Nieprawdopodobnie czuły romans. „Znajdź to, czego szukasz" Izy Maciejewskiej

Data: 2025-09-23 10:28:02 | aktualizacja: 2025-09-30 10:19:30 | artykuł sponsorowany | Ten artykuł przeczytasz w 7 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Ta historia to osobista opowieść autorki o jej pożegnaniu z rodzicami, którzy odeszli w ciągu trzech tygodni.

Znajdź to, czego szukasz to poruszająca książka o wszystkim, co ważne: miłości, która przychodzi wtedy, gdy życie stawia nas pod ścianą, czułości, która koi, gdy brakuje słów, pożegnaniach, do których nie da się przygotować, i bliskości, która zostaje, gdy ukochany człowiek odejdzie na zawsze.

Kinga nie sądziła, że jeden taniec z mężczyzną o troskliwym spojrzeniu wystarczy, by świat na chwilę przestał istnieć. Łukasz pojawił się w jej życiu niespodziewanie i tak samo szybko zniknął – był jak nieudzielona odpowiedź na bardzo ważne pytanie.

Życie Kingi toczy się pośród skomplikowanych rodzinnych relacji, słów, które nie powinny zostać wypowiedziane, i tych, które wybrzmiały za późno. Siostra patrzy na nią z zawiścią zamiast z miłością. Mama gaśnie cicho i powoli. Każdy wspólny moment z nią staje się świętem. Każde spojrzenie może być tym ostatnim.

W tle tej historii pulsują emocje. Trudne, delikatne, prawdziwe. Zazdrość, która boli. Cisza, która mówi więcej niż krzyk.

Jak nauczyć się żegnać, gdy serce krzyczy, że to jeszcze nie czas? Jak przyjąć stratę, nie tracąc siebie? Czy można kochać, kiedy wokół tyle smutku? I jak poznać, że znalazło się to, czego się szukało?

Znajdź to, czego szukasz Iza Maciejewska - grafika promująca książkę

Do przeczytania powieści Izy Maciejewskiej Znajdź to, czego szukasz zaprasza Wydawnictwo Magnolia.

Ta książka to mocna i pełna emocji opowieść o tym, że słowa wypowiedziane i te niewypowiedziane potrafią ranić. Ale też mogą budować – pisze Danuta Awolusi w redakcyjnej recenzji książki Znajdź to, czego szukasz

– Najtrudniejsze jest zrozumienie tego, że nasi bliscy mogą podjąć decyzje, które nie będą się nam podobały i będą wywoływały nasz sprzeciw, a oni i tak pójdą w to jak w ogień. Najtrudniej jest pozwolić drugiemu człowiekowi być sobą i mieć inne poglądy. Dotyczy to również bohaterów książek – mówi w naszym wywiadzie Iza Maciejewska, autorka powieści. 

Dziś na naszych łamach prezentujemy premierowy fragment książki Znajdź to, czego szukasz

– Cześć, jestem Łukasz. Nie mieliśmy okazji się wcześniej poznać – przedstawił się i posłał jej szeroki uśmiech.

– Bywa – odpowiedziała. Zdobyła się jedynie na przelotny uścisk dłoni. Nie było to uprzejme. Nie miało być. A on i tak dalej się do niej szczerzył.

– Bardzo nietypowe imię, Bywa. Jesteś pierwszą Bywą, jaką poznałem – zaczął sobie z niej stroić żarty.

Przez chwilę patrzyła na niego jak na wielkiego karalucha, którego z największą przyjemnością potraktowałaby podeszwą swojego obuwia, ale gdy nie udało się jej go onieśmielić, przeniosła wzrok na wodzireja, licząc, że z kolei ten nie okaże się kretynem i nie wpadnie na poroniony pomysł, w którym to mężczyzna udaje rurę, a kobieta wokół niej tańczy. To byłby już tak żenujący poziom, że Kinga nie miała zamiaru się do niego zniżyć. Wodzirej wyciągnął w jej stronę kapelusz i poprosił, żeby wylosowała zadanie do wykonania. Niechętnie zanurzyła dłoń w środku i podała mu jedną z kar teczek. Oby była pusta, oby była pusta, zaklinała rzeczywistość. Nie była. Padło na polkę. Ludowy taniec.

