Delfina i szara godzina. Fragment książki „Sercem Polak"

Data: 2019-06-13 10:29:22 Autor: Sławomir Krempa
News - Delfina i szara godzina. Fragment książki „Sercem Polak

Wsłuchajcie się w rytm serca Fryderyka Chopina. Przeżyjcie z nim lata dziecięctwa i pacholęctwa w szczęśliwym kręgu rodzinnym, pierwszą miłość, młodość wpisaną w żar dni przedpowstańczej Warszawy, dramatyczny czas lęku na obczyźnie o los bliskich i Ojczyzny, powstańcze dni, olśniewające tryumfy w Paryżu, zagadkę listów i fascynacji Delfiną Potocką, marzenie o szczęściu u boku Marii Wodzińskiej, płomienny romans, a potem już tylko „sojusz familijny” z George Sand, ostatnią podróż do Szkocji i Anglii. Poznajcie arkana mistrzostwa Chopina – nauczyciela muzyki i związki jego utworów z życiem kompozytora. Podziwiajcie jego niezłomną polskość i wiarę: „Nie obejdzie się bez strasznych rzeczy, ale na końcu tego wszystkiego jest Polska, świetna, duża, słowem: Polska! Zawsze swoimi nazywam Polaków i tylko z nimi czuję się bliżej Ojczyzny”. Wszystko to znajdziecie w książce Sercem Polak Barbara Wachowicz, która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Bellona. W ubiegłym tygodniu zaprezentowaliśmy Wam fragment, w którym Barbara Wachowicz opisuje paryskie lata Fryderyka Chopina. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: 

Na balu paryskim jedna z czołowych plotkarek francuskiej arystokracji, przykładając lorgnon do krzywego nosa, zapytała, patrząc na wirujące w walcu pary:

– A któż to jest ten mały rudy? I usłyszała w odpowiedzi:

– Ach, to nowa plotka o Delfinie Potockiej.

„Pani Delfina Potocka, którą wiecie, jak kocham”

Była zjawiskowo piękna, co potwierdzają dziesiątki jej wizerunków. Smukła blondynka (tak ją opisują, ale na każdym portrecie ma włosy czarne) o subtelnych rysach twarzy i ciemnych oczach, wiodła za sobą cały orszak wielbicieli jak jeden z owych szali, którymi lubiła się otulać, podobno po to, by ukryć jedyną niedoskonałą rzecz w swojej urodzie – brzydkie dłonie. Wydana jako osiemnastolatka za Mieczysława Potockiego, syna zhańbionego w oczach rodaków Szczęsnego, współtwórcy Targowicy – zdrady narodu, nieszczęśliwa w mariażu z brutalem i okrutnikiem, uzyskawszy rozwód, do grona swych nieplatonicznych wielbicieli wpisywała hrabiów, książąt i artystów. W długiej i błyszczącej od wielkich nazwisk litanii amantów znaleźli się ponoć także bratanek Napoleona i syn króla Ludwika Filipa.

Była symbolem heroiny romantyzmu:

– nieodgadniona – l’âme inconue,

– opuszczona – la femme abandonnée,

– natchniona i dająca natchnienie – la femme inspiratrice.

Eugeniusz Delacroix, wspaniały malarz, należał do jej platonicznych wielbicieli. Gdy cały wielki paryski świat zbierał się u łoża ciężko chorego Chopina w roku 1849, zapisał w dzienniku: „Widziałem wczoraj wieczorem u Chopina czarującą panią Potocką. Słyszałem ją dwa razy, nie spotkałem jeszcze nic doskonalszego”. I w kilka dni potem: „Widziałem znów Panią Potocką u Chopina. Ten sam efekt cudowny”. Jeśli był taki, gdy miała lat 42, jakiż być musiał, gdy miała 24?! A to był wiek Delfiny, gdy dwudziestojednoletni Chopin zaczął bywać w jej paryskim salonie. Franciszek Liszt pisał o Delfinie z zachwytem: „Uroda, nieopisany wdzięk i dowcip sprawiły, że stała się najbardziej podziwianą królową salonów”. I tylko Honoriusz Balzac, nękany przez piekielnie zazdrosną o Delfinę panią Hańską, wykrzywia się: „Wielki Boże! Cóż to za szkielet! Mina znudzona i zanudzająca, cera zwiędłego liścia. Nie, to nie jest kobieta!”. Ale inni, zachwyceni jej oszałamiającym urokiem, pisali, że „przynosiła na salony paryskie powiew od stepów”, była „pięknością królewską”, podziwiano jej „umiejętność godzenia kochanków” i plotkowano, że „Chopin spoglądał na nią trochę jak paź na niedostępne książę”.

Obok urody, dystynkcji i wdzięku Potocka miała jeszcze jeden wielki atrybut, tak ważny dla romantycznej damy – wielki talent śpiewaczy. O pożegnalnych ariach Delfiny dla Chopina, gdy umierał, krążyć będą legendy. Ich wzajemny stosunek frapował biografów przez wiele lat. Ferdynand Hoesick w swej wielotomowej pracy o Chopinie stwierdzał, „że Chopin bardzo był zakochany, tego się pozwala domyślać wymowne w swym poetyckim nastroju Preludium A-Dur, które brzmi jak wyznanie miłosne”. To preludium Chopin dedykował Delfinie Potockiej. Ale nie tylko. Ofiarował jej także dwa swe inne utwory: Walca Des-dur op. 64 nr 1, a także… Koncert f-moll – ten sam, którego świetliste larghetto – jak sam mówił – „stanęło” tak niedawno na pamiątkę Konstancji Gładkowskiej. Delfina była jedyną – obok Tytusa – osobą, której Chopin dedykował aż dwa swe utwory.

