A o fakturach zapomniała kompletnie... Fragment książki „Gwiaździsta noc"

Data: 2018-11-06 13:34:19 Autor: Sławomir Krempa
News - A o fakturach zapomniała kompletnie... Fragment książki „Gwiaździsta noc

Agata Brok ma kolejną zagadkę do rozwiązania! A – jakby tego było mało – sprawa dotyczy bliskich jej chłopaka. Lidka, która miała właśnie zacząć pracę w tej samej firmie co Agata, zginęła pod kołami samochodu. Nie był to jednak wypadek – wszystko wskazuje na to, że kierowca przed wjechaniem w kobietę, chciał się upewnić, że zabije właściwą osobę. Czy przeszłość i tajemnice rodziny Kermita mogą mieć związek ze śmiercią Lidki? Czy Agata poradzi sobie z kolejnym wyzwaniem? I czy jej związek z Kermitem przetrwa? Aby się o tym przekonać, trzeba sięgnąć po Gwiaździstą noc – drugą powieść z serii Prywatne śledztwo Agaty Brok. Do lektury zaprasza Wydawnictwo Axis Mundi, a dziś w naszym serwisie znajdziecie premierowe fragmenty książki. 

Agata ziewnęła i rozejrzała się po niemal pustym o tej godzinie biurze. Oprócz niej w wielkim open spasie była tylko Marzena, która woziła dzieci na ósmą do szkoły naprzeciwko, a teraz siedziała ze wzrokiem wlepionym w monitor, by jak najszybciej skończyć to, co ma do zrobienia, i zdążyć odebrać dzieci przed szesnastą. Ech, żywot matki pracującej! Ciągle w niedoczasie…

Kawa! Tego było jej trzeba. Już jedną dziś wypiła, ale ostatnio ciągle chodziła niewyspana. Kładła się spać wcześnie, całą noc spała jak zabita, a rano i tak czuła się jak zombie. Wstała i ruszyła do kuchni. Po drodze minęła kanciapę informatyków. Obrzuciła ją tęsknym spojrzeniem i westchnęła. Gdyby Kermit tu był, byłoby chociaż z kim pogadać… Chociaż nie. To przecież dobrze, że już tu nie pracuje. To był jej jedyny warunek – będą się dalej spotykać, ale jedno z nich musi zmienić pracę. Pod tym względem była nieugięta. Nie wyobrażała sobie spotykać się z kimś, kto pracuje w tej samej firmie. Kermit miał chyba podobne podejście, bo nawet nie dyskutował i po tygodniu od wydarzeń w domu Urszuli złożył wypowiedzenie. Nie był nigdy kandydatem na pracownika miesiąca, nikt więc go specjalnie nie zatrzymywał. Szybko znalazł inną pracę, na podobnym, niezbyt obciążającym stanowisku. Oczywiście w Mordorze, dwie ulice dalej, ale to już było akceptowalne. A jednak czasem chciałaby, żeby był pod ręką.

Miękkie tony Under pressure obwieściły nadchodzące połączenie.

– Halo?

– No cześć, kochanie. Jak tam żyjesz? Już w pracy?

Kermit na pewno był jeszcze w domu. Gdy nie nocowali w jednym mieszkaniu, często dzwonił do niej tuż po przebudzeniu, przy pierwszej kawie.

– Ano w pracy, w pracy. Musiałam przyjść wcześniej, żeby wysłać rano jakieś faktury. Klient zadzwonił do mnie wczoraj po tym, jak już wyszłam z biura, że ma jakieś zebranie, kontrolę czy coś, i musi je mieć na dziewiątą. Powiedziałam, że jasne, będą, w końcu klient nasz pan. Zadzwoniłam do tej nowej sekretarki, żeby była na ósmą, to pomoże mi to wysłać. Przyjechałam, wydrukowałam, podpisałam, a jej nie ma i czekam jak ten dureń.

– Nowa recepcjonistka? To Renata już nie pracuje? – zdziwił się Kermit.

– No nie. Odeszła tydzień temu. Chyba ci mówiłam.

– Możliwe… Choć chyba bym zapamiętał.

– Nieważne. W każdym razie efekt jest taki, że bez sensu wstałam godzinę wcześniej. No i te faktury nadal niewysłane…

Zajrzała do szafki i jak zwykle ucieszyła się, widząc swój kubek. Nieraz się zdarzało, że ktoś go capnął. Ot, takie małe korporacyjne grzeszki… Wstawiła kubek pod dyszę ekspresu i wcisnęła guzik.

– A nie możesz sama ich wysłać? To chyba nic trudnego.

