka ta ukazała się oczywiście nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów, które jak zawsze wydało ją w wielce efektowny sposób.

 Rob Geary, Mele Darcy, Carmen Ochoa i Locham Nakamura - każde z nich robi wszystko, by ich nowe, domowe światy miały szansę przeciwstawić się agresywnym zamiarom Scathan i ich sojuszników, którzy zagarniają i podbijają kolejne z planet. Rob wraz z Mele będzie zmuszonym stawić czoła nadciągaj flocie wroga nad Glenlyona, Carmen stanie przed trudnymi zadaniami natury wywiadowczej na wciąż ogarniętej walką Kosatce, zaś Lochan podejmie próbę zawiązania silnego sojuszu obronnego kilku światów, które wspólnie stawią czoła Scacie. I jak nie trudno się domyślić, każde z nich zetknie się z przeszkodami, które wydają się nie do pokonania...

 Książka ta kontynuuje swoją niezwykle widowiskową i zarazem klimatyczną relacją o czasach, które poprzedziły znany nam konflikt z serii „Zaginiona Flota”. Kontynuuje za sprawą tego, w czym Jack Campbell jest absolutnym mistrzem - misternie budowanego napięcia, interesującego spojrzenia na skomplikowana politykę nowych światów oraz rzecz jasna widowiskowej walki, która obejmuje zarówno starcia kosmicznych okrętów, jak i walkę żołnierzy na powierzchniach gwiezdnych baz i planet. Przysłowiową „kropką nad i” jest tu zaś jak zawsze znakomity, z lekka czarny humor, którego także nie zabrakło na stronach tej powieści.

 Pierwszą myślą, jaka przychodzi mi do głowy po przeczytaniu tej książki jest to, że Jack Campbell nas zaskoczył! Zaskoczył wymową tej opowieści, której początek jest bardzo podobnym do dwóch poprzednich odsłon cyklu, ale mniej więcej od połowy lektury dzieje się tu naprawdę wiele i w bardzo zaskakującej postaci, co osobiście bardzo doceniam. Poza tym jest to świetnie poprowadzona historia, podzielona na kilka równie ważnych wątków, lokacji i bohaterów, z których każdy mierzy się z wielkimi wyzwaniami. To przygoda, akcja, bardzo szybkie tempo i niezwykle nostalgiczny epilog, który pozostaje na długo w naszej pamięci...

 Kolejny też raz zachowano tu podział ważności pomiędzy poszczególnych bohaterów, gdzie mamy przede wszystkim postać Roba Geary'ego, ale zaraz za nim pozostałych kilkoro znanych nam już bohaterów. To dobre rozwiązanie, które pozwala nam poznać dogłębnie każdą z tych osób, ale też i układ ten nawiązuje w piękny sposób do późniejszych odsłon tego literackiego Uniwersum. Istotne wydaje się również to, że mimo wszystko potrafi nas tu zaskoczyć komandor Rob Geary tym, jakie podejmuje decyzje i bierze tym samym na siebie ich wielkie konsekwencje.

 Jeśli chodzi zaś o obraz tego kosmicznego świata odległej przyszłości, to tym razem największy nacisk położono tu na politykę, a dokładniej rzecz biorąc na skomplikowaną, nieufną i tak naprawdę bardzo ryzykowną, dyplomację. To fascynujące spojrzenie na próby współpracy poszczególnych światów i ich władz, które nie zawsze z tych samych powodów decydują się sobie zaufać - przynajmniej niektórzy. Oczywiście nadal mamy tu ciekawy obraz zaawansowanych technologii, spektakularnych scen walki i wojenno-wywiadowczej biurokracji, co zresztą stanowiło znak rozpoznawczy także i poprzednich części tego cyklu.

 Odważę się na stwierdzenie, iż książka ta stanowi sobą najlepszą część tej prequelowej trylogii. Decyduje o tym zarówno fabularny rozmach, natężenie akcji na kilku odległych planach lokacyjnych, jak i emocjonalna wymowa, która w mej opinii jest bardzo gorzką i w jakiejś mierze smutną, ale przez to niezwykle prawdziwą. To właśnie te elementy (plus znakomity przekład Dominiki  Schimscheiner) przekładają się na intrygującą, emocjonującą i porywającą lekturę od pierwszych stron, którą powinni docenić wszyscy fani twórczości Jacka Campbella.

 Powieść „Narodziny Floty. Zwycięstwo”, to z jednej strony kwintesencja twórczości Jacka Campbella, ale z drugiej – przynajmniej w mej ocenie, także i pewne zaskoczenie, które wiąże się z finałowymi scenami tej historii. I niechaj też ten fakt będzie najlepszą zachętą do tego, by sięgnąć po ten tytuł i po cały niniejszy cykl. Myślę, że będziecie w pełni zadowoleni i usatysfakcjonowani tym czytelniczym spotkaniem w klimatach space opery. Polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Przeczytane:2022-06-17, Ocena: 4, Przeczytałem,

KONIEC POCZĄTKU

 

,,Narodziny Floty" docierają właśnie do nieuchronnego finału. Dla mnie ta trylogia była pierwszym zatknięciem się z serią Campbella, a właściwie to z jego prozą w ogóle, ale zetknięciem udanym i takim, które sprawiło, że po pierwszym, chętnie sięgnąłem też po kolejne tomy. I jeśli będę miał okazję, zapoznam się pewnie z pozostałymi, a tych jest przecież sporo. Póki co jednak cieszę się ze ,,Zwycięstwa", bo to dobra książka jest.

 

Kolonia Glenlyon swoje już przeszła. Nic więc dziwnego, że tym razem niesie pomoc Kosatce, a to ściąga na nich zagrożenie. Gdy dochodzi do ataku, Rob nie może właściwie nic zrobić. Zaczyna się walka, w której jednak nasi bohaterowie nie poradzą sobie bez wsparcia, ale otrzymanie go wydaje się w obecnej sytuacji niemal niemożliwe. Trzeba będzie podjąć decyzje nie do podjęcia i mieć nadzieję, że tym razem też się uda, bo stawka jak zwykle jest bardzo wysoka...

 

 

https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2022/06/narodziny-floty-3-zwyciestwo-jack.html

Link do opinii
Inne książki autora
Zaginiona flota. Zwycięski
Jack Campbell0
Okładka ksiązki - Zaginiona flota. Zwycięski

Space opera, która jest klasą sama dla siebie Kapitan John „Black Jack” Geary, dar Żywego Światła Gwiazd dla Floty Sojuszu w ponad stuletniej...

Narodziny Floty. Awangarda
Jack Campbell 0
Okładka ksiązki - Narodziny Floty. Awangarda

Jack Campbell powraca do świata “Zaginionej floty” z nową, pełną akcji serią, w której przedstawia początki Sojuszu. Ziemia przestała być...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Medea z Wyspy Wisielców
Magda Knedler
Medea z Wyspy Wisielców
Wylot
Olesia Ivchenko
Wylot
Wyrok
Christina Dalcher
Wyrok
To coś w śniegu
Sean Adams
To coś w śniegu
Czarownik
Anniina Mikama
Czarownik
Wings of the Heart
Anna Purowska
Wings of the Heart
Minka i jej kocie przygody
Anna Bichalska ;
Minka i jej kocie przygody
Herbaciane róże
Beata Agopsowicz ;
Herbaciane róże
Sny umarłych
Bora Chung
Sny umarłych
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy