Niezwyk造 wynalazek i mi璠zynarodowe k這poty. "Pharmacon"

Data: 2021-04-13 11:17:11 Autor: Piotr Piekarski
udost瘼nij Tweet

Biolog Niv Sokol, wci捫 do嗆 m這dy by wierzy, 瞠 dobry pomys poparty ci篹k prac gwarantuje sukces, wynajduje wykorzystuj帷 nanoboty technologi, która ma szans przed逝篡 ludzkie 篡cie. Kiedy orientuje si, 瞠 firmy farmaceutyczne nie cofn si przed niczym, 瞠by przej望 wyniki jego rewolucyjnych bada, decyduje si na niespodziewany ruch, który ma zapewni wszystkim równy dost瘼 do ko鎍owego produktu.

Pi耩 lat pó幡iej okazuje si, 瞠 ten szlachetny gest doprowadzi do dramatycznych wydarze, które ponownie krzy簑j losy naukowca i jego korporacyjnych adwersarzy. Bohaterowie zostaj wci庵ni璚i w sie intryg, w której przeplataj si i 軼ieraj interesy przedstawicieli farmaceutycznego 鈍iatka i finansjery, dziennikarzy i blogerów, terrorystów i agentów tajnych s逝瘺, a tak瞠 waszyngto雟kich gangsterów i polityków najwy窺zej rangi. Czy zdo豉j zakopa wojenny topór i wspólnie zmierzy si z si豉mi, które mog wywróci do góry nogami globalny 豉d? Czy taka wspó逍raca jest w ogóle mo磧iwa, je郵i na drodze do zgody stoj dawne urazy, zawodowe ambicje, a tak瞠... kobieta? 

Obrazek w tre軼i

Pharmacon autorstwa Marleny i Mariana Siwaków to pe貫n rozmachu, ale wci捫 b璠帷y przede wszystkim opowie軼i o cz這wieku, thriller socjologiczny. Do lektury powie軼i zaprasza Wydawnictwo KeyText. Tymczasem ju teraz zach璚amy Was do lektury premierowego fragmentu ksi捫ki: 

— Przepraszam… przepraszam… przepraszam — pomrukiwa m這dy, szczup造 m篹czyzna w tweedowej marynarce, przeciskaj帷 si przez t逝m wype軟iaj帷y sal bankietow. Przeprosiny nie by造 szczere – koncentrowa si na doniesieniu w upatrzone miejsce przynajmniej cz窷ci zdobytego z trudem szampana.

Po kilku chwilach dotar pod filar, który nie tylko chroni mu plecy przed przypadkowym popchni璚iem i utrat zdobyczy, ale tak瞠 pozwala na oparcie si i odci捫enie zm璚zonych niewygodnym obuwiem stóp.

Pierwszy 造k z wysokiego kieliszka nie przyniós jednak oczekiwanej ulgi – organizator przyj璚ia mia najwyra幡iej bardziej nagl帷e sprawy ni dogadzanie podniebieniom uczestników. Cho podniebienie m篹czyzny nie nale瘸這 do wymagaj帷ych, zacz掖 rozgl康a si za mo磧iwo軼i odstawienia kieliszka, czuj帷, 瞠 z tej jako軼i trunków wyrós ju jaki czas temu. Nie dostrzeg連zy kelnera ani dost瘼nego kawa趾a blatu, westchn掖, podpar 這kie drug r瘯 i zaj掖 si kontemplacj zgromadzonych.

Na pierwszy rzut oka by這 jak zawsze. Doktoranci i 鈍ie穎 upieczeni doktorzy albo upijali si we w豉snym gronie, albo k喚bili wokó profesorów, staraj帷 si wywrze jak najkorzystniejsze wra瞠nie. Ci z kolei u鄉iechali si ni to z sympati, ni to z politowaniem, jednym uchem s逝chaj帷 górnolotnych banaów, przechwa貫k i 瘸這snych prób po貫chtania ich ego, nieodmiennie zmierzaj帷ych do najcz窷ciej s造szanego tego wieczoru pytania: „Czy nie ma pan miejsca dla postdoca?”.

Patrz帷 na poczynania m這dzie篡, widzia samego siebie sprzed kilku lat. Do dzi zastanawia si, czy uj掖 wtedy swojego obecnego szefa bana貫m, czy przechwa趾. Po latach wspólnych bada wiedzia ju, 瞠 profesor Bielawski nie ma ego, które da這by si po貫chta.

Upi 造k szampana, zadowolony, 瞠 mo瞠 cieszy si samotno軼i. M這dy wygl康 dyskwalifikowa go jako obiekt zainteresowania doktorantów, za osi庵ni皻a pozycja zwalnia豉 z obowi您ku puszenia si przed starszyzn. Jego spokój móg zakóci jedynie który ze zgromadzonych na sali reporterów.

Sama ich obecno嗆 burzy豉 utarty porz康ek. Notki prasowe z konferencji naukowych by造 na ogó symboliczne, a na 豉mach ukazywa造 si tylko wtedy, gdy wymaga豉 tego estetyka sk豉du. Tymczasem m篹czyzna naliczy ju kilkunastu przedstawicieli mediów. Ich identyfikacja by豉 豉twa, gdy w swych nienagannych strojach przypominali papugi po鈔ód wróbli. Wra瞠nie pot璕owa fakt, 瞠 wi瘯szo嗆 z nich miota豉 si mi璠zy grupkami naukowców w豉郾ie niczym sp這szone ptactwo. Inni daremnie szukali wskazówek u obs逝gi, nieodmiennie zbywaj帷ej ich wzruszeniem ramion. Pozostali albo gor帷zkowo wertowali program konferencji, albo dyskutowali przez komórki. M篹czyzna ze zdziwieniem rozpoznawa po鈔ód tych zdezorientowanych twarzy czo這wych ameryka雟kich dziennikarzy.

Tymczasem wokó niewielkiego podium w k帷ie sali zapanowa這 poruszenie. Wszyscy go軼ie, jeden za drugim, kierowali uwag w stron mównicy. Ze zniecierpliwieniem wyczekiwano powitalnego przemówienia – szczególnie 瞠 zaraz po jego zako鎍zeniu mia豉 rozpocz望 si uczta. Przypomina造 o niej suto zastawione sto造 w holu, ju od pó貪odziny dra積i帷 nosy zgromadzonych zapachem potraw.

Wreszcie przed mikrofonem pojawi si przygarbiony m篹czyzna w znoszonym fraku. 安iat這 reflektorów odbija這 si od jego 造siny, prze鈍ituj帷ej przez zaczesane ze skroni rzadkie siwe w這sy. Szmery i chrz彗ni璚ia ucich造 jak no瞠m uci掖.

— Przepraszam najmocniej kole瘸nki i kolegów, jednak moim obowi您kiem jest przywitanie wszystkich szanownych go軼i. Zwa篡wszy na blisko嗆 kolacji, postaram si mówi krótko.

Staruszkowie wybuchn瘭i szczerym 鄉iechem, za m這dzie chichota豉 nerwowo.

— Poniewa nie wszyscy mnie znaj, pozwol pa雟two, 瞠 si przedstawi. Nazywam si Frank Sestiere i mam niew徠pliwy zaszczyt by gospodarzem tej konferencji.

Oparty o filar m篹czyzna spostrzeg, jak kilku reporterów wpisa這 nazwisko w swoje smartfony i niemal parskn掖 鄉iechem na widok ich wyd逝瘸j帷ych si ze zdziwienia twarzy. Powoli dociera這 do nich, kim jest skromny, lekko u鄉iechni皻y staruszek. Chyba inaczej wyobra瘸li sobie trzykrotnego noblist.

ㄊsina profesora Sestiere rozb造s豉 ponownie, tym razem 鈍iat貫m fleszy.

— Zostan tu zaprezentowane wyniki bada, które, moim zdaniem, b璠 odkryciem na miar wynalezienia ko豉.

Go軼ie zesztywnieli. Dziennikarze wpatrywali si t瘼o w swoje smartfony, ale tym razem chyba nie przychodzi這 im do gów 瘸dne zapytanie, którym mogliby uraczy wyszukiwarki. I nic dziwnego. Co mog造 oznacza takie s這wa p造n帷e z ust cz這wieka, który stworzy pierwszy w pe軟i syntetyczny organizm minimalny i wys豉 neutrino – czymkolwiek by to nie by這 – do równoleg貫go wszech鈍iata?

— Pozwoli貫m sobie, jako organizator, poinformowa media o donios這軼i wydarze, które, wedle mojej wiedzy, b璠 tu mia造 miejsce.

Przyzwoito嗆 nie pozwala mi jednak na ujawnienie samego odkrycia przed jego autorem, ale i tak wszystko wyja郾i si do niedzieli. Uwa瘸m, 瞠 obowi您kiem obecnych tu przedstawicieli mediów jest opisanie tego, co wkrótce us造sz, w sposób mo磧iwie przyst瘼ny, acz wolny od przek豉ma.
Mimo stanowczego tonu i niepozostawiaj帷ej w徠pliwo軼i apostrofy reporterzy rozgl康ali si na boki, jakby nie rozumiej帷, 瞠 to nie o nich mowa. Na szcz窷cie profesor Sestiere mia ju za s豉by wzrok, by to dostrzec, wi璚 niezra穎ny zako鎍zy:

— A teraz zapraszam do stoów!

Staruszek z trudem zszed z podium i znikn掖 w bocznych drzwiach, ku którym natychmiast rzuci這 si kilku stoj帷ych najbli瞠j dziennikarzy. Oparty o kolumn m篹czyzna jako jeden z nielicznych nie si璕n掖 po program konferencji, lecz ruszy spokojnym krokiem w kierunku pieczonego prosiaka. Zd捫y skroi plaster golonki, dorzuci na talerz kilka pomidorków koktajlowych i podmieni kieliszek na pe軟y, nim za jego plecami na powrót rozleg si gwar. Pierwszy szok ju min掖 i uczestnicy konferencji przypomnieli sobie, 瞠 na najlepsze kawa趾i na stole popyt zawsze przekracza poda. M篹czyzna, balansuj帷 talerzem, wydosta si z t逝mu i wróci na swoje miejsce. Westchn掖 i odstawi kieliszek na pod這g. Najwyra幡iej nauka nie rozwin窸a si jeszcze na tyle, 瞠by opracowa wynalazek pozwalaj帷y stoj帷ej osobie na jednoczesne jedzenie z talerza i trzymanie kieliszka.

Zjad pomidorki, po czym z irytacj spojrza na le膨c na talerzu wieprzowin. Nawet wzi掖 ze sob nó i widelec, ale znów brakowa這 mu dodatkowej r瘯i.

— Dzie dobry. Doktor Niv Sokol, jak przypuszczam? — Nie przyjemnie wysoki, m瘰ki g這s wyrwa go z rozwa瘸 nad kajdanami savoir-vivre’u.
Niv musia podnie嗆 g這w, 瞠by spojrze rozmówcy w oczy. W pami璚i próbowa umiejscowi go w której z obserwowanych wcze郾iej grup – bez powodzenia. Nawet dziennikarze nie charakteryzowali si tak wymodelowan sylwetk, równym uz瑿ieniem, symetri twarzy b璠帷 wynikiem pracy skalpela chirurga plastycznego i ostentacyjnie drogim ubraniem. Na pierwszy rzut oka da豚y mu maksymalnie trzydzie軼i lat.

Dopiero bli窺ze ogl璠ziny skóry d這ni i szyi – cokolwiek ju zniszczonej – kaza造 zwi瘯szy t liczb przynajmniej o pi皻na軼ie.

— Z kim mam przyjemno嗆?

— Nazywam si John Adams. Jestem przedstawicielem Blue Pill Corporation, a konkretnie dyrektorem do spraw kontaktów z uniwersytetami i instytutami badawczymi. — M篹czyzna zawiesi na chwil g這s, jakby w oczekiwaniu na reakcj, ale odpowiedzia這 mu tylko poirytowane spojrzenie. — Chcia豚ym z panem porozmawia.

— Rozmawiaj pan. — Niv ukucn掖, si璕aj帷 po kieliszek. Nie mia zamiaru sili si na uprzejmo軼i. Nie lubi firm farmaceutycznych i nie widzia powodu, dla którego mia豚y to ukrywa. Szczególnie gdy ich przedstawiciele wylewaj na siebie pó butelki wody kolo雟kiej po ka盥ym goleniu. Dyrektor Adams nachyli si nad Nivem i zni篡 g這s do szeptu:

— Tutaj jest zbyt… g這郾o. Poza tym nie s康z, 瞠by chcia pan zobaczy reakcj tych wszystkich ludzi, je郵i wska輳 im w豉郾ie pana, jako osob, o której mówi profesor Sestiere.

— Sk康 to przypuszczenie? — Niv wyprostowa si tak gwa速ownie, 瞠 tylko refleks uratowa jego rozmówc przed nokautem.

— Wie pan, w przeciwie雟twie do pana kolegów po fachu, nie mówi帷 o tych pismakach, zapoznajemy si z osi庵ni璚iami prelegentów ka盥ej istotnej konferencji i typujemy interesuj帷e odkrycia. Pa雟kie prace osi庵n窸y w naszym systemie wynik bliski maksymalnemu. A i to pomimo stosowanych przez pana ogólników. To jak? Porozmawia pan ze mn… czy mo瞠 mam wyda z siebie okrzyk zdumienia i zachwytu?

Niv bez s這wa poda tamtemu talerz z mi瘰em i kieliszek, a nast瘼nie wyj掖 zmi皻oszony program konferencji z kieszeni marynarki. Przejrza wyk豉dy, które wydawa造 mu si interesuj帷e, wreszcie odezwa si:

— My郵, 瞠 znajd czas jutro, w trakcie przerwy na lunch. Pan dyrektor pozwoli, 瞠 najpierw zjem w spokoju i spotka si ze mn nie wcze郾iej ni o wpó do drugiej.

— My郵i pan, 瞠 pó godziny nam wystarczy? Mam wra瞠nie, 瞠 nie wie pan, z kim ma pan do czynienia.

Niv odebra talerz i kieliszek, a nast瘼nie zawarto嗆 jednego i drugiego umie軼i na spodniach rozmówcy. Przez chwil obaj patrzyli, jak mokra plama w okolicy krocza si powi瘯sza, a plaster 鈍ininy zsuwa si z nogawki na nieprawdopodobnie d逝gi nosek kowbojskiego buta ze skóry aligatora. Twarz Adamsa wykrzywi grymas w軼iek這軼i, b造skawicznie si jednak opanowa i wbi wyczekuj帷e spojrzenie w Niva, który odpar:

— Przepraszam najmocniej, ale jak kto mnie straszy, to zaczynaj mi si trz捷 r璚e. Widzimy si jutro o godzinie trzynastej trzydzie軼i. A teraz musz co zje嗆, konam z g這du.

Naukowiec odwróci si na pi璚ie i odszed, zostawiaj帷 pod filarem czerwieniej帷ego przedstawiciela Blue Pill. Przy stole, na resztkach pozostawionych przez profesorów, 瞠rowa豉 m這dzie, g這郾o przechwalaj帷a si zdobytymi kontaktami. Niv, przezornie kroj帷 now porcj mi瘰a na drobniutkie kawa貫czki, jednym uchem przys逝chiwa si tej radosnej paplaninie. Mimowolnie u鄉iechn掖 si, gdy wróci這 do niego wspomnienie podniecenia, jakie ogarn窸o go, gdy na takiej konferencji jego obecny szef po raz pierwszy zada mu pytanie, na które szcz窷liwie zna odpowied.

Ze wspomnie wyrwa go przyjemny damski g這s.

— Cze嗆. ζdny manewr — rzuci豉 drobna brunetka o okr庵貫j buzi i wielkich, zielonych oczach. Jej twarz przywodzi豉 na my郵 pyszczki szczeniaków lub koci徠 z kolorowych nalepek dla dzieci.

Niv, wci捫 my郵ami znajduj帷y si kilka lat wstecz, spojrza na ni zdziwionym wzrokiem.

— Widzia豉m, jak za豉twi貫 tego bubka z Blue Pill. Pó roku temu ten bydlak dosiad si do mnie i przez godzin próbowa wyci庵n望 nasze protoko造 badawcze. Tak w ogóle to jestem Daiva. — Wskaza豉 przypi皻 na piersi plakietk.

Niv pod捫y wzrokiem za jej palcem. Po pi璚iu sekundach za鈍ita豉 mu my郵, 瞠 by mo瞠 zbyt bezczelnie gapi si na biust, sk康in康 鈍ietnie podkre郵ony krojem bordowej sukienki. Jego rozmówczyni delikatnie odchrz彗n窸a:

— Co nie tak?

— Nie, nie, sk康. — Zmusi si do spojrzenia z powrotem w stron sto逝. — Po prostu zastanowi mnie twój 鈍ietny… — przez chwil szuka odpowiedniego s這wa — akcent!

— Nie wszyscy Amerykanie ucz si mówi z gum do 簑cia w ustach.

— Przepraszam, nie jeste Litwink? — Niv z豉pa si na tym, 瞠 znów wlepi wzrok w okolice plakietki.

— Nie, sk康 ten pomys? — Roze鄉ia豉 si perli軼ie.

— Twoje imi jest litewskie. Wymy郵i je nasz pisarz, Wilhelm Storost.

— Na nazwisko mam Parker. To chyba nie kwalifikuje si do pierwszej dziesi徠ki najpopularniejszych nazwisk na Litwie, a co do imienia… my郵a豉m, 瞠 moi rodzice po prostu 幢e zapisali awestyjskie „Daeva”. A ty?

— Co ja? — Niv zamruga. Jego my郵i zd捫y造 pow璠rowa z powrotem tam, gdzie wzrok nie powinien.

— Masz jakie imi?

Daiva wygi窸a si i wyci庵n窸a szyj, by dojrze jego niedbale przypi皻 plakietk. Niv po raz trzeci skarci si w duchu za ob豉pianie jej wzrokiem.

— Niv. Niv Sokol — wyduka. Odrobin roztrz瘰ion r瘯 chwyci za ucho sosjerki w próbie zaj璚ia uwagi czym trywialnym.
Daiva przez chwil bacznie przygl康a豉 si jego reakcji, po czym skwitowa豉 j 這buzerskim u鄉iechem, a w jej oczach zamigota造 iskierki rozbawienia.

— Spokojnie, nie szukam pracy — rzuci豉 swobodnie. — Jestem postdocem na Harvardzie. Co badasz?

— Siedz w Weizmannie. Zajmuj si DNA.

— Naprawd? A ja biologi.

Niv si zmiesza.

— To znaczy… modyfikacj DNA. Tkanki nowotworowe, te rzeczy…

— Nast瘼ny od leku na raka?

— Wprost przeciwnie.

— Mutageny? Je郵i w laboratorium radzisz sobie równie sprawnie, jak tu — Daiva patrzy豉 z zainteresowaniem na jego talerz — to b璠ziesz mia ciekawe dzieci.

Niv mrugn掖 kilka razy i dopiero wtedy uda這 mu si skupi wzrok na tym, co robi. Odruchowo z豉pa najbli窺z serwetk i próbowa wytrze br您ow plam, która 軼ieka豉 z talerza. Po chwili g瘰ty sos pokrywa spor cz窷 obrusa. K徠em oka widzia, jak poszerza si kpi帷y u鄉iech Daivy.

— Nie pracuj nad mutagenami, tylko nad nanobotami — wypali, przyklepuj帷 serwetk lepk plam. — Daj si programowa. W przeciwie雟twie do sosu.

Ugryz si w j瞛yk. Przyjecha tu z mocnym postanowieniem nieopowiadania o swojej pracy przed oficjalnym wyst徙ieniem. Na szcz窷cie Daiva nie podj窸a tematu. Skwitowa豉 jego wypowied krótkim „aha”, wyj窸a mu z r彗 brudn serwetk i przykry豉 ni talerzyk. Nast瘼nie uj窸a go pod rami i delikatnym ruchem da豉 do zrozumienia, 瞠 pozwoli poprowadzi si w kierunku sali balowej. Niv ruszy potulnie, mimo 瞠 jego 穎陰dek ch皻nie pozosta豚y w towarzystwie jedzenia.

— Swoj drog, jak ci si spodoba tajemniczy wst瘼 Sestiere? — zagadn窸a Daiva. — Id o zak豉d, 瞠 po這wa zgromadzonych ma nadziej, 瞠 mówi o nich.

