Mocna rzecz o namiętnościach. Przeczytaj fragment powieści „Błazen w stroju klauna" Arka Borowika

Autor: Sławomir Krempa
News - Mocna rzecz o namiętnościach. Przeczytaj fragment powieści „Błazen w stroju klauna

Wydawnictwo Dobra Literatura zaprasza do lektury powieści Błazen w stroju klauna – nowej książki Arka Borowika z popularnej serii Mocna Rzecz o Namiętnościach, trylogii inspirowanej popularnymi baśniami. Autor opowiada o żądzy sławy, pragnieniu posiadania, dążeniu do zemsty za wszelką cenę, ale też lojalności czy przyjaźni. Autor wnikliwie opisuje szaleństwo, do którego – często nieświadomie – sami się doprowadzamy, piętnuje je i ośmiesza. 

Przeczytajcie fragment nowej książki Borowika, który oprócz pisania książek para się także scenopisarstwem, aktorstwem i satyrą:

Gabinet dyrektorski grzeszył przestronnością i przepychem sali tronowej, choć rzadko zbierało się w nim więcej niż kilka osób. Dyrektor programowy jednej z większych stacji telewizyjnych – Rita Krankova – dbała o to, żeby byle kto nie zawracał jej dupy.

Trwała narada na temat podniesienia atrakcyjności stacji na wciąż rozrastającym się rynku medialnym. Przemawiał właśnie wiceprezes Kurka.

– Jeżeli nie zaproponujemy czegoś nowego, zaczniemy tracić widza.

– Skąd ten pomysł? – Krankova była tego samego zdania, ale nie lubiła tego fiutka z wypielęgnowanymi dłońmi.

– Nasze sztandarowe programy osiągnęły już apogeum oglądalności i należy się spodziewać powolnego, ale jednak spadku.

– A może będzie constans. – Główny księgowy Pietras nie znał się na telewizji i pracował na swoim stanowisku z powodu związków z otoczeniem premiera.

– Constans nas nie interesuje. – Rita była maksymalistką. – Mamy jakieś ciekawe projekty? – zwróciła się do swojej osobistej asystentki, która na ten sygnał rozłożyła paszczę laptopa.

– Jak oni patroszą drób – przeczytała pierwszą propozycję.

– O czym to? – niespecjalnie zainteresowała się Krankova.

– Sławni ludzie toczą pojedynki, wyciągając z martwych ptaków wnętrzności.

– Bzdura… – skrzywiła się Rita. Według niej po fiasku programu Jak one dmuchają, w którym znane osobistości płci żeńskiej jeździły po ruchliwej ulicy po wypiciu pół litra wódki, a na końcu dmuchały w balonik, formuła tego typu spektakli się wyczerpała.

– Nie do końca. Jeżeli wejdziemy w Jak oni patroszą drób, mamy zapewnionego potężnego sponsora. – Asystentka wiedziała, że jeżeli nie przedstawi wszystkich za i przeciw, kiedyś zostanie z tego rozliczona.

– Scenariusz napisał Maciek Dybak, syn największego potentata drobiowego w kraju.

– Swego czasu ulegliśmy naciskom i zrobiliśmy program sponsorowany przez producenta karabinów maszynowych, pamiętacie? Straciliśmy prawie całą obsadę serialu Pocałuj mnie tutaj, i to w szczycie oglądalności. – Krankova nie dała się przekonać. Rzadko dawała się przekonać.

– A jak wyglądają negocjacje z Chińczykami? – Wiceprezes Kurka chciał mocno zaznaczyć swoją obecność na zebraniu.

– Wszystko było zapięte na ostatni guzik, ale… – Krankova machnęła ręką w geście rezygnacji.

– Wycofali się? – Zebrani natychmiast zjednoczyli się w nienawiści do Chińczyków.

– Gorzej. Zrobiliśmy badania fokusowe. – Rita rzadko odpowiadała tak wyczerpująco. Odpowiadanie drażniło ją bardziej nawet niż pytanie.

– Nie wiedziałem o tym. – Główny księgowy Pietras poczuł się zagrożony.

– Grupa docelowa, czyli ludzie w wieku między jedenastym a dwudziestym trzecim rokiem życia, w osiemdziesięciu procentach odrzuciła program.

