Mocna rzecz o namiętnościach. Przeczytaj fragment powieści „Błazen w stroju klauna" Arka Borowika

Data: 2018-08-09 11:50:28 | Ten artykuł przeczytasz w 7 min. Autor: Sławomir Krempa
udostępnij Tweet
News - Mocna rzecz o namiętnościach. Przeczytaj fragment powieści „Błazen w stroju klauna

Wydawnictwo Dobra Literatura zaprasza do lektury powieści Błazen w stroju klauna – nowej książki Arka Borowika z popularnej serii Mocna Rzecz o Namiętnościach, trylogii inspirowanej popularnymi baśniami. Autor opowiada o żądzy sławy, pragnieniu posiadania, dążeniu do zemsty za wszelką cenę, ale też lojalności czy przyjaźni. Autor wnikliwie opisuje szaleństwo, do którego – często nieświadomie – sami się doprowadzamy, piętnuje je i ośmiesza. 

Przeczytajcie fragment nowej książki Borowika, który oprócz pisania książek para się także scenopisarstwem, aktorstwem i satyrą:

Gabinet dyrektorski grzeszył przestronnością i przepychem sali tronowej, choć rzadko zbierało się w nim więcej niż kilka osób. Dyrektor programowy jednej z większych stacji telewizyjnych – Rita Krankova – dbała o to, żeby byle kto nie zawracał jej dupy.

Trwała narada na temat podniesienia atrakcyjności stacji na wciąż rozrastającym się rynku medialnym. Przemawiał właśnie wiceprezes Kurka.

– Jeżeli nie zaproponujemy czegoś nowego, zaczniemy tracić widza.

– Skąd ten pomysł? – Krankova była tego samego zdania, ale nie lubiła tego fiutka z wypielęgnowanymi dłońmi.

– Nasze sztandarowe programy osiągnęły już apogeum oglądalności i należy się spodziewać powolnego, ale jednak spadku.

– A może będzie constans. – Główny księgowy Pietras nie znał się na telewizji i pracował na swoim stanowisku z powodu związków z otoczeniem premiera.

– Constans nas nie interesuje. – Rita była maksymalistką. – Mamy jakieś ciekawe projekty? – zwróciła się do swojej osobistej asystentki, która na ten sygnał rozłożyła paszczę laptopa.

– Jak oni patroszą drób – przeczytała pierwszą propozycję.

– O czym to? – niespecjalnie zainteresowała się Krankova.

– Sławni ludzie toczą pojedynki, wyciągając z martwych ptaków wnętrzności.

– Bzdura… – skrzywiła się Rita. Według niej po fiasku programu Jak one dmuchają, w którym znane osobistości płci żeńskiej jeździły po ruchliwej ulicy po wypiciu pół litra wódki, a na końcu dmuchały w balonik, formuła tego typu spektakli się wyczerpała.

– Nie do końca. Jeżeli wejdziemy w Jak oni patroszą drób, mamy zapewnionego potężnego sponsora. – Asystentka wiedziała, że jeżeli nie przedstawi wszystkich za i przeciw, kiedyś zostanie z tego rozliczona.

– Scenariusz napisał Maciek Dybak, syn największego potentata drobiowego w kraju.

– Swego czasu ulegliśmy naciskom i zrobiliśmy program sponsorowany przez producenta karabinów maszynowych, pamiętacie? Straciliśmy prawie całą obsadę serialu Pocałuj mnie tutaj, i to w szczycie oglądalności. – Krankova nie dała się przekonać. Rzadko dawała się przekonać.

– A jak wyglądają negocjacje z Chińczykami? – Wiceprezes Kurka chciał mocno zaznaczyć swoją obecność na zebraniu.

– Wszystko było zapięte na ostatni guzik, ale… – Krankova machnęła ręką w geście rezygnacji.

– Wycofali się? – Zebrani natychmiast zjednoczyli się w nienawiści do Chińczyków.

– Gorzej. Zrobiliśmy badania fokusowe. – Rita rzadko odpowiadała tak wyczerpująco. Odpowiadanie drażniło ją bardziej nawet niż pytanie.

– Nie wiedziałem o tym. – Główny księgowy Pietras poczuł się zagrożony.

– Grupa docelowa, czyli ludzie w wieku między jedenastym a dwudziestym trzecim rokiem życia, w osiemdziesięciu procentach odrzuciła program.

– Niemożliwe! – wrzasnął Pietras i był to absolutnie szczery wrzask. Był jednym z najgorętszych orędowników wyprodukowania programu Kur…czę, jak boli! Ekipa realizacyjna spędziła kilka miesięcy w chińskim areszcie, filmując przesłuchania. Tak właśnie nazywano wymyślne tortury, jakim poddawano podejrzanych.

