Dawno nie czuła się tak samotna jak teraz. Fragment książki „Gołębiarka"

Data: 2026-02-05 11:07:50 | Ten artykuł przeczytasz w 6 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

W 20. rocznicę katastrofy budowlanej podczas Ogólnopolskiej Wystawy Gołębi Pocztowych – po latach od wydarzeń, które wstrząsnęły Polską – Gołębiarka przypomina, że nawet z gruzów można wznieść nowe życie.

Siedemnastoletnia Klara traci rodzinę w tragedii w Katowicach. Trafia na Mazury, gdzie pod opieką wuja i jego syna próbuje odnaleźć sens istnienia. Spotkanie z Fryderykiem odmienia ich oboje — zrodzone z bólu uczucie staje się dla niej ratunkiem i szansą na nowy początek.

Gołębiarka Katarzyna Polanowska - grafika promująca ksiązkę

Gołębiarka Katarzyny Polanowskiej to poruszająca opowieść o stracie, miłości i sile, która pozwala przetrwać. Do lektury zaprasza Wydawnictwo Axis Mundi.

Gołębiarka nie jest powieścią przytłaczającą czy smutną. Jest prozą bardzo szczerą, refleksyjną, prawdopodobną. Każdy, kto przeżył śmierć bliskiej osoby, będzie wiedział, z czym mierzy się bohaterka. Kibicujemy jej, by znalazła sens życia, by zrozumiała, że nie jest do końca sama – pisze Danuta Awolusi w naszej redakcyjnej recenzji książki Gołębiarka.

W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Gołębiarka. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: 

– Jesteś bardzo skryta, nie wiem, czy zawsze taka byłaś, ale trudno coś z ciebie wydusić. Jednak gdy pokona się ten twoj mur, jesteś szczera w rozmowach i odpowiedziach. Są momenty, kiedy można czytać z ciebie jak z otwartej książki. Czasem wyskakujesz niespodziewanie z całkiem innym rozwiązaniem niż wszyscy razem wzięci moglibyśmy się spodziewać. I myślę, że gdy już podniesiesz się z tego najgorszego dołka, w jakiś sposob zaakceptujesz teraźniejszość i nauczysz się z nią żyć, sama dostrzeżesz to, że jesteś osobą o naprawdę wielkim sercu i diamentowej duszy.

– Pytanie tylko, czy tak się stanie… – cicho wtrącona odpowiedź zapoczątkowała całkiem nowy wodospad łez.

– Uda ci się, uda! Tylko musisz sobie na to pozwolić. W jakimś celu zostałaś tutaj, z jakiegoś powodu to ty przetrwałaś. Musisz to przyjąć do wiadomości.

Przytuliły się do siebie znowu i trwały tak chwilę, wycierając łzy.

Następnego dnia już jej nie było. Klara wraz z Wandą, Matyldą i Kazimierzem stali przed domem i wpatrywali się w chmurę kurzu. Auto Fryderyka oddalało się w rownym tempie, zabrawszy cząstkę duszy tego domu.

Jedna malutka łza spłynęła po twarzy Klary, niezatrzymywana przez najmniejszy ruch. Dawno nie czuła się tak samotna jak teraz.

***

Dom stał się cichy i dziwnie pusty. Z żadnej strony nie dobiegały niespodziewane salwy śmiechu; brakowało tupotu stop na schodach, zazwyczaj pędzących do lub z pokoju Fryderyka.

W kuchni nie było słychać śpiewu najnowszych muzycznych hitow. Nikt nie mogł oczekiwać, że zza winkla wynurzy się zaraz burza lokow.

Najbardziej tęskniła Wandzia. Wiadomo, zawsze najbardziej tęskni matka. Kazimierz zdawał się nie zauważać rożnicy. Owszem, lubił tę dziewczynę i od zawsze uważał ją za członka rodziny, jednak tempo i ilość pracy nie pozwalały mu na przywiązywanie się do stałej obecności gościa w domu.