– Niemożliwe! – wrzasnął Pietras i był to absolutnie szczery wrzask. Był jednym z najgorętszych orędowników wyprodukowania programu Kur…czę, jak boli! Ekipa realizacyjna spędziła kilka miesięcy w chińskim areszcie, filmując przesłuchania. Tak właśnie nazywano wymyślne tortury, jakim poddawano podejrzanych.

– Możliwe. – Krankova czerpała satysfakcję z oburzenia księgowego. Pamiętała, że ręczył głową za to, że inwestycja się zwróci, i teraz miała na niego haka.

– Może wyciągnięto zbyt pochopne wnioski. Ludzie czasami wstydzą się przyznać, że lubią okrucieństwo.

– Osiemdziesiąt procent badanych zachwyciła się świetnymi efektami specjalnymi. Z tego samego powodu zerwałam rozmowy w sprawie transmisji z egzekucji. Nie tędy droga. Ludzie muszą czuć prawdę, a nie wątpić w nią – zakończyła temat chiński Krankova.

– W takim razie co robimy? – Wiceprezes Kurka nie był odpowiedzialny za ramówkę i korzystał z tego. – Co jest numerem jeden w naszej stacji? – zapytała, znając odpowiedź.

– Jestem bydlakiem – odpowiedział jej zgodny chór.

– Należy kuć żelazo, póki gorące.

– Zwiększymy emisję? – zainteresował się Pietras.

– Przesyt byłby niewskazany. Myślałam o czymś w rodzaju… Programów satelickich.

– Making off mógłby się dobrze sprzedać – wtrąciła asystentka.

– Mnie chodzi o coś więcej. – Rita bawiła się myszką wyłączonego komputera. – Wiadomo, że większość ludzi chciałaby się przespać z Księciem.

– To prawda – odpowiedział szybko Kurka i oblał się rumieńcem.

– Gdyby zorganizować bal, na który zapraszamy sto osób, a pod koniec Książę wybiera sobie jedną i idzie z nią do łóżka…

– Kobiety i mężczyźni? – Kurka udawał obojętność, ale nikt nie dał się nabrać.

– Tylko kobiety. Książę nie jest pedałem – skrzywiła się Krankova, bo już nieraz ten brak elastyczności Krzysztofa Króla był kłopotem.

– Kobiety zarzucą nam seksizm – skrzywił się Pietras.

– Mężczyźni też – wtrąciła Krankova. – Ale chuj mnie to obchodzi. Byleby oglądali program.

– Transmitujemy to? – zaciekawił się Pietras.

– Zrobimy kilka wersji. Najdłuższą wrzucimy w kanał dla dorosłych. Najkrótsza pójdzie z poślizgiem w programie dla przedszkolaków. Będzie miała walory poznawcze. Dzieci muszą wiedzieć, jakie są priorytety w życiu.

– Świetnie. Jaki jest klucz zapraszanych? – dopytywał się Pietras.

– Losowanie – szelmowsko uśmiechnęła się Krankova.

– To znaczy? – nieśmiało zdziwił się wiceprezes Kurka. – To znaczy, że każda zainteresowana będzie mogła kupić kupon z numerem. Pod koniec miesiąca na antenie wylosujemy sto szczęśliwczyń.

– Kapitalne! – wrzasnął Pietras ordynarnie zachwycony.

Redakcja programu Jestem bydlakiem wraz z wydawcą tygodnika „Wnętrzności Znakomitości” mają zaszczyt zaprosić posiadaczkę zaproszenia na pierwszy Wielki Bal Integracyjny, z którego cały dochód zostanie przeznaczony na jakiś zbożny cel wybrany przez czytelników gazety za pomocą konkursu SMS-owego. Szczegóły w następnym wydaniu.

s. 188-190

-> Poznaj kolejną historię z książki Błazen w stroju klauna!

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Wydawnictwo
Reklamy
Recenzje miesiąca
Frankenstein
Mary Shelley
Frankenstein
Medium z Long Island
Caputo Theresa
Medium z Long Island
Ania z Avonlea
Lucy Maud Montgomery
Ania z Avonlea
Mur
Rafał Witek
Mur
Pokaż wszystkie recenzje