– Możliwe. – Krankova czerpała satysfakcję z oburzenia księgowego. Pamiętała, że ręczył głową za to, że inwestycja się zwróci, i teraz miała na niego haka.

– Może wyciągnięto zbyt pochopne wnioski. Ludzie czasami wstydzą się przyznać, że lubią okrucieństwo.

– Osiemdziesiąt procent badanych zachwyciła się świetnymi efektami specjalnymi. Z tego samego powodu zerwałam rozmowy w sprawie transmisji z egzekucji. Nie tędy droga. Ludzie muszą czuć prawdę, a nie wątpić w nią – zakończyła temat chiński Krankova.

– W takim razie co robimy? – Wiceprezes Kurka nie był odpowiedzialny za ramówkę i korzystał z tego. – Co jest numerem jeden w naszej stacji? – zapytała, znając odpowiedź.

– Jestem bydlakiem – odpowiedział jej zgodny chór.

– Należy kuć żelazo, póki gorące.

– Zwiększymy emisję? – zainteresował się Pietras.

– Przesyt byłby niewskazany. Myślałam o czymś w rodzaju… Programów satelickich.

– Making off mógłby się dobrze sprzedać – wtrąciła asystentka.

– Mnie chodzi o coś więcej. – Rita bawiła się myszką wyłączonego komputera. – Wiadomo, że większość ludzi chciałaby się przespać z Księciem.

– To prawda – odpowiedział szybko Kurka i oblał się rumieńcem.

– Gdyby zorganizować bal, na który zapraszamy sto osób, a pod koniec Książę wybiera sobie jedną i idzie z nią do łóżka…

– Kobiety i mężczyźni? – Kurka udawał obojętność, ale nikt nie dał się nabrać.

– Tylko kobiety. Książę nie jest pedałem – skrzywiła się Krankova, bo już nieraz ten brak elastyczności Krzysztofa Króla był kłopotem.

– Kobiety zarzucą nam seksizm – skrzywił się Pietras.

– Mężczyźni też – wtrąciła Krankova. – Ale chuj mnie to obchodzi. Byleby oglądali program.

– Transmitujemy to? – zaciekawił się Pietras.

– Zrobimy kilka wersji. Najdłuższą wrzucimy w kanał dla dorosłych. Najkrótsza pójdzie z poślizgiem w programie dla przedszkolaków. Będzie miała walory poznawcze. Dzieci muszą wiedzieć, jakie są priorytety w życiu.

– Świetnie. Jaki jest klucz zapraszanych? – dopytywał się Pietras.

– Losowanie – szelmowsko uśmiechnęła się Krankova.

– To znaczy? – nieśmiało zdziwił się wiceprezes Kurka. – To znaczy, że każda zainteresowana będzie mogła kupić kupon z numerem. Pod koniec miesiąca na antenie wylosujemy sto szczęśliwczyń.

– Kapitalne! – wrzasnął Pietras ordynarnie zachwycony.

Redakcja programu Jestem bydlakiem wraz z wydawcą tygodnika „Wnętrzności Znakomitości” mają zaszczyt zaprosić posiadaczkę zaproszenia na pierwszy Wielki Bal Integracyjny, z którego cały dochód zostanie przeznaczony na jakiś zbożny cel wybrany przez czytelników gazety za pomocą konkursu SMS-owego. Szczegóły w następnym wydaniu.

s. 188-190

-> Poznaj kolejną historię z książki Błazen w stroju klauna!

REKLAMA

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Błazen w stroju klauna
Arek Borowik1
Okładka książki - Błazen w stroju klauna

Błazen w stroju klauna wnikliwie obserwuje szaleństwo, do którego się doprowadzamy, często niepostrzeżenie. A przy okazji nam je wytyka i szyderczo...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Reklamy
Recenzje miesiąca
Upiór w moherze
Iwona Banach
Upiór w moherze
Jemiolec
Kajetan Szokalski
Jemiolec
Sprawa lorda Rosewortha
Małgorzata Starosta
Sprawa lorda Rosewortha
Szepty ciemności
Andrzej Pupin
Szepty ciemności
Gdzie słychać szepty
Kate Pearsall
Gdzie słychać szepty
Księga zaklęć
Agnieszka Rautman-Szczepańska
Księga zaklęć
Góralskie czary. Leksykon magii Podtatrza i Beskidów Zachodnich
Katarzyna Ceklarz; Urszula Janicka-Krzywda
Góralskie czary. Leksykon magii Podtatrza i Beskidów Zachodnich
Najukochańsza
Joanna Jagiełło
Najukochańsza
Strach ze strychu
Radek Jakubiak
Strach ze strychu
Pokaż wszystkie recenzje