— Tylko po這wa?

— Druga po這wa jest tego pewna.

— A ty? Do której po這wy nale篡sz?

— Tej z nadziej, chocia po tym, co od ciebie us造sza豉m, ju z mniejsz.

Niv zatrzyma si i spojrza na ni zaskoczony. Daiva z u鄉iechem klepn窸a go w rami.

— Nie w徠pi, 瞠 Sestiere mówi o tych twoich nanobotach. Chyba ka盥y chcia豚y móc zaprogramowa sobie raka, który go wyko鎍zy… — Przewróci豉 oczami, gdy zauwa篡豉, jak zdziwienie na twarzy jej rozmówcy przeradza si w irytacj. — Przepraszam, nie chcia豉m ci urazi.
Niv próbowa przywo豉 na twarz u鄉iech, ale by naprawd w軼iek造. Znad ramienia Daivy zobaczy bowiem, 瞠 jego szef daje mu rozpaczliwe, przywo逝j帷e znaki. Zawsze mia fatalne wyczucie czasu! Na domiar z貫go Daiva 幢e zinterpretowa豉 jego reakcj. W my郵ach szuka bon motu, który pozwoli豚y mu przeprosi, wyja郾i i obróci wszystko w 瘸rt, ale prawda by豉 taka, 瞠 w towarzystwie atrakcyjnych kobiet b造skotliwe komentarze z trudem przychodzi造 mu do g這wy. A figlarne spojrzenie jej ogromnych oczu tylko pogorszy這 sytuacj, parali簑j帷 go kompletnie.

— Ja… no… tego… bo tam… — duka, jednocze郾ie staraj帷 si da do zrozumienia szefowi, 瞠 podejdzie za chwil, ale ten by kompletnie odporny na przekazy niewerbalne.

Jak zwykle.

Daiva zmarszczy豉 brwi, obserwuj帷 jego miny, wreszcie odwróci豉 si i dostrzeg豉 machaj帷ego staruszka.

— Twój szef?

— Ta… Tak. Profesor Joshua Bielawski.

Widz帷, 瞠 zwrócili na niego uwag, podekscytowany profesor zacz掖 podskakiwa, machaj帷 ju obiema r瘯ami.

— To id do niego, chyba ma do ciebie spraw. Poczekam na parkiecie. Rozgrzej si troch.

Niv uk這ni si i niemal biegiem pokona dystans dziel帷y go od szefa.

— Co si sta這? Jak pan profesor widzi, jestem troch zaj皻y. — Niv nerwowo ogl康a si za nikn帷 na parkiecie bordow sukienk.

— Widz, widz. Nie chcia貫m przeszkadza, ale rozumiesz, sprawa jest wa積a. — Nieobecny u鄉iech profesora budzi niepokój. — Nie masz mo瞠 dodatkowej przej軼iówki na tutejsze gniazdka? W recepcji si sko鎍zy造, a nast瘼na dostawa pojutrze.

Niv pokr璚i g這w z niedowierzaniem, ale zanim znalaz s這wa, którymi móg, nie 豉mi帷 dobrych obyczajów – ani swojej kariery – skomentowa to pytanie w obecno軼i szefa, ten machn掖 r瘯.

— No, ale nie po to ci zawo豉貫m. Nie uwierzysz, ale po tych wszystkich latach moje badania nad helikazami zainteresowa造 przemys. Chc zamówi u mnie konsultacje!

— 安ietnie! Ciesz si — burkn掖 Niv, chocia wcale si nie cieszy. Z ka盥 sekund ros豉 szansa, 瞠 bordowa sukienka zniknie mu z oczu na dobre. — Ale co to ma wspólnego ze mn?

— Pomy郵a貫m, 瞠 mo瞠 te troch zarobisz i wspomnia貫m temu mi貫mu cz這wiekowi, 瞠 powinien tak瞠 porozmawia z tob. W ko鎍u twoje nanoboty te maj aktywno嗆 helikazow.

S造sz帷 to, Niv ukry twarz w d這niach. Nie chcia sprawia staremu profesorowi przykro軼i, ale prosi go przecie…

Profesor Bielawski, o dziwo, znalaz si my郵ami na tyle blisko ziemi, 瞠by dobrze zinterpretowa jego gest.

— Spokojnie, nie podawa貫m 瘸dnych szczegóów, bo znowu bym co pokr璚i. Po prostu mamy si z nim spotka.

— Czy ten mi造 cz這wiek mia mo瞠 kwadratow szcz瘯, jedwabny garnitur i buty ze skóry aligatora?

— Nie! Sk康 ten g逝pi pomys? Kto powa積y ubra豚y si tak na konferencj?!

Niv u鄉iechn掖 si mimowolnie, s造sz帷 to z ust cz這wieka ubranego w kraciast, flanelow koszul i we軟ian kamizelk wyci皻 w serek.

Profesor kontynuowa:

— Zostawi mi wizytówk. Sprawd w sieci, co to za firma.

Poda Nivowi kartonik z logo InnoMed Pharmaceuticals, po czym zamilk, utkwiwszy wzrok w przestrzeni. Niv tego nie znosi, bo nigdy nie wiedzia, czy profesor za chwil co doda, o co zapyta, zmieni temat, czy te w豉郾ie uzna rozmow za zako鎍zon i odp造n掖 my郵ami do znanej tylko sobie krainy. Na szcz窷cie tym razem z pomoc przysz豉 orkiestra, która nagle uderzy豉 w 篡wsze tony. Profesor zatrzepota powiekami, popatrzy na parkiet i klepn掖 Niva w rami.

— Jeszcze tu jeste? B陰d! Nie s康z, 瞠by tak pi瘯na niewiasta czeka豉 na kogo takiego jak ty d逝瞠j ni trzy minuty. Tylko nie zapomnij. Jutro o wpó do drugiej w kafeterii. Do zobaczenia! — Odwróci si i tanecznym krokiem, cho najwyra幡iej w rytm jakiej innej muzyki, pocz豉pa do wyj軼ia.

Niv przez chwil zastanawia si, czy nie pobiec za profesorem i nie powiedzie mu, 瞠 o wpó do drugiej ma tak瞠 rozmawia z przedstawicielem Blue Pill, ale gdy odwróci si w stron parkietu, chc帷 zasygnalizowa Daivie, 瞠 za minut wróci, zamar. Wirowa豉 w ta鎍u na samym 鈔odku, a wokó niej b造skawicznie zwi瘯sza豉 si liczba podryguj帷ych samców. S康z帷 po nad皻ych minach i niezbornych ruchach, bardziej ni na ta鎍zeniu skupieni byli na g這郾ym omawianiu swoich wyników i otrzymanych nagród.

Niv wyprostowa si, nabra powietrza w p逝ca i ruszy w stron Daivy. Cho nie uwa瘸 si za dobrego tancerza, nie mia w徠pliwo軼i, 瞠 i tak rusza si lepiej od zdecydowanej wi瘯szo軼i zgromadzonych, cho熲y z uwagi na fakt, 瞠 – w przeciwie雟twie do nich – niemal zawsze znajdowa czas, by troch po獞iczy, najlepiej na 鈍ie篡m powietrzu. Przywyk貫 do wysi趾u mi窷nie i nabyta podczas wspinaczki koordynacja sprawia造, 瞠 ruchy mia pe軟e gracji, za cz瘰ty kontakt z pogod pozbawi go zielonkawej blado軼i cery, tak charakterystycznej dla m這dego pokolenia naukowców, hodowanych przy 鈍ietle monitorów w klimatyzowanych laboratoriach. I chocia na sali gimnastycznej nie wyró積ia豚y si ani sprawno軼i, ani muskulatur – w ko鎍u dzi瘯i ska趾om bardziej ros造 mu 軼i璕na ni mi窷nie – to tutaj z satysfakcj zauwa篡, 瞠 jako jeden z nielicznych w towarzystwie ma koszul, która dopina mu si na brzuchu.

Daiva przyj窸a jego pojawienie si z ostentacyjn ulg, i gdy pó godziny pó幡iej skierowali si z powrotem do sali bankietowej, nie pod捫a ju za nimi 瘸den z podrywaczy.

Niv nala szampana do kieliszków, po czym zaj瘭i jeden ze stolików na uboczu. Zarówno spora cz窷 dyskutantów 鈔edniego szczebla, jak i m這dzie篡 uprzednio oblegaj帷ej starszyzn, wyw璠rowa豉 na parkiet, wi璚 wyra幡ie by這 wida, jak przez ostatni godzin zmieni豉 si sytuacja geopolityczna. Teraz stoliki okupowa造 wy陰cznie monokultury profesorów. Wszystkie krawaty i muchy, ju wcze郾iej nieliczne, pow璠rowa造 do kieszeni, na blatach pojawia造 si kolejne butelki wina, a u鄉iechy robi造 coraz szersze. Niewprawny obserwator móg豚y uzna, 瞠 prowadzone rozmowy nie wykraczaj poza omawianie sukcesów wnuków w rozmazywaniu d瞠mu po 軼ianach.

Wra瞠niu temu najwyra幡iej dali si zwie嗆 wci捫 zagubieni dziennikarze, którzy nie potrafili dostrzec, 瞠 na ich oczach tworz si projekty warte miliony dolarów. Korzysta這 z tego kilku doktorantów, którzy znale幢i sobie now rozrywk. Zaczepiali reporterów i – z wymalowan na twarzach trosk – pomagali im przegl康a program konferencji, obja郾iaj帷 znaczenie poszczególnych punktów. Niv i Daiva p瘯ali ze 鄉iechu, s造sz帷, jak ka盥emu z dziennikarzy opowiadaj inn bajk.

— Gdyby zobaczy to Sestiere, powyrywa豚y im nogi z… — Niv zreflektowa si, 瞠 rozmawia z dam i urwa wymownie.

— A ka盥y z nich da豚y sobie dodatkowo obci望 r瘯, 瞠by móc opowiada wnukom, 瞠 mia z nim bezpo鈔edni kontakt.

— Ciekawe, ile jeszcze te papugi tu wytrzymaj?

— A która jest godzina? — Daiva zacz窸a nerwowo szpera w torebce.

— O pó軟ocy zmieniasz si w Kopciuszka? — Niv uda zaniepokojenie.

— Nie, dzi siódmy mecz play-offu Byków i Magików. Kwadrans po dziewi徠ej powinny by wyniki.

Niv teatralnym gestem uniós palce do skroni.

— Mmm… — inkantowa przez dwie sekundy, po czym zamruga gwa速ownie. — Jeszcze graj.

Daiva rzuci豉 okiem na swój telefon i rozejrza豉 si uwa積ie, ale nie dostrzeg連zy 瘸dnego ekranu telewizyjnego, pos豉豉 Nivowi podejrzliwe spojrzenie.

— Sk康 wiedzia貫?

— Wierzysz w magi?

— Jasne. Dlatego Magicy roznios dzi Byki w py.

— Brzmi logicznie.

— Kolejnym argumentem przemawiaj帷ym za jej istnieniem jest fakt, 瞠 wi瘯szo嗆 facetów, z którymi si umawia豉m, magicznie znika豉, gdy dowiadywali si, 瞠 mam trzycyfrowe IQ.

— A masz? — Niv zrobi przera穎n min, po czym u鄉iechn掖 si wymijaj帷o. — To 鈍ietnie. Wspaniale! Tylko robi si pó幡o, wiesz? Dzi瘯i za taniec i w ogóle, ale ja b璠 lecia…

Daiva pokaza豉 mu j瞛yk.

— Nie odpowiedzia貫 na pytanie.

— Prawdziwy magik nie zdradza swoich sztuczek, ale dla ciebie zrobi wyj徠ek. Kolega wy郵e mi wiadomo嗆 z wynikami zaraz po meczu.

— No tak, ka盥a odpowiednio zaawansowana technologia niczym nie ró積i si od magii. Jak my郵isz, kto wygra pó貨ina造?

— Zale篡, kto jutro wygra w Bostonie…

Rozmowa zd捫y豉 zej嗆 na Konferencj Zachodni, gdy Niv dostrzeg w drzwiach uwa積ie rozgl康aj帷ego si po sali Johna Adamsa.

— Masz ochot jeszcze pota鎍zy? Graj spokojniej, wi璚 b璠ziemy mogli kontynuowa obstawianie, a tu zaraz dopadnie mnie nasz znajomy bubek z Blue Pill.

— My郵a豉m, 瞠 ju nigdy tego nie zaproponujesz! — Daiva ochoczo przyj窸a podstawione rami. — Ale je郵i jeszcze raz nadepniesz mi na palce, to sama go zawo豉m.

— Nie zrobi豉by tego! — Niv wzi掖 si pod boki, udaj帷 oburzenie. — Kara powinna by wspó軛ierna do winy.

— No w豉郾ie. Swoj drog… Widzia豉m, 瞠 pod這篡貫 mu 鈍ini, dos這wnie i w przeno郾i, ju po minucie rozmowy. Czym ci tak wkurzy?

— Rozmawia豉 z nim, powinna wiedzie.

— Mnie wkurzy, bo próbowa, do tego fatalnie, wyci庵n望 za darmo informacje, za które ostatecznie zap豉ci nam siedmiocyfrow kwot.
Niv zatrzyma si z wra瞠nia.

— To w ko鎍u z nim wspó逍racowa豉?

— Nie osobi軼ie. Katedra podpisa豉 z nim umow licencyjn na kilka naszych metod. Chocia ta jego firma by豉 dla nas cierniem w… no wiesz. — B造sk w oku Daivy zdradza g喚bok irytacj. — Szef zdecydowa si na wspó逍rac z nimi, bo p豉cili najwi璚ej, ale potem wydali鄉y po這w zysku na prawników. Blue Pill pozywa nas za to, 瞠 metoda dzia豉豉 zgodnie z opisem, a nie z ich wyobra瞠niami.

— Nie szkoda wam czasu na takich jak oni?

— W Stanach po這wa pieni璠zy na badania idzie z przemys逝. My郵a豉m, 瞠 w Weizmannie ten odsetek jest jeszcze wy窺zy.

— Szczerze mówi帷? Nie mam poj璚ia — Niv zmarszczy brwi — ale na pewno nie u Bielawskiego. Jedyna firma, z jak mamy styczno嗆, to serwis naszego ekspresu do kawy.

— To mo瞠 poprosz go o stypendium. — Daiva u鄉iechn窸a si, nie zauwa瘸j帷, 瞠 Niv, s造sz帷 te s這wa, pogubi krok.
W ko鎍u dotarli do parkietu. Czuj帷, jak partnerka przywiera do niego w ta鎍u, Niv modli si, 瞠by orkiestra utrzymywa豉 senne tempo.

— Nie odpowiedzia貫 mi, czemu z miejsca zapa豉貫 sympati do Adamsa.

— Nie lubi ludzi, którzy my郵, 瞠 wszystko mo積a dosta za pieni康ze.

— A wiesz, 瞠 on tak samo my郵a o mnie?

— 疾 uwa瘸sz, 瞠 wszystko mo瞠sz dosta za pieni康ze? — Niv k徠em oka zlustrowa jej bi簑teri. Nagle nabra prze鈍iadczenia, 瞠 przeszacowa liczb atomow gównego sk豉dnika bia造ch kryszta趾ów roz鈍ietlaj帷ych jej szyj, uszy i r璚e. O ca貫 trzydzie軼i dwa.

— Nie. 疾 mnie tak瞠 mo積a kupi. — Westchn窸a.

— Idiota.

— Sk康 wiesz, 瞠 nie mia racji?

— Bo ta鎍zysz teraz ze mn.

— Co ma do tego taniec? Widzia貫 te jego buty? Naprawd nie lubi deptania po palcach.

— My郵a貫m, 瞠 nie znalaz豉 maski przeciwgazowej pasuj帷ej do jedwabnej sukienki.

Obydwoje parskn瘭i 鄉iechem. Niestety, ta chwila nieuwagi wystarczy豉, 瞠by podeszwa Niva znalaz豉 si na stopie Daivy. W panice próbowa si odsun望, ale ona przytuli豉 si do niego mocniej.

— Zastanawia豉m si kiedy, czy biedniejsi s ci, którzy maj za ma這 pieni璠zy, czy za du穎.

— Nie zetkn掖em si z nikim, kto twierdzi豚y, 瞠 ma za du穎 pieni璠zy.

— O tym mówi. O ludziach, którzy tak uzale積ili si od pozyskiwania nowych przedmiotów, 瞠 nie widz, 瞠 na poziomie materialnym maj ju wszystko, czego im potrzeba.

— I oni maj by biedniejsi od tych, którzy nie maj nawet jedzenia?

— Jedni i drudzy wci捫 my郵 o pieni康zach i rzeczach, które za nie kupi.

Niv przygryz warg.

— A co powiedzia豉by o kim, kto po prostu chce mie do嗆 pieni璠zy, 瞠by nie musie o nich my郵e?

— Pytanie, kiedy uzna, 瞠 mo瞠 przesta.

— Na przyk豉d kiedy sta go b璠zie na w豉sne mieszkanie oraz samochód, chocia o po這w od niego m這dszy…

Niv, s造sz帷 w豉sne s這wa, zatrz御 si ze z這軼i. Ale by g逝pi! Chcia po prostu odci望 si od podej軼ia Adamsa, a sko鎍zy, u瘸laj帷 si nad swoj sytuacj materialn. Rozpaczliwie szuka sposobu, by jako zmieni temat.

W sukurs przysz豉 mu orkiestra, uderzaj帷 w 篤awsze tony. Nie min窸o pó速orej minuty, a opustosza造 parkiet zaludni si ponownie.

— Buty strasznie zmasakrowa造 mi stop. — Niv skrzywi si przepraszaj帷o. — Mo瞠 masz ochot usi捷 w jakim spokojniejszym miejscu? Nie dam ju rady ta鎍zy.

— Ach, m篹czy幡i! — Daiva si roze鄉ia豉. — Dzielni bez sensu. Trzeba by這 powiedzie od razu, 瞠 but ci obciera. My郵isz, 瞠 to co dziwnego dla kobiety? — Mrugn窸a do niego. — My kupujemy nowe buty znacznie cz窷ciej od was. Ale nie! Lepiej gra macho. Wiesz, 瞠 ten wzorzec m瘰ko軼i zdewaluowa si dobrych kilkadziesi徠 lat temu?

Niv wzi掖 wdech, 瞠by jej odpowiedzie, ale uciszy豉 go, k豉d帷 mu palec na ustach.

— Nie zaprzeczaj, bo akurat mnie si to podoba. Je郵i dyskretnie, w ramach piel璕nowania machismo, zwiniesz jeszcze butelk szampana, to mo瞠 spróbujemy poratowa te twoje obola貫 stopy u mnie w pokoju. Mam plastry.

Bezpruderyjno嗆 tej propozycji tak zaskoczy豉 Niva, 瞠 zaniemówi na kilka sekund. Dobierana z pietyzmem talia ripost, dowcipów i z這tych my郵i wypad豉 mu z r彗, gdy dotar這 do niego, 瞠 drugi gracz w豉郾ie przewróci stolik.

Kiwn掖 g這w, wymamrota co bez 豉du i sk豉du i ruszy w 郵ad za Daiv. Pozbiera si dopiero kilka kroków dalej i od niechcenia zdj掖 marynark, a w drodze do drzwi, pod pozorem si璕ania po koreczki, ukry pod ni butelk. Szcz窷liwie kobieta zd捫y豉 ju odej嗆 kilka kroków, wi璚 chyba nie dostrzeg豉, 瞠 podszed do niego jeden z kelnerów i uprzejmie zapyta o numer pokoju, do rachunku którego powinien doliczy trunek. Na domiar z貫go Niv przypomnia sobie, jakiej jako軼i alkohol tu serwowano i humor popsu mu si jeszcze bardziej.

— Nie przejmuj si tak — powiedzia豉 Daiva na widok jego p這n帷ych ze wstydu uszu, kiedy dogoni j przy windzie. — Ja tylko nios pomoc. W ko鎍u jestem doktorem.