– Pewnie nie, ale to ona ma koperty, namiary na kurierów i rozlicza te wysyłki… Pewnie bym mogła załatwić to sama, ale jak do niej wczoraj dzwoniłam, to powiedziała, że to dla niej żaden problem być na ósmą.

– Nie przejmuj się tym, pewnie zaraz przyjdzie. A ty w tym czasie nadgoń z robotą i wyjdź wcześniej. Ja też już wychodzę z domu, więc będę w robocie za jakieś dwadzieścia minut. Postaram się urwać przed piątą. Moglibyśmy spotkać się u mnie, zjeść coś dobrego, spędzić miło popołudnie, wieczór, noc…

– Mmm… Brzmi interesująco… – Agata uśmiechnęła się pod nosem. – Ale musiałabym wstąpić jeszcze do siebie, żeby wziąć ubrania na jutro.

– Jutro jest sobota.

– Jednak chciałabym mieć coś czystego.

– No dobra, jak chcesz. Choć znasz moje zdanie. Gdybyś w końcu zdecydowała się po prostu zamieszkać ze mną, nie byłoby tego problemu.

Dobry humor Agaty wzbudzony znalezionym kubkiem prysł jak bańka mydlana.

– Kermit, naprawdę musimy jeszcze raz o tym rozmawiać? I to teraz?

To była jedyna kość niezgody w ich związku. Kermit uważał, że powinni zamieszkać razem, a ona zupełnie sobie tego nie wyobrażała. Nie czuła się na to gotowa. Odpowiadało jej to, jak jest teraz – on mieszka w swoim apartamencie, a ona w swoim niewielkim mieszkanku. Po co zmieniać coś, co jest dobre? Byli ze sobą dopiero pół roku. Prawda, że było to bardzo dobre pół roku, chyba najlepsze w jej życiu, ale na wszystko przychodzi właściwy czas, a zdaniem Agaty czas na wspólne mieszkanie jeszcze nie nadszedł.

– Dobrze, już dobrze – mruknął Kermit. Słychać było wyraźnie, że jest niezadowolony. – To o której możesz być u mnie?

– Najwcześniej o szóstej.

– Dobra, to pa.

– Pa.

Włożyła telefon do kieszeni i z kubkiem parującej kawy wróciła do biurka.

Gdy była w kuchni, do pracy przyszły jeszcze trzy osoby. Wszyscy – nawet Marzena, która zwykle starała się nie uronić ani sekundy swego cennego matczynego czasu – stali teraz przy szklanej ścianie i wpatrywali się w biegnącą wzdłuż budynku ulicę.

– Co się stało? – spytała Agata, stawiając kubek na biurku.

Andrzej, jeszcze w kurtce i z plecakiem przewieszonym przez ramię, spojrzał na nią i jeszcze zanim się odezwał, wyczytała z tego spojrzenia, że stało się coś bardzo złego. Marzenę widziała z profilu, ale jej twarz była cała w czerwonych plamach, a po policzkach spływały jej łzy. Do ust przyciskała zwiniętą w pięść dłoń. Pozostali nawet nie odwrócili wzroku od szyby.

– Lidia – powiedział Andrzej.

– Co z nią? – spytała Agata. – Miała być na ósmą.

– No to chyba nie będzie…

– Ale co się stało?

Agata podbiegła do okna i zobaczyła zbiegowisko ludzi, karetkę, policję, powoli korkującą się ulicę. A na przejściu dla pieszych czyjeś ciało, które policjant właśnie litościwie przykrywał jakąś płachtą.

– O mój Boże – jęknęła.

Żadne wyjaśnienia nie były jej już potrzebne, a o fakturach zapomniała kompletnie.

REKLAMA

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Gwiaździsta noc
Iwona Wilmowska3
Okładka książki - Gwiaździsta noc

Agata Brok znów staje w obliczu zagadki, tym razem dotyczącej rodziny jej chłopaka, Kermita. Lidka, która miała właśnie zacząć pracę w tej...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Recenzje miesiąca
Gruzińskie wino
Anna Pilip
Gruzińskie wino
Trzeci etap
Katarzyna Ryrych
Trzeci etap
Po prostu Mama
Renata Piątkowska
Po prostu Mama
Dzieci żółtej gwiazdy
Mario Escobar;
Dzieci żółtej gwiazdy
Polscy szpiedzy 2
Sławomir Koper
Polscy szpiedzy 2
Kieszonkowiec
Fuminori Nakamura
Kieszonkowiec
Obserwatorka
Alicja Sinicka
Obserwatorka
Restaurant day
Dorota Combrzyńska-Nogala
Restaurant day
Pokaż wszystkie recenzje