Czemu twój tata otworzył hotel? Fragment książki „Hotel Aurora"

Data: 2020-07-27 11:46:30 Autor: Piotr Piekarski

Marzenia potrafią być niebezpieczne!

Antonina, na prośbę Grażyny, postanawia udać się w rodzinne strony przyjaciółki. W malowniczych Sudetach rozpoczyna swoją pierwszą pracę w podupadającym hotelu Aurora. Już w trakcie podróży poznaje przystojnego pisarza, który od pierwszego wejrzenia kradnie serce dziewczyny. W hotelu zaś spotyka Mariana, ojca Grażyny, który z powodu choroby nie daje sobie już sam rady z prowadzeniem biznesu.

Czy w walce ze złym losem jesteśmy bezsilni? A może wystarczy jedna, charakterna osoba, by odmienić przeznaczenie?

Obrazek w treści

Hotel Aurora to ponadczasowa, tragikomiczna opowieść o niszczycielskiej sile pragnień, o więziach między ludźmi – często toksycznych. O tym, że świat dla każdego z nas jest zupełnie innym miejscem, a także hołd dla odwagi i nadziei na to, że prawda i miłość zawsze zwyciężają.

Do lektury zaprasza Wydawnictwo Szara Godzina. W ubiegłym tygodniu w naszym serwisie zaprezentowaliśmy Wam premierowy fragment książki Hotel Aurora. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:

Hotel ojca Grażyny nazywał się „Aurora”, tak jak na imię miała Śpiąca Królewna. Nazwa nie wynikała jednak z zamiłowania obecnie siedemdziesięcioletniego pana do bajek Disneya. Stanowiła dowód jego braku kreatywności i kompletnej nieznajomości branży hotelarskiej. Najwięcej bowiem hoteli, jak tłumaczyła Grażyna, nazywało się właśnie „Aurora”.

– To czemu w ogóle twój tata otworzył hotel? – spytała Antonina jeszcze przed Lubinem.

– Długa historia.

– Mamy jeszcze… Ile? Ze dwie godziny?

Grażyna skinęła głową i westchnęła ciężko. Między jej idealnie wyskubanymi brwiami pojawiła się pionowa zmarszczka. Sięgnęła po papierosa i zapaliła go, a potem wcisnęła więcej gazu i zaczęła swoją historię. Jej ojciec, Marian, był naukowcem. Studiował w Warszawie, mieście, w którym przyszedł na świat. Tam poznał też swoją przyszłą żonę, Barbarę. Barbara w głębokim poważaniu miała studiowanie, zresztą we wczesnym PRL-u trzeba było czegoś więcej niż zdanej matury, żeby dostać się na uniwersytet. Barbara poświęcała się sprzedawaniu kwiatów na bazarze. Właściwie Grażyna nie wiedziała do końca, jak to się stało, że jej rodzice się ze sobą związali, ale wkrótce po obronie doktorskiej Mariana, wyjechali za granicę. Do Ameryki Południowej, gdzie Marian miał prowadzić badania nad wiciowcami, badając chorych z leiszmaniozą. Tam właśnie przyszedł na świat starszy brat Grażyny. Później cała trójka przeniosła się do Afryki, gdzie Marian wolał podobno spędzać więcej czasu z pacjentami cierpiącymi na drakunkulozę, niż z własną żoną i synem.

– Czyli twój tata to specjalista od chorób pasożytniczych? Doktor medycyny, tak? – upewniła się Antek.

– Jaki tam z niego lekarz, co ty. Ma doktorat z parazytologii. Jest biologiem. Wydaje mu się, że wie wszystko na każdy temat, ale jest biegły tylko w pasożytach. O nich akurat, naprawdę, wie wszystko. Sam jest jednym z nich… Nie mogę dziwić się matce, że go zostawiła, ale… – Grażyna wzruszyła ramionami. – Są siebie warci, chore skurwysyny. Marian i Barbara odwiedzili też Indie i Australię. Zatrzymywali się w tym czasie w licznych hotelach. Aż do momentu, kiedy Marian sam zapadł na chorobę pasożytniczą. Zwykłą, mało orientalną, boreliozę. Stan jego zdrowia nie pozwalał na kontynuowanie pracy naukowej. W związku z tym doktor stwierdził, że opracuje zebrane do tej pory materiały i wyda je w pracy, dzięki której otrzyma tytuł profesora. Zrobi to jednak po spełnieniu swojego większego marzenia: założeniu hotelu.– Tak się przyzwyczaił do tych hoteli, że źle się czuł potem w swoim warszawskim mieszkanku. Sprzedał je i kupił tanią działkę nieopodal Jakuszyc, z jakąś ruderą pośrodku. Na zboczu góry, gdzie nawet nie dociera żaden szlak turystyczny. A potem zaczął brać kredyty, jeden za drugim. Początkowo przebywającego na chorobowym doktora odwiedzało całkiem sporo kolegów z uczelni i hotel jakoś prosperował. Dawało to złudne poczucie niedoświadczonemu biznesowo naukowcowi, że interes ma się świetnie. Dlatego brał kolejne kredyty, a wtedy, na początku lat dziewięćdziesiątych było to jeszcze łatwiejsze niż teraz. Wszyscy zakładali własne biznesy, a banki tylko czekały na moment, aż upojeni wolnością po kilkudziesięciu latach PRL-u, lekko niepoczytalni ludzie zaczną się gubić we własnych zobowiązaniach. Marian postanowił zbudować na swoim zboczu góry basen. W pewnym momencie pojawił się nawet jakiś świrnięty inwestor, który wniósł kapitał na zbudowanie pola golfowego, ale okazało się szybko, że miało to być pranie brudnych pieniędzy. Inwestor był związany z warszawską mafią i policja dosyć szybko go dopadła, a Marian został z rozkopanym zboczem góry, osuwającym się basenem oraz wkurzonymi windykatorami. Biedni również ci ostatni. Podjeżdżali autami na tyle, na ile się dało, ale dalej musieli wspinać się na górę, co najmniej trzysta metrów, by potem schodzić tą samą drogą w dół, niosąc na swoich barkach telewizor.

– Jeden z nich dostał podobno zawału po zejściu i roztrzaskał skonfiskowaną ojcu mikrofalę. – Na twarzy Grażyny pojawił się pełen sentymentu uśmieszek.

– Mikrofalę – powtórzyła z namysłem Antonina. – Rozumiem zatem, że hotel nie serwuje ekskluzywnego jedzenia?

– Chyba oszalałaś. Nie dostaniesz nic poza pierogami, które ze dwa lata leżą w zamrażalniku. Tobie to będzie pasować, ty opierdolisz wszystkie pierogi, bez względu na jakość. Co nie, Klusko?

W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki Hotel Aurora. Powieść kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Hotel Aurora
Emilia Teofila Nowak0
Okładka książki - Hotel Aurora

Marzenia potrafią być niebezpieczne! Antonina, na prośbę Grażyny, postanawia udać się w rodzinne strony przyjaciółki. W malowniczych Sudetach rozpoczyna...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Recenzje miesiąca
Topielice
Sylvia Wilczyńska
Topielice
Siódma ofiara
Aleksandra Marinina;
Siódma ofiara
N.P.
Banana Yoshimoto
N.P.
Cyklon
Przemysław Semczuk
Cyklon
Hotel Aurora
Emilia Teofila Nowak;
Hotel Aurora
Pokaż wszystkie recenzje