— Nie, to nie tak… — Wspaniale zarysowane brwi unios造 si pytaj帷o, daj帷 Nivowi do zrozumienia, 瞠 paln掖 g逝pstwo. — To znaczy tak. Ale wiesz, ró積ie ludzie gadaj… — Zdawa sobie spraw, 瞠 pogr捫a si coraz bardziej, ale wola to, ni zdradzi prawdziwy powód swojego zak這potania. Butelka szampana, mimo 瞠 ju legalnie nabyta, ci捫y豉 mu w d這ni.

— Gdybym robi豉 co, co uwa瘸m za naganne i przejmowa豉 si tym, co ludzie powiedz, da豉bym ci mój numer pokoju i poprosi豉, 瞠by przyszed za pó godziny.

— Mhm…

— A ty sta豚y tu jak on — wskaza豉 na m這dzie鎍a opartego o 軼ian kilka metrów dalej — i co dziesi耩 sekund spogl康a na zegarek.

Faktycznie, nim us造szeli d德i瘯 windy, m篹czyzna zd捫y odsun望 mankiet koszuli dwukrotnie.

— Nie sta豚ym — zaprotestowa s豉bo Niv. — Naprawd bol mnie stopy.

Gdy weszli do windy, Daiva zaj窸a si poprawianiem lekko zwichrzonej w ta鎍u fryzury, co da這 Nivowi kilka chwil na uporz康kowanie my郵i. W wojnie p販i brakowa這 mu intuicji, co nie oznacza這, 瞠 nie by do鈍iadczony. Niestety, przebieg wcze郾iejszych znajomo軼i nie pozwala na przyj璚ie jakiej konkretnej strategii. Bywa這, 瞠 udana randka ko鎍zy豉 si upojn noc, jednak zdarza這 mu si tak瞠 dosta w twarz, i to tylko za prób poca這wania dziewczyny w policzek przed drzwiami jej pokoju. By這 to dla niego kompletnym zaskoczeniem, bowiem na parkiecie, zaledwie dziesi耩 minut wcze郾iej, nie tylko po瞠ra豉 go wzrokiem, ale tak瞠 nami皻nie pie軼i豉 i przyzwala豉 na gesty, za które jeszcze dzi jego matka spu軼i豉by mu lanie. No ale to by豉 Szwedka. Koledzy powiedzieli mu pó幡iej, 瞠 gdy z ni wyszed, robili zak豉dy, czy wróci z rozbitym nosem, czy 逝kiem brwiowym. Zdarza這 mu si te przegada ca陰 noc, sam na sam w pokoju z naj豉dniejsz dziewczyn na imprezie. Czasem okazywa這 si, 瞠 na nic wi璚ej i tak nie móg liczy, a czasem wprost przeciwnie – 瘸dne z nich nie mog這 zrozumie, dlaczego nie dosz這 do niczego wi璚ej. Ale to by豉 puryta雟ka Europa Wschodnia. O ile zd捫y si przekona, Amerykanki by造 raczej bezpruderyjne. Z drugiej strony z tymi, które rwa造 si do ó磬a, nie豉two by這 porozmawia o czym wi璚ej ni ich praca lub wygl康. 畝dna nie dorównywa豉 Daivie klas, wi璚 tym trudniej by這 mu oceni, czego tak naprawd nowo poznana kobieta od niego oczekuje. Westchn掖 ci篹ko nad meandrami ró積ic kulturowych.

— No i jak, zebra貫 si na odwag?

Zorientowa si, 瞠 od kilku chwil stoj przed otwartymi drzwiami do jej pokoju.

— W sumie zapomnia貫m spyta, czy jeste do鈍iadczalnikiem, czy teoretykiem.

— A jakie to ma znaczenie?

Niv z zadowoleniem stwierdzi, 瞠 po raz pierwszy to on wprawi j w zak這potanie.

— Je郵i mam si odda w twoje r璚e, chcia豚ym wiedzie, jaki jest poziom twojej sprawno軼i manualnej. Zastanawia貫m si w豉郾ie, czy przypadkiem ta butelka szampana nie ma mi s逝篡 za anestetyk.

Daiva odetchn窸a z ulg. Chyba przez moment ba豉 si, 瞠 trafi豉 na oszo這ma, który dzieli ludzi na teoretyków i idiotów. Szybko odzyska豉 rezon.

— O niczym nie marz tak, jak o nawalonym facecie chrapi帷ym w moim ó磬u. ζzienka jest po prawej. Zrzu te buty i przygotuj si do zabiegu.
Gdy po pi璚iu minutach wyszed, roze鄉ia豉 si, widz帷 jego podwini皻e do kolan nogawki. Czeka na jaki z這郵iwy komentarz w stylu: „Wybierasz si na ryby?”, ale tym razem Daiva dobrodusznie przemilcza豉 spraw.

— Mam nadziej, 瞠 nie spieszysz si za bardzo. — Przesz豉 za jego plecy, ko造sz帷 biodrami. — Patrz帷 na to, co cieknie z twojej pi皻y, powinnam si przebra, nim si za ni zabior. Mo瞠sz w mi璠zyczasie nala szampana. Kieliszki widzia豉m w szafce przy ó磬u, a butelka jest ju w lodówce.

— Tak jest! — odpowiedzia Niv, ale polecenie wype軟i tylko po這wicznie, bowiem gdy wyci庵a kieliszki, jego uwag przyku豉 le膨ca na blacie ksi捫ka. Si璕n掖 po ni bezwiednie, usiad na ó磬u i zag喚bi si w lekturze. Gdy kilka minut pó幡iej Daiva stan窸a w drzwiach 豉zienki, z wra瞠nia niemal wypu軼i j z r彗.

Je郵i wcze郾iej zdawa這 mu si, 瞠 sukienka dobrze podkre郵a jej kobiece kszta速y, to teraz doszed do wniosku, 瞠 by這 wprost przeciwnie – ukrywa豉 je. Wbrew jego nie鄉ia造m oczekiwaniom, Daiva nie ubra豉 si w szlafrok – co pozwala這by 豉two przewidzie dalszy przebieg wieczoru – ale w dopasowane d磨nsy i krótki bia造 podkoszulek. Sposób, w jaki uk豉da si na piersiach, kiedy wygi窸a si do ty逝, wycieraj帷 w這sy, przyprawi go o sucho嗆 w ustach. Kusy materia podje盥瘸 coraz wy瞠j i wy瞠j po jej p豉skim brzuchu, a kilka kropel wody utworzy這 na koszulce pó逍rzezroczyste plamy, które ponad wszelk w徠pliwo嗆 dowodzi造, 瞠 pod spodem nie mia豉 nic. W ko鎍u zawin窸a turban i wyprostowa豉 si.

— O, jednak ksi捫ka — powiedzia豉 z u鄉iechem, zdaj帷 si nie dostrzega, jakie wra瞠nie wywar豉 na Nivie.

— S逝cham? — Niv wzi掖 g喚boki wdech, 瞠by nieco rozlu幡i napi皻e nag造m podnieceniem mi窷nie.

— Na szafce le篡 pilot od telewizora, a jednak wybra貫 ksi捫k.

— Pilot? — zdziwiony Niv spojrza na blat. — Faktycznie. U mnie hotel zostawi Bibli i katalog sklepu wolnoc這wego, ale nie biografi Picassa.

— Hotel zostawi! — Ura穎na wyd窸a usta.

W tym ge軼ie by這 co tak niewinnego i zarazem lubie積ego, 瞠 Niv po這篡 sobie ksi捫k na udach, nie ufaj帷 lu幡emu materia這wi spodni. Zielone oczy 造pn窸y na niego z zaciekawieniem, a w k帷ikach warg zadrga豉 t逝miona weso這嗆.

— Tak, wiem! Nie wszyscy Amerykanie ucz si czyta na katalogach! — Podniós r璚e w ge軼ie poddania.

— No! Jak chcesz, to potrafisz. — Ironiczny u鄉ieszek rozci庵n掖 praw po這w jej ust, rze嬌i帷 na twarzy grymas godny ancymona, który w豉郾ie zbi szyb w oknie s御iada i jest z tego bardzo dumny. — Teraz, zgodnie z Konwencj Genewsk, przyst徙imy do opatrywania rannych.
Z walizki stoj帷ej pod 軼ian wyj窸a ma陰, podró積 apteczk i usiad豉 w nogach ó磬a. Gdy zdj窸a z g這wy r璚znik, by nie opada jej na twarz, do Niva dotar豉 delikatna wo jej wilgotnych w這sów. Obiema d這闓i unieruchomi ksi捫k, dociskaj帷 j do nóg. Widz帷 jego gest, Daiva rozci庵n窸a usta w z這郵iwym u鄉iechu.

— Mog ci j po篡czy. Nie musisz jej czyta teraz.

— Próbuj odwróci uwag od tego, co b璠ziesz robi. Jak wyjmiesz ig喚, moje emploi macho legnie w gruzach.

— To zamknij oczy i nie patrz. Przykro mi, ale czytanie samemu podpada pod chrapanie po pijaku.

Udaj帷, 瞠 korzysta z rady, Niv opar si o poduszki i obserwowa Daiv spod przymkni皻ych powiek. Ciemne w這sy w po這wie zas豉nia造 twarz, jednak doskonale widzia jej smuk貫 r璚e i delikatne d這nie. Zawsze mia s豉bo嗆 do karmazynowego lakieru na paznokciach.

— Jak za郾iesz, obudz ci tym. — Pogrozi豉 mu trzyman w d這ni ig陰, nie podnosz帷 g這wy.

— Znam przyjemniejsze sposoby budzenia.

— Ja te. Ale znam te przyjemniejsze miejsce do zasypiania ni pod這ga we w豉snym pokoju hotelowym. Poczuj si jak facet! Nie mog jednocze郾ie przek逝wa b帳li i bawi ci rozmow. Zreszt maniera „No le輳, no czekam, no baw mnie” jest damsk domen.

Poczu si przywo豉ny do porz康ku.

— Dlaczego Picasso?

Daiva odpowiedzia豉, wbrew wcze郾iejszym zapowiedziom, równocze郾ie mówi帷 i opatruj帷 skaleczenie:

— Zacz窸o kr璚i mnie inne postrzeganie rzeczywisto軼i, pokazanie na pótnie czego wi璚ej ni tylko kszta速u czy koloru. Klasyka jest 豉dna dla oka, ale w dobie fotografii samo odzwierciedlenie materii przestaje robi a takie wra瞠nie. Oczywi軼ie uznaj geniusz Rembrandta czy Micha豉 Anio豉, ale trudno osi庵n望 satysfakcj patrzeniem na nieruchom form, cho熲y najdoskonalsz. Chcia這by si zobaczy wi璚ej, si璕n望 g喚biej, pój嗆 krok dalej. Rozumiesz?