To tylko jakieś dwie, góra dwie i pół minuty katorgi. Dam radę, dodała sobie otuchy i ponownie spojrzała na Łukasza. Nie wyglądał na kogoś, kto wie, jak zatańczyć polkę. Wyglądał raczej jak ktoś, kto w ogóle nie potrafi tańczyć. Za to deptać partnerkę po palcach, to owszem. Sprawiał wrażenie wielkie go i ociężałego. Nie był otyły. Był duży i muskularny. Bardzo krótko ostrzyżone włosy i tatuaże wystające spod rękawów podwiniętej do łokci koszuli nakazywały myśleć, że nie dalej jak w zeszłym tygodniu opuścił mury zakładu karnego we Wronkach. I na pewno miał zamiar niebawem tam wrócić. Jeśli nawet mignął jej gdzieś na parkiecie, to nie zwróciła na niego uwagi. Na weselu było dwieście osób, trudno więc, żeby każdy każdego poznał. Zdaniem Kingi, z którym i tak nikt się nie liczył, liczba zaproszonych gości była za duża o jakieś sto dziewięćdziesiąt pięć osób, no ale to nie ona o tym decydowała.

Oby nie obrzydził mi tego tańca, pomyślała, stając na przeciw niego. Jej mina mówiła coś w rodzaju: „Nie wiem, za jakie grzechy mnie to spotkało, ale wyświadczę ci tę łaskę i z tobą zatańczę. A potem zniknij z mojego życia, kapewu?”.

 – Polka nie jest wcale trudnym tańcem. Nauczę cię – po wiedział.

Miał przekorny, można by nawet rzec: prowokujący głos. I cały czas się uśmiechał. Czyżby pracował dla jakiegoś koncernu i był żywą reklamą pasty do zębów? Kinga i jej podejrzliwość nie mogły tego wykluczyć.

– Ty nauczysz mnie tańczyć polkę? – zapytała.

Miała ochotę roześmiać mu się w twarz i powiedzieć, że tańczyła ją, nim nauczyła się chodzić. Co prawda taniec ten miał miejsce na rękach jej zmarłego już ojca, ale i tak nie podlegało to dyskusji.

 – Nauczę – odparł i przyciągnął ją do siebie. To był bardzo stanowczy ruch. No tak stanowczy, że Kinga z wrażenia oparła dłonie na jego klatce piersiowej. Co za tupet, pomyślała wzburzona.

Patrzyli na siebie. Ona miała uniesioną głowę i chęć mordu w oczach, natomiast jego źrenice błyszczały. Dostrzegła w nich wesołe iskierki. Objął ją prawą ręką i położył dłoń na jej plecach. Dokładnie tam, gdzie powinno być zapięcie od stanika, ale go nie było, bo Kinga nie miała go dziś na sobie. Taki krój sukienki. Sama ją uszyła. Wraz z tym dotykiem i spojrzeniem Łukasza w jej ciele pojawiło się niespotykane dotąd uczucie. Była to mieszanka bardzo wielu emocji. Trochę gorąco, trochę niepewnie, trochę dziwnie, trochę miło, trochę: „Do jasnej cholery, co się ze mną dzieje?”, i trochę też: „Zabieraj te łapy!”. Pomijając te wszystkie doznania, Kinga doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że miejsce, w którym spoczywała dłoń Łukasza, było punktem sterowania kobietą w trakcie tańca. To znaczy prowadzenia jej. Jeśli partner w odpowiednio stanowczy sposób ujmie partnerkę i będzie ją prowadził, ona podąży za nim wszędzie, gdzie on jej wskaże.

Ręka spoczywająca na plecach dziewczyny jeszcze nie wykonała żadnego ruchu, jeszcze jej nigdzie nie zaprowadziła, a już informowała o tym, że to ona tutaj rządzi. Kinga oparła swoją dłoń na ramieniu mężczyzny, drugą złączyła z jego dłonią. Przyciągnął ją bardzo blisko. To była wręcz niestosowna bliskość. DJ włączył muzykę. Z głośników dobiegły pierwsze takty Ech, poleczko, covera Guzowianek. Na ustach Łukasza cały czas błąkał się uśmiech. Jego palce przesunęły się czule po plecach Kingi. Zaczęli tańczyć.

W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki Znajdź to, czego szukaszPowieść kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Znajdź to, czego szukasz
Iza Maciejewska 0
Okładka książki - Znajdź to, czego szukasz

Ta historia to osobista opowieść autorki o jej pożegnaniu z rodzicami, którzy odeszli w ciągu trzech tygodni.Znajdź to, czego szukasz to poruszająca książka...