Medalion z łabędziem. Fragment książki „W ogrodzie carycy"

Data: 2025-09-02 14:43:01 | aktualizacja: 2025-09-09 14:00:34 | artykuł sponsorowany | Ten artykuł przeczytasz w 5 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Zima 1904 roku. Ustalenia Ochrany dotyczące tragicznej śmierci Iriny Duminy nie zadowalają jej przyjaciółek. Trzy kobiety: Daria – policjantka, Anna – primabalerina i Nadieżda – dama dworu, usiłują odkryć prawdę na własną rękę. Ze zgrozą odsłaniają kolejne fakty i rozległe koneksje na carskim dworze.

W tym czasie caryca rodzi długo wyczekiwanego chłopca. Rosja szaleje z radości, ale mały Aleksy jest dotknięty klątwą Coburgów – hemofilią. To kolejna mroczna tajemnica Romanowów.

Wybucha wojna rosyjsko-japońska, a zaraz po niej rewolucja, w obliczu których car Mikołaj II staje się tragiczną postacią: każda jego decyzja wzbudza niezadowolenie. Szarą eminencją na dworze zostaje diaboliczny książę zu Kleinitz stojący na czele loży „Feniks”, a niepozorna Anna Wyrubowa rośnie w siłę.

W ogrodzie carycy - grafika promująca książkę

Do przeczytania powieści Moniki Raspen W ogrodzie carycy zaprasza Wydawnictwo Replika. To drugi tom cyklu Kobiety Romanowów, kontynuacja bestsellerowej Wnuczki Fabergé. W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki W ogrodzie carycy. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:

Medalion z łabędziem

Petersburg, Cmentarz Tichwiński

– Nie wierzę w to, co napisano w raporcie. Irina nigdy nie targnę­łaby się na życie. Nie ona. Nie ta, która codziennie o świcie cało­wała czoło swojej córeczki, a co wieczór, cicho, żeby nie budzić służącej, opowiadała jej bajki. Nie zostawiłaby Marii Dagmar!

Anna Pawłowa spuściła wzrok, a wiatr, który niespodziewa­nie zawiał, poruszył skraj jej czarnego welonu.

– A jednak znaleziono ją w Newie – szepnęła Daria. – W suk­ni balowej, bez dokumentów… I bez medalionu – dopowiedziała cicho. – Tego z łabędziem. Był dla niej jak talizman. I nikt nie zapytał, dlaczego zniknął – ciągnęła Daria. – Nikt prócz mnie.

Pozostałe kobiety spojrzały na nią ze zdumieniem. Lewko­wa wzięła głęboki oddech i mówiła dalej pewnym i stanow­czym głosem:

– Gdy ubierałam Irinę do trumny, sama, bo nie chciałam, by robił to ktoś obcy, zauważyłam siniaki. Na przedramionach. Ślady palców… Ktoś ją trzymał. I nie był to gest czułości.

Przełknęła ślinę. Zauważyła wówczas bowiem coś jeszcze. Coś makabrycznego i niewyobrażalnego, ale o tym nie chciała nikomu mówić. Ukryła to w głębi umysłu, jednak wracało do niej w natrętnych myślach i snach…

– Poza tym – mówiła dalej Daria – na szyi miała zadrapanie. Jakby zerwano z niej łańcuszek. Brutalnie. Skóra była otarta do krwi. To nie wyglądało na przypadek.

– Medalion sekretnik – powtórzyła Anna, jakby wspomnie­nie przedmiotu miało moc przywoływania zmarłej. – Bia­łe złoto i kamea z akwamarynu z wyrzeźbionym łabędziem. A w środku kosmyk włosków Marii Dagmar. Pamiętam dobrze ten medalion. Pan Fabergé stworzył go dla niej w prezencie urodzinowym. Miał wielką wartość artystyczną i jest możliwe, że ktoś się na niego połakomił.

Nadieżda von Zinoff spojrzała na nią z uwagą.

– Uważasz, że ktoś zabił ją z powodu tego medalionu?

– Nie – odpowiedziała Daria. – Ale obstawiam, że medalion się odnajdzie. Takie unikalne rzeczy mają wartość materialną, bo oryginalność przyciąga snobów. Kiedy pojawi się u któregoś z paserów, dowiem się o tym. Niektórzy z nich mają stałych klientów z wyższych sfer.

– To straszne – szepnęła zgorszona Lonia. – Jak można okraść zmarłego?

– Dziecko drogie – westchnęła Agafia. – Jesteś w Petersbur­gu i jeszcze nie takie rzeczy tu zobaczysz.

– Chyba myślimy o tym samym, Agafio – odezwała się cary­ca-wdowa. – Hrabina Gołyszkina?

Agafia pokiwała głową.

– Kto to taki? – zapytała Nadieżda.

Caryca-wdowa westchnęła ciężko.

– Wstrętna kobieta, która nosi kolczyki wyjęte z trumny zmarłej siostry, bo, jak twierdzi: „Zawsze chciała je mieć, a sio­strze już są niepotrzebne”.

– I kupuje u jakichś typów spod ciemnej gwiazdy biżuterię, którą kradną z grobów. A że takich hien pozbawionych skru­pułów jest coraz więcej, proceder kwitnie.

Nadieżda i Lonia popatrzyły na siebie zdumione.

– Damy z wyższych sfer noszą biżuterię skradzioną z gro­bów? – wyszeptała zgorszona Lonia i spojrzała pytająco na carycę-wdowę.

– Ja na pewno nie, moje dziecko. I nikt z tych, którzy u mnie bywają. Co nie znaczy, że takich osób nie ma.

Lonia pokręciła z niedowierzaniem głową i przeżegnała się.

W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki W ogrodzie carycy. Powieść kupicie w popularnych księgarniach internetowych

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
W ogrodzie carycy
Monika Raspen 5
Okładka książki - W ogrodzie carycy

Zima 1904 roku. Ustalenia Ochrany dotyczące tragicznej śmierci Iriny Duminy nie zadowalają jej przyjaciółek. Trzy kobiety: Daria – policjantka, Anna...

Wydawnictwo