Patrz帷 na jej delikatnie zaró穎wione policzki i faluj帷y w rytm oddechu biust, Niv rozumia, i to rozumia bole郾ie. Dopóki jednak trzyma豉 w r瘯u ig喚, wola pozosta nieruchom form.

— Niech zgadn. Z klasyki zrobi豉 krok w impresjonizm?

— Nie, przeskoczy豉m ten etap. — Daiva przyklei豉 plaster, jednak pozosta豉 w tej samej pozycji, ze stopami Niva na swoich udach. — Przesz豉m od razu do ekspresjonizmu, ale nie by to trwa造 zwi您ek. Raczej znajomo嗆 na jedn noc. Kandinsky porwa mnie do abstrakcji. Na sam my郵 o „Je寮嬈u” dostaj g瘰iej skórki! — Przymkn窸a oczy. — Ten ruch, to nieskr瘼owanie, ta rado嗆 z szale鎍zej galopady! Wystarczy這 kilka 鄉ia造ch poci庵ni耩 p璠zla.

Niv wstrzyma oddech, gdy w uniesieniu zacz窸a rytmicznie ugniata jego stopy.

Po kilku uderzeniach serca otrz御n窸a si z zadumy i spojrza豉 na niego z mieszank zak這potania i figlarno軼i. Rozsiad豉 si wygodniej i kontynuowa豉, o dziwo nie przerywaj帷 masa簑.

— Niestety, potem abstrakcja okaza豉 si dla mnie zbyt… abstrakcyjna. W moich poszukiwaniach chodzi這 o odnalezienie czego wi璚ej ni malowanego obiektu. Ale próba oddania samego „czego wi璚ej” w kompletnym oderwaniu od obiektu to by豉 ju przesada.

— Nie przemawia do ciebie bia造 kwadrat na bia造m tle?

— Malewicz? Daj spokój! Jestem kobiet, rozró積iam wi璚ej ni szesna軼ie kolorów.

— A Rothko? Pollock? — Niv si za鄉ia.

Daiva spojrza豉 na niego jak na wariata.

— S康zisz, 瞠 Amerykanie maj u mnie wi瘯sze szanse ni S這wianie? — Nie doczeka豉 odpowiedzi, wi璚 podj窸a w徠ek: — Na jednym z obrazów Pollocka widzia豉m niedopa貫k. Je郵i ca造 wielki bohomaz by czym wi璚ej wokó niedopa趾a, ciesz si, 瞠 nie namalowa Statuy Wolno軼i. Ale skoro o niedopa趾ach mowa… Zapalisz? — Klepn窸a go w stopy, sygnalizuj帷 koniec masa簑, a gdy podkuli nogi, zgrabnie zeskoczy豉 z ó磬a.

— Na my郵 o ponownym w這瞠niu butów dostaj dreszczy.

Niv nie by na這gowcem, cho czasem lubi zapali dla towarzystwa czy uspokojenia nerwów. Tym razem ba si jednak, 瞠 je郵i w tej chwili wyjdzie z pokoju Daivy, mo瞠 si okaza, 瞠 wróci do swojego. Dotychczasowy przebieg rozmowy wci捫 nie pozwala przejrze planów gospodyni na reszt wieczoru, ale widz帷, jak przeci庵a si ko這 ó磬a, napinaj帷 jeden po drugim mi窷nie na brzuchu i udach, by zdeterminowany zosta do rana i nie przegada ca貫j nocy.

Daiva wyci庵n窸a z torebki paczk cienkich mentoli, rozsun窸a zas這ny i otworzy豉 okno, wpuszczaj帷 do pokoju rze鄂 bryz.

— Starczy tej medycyny na dzi — oznajmi豉. — 畝dnych butów! Zapalimy tutaj.

Okno nie by這 zbyt szerokie, wi璚 stali przytuleni, delektuj帷 si widokiem oceanu i usianego gwiazdami nieba. Daiva zaci庵a豉 si rzadko i symbolicznie, jak gdyby ca貫 to palenie by這 tylko pretekstem do stworzenia intymnej atmosfery. Niv przez moment zastanawia si, co jeszcze by這 w tej grze tylko pretekstem, ale podda si, gdy dogasi豉 papierosa i opar豉 g這w o jego rami.

— Ale pyta貫, dlaczego Picasso — wyszepta豉 jak gdyby nigdy nic. — Z abstrakcji tylko krok do kubizmu. Et voilà! Mamy Picassa na biurku. Uwielbiam sposób, w jaki oddaje emocje. Za poca逝nek taki, jak na jego obrazie, by豉bym gotowa zabi.

— To znaczy? — paln掖 Niv, nie dostrzeg連zy w por jej delikatnie odchylonej g這wy i przymkni皻ych oczu. Nim poj掖 magi chwili, czar prys, zostawiaj帷 go z na wpó uniesion d這ni, wyd皻ymi wargami i przyg逝pi min gimnazjalisty, który po raz pierwszy w 篡ciu zobaczy kawa貫k golizny.

Na szcz窷cie Daiva tego nie dostrzeg豉 – lub uda豉, 瞠 nie dostrzega – i da豉 mu jeszcze jedn szans:

— To znaczy taki, przy którym ca造 鈍iat zatraci znane kszta速y, ujawniaj帷 co wi璚ej — mówi帷 to, delikatnie musn窸a usta palcem.

Niv nachyli si i dotkn掖 jej warg swoimi. Delikatnie odda豉 poca逝nek, który by d逝gi, nawet bardzo d逝gi, ale jednocze郾ie niezwykle subtelny. Stali bez ruchu, smakuj帷 swoje usta. Kiedy jednak Niv, niemal nieprzytomny z pragnienia, spróbowa przytuli Daiv, ta oderwa豉 si od niego ze 鄉iechem.

— Co w ten dese. Wiesz, nawet przypominasz tego go軼ia z obrazu. No, mo瞠 z wyj徠kiem 造siny i brody.
Niv sta bez ruchu. Mia wra瞠nie, 瞠 je郵i drgnie, jego cia這 rzuci si na kobiet, zrywaj帷 z niej namiastk ubrania. Daiva odwróci豉 si, podesz豉 do ó磬a i nachyli豉 nad porzucon ksi捫k. Przerzuci豉 kilka kartek i wskaza豉 stron, której szuka豉. Niv jak przez mg喚 zobaczy obraz, o którym wcze郾iej rozmawiali. Dwie zdeformowane twarze przygl康a造 mu si z zaciekawieniem.

— Oczy — skwitowa豉, zerkaj帷 to na obraz, to na Niva. — Masz ten sam wyraz oczu.

Niv parskn掖 鄉iechem, z ulg odkrywaj帷, 瞠 to roz豉dowa這 napi璚ie do poziomu, w którym znowu mo瞠 si kontrolowa.

— Ba貫m si, 瞠 chodzi這 ci o mój nos. W ko鎍u jestem litewskim 砰dem.

— Jeste? Zdawa這 mi si, 瞠 was nie poznaje si po nosie — z twarzy Daivy nie znika 這buzerski u鄉ieszek — tylko po DNA mitochondrialnym.

Nim Niv sko鎍zy si 鄉ia, zmieni豉 temat:

— Sk康 taki jajog這wy tyle wie o sztuce? — zapyta豉, rozsiadaj帷 si wygodnie na ó磬u.

— Wie? Na razie rzuci貫m paroma nazwiskami.

— Ja ci o sobie opowiedzia豉m! — fukn窸a i ruchem r瘯i wskaza豉 miejsce obok siebie. — Siadaj! Pogadamy inaczej!

Gdy wykona polecenie, wskoczy豉 mu za plecy i zacz窸a delikatnie masowa jego kark i ramiona.

— To jak? B璠ziesz wspó逍racowa… czy mam przesta?

— Dobrze, ju dobrze! Zabawna rzecz, bo w sumie porusza貫m si podobn 軼ie磬, wychodz帷 pocz徠kowo z zupe軟ie innych za這瞠. Dla mnie wa積e jest to, co mo積a zobaczy i dotkn望, nie szukam czego wi璚ej. — Czuj帷, jak Daiva nieruchomieje, Niv poj掖 nagle wieloznaczno嗆 tego stwierdzenia, a tak瞠 wieloznaczno嗆 jej wcze郾iejszych sów, i a zaj彗n掖 si z przej璚ia: — To znaczy w sztuce!

— Sztuka nie jest dla ciebie odbiciem rzeczywisto軼i?

— Szczerze mówi帷, traktuj malarstwo raczej w kategoriach estetycznych i intelektualnych, nie jako 廝ód這 dozna duchowych. Te by貫m nieco znudzony klasyk, ale zacz掖em szuka czego innego ni ty. Nie czego wi璚ej, ale czego bardziej. — Po tych s這wach Daiva westchn窸a i zacz窸a bawi si ko軟ierzykiem Niva, co do嗆 skutecznie go rozprasza這. Gdy wzi掖 kolejny wdech, z przera瞠niem spostrzeg, 瞠 zapomnia, co przed chwil powiedzia. — To znaczy… Mia貫m na my郵i, 瞠 klasyka… To w pewnym momencie przestaje by interesuj帷e, bo…

— I zacz掖e szuka czego bardziej — podpowiedzia豉 rozbawiona Daiva, ale wcale nie mia豉 zamiaru zostawia ko軟ierzyka w spokoju.

— W豉郾ie! — przytakn掖 Niv i ze wszystkich si uchwyci si odzyskanego w徠ku: — Masz racj, obraz nie odda kszta速u i koloru przedmiotu równie wiernie, jak zdj璚ie. Ale mi chodzi這 o istot przedmiotu. Przyjaciel zabra mnie kiedy do galerii i pokaza prace Mondriana.

— To ten od czarnych kresek, ó速ych, niebieskich i czerwonych kwadratów? Van Doesburg malowa podobne rzeczy.

