Zima 1904 roku. Ustalenia Ochrany dotyczące tragicznej śmierci Iriny Duminy nie zadowalają jej przyjaciółek. Trzy kobiety: Daria – policjantka, Anna – primabalerina i Nadieżda – dama dworu, usiłują odkryć prawdę na własną rękę. Ze zgrozą odsłaniają kolejne fakty i rozległe koneksje na carskim dworze.
W tym czasie caryca rodzi długo wyczekiwanego chłopca. Rosja szaleje z radości, ale mały Aleksy jest dotknięty klątwą Coburgów – hemofilią. To kolejna mroczna tajemnica Romanowów.
Wybucha wojna rosyjsko-japońska, a zaraz po niej rewolucja, w obliczu których car Mikołaj II staje się tragiczną postacią: każda jego decyzja wzbudza niezadowolenie. Szarą eminencją na dworze zostaje diaboliczny książę zu Kleinitz stojący na czele loży „Feniks”, a niepozorna Anna Wyrubowa rośnie w siłę.

Do przeczytania powieści Moniki Raspen W ogrodzie carycy zaprasza Wydawnictwo Replika. To drugi tom cyklu Kobiety Romanowów, kontynuacja bestsellerowej Wnuczki Fabergé. W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki W ogrodzie carycy. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:
Medalion z łabędziem
Petersburg, Cmentarz Tichwiński
– Nie wierzę w to, co napisano w raporcie. Irina nigdy nie targnęłaby się na życie. Nie ona. Nie ta, która codziennie o świcie całowała czoło swojej córeczki, a co wieczór, cicho, żeby nie budzić służącej, opowiadała jej bajki. Nie zostawiłaby Marii Dagmar!
Anna Pawłowa spuściła wzrok, a wiatr, który niespodziewanie zawiał, poruszył skraj jej czarnego welonu.
– A jednak znaleziono ją w Newie – szepnęła Daria. – W sukni balowej, bez dokumentów… I bez medalionu – dopowiedziała cicho. – Tego z łabędziem. Był dla niej jak talizman. I nikt nie zapytał, dlaczego zniknął – ciągnęła Daria. – Nikt prócz mnie.
Pozostałe kobiety spojrzały na nią ze zdumieniem. Lewkowa wzięła głęboki oddech i mówiła dalej pewnym i stanowczym głosem:
– Gdy ubierałam Irinę do trumny, sama, bo nie chciałam, by robił to ktoś obcy, zauważyłam siniaki. Na przedramionach. Ślady palców… Ktoś ją trzymał. I nie był to gest czułości.
Przełknęła ślinę. Zauważyła wówczas bowiem coś jeszcze. Coś makabrycznego i niewyobrażalnego, ale o tym nie chciała nikomu mówić. Ukryła to w głębi umysłu, jednak wracało do niej w natrętnych myślach i snach…
– Poza tym – mówiła dalej Daria – na szyi miała zadrapanie. Jakby zerwano z niej łańcuszek. Brutalnie. Skóra była otarta do krwi. To nie wyglądało na przypadek.
– Medalion sekretnik – powtórzyła Anna, jakby wspomnienie przedmiotu miało moc przywoływania zmarłej. – Białe złoto i kamea z akwamarynu z wyrzeźbionym łabędziem. A w środku kosmyk włosków Marii Dagmar. Pamiętam dobrze ten medalion. Pan Fabergé stworzył go dla niej w prezencie urodzinowym. Miał wielką wartość artystyczną i jest możliwe, że ktoś się na niego połakomił.
Nadieżda von Zinoff spojrzała na nią z uwagą.
– Uważasz, że ktoś zabił ją z powodu tego medalionu?
– Nie – odpowiedziała Daria. – Ale obstawiam, że medalion się odnajdzie. Takie unikalne rzeczy mają wartość materialną, bo oryginalność przyciąga snobów. Kiedy pojawi się u któregoś z paserów, dowiem się o tym. Niektórzy z nich mają stałych klientów z wyższych sfer.
– To straszne – szepnęła zgorszona Lonia. – Jak można okraść zmarłego?
– Dziecko drogie – westchnęła Agafia. – Jesteś w Petersburgu i jeszcze nie takie rzeczy tu zobaczysz.
– Chyba myślimy o tym samym, Agafio – odezwała się caryca-wdowa. – Hrabina Gołyszkina?
Agafia pokiwała głową.
– Kto to taki? – zapytała Nadieżda.
Caryca-wdowa westchnęła ciężko.
– Wstrętna kobieta, która nosi kolczyki wyjęte z trumny zmarłej siostry, bo, jak twierdzi: „Zawsze chciała je mieć, a siostrze już są niepotrzebne”.
– I kupuje u jakichś typów spod ciemnej gwiazdy biżuterię, którą kradną z grobów. A że takich hien pozbawionych skrupułów jest coraz więcej, proceder kwitnie.
Nadieżda i Lonia popatrzyły na siebie zdumione.
– Damy z wyższych sfer noszą biżuterię skradzioną z grobów? – wyszeptała zgorszona Lonia i spojrzała pytająco na carycę-wdowę.
– Ja na pewno nie, moje dziecko. I nikt z tych, którzy u mnie bywają. Co nie znaczy, że takich osób nie ma.
Lonia pokręciła z niedowierzaniem głową i przeżegnała się.
W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki W ogrodzie carycy. Powieść kupicie w popularnych księgarniach internetowych
Tagi: fragment,