Podobnie Matylda – na pierwszym miejscu w jej sercu zawsze znajdował się Fryderyk, syn i prawowity dziedzic. Choć z reguły nie dawała tego po sobie poznać, czuła także sporą odpowiedzialność za Klarę – w momencie, gdy Kazimierz wyraził chęć przyjęcia jej pod ich dach, wzięła na swoje barki obserwację dziewczyny i wsparcie jej w takim zakresie, w jakim tylko była w stanie to zrobić. O Samantę nie musiała się martwić – znała ją od najmłodszych lat, wiedziała, że jest rozsądną dziewczyną i że zawsze poradzi sobie z przeciwnościami losu. Potrafi prosić o pomoc i dokładnie wie, gdzie może się po nią zgłosić.

Fryderyk, jak na mężczyznę przystało, zgrywał twardziela i nie rozczulał się nad sobą. Nie miał humoru po rozstaniu z Moniką. Echa jadowitych słow, ktorymi obrzucili się przy rozstaniu, podstępnie odzywały się w najmniej oczekiwanych momentach, dlatego starał się zapomnieć i rzucił się w wir pracy. Był dumny z tego, że udało mu się ponownie wkręcić do przychodni na zastępstwo za jedną pracownicę, która niespodziewanie zachorowała i musiała się poddać poważnej operacji. Po pracy przeważnie albo najadał się łapczywie w kuchni, gdy wszyscy już odpoczywali w swoich pokojach, albo całkiem bezszelestnie przemykał do siebie, gdzie pozwalał sobie na połgodzinny odpoczynek, po czym zasiadał do nauki lub pracował nad jakimś projektem. Czasem, gdy udało mu się skończyć wcześniej, zaglądał do siłowni w mieście, aby pozbyć się złych emocji nagromadzonych w ciągu ostatnich dni. Jeśli udało mu się dotrzeć na wspolne posiłki, nie odzywał się wiele. Uwagę skupiał na własnym talerzu, choć na zaczepki rodzicow reagował bez zarzutu i odpowiadał całkiem zwyczajnie na zadane mu pytania.

Dopiero będąc sam, paląc w środku nocy na balkonie kolejnego papierosa, zaczynał się przyznawać sam przed sobą, że to nie rozstanie z Moniką tak go rozbiło…

Klara natomiast, można rzec, nieco oszukiwała. Jak to sama nazywała – zakrzywiała czasoprzestrzeń. Za Samantą tęskniła bardzo i tak naprawdę już kilka godzin po jej wyjściu z domu napisała obszernego maila, w ktorym wyraziła swoje emocje. Ale miała w tym wszystkim wsparcie – na spotkaniach z terapeutką uczyła się, jak przekształcić tęsknotę w radość z poznania nowej osoby i spędzonego z nią czasu. Pamiętała oczywiście o obowiązkach – chociaż w tym semestrze korzystała z edukacji domowej, doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że jest w trzeciej klasie szkoły średniej, a do zakończenia roku został jej dobry miesiąc nauki, więc naprawdę się przykładała. W chwilach odpoczynku można ją było znaleźć w stajni. Spędzała też sporo czasu w kuchni, poznając coraz to nowsze wypieki Wandy, ktorej imponowało, że znowu może się przed kimś popisać i przekazać szczyptę swojego talentu. Wieczorami spędzały czas razem z Matyldą – a to na rozmowie, a to na czytaniu kolejnych przygod rudowłosej dziewczynki i jej rodzinki, to znow oglądając następny odcinek serialu. Parę razy zdarzyło się, że przyszedł do nich Fryderyk, całował matkę w dłoń i w kilku zdaniach opowiadał, jak mu minął dzień. Z reguły siadał gdzieś w kącie, cichy, pozornie niezauważalny. Przysłuchiwał się padającym słowom, a po jakimś czasie wychodził. Inaczej było, gdy zjawiał się Kazimierz – nawet potwornie zmęczony brał czynny udział w rozmowach, rzucając niezliczoną ilością dowcipow i żarcikow. W jego towarzystwie wszyscy zawsze czuli się odprężeni.

Powieść Gołębiarka kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Gołębiarka
Katarzyna Polanowska1
Okładka książki - Gołębiarka

W 20. rocznicę katastrofy budowlanej podczas Ogólnopolskiej Wystawy Gołębi Pocztowych - po latach od wydarzeń, które wstrząsnęły Polską - ,,Gołębiarka"...

Wydawnictwo