— Niepodobne! — Niv a si 瘸chn掖. — I to jest w豉郾ie to, co kultura masowa robi z ludzi! Mondrian chcia wyci庵n望 z rzeczywisto軼i najistotniejsze elementy, zredukowa zb璠ny szum i zostawi tylko gówne sk豉dowe: barwy podstawowe i linie! Nie jakie tam skosy, ale pion i poziom, bo to one maj znaczenie symboliczne. Jak yin i yang, dzie i noc, m篹czyzna i kobieta! Podobne, dope軟iaj帷e si, ale nie identyczne. Van Doesburg zrobi Mondrianowi to, co kubi軼i syntetyczni zrobili pracom Picassa i Braque’a. „O, jakie fajne! Bry造 posklejane razem wygl康aj jak skrzypce. Zróbmy sobie takie!”. I teraz ca造 鈍iat uwa瘸, 瞠 kubizm to zniekszta販ona przestrze. Ale kubizm, w za這瞠niu, mia oddawa przestrze mo磧iwie wiernie, poprzez dekompozycj i odwzorowanie za pomoc bry, a nie sklejanie ich na 豉pu-capu, a zaczn co przypomina!

— Nie krzycz na mnie, nigdy nie by豉m kubistk! — Daiva si 鄉ia豉.

— Przepraszam — zmitygowa si Niv. — Ale denerwuje mnie, kiedy kto odkrywa co warto軼iowego, a potem jest to wypaczane przez rzesze t瘼ych na郵adowców. Naprawd, prace Braque’a i Picassa z okresu ich wspólnego mieszkania wygl康aj na tle prac innych kubistów jak galopuj帷y rumak w stadzie krów.

— Poka mi to — za膨da豉 Daiva, k豉d帷 mu ksi捫k na kolanach. Piersiami opar豉 si o jego plecy, a brod po這篡豉 na ramieniu. Niv z trudem zebra my郵i.

— Zacznijmy od czego trywialnego, wspomnianych „Skrzypiec”.

Kolejne pó godziny sp璠zili nad reprodukcjami, kr璚帷 g這wami i obracaj帷 ksi捫k, 瞠by dostrzec zakl皻e w nich kszta速y. Wreszcie Daiva rzek:

— Masz racj, 瞠 Picasso ciekawie oddawa przestrze, to co opisa貫 jako „co bardziej”, ale zobacz, 瞠 zaledwie po paru latach doszed do wniosku, 瞠 to nie do嗆 i przeszed do oddawania czego wi璚ej.

— Ale nie porzuci oddawania bardziej!

— Hmm… — Daiva przerzuci豉 kilkadziesi徠 stron w przód i zacz窸a studiowa pó幡iejsze prace.

— Dlaczego zatrzymujesz si praktycznie wy陰cznie przy obrazach nagich kobiet?

— Bo s estetyczne.

— W tej formie?

— Kto tu mówi o oddawaniu przestrzeni. Wysil wyobra幡i.

— Nie 鄉iem.

Na te s這wa Daiva poca這wa豉 go w kark, ale nim zd捫y zareagowa, ponownie opar豉 mu brod na ramieniu i w zamy郵eniu zacz窸a przerzuca kartki. Zatrzyma豉 si dopiero na rozk豉dówce w samym 鈔odku ksi捫ki i z namaszczeniem odgi窸a skrzyd豉. Niv wstrzyma oddech. Wiedzia, co zobaczy, jeszcze zanim jego oczom ukaza si czarno-bia造 koszmar bombardowanego miasta.

— To ju wol nudystki.

Daiva otrz御n窸a si z zadumy.

— Co nie tak?

— Nie lubi tego obrazu. Z punktu widzenia przestrzeni jest oczywi軼ie fenomenalny, ale chyba jest dla mnie zbyt… przera瘸j帷y.

— Jako ci nie wierz.

Niv odwróci si i przez kilka chwil spogl康a jej w oczy, szukaj帷 chocia 郵adu ironii czy z這郵iwo軼i. Dostrzeg jednak tylko zainteresowanie, wi璚 kontynuowa:

— Wpatrywa貫m si pewnego dnia w ten obraz i zobaczy貫m wiele rzeczy, które mi si nie spodoba造. Jego symbolika… nie jest dla mnie zbyt wygodna.

— Przecie wiadomo, jaka jest symbolika „Guerniki”. Z這, w tym przypadku byk, walczy z dobrem symbolizowanym przez gin帷ego konia. Byk zreszt pojawia si te drugi raz, utworzony z nogi konia, d寫a go rogami w brzuch, co symbolizuje zdrad.

— Brawo. Widz, 瞠 odrobi豉 pani prac domow. Tak symbolik nadali dzie逝 krytycy. Ale sam Picasso mówi, zw豉szcza w kontek軼ie tego obrazu, 瞠 maluje obiekty dla nich samych. Ka盥y mo瞠 im nada takie znaczenie, jakie chce.

— Protest przeciwko wojnie jest uniwersalny i oczywisty.

— Protest przeciwko wojnie? Jasne. Wszyscy maj protest przeciw wojnie zakorzeniony w pod鈍iadomo軼i. A co najmniej wszyscy w naszym kr璕u kulturowym powinni mie.

— A ty? Pod鈍iadomie nie uwa瘸sz wojny za z這?

— A co ja wiem o mojej pod鈍iadomo軼i? — Niv westchn掖. — Wiesz, jak mnie wychowywano? Na dobrego 砰da. Nie tak dawno temu ca豉 moja rodzina zosta豉 wybita niemal do nogi. Ci, którzy prze篡li, bardzo dbali o to, by ich dzieci o tym nie zapomnia造. Na dobranoc opowiadano mi o obozach, gettach i gestapowskich katowniach. Ten obraz 郾i mi si po nocach, zanim pierwszy raz ujrza貫m go na oczy. Horror, w którym jedynym 廝ód貫m 鈍iat豉 jest naga 瘸rówka. — Postuka palcem w punkt na obrazie.

— Ale czy tak nie by這?

— By這. Oczywi軼ie, 瞠 by這. Ale to tylko jedna strona medalu.

— Nie wmówisz mi, 瞠 Holokaust to by豉 wina 砰dów!

— Nie mam zamiaru. Chc ci pokaza, jakie s konsekwencje bycia ofiar.

Kobieta spogl康a豉 na niego wyra幡ie zagubiona. Wida by這, 瞠 nie spodziewa豉 si takiego obrotu rozmowy. Na jej twarzy malowa豉 si rozterka, któr Niv bez trudu odczyta.

— Spójrz teraz na swoj reakcj. Z jednej strony chcia豉by uciec od tematu, a z drugiej masz g喚bokie prze鈍iadczenie, 瞠 nie wolno przerwa 砰dowi, gdy mówi o Holokau軼ie.

Daiva tylko pokiwa豉 g這w.

— I to jest w豉郾ie to, co rzuci這 mi si w oczy pó幡iej. Moje w豉sne poczucie, 瞠 ogrom cierpie, przez który przeszed mój naród, zamyka wszelk dyskusj. Ale zobacz, 瞠 to dotyczy wszystkich, których kiedy skrzywdzi豉 historia: czarnych, kobiet, gejów, dzieci alkoholików… Tyle 瞠 to stosunkowo m這de dzieje i nie zawsze wida regularno軼i.

— Regularno軼i? I dlaczego niby mia造by to by m這de dzieje? Niewolnictwo to jedna z podstaw ameryka雟kiej kultury.

— Ach! S造nna ameryka雟ka wyj徠kowo嗆! 安iat istnia przed podpisaniem Deklaracji Niepodleg這軼i, wiesz? — Uchyli si przed jej markowanym ciosem i podj掖 powa積iej: — Zacz掖em analizowa nasz histori. Mój naród, po wielu wiekach nieobecno軼i, ponownie zawita do Ziemi Obiecanej, w mi璠zyczasie zamieszkanej przez innych ludzi. I co? Okaza這 si, 瞠 uprzednie nieszcz窷cia uprawni造 nas do tego, by odebra j si陰, morduj帷 bez wyj徠ku m篹czyzn, kobiety i dzieci. Pobili nas, wi璚 teraz Bóg z nami.

— Mówisz o utworzeniu Izraela?

— Nie, akurat teraz o powrocie z Egiptu. Ale dostrzegasz pewien wzorzec. Zosta貫m skrzywdzony, wi璚 to usprawiedliwia wszystkie moje czyny. Skrzywdzi貫m, wi璚 usprawiedliwia to wszystko, co mo積a zrobi mnie. Tylko w tym momencie, skrzywdzony staje si krzywdz帷ym, a krzywdz帷y skrzywdzonym. „Guernica” tylko pozornie jest czarno-bia豉.

— Czyli z這 ma zosta bez reakcji, bo mo瞠my skrzywdzi krzywdz帷ego?

— Rol sprawiedliwo軼i nie jest ani zemsta, ani usprawiedliwienie niegodziwo軼i skrzywdzonego. Inaczej wpadamy w cykl, który widz na tym cholernym obrazie. Spójrz — wskaza na doln kraw璠 reprodukcji — por帳any na kawa趾i m篹czyzna trzyma miecz. Czy to by bohater, który poleg przy obronie swoich, czy mo瞠 穎責ak, który wcze郾iej tym mieczem zabija kobiety i dzieci? Matka ze zw這kami dziecka zwraca si do byka, który odwraca g這w, by wys逝cha jej skargi. Po czyjej stronie opowiedz si kolejne jej dzieci? A przywo豉ny przez ciebie ko i ukryta g這wa byka? Mo瞠 raczej ko staje si bykiem? A to? Jego rana na brzuchu wydaje si za du瘸. Umieszczona prawie na 鈔odku, wygl康a jak rana ca貫go obrazu, otwierana na nowo, raz przez jedn, raz przez drug stron konfliktu. A wiesz, co moim zdaniem nap璠za ten przekl皻y kr庵? To, co z daleka wydaje si by okiem opatrzno軼i, a z bliska jest tylko dzie貫m cz這wieka, zwyk陰 瘸rówk! Jak to mówi Voltaire? Gdyby nie by這 Boga, trzeba by這by go wymy郵i. Wola boska lub opatrzno嗆, prawo lub konieczno嗆 historyczna… to s twory, maj帷e tak nas o郵epi, 瞠by鄉y zamkn瘭i oczy na dokonywane w ich imieniu okropie雟twa.

— Czyli co? Recept jest nihilizm?

