Pani luk samłan. Fragment książki „Dom zdrojowy Dulawka"

Data: 2026-05-07 11:11:54 | artykuł sponsorowany | Ten artykuł przeczytasz w 7 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Zofia Słoneczko – kobieta spokojna i dobroduszna, lecz z tendencją do wpadania w kłopoty.

Krystyna Pająk – jej kuzynka o żywiołowym temperamencie i rozrywkowym podejściu do życia.

Wspólny wyjazd miał być okazją do podreperowania zdrowia (dla tej pierwszej) oraz szansą na zdobycie nowych znajomości (dla tej drugiej)…

Kiedy w ekskluzywnym domu zdrojowym jeden z kuracjuszy nagle umiera, wszystko wskazuje na to, że właśnie Zosia miała z nim kontakt jako ostatnia. Dość burzliwy zresztą, co mogą potwierdzić świadkowie. Staje się zatem pierwszą z podejrzanych, choć ona sama niewiele pamięta oprócz tego, że spała. Chyba…

Spokojny turnus szybko zamienia się w serię coraz dziwniejszych wydarzeń.

A gdy w samym środku tego zamieszania pojawiają się Setka i Cięta, jedno jest pewne – spokój w Dulawce właśnie się skończył.

Czy przyjaciółki zdołają odkryć, kto w tym uzdrowisku postanowił sięgnąć po naprawdę radykalną terapię?

„Dom zdrojowy Dulawka" Agnieszki Płoszaj grafika promująca ksiązkę

Do przeczytania książki Agnieszki Płoszaj Dom zdrojowy Dulawka zaprasza Wydawnictwo Prozami.

Agnieszka Płoszaj gościła w naszym podcaście „Co tam? Czytam!". Zapraszamy do obejrzenia i wysłuchania tego odcinka: 

W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Dom zdrojowy Dulawka. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: 

Zosia i Krystyna wracały do siebie, gdy na korytarzu natknęły się na cycatego blond wampira. Kobieta przekręcała klucz w drzwiach do swojego pokoju. Za nim do niego weszła, rzuciła Krysi prowokacyjne spojrzenie. Ta w odpowiedzi zmrużyła jedno oko i zasyczała pod nosem.

– Co to za niemiłe babsko? – warknęła.

– Krysiu złota, nie nakręcaj się tak – powiedziała łagodnym tonem Zosia. – Słyszałaś, co mówiły terapeutki: „Pobyt tu ma być dla was niezapomnianym czasem relaksu. Czerpcie pełnymi garściami to, co najlepsze – spokój i dobre fluidy”.

– No… Jeśli chodzi o fluid, to waży się jej na tej pomarszczonej gębie – rzuciła donośnym głosem Krysia w kierunku zamkniętych drzwi pokoju blondyny.

Odskoczyła od nich, gdy niespodziewanie się otworzyły. Zamiast blond wampa, stała w nich zaskoczona krótkowłosa szatynka.

– Co pani suka? – spytała, kalecząc polski język.

– Ja? Suka? – żachnęła się Krystyna.

– Nie, nie! Tylko, że pani luk samłan… Paczy się, gdzie ktoś jest… – starała się wyjaśnić kobieta.

– Kto gdzie jest? Suka? – Krystyna obejrzała się za siebie. – W sensie pies? Psia suka? Nie wiem, może wybiegła, gdy ta blondyna tu wchodziła. Zosia, widziałaś tu jakiegoś psa?

– Kryśka, ona ma na myśli, że ty kogoś szukałaś – podpowiedziała Zosia, a cudzoziemka pokiwała głową.

– A niby kogo?

– Krysiu, skończmy już tę absurdalną rozmowę – poradziła Zofia i zwróciła się do szatynki: – Przepraszamy panią bardzo. – Chwyciła kuzynkę za rękę. – Niepotrzebnie robimy zamieszanie. Już nie będziemy przeszkadzać.

– Ależ nie, nie. Nie przeszkadzać. Miło poznać. – Wyciągnęła rękę nieznajoma. – Jola jestem. Najs!

– Jola? Tak po prostu Jola? – zapytała ze zdziwieniem Krystyna. – Spodziewałam się Jenny albo Samanty, a tu zwy kła Jola?

– Yes. Urodziłam sie w Krakow, a potem mój dadi nas za brał do Niu Jork.

– Czyli pani zza wielkiej wody? – zaciekawiła się Zosia. – I jak się pani tu podoba?