Hoesick stwierdza kategorycznie, „że Chopin na zabój kochał się w pani Delfinie, że nawzajem u niej był w całkiem wyjątkowych łaskach, o tym wiedzieli wszyscy”. „Pani Delfina, jak przystało na »Don Juana« w spódnicy, po prostu nie rozumiała miłości platonicznej”. Zacytował jednak wspomnienie z tamtych czasów właśnie pastelowoplatoniczne w barwie. Był jakiś wieczór u Chopina, który z właściwą sobie galanterią przygotował na powitanie dla pań bukiety fiołków. Delfina przyszła bardzo spóźniona, fiołków już nie było. Naonczas pan domu zerwał z „przepysznego krzewu kamelii” kwiaty i ofiarował je tej, na którą „patrzył zawsze jak na bóstwo”.

Jest także jeszcze jedno wymowne wspomnienie. Oto damy prosiły Chopina, by namalował dźwiękami ich portrety. Gdy spojrzał na Delfinę, zsunął z jej ramion zwiewny szal, rzucił na klawiaturę i przez taki woal – zagrał… Więc tak ją widział – przesłoniętą pozorami światowej damy. A jaką była?

Jest to dziwna istota […], której duszę żywą i silną, i prawdziwie wszystkimi dary, którymi Bóg Polki obdarzył, do najwyższego stopnia obrzuconą, przepsuł Paryż i Londyn […]. Nieznośna to kapryśnica […], podobna znarowionemu dziecku, źle wychowanej dziewczynce lub Don Juanowi w spódnicy, który wszystkiego doznał i teraz krzyczy: Dajcie mi księżyc, chcę skosztować, czy z księżyca dobry marcypan, bo na ziemi już nic nie ma! […] Czy poznasz z tych rysów panią Delfinę Potocką?

– pytał złośliwie przyjaciela Zygmunt Krasiński w Nowy Rok 1839, by wkrótce potem napisać do tego adresata: „Ty się nie domyślasz, co mnie ogarnęło”. Bo ten Don Juan w spódnicy stał się największą życiową miłością autora Nie-Boskiej komedii. Będzie pisał do Delfiny: „Jam Twój i z Tobą na wieki […]. Ty albo zginąć! Twoje słowa, Twój śpiew, Twoje rysy, Twoje szlachetne uniesienie duszy – o przybądź, przybądź, Ty Beattrice moja. Dałaś mi szczęście. O gdybym mógł dać Ci nieśmiertelność!”.

Dał jej nieśmiertelność. Pani Delfina Potocka żyje jako adresatka tysięcy listów Zygmunta Krasińskiego, z których część się szczęśliwie zachowała. Jest to lektura fascynująca, urzekająca, zachwycająca, niezwykła, kronika miłości, tęsknoty, pożądania. Wszystko, „com się namarzył i napłakał, i namodlił, i nakochał”. Jest mu „siostrą, kochanką, królową nocy”. Widzi ją: 

gdy w czarnej, mglistej sukni stałaś, tęskniąc do morza i gwiazd. Mówiłem Ci, że miłość dwoma skrzydłami lot swój odbywa, jednym wiecznie purpurowym jak blask ogni, drugim wiecznie białym jak barwa konwalii. A pierwsze zwie się namiętnością, drugie – tkliwością.

Gdy na próżno zaklina – „Proszę Cię, przybądź, wzywam Cię, przybądź” – zapewnia, że gdyby umierał, a dowiedział się, że jest blisko, miałby „dość życia”, „by zerwać się z trumny”.

Przypomnijmy daty. Pierwsza z trzech wzmianek o Delfinie w cząstce ocalonej korespondencji Chopina pochodzi z 18 listopada 1831 roku: „Wczoraj byłem u pani Potockiej, owej ładnej żony Mieczysława”. To wszystko. 7 listopada 1838 roku Chopin odpływa z George Sand na Majorkę. 24 grudnia 1838 roku Zygmunt Krasiński poznaje w Neapolu Delfinę Potocką. Tu znika nam ona z kręgu Chopina. Wiadomo tylko, że była jego uczennicą, i pojawi się dopiero znów w liście do rodziny z marca–kwietnia 1847 roku w bardzo niezwykłym wyznaniu: „Pani Delfina Potocka (którą wiecie, jak kocham) miała być u mnie, ale temu parę dni do Nice wyjechała. Przed jej wyjazdem zagrałem jej u siebie moją sonatę”. Jest to jedyny wypadek, gdy Chopin używa słowa „kocham” pod adresem kobiety.

Książkę Sercem Polak kupicie już w popularnych księgarniach internetowych:

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Sercem Polak. Opowieść o Chopinie
0
Okładka książki - Sercem Polak. Opowieść o Chopinie

Wsłuchajcie się w rytm serca FRYDERYKA CHOPINA. Przeżyjcie z nim lata dziecięctwa i pacholęctwa w szczęśliwym kręgu rodzinnym, pierwszą miłość, młodość...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Recenzje miesiąca
Ta, która musi umrzeć
David Lagercrantz
Ta, która musi umrzeć
Bezmiar
Grzegorz Kapla
Bezmiar
Coco i jej mała czarna sukienka
Annemarie Van Haeringen
Coco i jej mała czarna sukienka
Asiunia
Joanna Papuzińska
Asiunia
Bo trzeba żyć. Apolonia
Ewa Szymańska
Bo trzeba żyć. Apolonia
Bachor
Katarzyna Ryrych;
Bachor
Oczy wilka
Alicja Sinicka
Oczy wilka
Sekret antykwariusza
Paweł Jaszczuk;
Sekret antykwariusza
Pokaż wszystkie recenzje