— Raczej umiar. Znam 砰dów i czarnych, a nawet niepe軟osprawnych, którzy z powodu realnego nieszcz窷cia, które ich spotka這, maj roszczenia wzgl璠em ca貫go 鈍iata, uwa瘸j帷, 瞠 zado嗆uczynienie powinno przyj嗆 natychmiast i za wszelk cen. Problem w tym, 瞠 w豉郾ie nie za wszelk cen. Ale podobnie przesadzi mo積a ze skruch. Po co to bicie si w piersi za grzechy przodków?

— To 幢e? Nazywa z這 z貫m?

— 柝e, gdy ludzi zaczyna si postrzega jako z造ch lub dobrych w oderwaniu od ich czynów. 疾by daleko nie szuka, we幟y takiego Adamsa. W gruncie rzeczy, co my o nim wiemy? Mo瞠 to cz這wiek o z這tym sercu?

— Z這te i na sercu? — parskn窸a Daiva. — Chyba masz na my郵i jego kart kredytow.

— Uprzedzenia, o tym w豉郾ie mówi. Ale na serio. Gdyby odkry豉 co naprawd warto軼iowego, co, co mog這by da cz這wiekowi w豉dz nad 篡ciem i 鄉ierci drugiego cz這wieka… Komu by to przekaza豉? Jak odró積i豉by ludzi, którzy wykorzystaliby to odkrycie dla dobra ogó逝, od tych, którzy u篡liby go tylko do zdobycia pieni璠zy lub w豉dzy? Nie znosz „Guerniki”, bo jest dla mnie ostrze瞠niem. Nie przebrzmia造m, niewys逝chanym ostrze瞠niem przed drug wojn 鈍iatow, ale wci捫 aktualnym ostrze瞠niem przed decyzjami, które mog kogo popchn望 do cyklu krzywd, który widz w tym przekl皻ym obrazie.

Daiva w milczeniu zamkn窸a ksi捫k i od這篡豉 j na szafk. Usiad豉 na kraw璠zi ó磬a, plecami do Niva. Ten kl掖 si w duchu, ale znów nie przychodzi這 mu do g這wy nic, co móg豚y powiedzie, 瞠by roz豉dowa zg瘰tnia陰 atmosfer.

— To nie tak mia這 by… — powiedzia豉 Daiva, bardziej do siebie ni do Niva.

— Przepraszam… Jeszcze z nikim nie rozmawia貫m o Guernice tak, jak z tob i…

Daiva siedzia豉 przez chwil zamy郵ona, po czym bez s這wa si璕n窸a do wy陰cznika 鈍iat豉. Sekund pó幡iej przywar豉 do jego ust, tym razem wpijaj帷 si w nie bole郾ie. Ca這wa豉 zach豉nnie, ss帷 i przygryzaj帷 mu wargi i j瞛yk. Jednym ruchem rozerwa豉 wszystkie guziki jego koszuli, po czym chwyci豉 za d這nie i poprowadzi豉 je wzd逝 swoich boków. Wy郵izgn窸a si z koszulki, gdy tylko chwyci palcami kraw璠 materia逝. Znów rzuci豉 si na niego, tym razem okrywaj帷 poca逝nkami tors i ramiona. Przesun窸a d這ni po rozporku, a sekund pó幡iej szarpn窸a pasek z tak si陰, 瞠 Niv poczu, jak klamra wbija mu si w brzuch. Przesta my郵e i pozwoli dzia豉 emocjom.

Kochali si mocno i gwa速ownie. Niv po raz pierwszy do鈍iadczy mi這軼i z kobiet, która stara豉 si da mu rozkosz tak intensywnie, jak on jej. Ich walka na tym polu sko鎍zy豉 si satysfakcjonuj帷ym remisem, co tak瞠 by這 dla niego nowo軼i. Gdy sko鎍zyli, opadli spoceni na rozkopan po軼iel. Niv g豉dzi w這sy Daivy, w my郵ach dobieraj帷 s這wa. Gdy jednak zdoby si na wyznanie, nie da豉 mu doj嗆 do g這su.

— Nic nie mów. Prosz.

Niv u鄉iechn掖 si w ciemno軼iach. Po prostu mocniej j przytuli i pog豉dzi po policzku. Zastyg zdumiony, gdy okaza這 si, 瞠 ten jest mokry od 貫z. Tego si nie spodziewa. Daiva skuli豉 si na ó磬u, odwracaj帷 do niego plecami.

— Id ju — wyszepta豉. — Mówi豉m ci, 瞠 nie lubi chrapania.

Nie mia w徠pliwo軼i, 瞠 瘸rt by tylko na pokaz, ale co w tonie jej g這su sprawi這, 瞠 nie podj掖 dyskusji. Poca這wa j tylko w rami, przykry ko責r i, nie zapalaj帷 鈍iat豉, odnalaz swoje ubranie. Wci庵n掖 spodnie, a na go貫 plecy narzuci marynark. Gdy schyla si po buty, dostrzeg le膨c na pod這dze otwart ksi捫k – poch這ni皻y Daiv nawet nie zauwa篡, kiedy j str帷ili. Wpadaj帷a przez okno ksi篹ycowa po鈍iata czyni豉 Guernik jeszcze bardziej wyrazist. Zakl掖 w duchu, zatrzasn掖 ksi捫k i od這篡 j na szafk.

Jasno o鈍ietlony hotelowy korytarz otrze德i go nieco z mi這snego upojenia i wt這czy my郵i w prozaiczne koleiny, gdzie ju czeka造 na niego dwa nierozwi您ane problemy. Po pierwsze dwadzie軼ia godzin temu powinien by wys豉 do rodziców SMS-a z informacj, 瞠 wyl康owa bezpiecznie. Na nic zdawa造 si t逝maczenia, 瞠 w dobie 鈍iat這wodów i radarów oraz 膨dnych sensacji mediów wiadomo嗆 o katastrofie samolotu dotar豉by do telewidzów, zanim jeszcze uczestnicy nieszcz瘰nego lotu zdo豉liby roztrzaska si o tafl oceanu. Obieca wys豉 wiadomo嗆 dla 鈍i皻ego spokoju i teraz powinien dotrzyma s這wa cho熲y po to, by policja, wojsko, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a na koniec litewska ambasada w Waszyngtonie nie zosta造 postawione w stan najwy窺zej gotowo軼i, a on sam nie musia wys逝chiwa nieko鎍z帷ych si wymówek podczas najbli窺zego rodzinnego zlotu z okazji Chanuki.

Niestety, telefon roz豉dowa mu si jeszcze w trakcie kolacji, a to nieuchronnie prowadzi這 do drugiego nierozwi您anego problemu – niekompatybilno軼i europejskich wtyczek z ameryka雟kimi gniazdkami. A Bielawski przypomina! Gdyby Niv nie by w mi璠zyczasie poch這ni皻y zagadnieniem przystawalno軼i innych mi璠zykontynentalnych z陰cz, pewnie jeszcze zdo豉豚y co na to zaradzi, ale teraz, w 鈔odku nocy i w nieznanym mie軼ie, nie mia szans ani kupi przej軼iówki, ani jej po篡czy.

I pomy郵e, 瞠 w domu mia ich ca陰 kolekcj! W tym dwie ameryka雟kie, australijsk, trzy brytyjskie, oraz jedn uniwersaln, wielk jak grejpfrut i pi耩 razy dro窺z, ale zakupion w naiwnej wierze, 瞠 to d逝goterminowa inwestycja. Gdyby chocia lotniska umieszcza造 na obudowach swoje logo albo panoram najbli窺zego miasta, mo積a by potraktowa te ustrojstwa jak magnesy na lodówk czy inne pseudopraktyczne suweniry i obdarowywa nimi znajomych. A tak tylko kurzy造 si w szufladzie, podczas gdy on znowu nie mia gdzie podpi望 telefonu do 豉dowania.

Po wej軼iu do swojego pokoju rzuci jeszcze pozbawione nadziei spojrzenie w kierunku gniazdka, sprawdzaj帷, czy przypadkiem nie ma wbudowanego portu USB i… przetar oczy, po raz drugi tej nocy nie wierz帷 w豉snemu szcz窷ciu. Oto w kontakcie tkwi豉 najprawdziwsza ameryka雟ko-europejska przej軼iówka, najwyra幡iej pozostawiona przez poprzedniego, równie nierozgarni皻ego go軼ia!

Z ulg pod陰czy smartfona, wys豉 spó幡ionego SMS-a i wyciszy urz康zenie, gdy skonstatowa, 瞠 na Litwie od dawna nikt ju nie spa. Nie mia ochoty odpiera zmasowanego ataku zawoalowanych trosk pretensji oraz b豉hych pyta o przyjemno嗆 z podró篡 i jako嗆 hotelowego wiktu i opierunku. Poza tym do 郾iadania zosta造 mu tylko trzy godziny i chcia m康rze je wykorzysta. W ubraniu pad na ó磬o i trzydzie軼i sekund pó幡iej chrapa.

Ksi捫k Pharmacon kupi mo積a poni瞠j: 

Zobacz tak瞠

Musisz by zalogowany, aby komentowa. Zaloguj si lub za堯 konto, je瞠li jeszcze go nie posiadasz.

Ksi捫ka
Pharmacon
Marlena Siwiak0
Ok豉dka ksi捫ki - Pharmacon

Biolog Niv Sokol, wci捫 do嗆 m這dy by wierzy, 瞠 dobry pomys poparty ci篹k prac gwarantuje sukces, wynajduje wykorzystuj帷 nanoboty technologi, która...

dodaj do biblioteczki
Recenzje miesi帷a
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Joanna Jagie陶o
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Retorsja
Tomasz Brewczy雟ki
Retorsja
Powr鏒 na Zaginiony Kontynent
Przemys豉w Hytro
Powr鏒 na Zaginiony Kontynent
Kufer tajemnic
Anna Bichalska
Kufer tajemnic
150 wesel i gr鏏
Magdalena Kubasiewicz
150 wesel i gr鏏
Riku i kr鏊estwo bieli
Randy Taguchi
Riku i kr鏊estwo bieli
Kr鏊 Pik
Monika Godlewska (I)
Kr鏊 Pik
Nocny ekspres
Karin Erlandsson
Nocny ekspres
Poka wszystkie recenzje