– Bardzo dobre. – Uśmiechnęła się Jola. – Ludzie dobre i ładne góry są tu. – Machnęła ręką w nieokreślonym kierunku.

– Ludzie dobre, he, he. Jeszcze się nie poznała na prawdziwych Polaczkach. – Krysia szturchnęła kuzynkę w bok. Zofia przewróciła oczami i klepnęła ją w ramię.

– A ty się nie przedstawisz? Polko szlachcianko… – syknęła.

Krystyna wyciągnęła przed siebie dłoń.

– Ja Pająk Krystyna! – powiedziała zdecydowanie za głośno. – Ona to Zofia! – Wskazała palcem na Słoneczko. – Kuzyn ka. KU-ZYN-KA… – przesylabizowała, prawie wrzeszcząc.

– Okej. Rozumiem – skinęła głową Jola. – Nie trzeba krzyk.

– Krzyk? – zapytała Krysia. – Nie bardzo pojmuję te jej rebusy – szepnęła do Zosi.

– Chodzi o to, Krysiu, że pani nie jest głucha. Słyszy – wyjaśniła z uśmiechem Słoneczko.

– Tak, tak. Słyszę normalnie wojs. A już na pewno dobrze te pany, co w nocy szpewali… – Szatynka wskazała na niższe piętro. – Ja z pani Pamelcia nie mogły spać. My tu od tamten tydzień, a nie było tu takich szoł.

– Pamelcia! – roześmiała się w głos Krystyna. – Ten blond tapir, co pani z nią mieszka, ma na imię Pamela? Ha, ha, ha, to ci egzemplarz! I pewnie z Pępkowic Dolnych!

– Kryśka, daj spokój – strofowała ją Zosia. Stanęła przed kuzynką, by ją zasłonić i odciągnąć od drzwi pokoju blondyny. – Czy pani też zamierza teraz wybrać się na basen? Mają być zajęcia z aqua aerobiku – zagaiła Jolę, by zmienić temat.

– Noł, noł. Ja mam inne zajęcie, ale pani Pamela, to ona na pewno już wciąga bykyni! – zaśmiała się perliście Jola. – Musicie się poznać.

– Koniecznie – prychnęła Krysia.

– Do zobaczenia zatem przy jakiejś innej okazji – wtrąciła szybko Zosia i pociągnęła za sobą kuzynkę, nim ta zdążyła skomentować osobę Pameli.

– Kryśka, na litość boską! – warknęła Zosia, gdy wchodziły do swojego pokoju. – Czy ty zawsze musisz wszczynać afery?

– Ja? – zdumiała się z niewinną miną. – Ja jestem kulturalny człowiek.

– Oczywiście. Na szczęście ta babeczka okazała się jeszcze bardziej kulturalna i wyrozumiała. Ogólnie trzeba przyznać, że jest niczego sobie – oceniła nową znajomą Zosia.

– Wszystko to ta amerykańska chemia! – skomentowała Krysia. – Kremy, mazidła i inne cuda na urodę. – Poklepała się po policzku. – Wygląda na pięć dyszek, a pewnie PESEL ma z czasów Imperium Osmańskiego.

– Ty to jednak taka polska Krycha jesteś, wiesz? – zaśmiała się Zosia.

– A jak? Do tańca i do różańca!

– Akurat! Ty i różaniec. Nawet ten od pierwszej komunii żeś pocięła i na koraliki przerobiła.

– Zawsze stawiałam na modę i styl. A perełki są na czasie. – Rozłożyła ręce.

– Perełki… Z lamusa – parsknęła Zosia. – Wskakuj lepiej w kostium, modniaro, i idziemy na basen. Woda dobrze ci zrobi.

– Tylko jeśli będzie ognista i podadzą mi ją z sokiem i palemką – mruknęła Krysia, po czym wyjęła z walizki dwa komplety.

Przez chwilę zastanawiała się między połyskującym tygrysem a czerwoną, dwuczęściową hiszpanką z falbanami.

– Pamela… – prychnęła z pogardą i wybrała jednoczęściowego tygrysa. Z peniuarem, rzecz jasna.

Książkę Dom zdrojowy Dulawka kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Dom zdrojowy Dulawka
Agnieszka Płoszaj3
Okładka książki - Dom zdrojowy Dulawka

Luksusowe sanatorium, dwie seniorki, natrętny adorator, a do tego trup... Zofia Słoneczko - kobieta spokojna i dobroduszna, lecz z tendencją do wpadania...

Wydawnictwo