Masz w sobie siłę potężniejszą niż wszystkie zaklęcia świata. "Księżniczka Zoja"

Data: 2021-10-15 08:00:01 Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Zoja jest superbohaterką a na dodatek księżniczką. Zupełnie taką jak każda z nas, małych i dużych, dziewczyn i kobiet. Nie wierzysz? Zajrzyj do opowieści, które przyniosą ci siłę, niezależnie od tego, ile masz teraz lat.

Czy bycie księżniczką lub superbohaterką oznacza, że otacza nas magia? Oczywiście, ale nie zupełnie taka, o jakiej dotąd czytaliście w bajkach. Ponieważ to magia, którą nie tworzą ani magiczne zaklęcia, ani magiczne różdżki. Nie ma też tu wróżek chrzestnych ani elfów czarodziejów. Jest za to moc, płynąca prosto z serca. Z czyjego serca? Ano właśnie z twojego!

Nikt nie będzie w stanie wyczarować dla ciebie tego, co możesz przywołać tylko ty sama. A kiedy opanujesz tę sztukę, będziesz mogła też dzielić się szczęściem z innymi i żadna magia nie jest do tego potrzebna.

Obrazek w treści

Księżniczka Zoja to piękna opowieść o tym, jak znaleźć klucz do serca i głowy, by życie, którym żyjemy, stało się naprawdę, naprawdę magiczne. Do lektury książki zaprasza Wydawnictwo Papierowy Motyl. Ostatnio mogliście przeczytać pierwszy fragment powieści, tymczasem już teraz prezentujemy kolejny fragment książki:

Zoja śniła, że faktycznie mieszka w zamku o stu jeden komnatach. W zamku o stu i jednej wieży, a każda z nich była tak wysoka, że cumowały do nich obłoczki, a proporce powiewające na szczytach były tak długie, że przypominały podniebne rzeki, znikające gdzieś na krawędzi horyzontu. W swym marzeniu Zoja była najprawdziwszą księżniczką – taką z kart legend i z muzealnych portretów. Nosiła mięciutkie pantofelki, drogocenna biżuteria niemal ciążyła w swym przepychu i bogactwie, we włosy zaś wpięła kryształową tiarę. A w zasadzie wpięły ją służki, bo Zoję otaczała chmara ludzi tak bardzo pochłoniętych ułatwianiem jej życia, że było to aż niezręczne i męczące.

Wszystko najwyraźniej kręciło się tu wokół niej, panowało zamieszanie i gorączkowe przygotowania do szczególnej uroczystości.

Do jakiej? No jasne, do jej urodzin! Dziesiąte urodziny zasługują przecież na szczególną oprawę, by całe to oczekiwanie wyjątkowej uroczystości nie zamieniło się w zwyczajny i banalny wieczór. Może przez jakiś maleńki ułamek sekundy poczuła się zarazem najważniejsza i zupełnie niepotrzebna – bo choć to wszystko działo się dla niej, to jednak dla ludzi wokół najwyraźniej w tym akurat momencie ważniejsze było przystrajanie sal i dziedzińców, nakrywanie do stołów, próby orkiestry i podejmowanie gości niż prawdziwa chwila uwagi poświęcona jubilatce. Na szczęście na horyzoncie pojawili się rodzice. A dla rodziców zawsze przecież najważniejszą na świecie będzie ich mała księżniczka. Sen płynął łagodnie w kierunku coraz większych radości i szczęśliwego finału. Wrota zamczyska otwarto dla wszystkich poddanych, a radosny nastój rozlał się po całym podgrodziu. Zoja wirowała w tańcu, uwijała się wśród przyjaciół, otwierała prezenty, których nie sposób było już zliczyć, a tym bardziej spamiętać. Niewątpliwie szczęśliwa, wciąż jednak oczekiwała czegoś wyjątkowego. Magicznego. W końcu sen, baśń i słodkie dzieciństwo idą w parze z magią, zwłaszcza jeśli jest się księżniczką.

Magia to przecież najdoskonalszy klucz do spełniania marzeń i odkrywania niemożliwego, to podarunki chrzestnych wróżek, pomocne dłonie domowych skrzatów, latające kucyki, czapki niewidki i pierścienie o cudownej mocy.

Wspaniały wehikuł, który przenosi nas do celu, omijając całą żmudną drogę, wszystkie trudy i wyrzeczenia. Magia to najlepszy pomysł na przyszłość jasnych i bezpiecznych odpowiedzi bez tego żmudnego wczytywania się w treść pytań.

– To by było zbyt proste i zbyt piękne, droga księżniczko. – Przyjazny, choć nieco wyniosły i tajemniczy głos wyrwał Zoję z zadumy i rozmyślań. Zaczęła niemal śnić we śnie, a wszystko i tak wydawało się niezwykle realne. – Magia to także niebezpieczne zaklęcia i mroczne sekrety, tajemnice dostępne tylko tym, którzy odważą się poświęcić własne serce, a zarazem szczęście innych.

Zoja ze zdumieniem spoglądała na kogoś, kto najwyraźniej doskonale znał się i na magii, i na ludziach. Wyglądał najzupełniej zwyczajnie, może nawet nieco znajomo, i niemal nie pasował do jej snu.

– Nikt nie będzie w stanie wyczarować dla ciebie tego, co możesz przywołać tylko ty sama – kontynuował. – A kiedy opanujesz tę sztukę, będziesz mogła też dzielić się szczęściem z innymi, i żadna magia nie jest do tego potrzebna. 

Zoja zmarszczyła nosek, wlepiając wzrok w rozmówcę. Był to uprzejmy jegomość w średnim wieku, lekko siwiejący i ubrany w skromne szare szaty. Przy pewnej dozie wyobraźni, można by było wziąć go za maga – tym bardziej że najwyraźniej wiedział, o czym mówi.

Miał łagodne błękitne oczy i podobnie łagodny uśmiech, choć starał się go nie nadużywać. Najwyraźniej wiedział, że uśmiech równie dobrze może oznaczać uprzejmość, jak i zupełnie niestosowny brak poważania, zwłaszcza w sytuacji, w której zaprasza się do niełatwej rozmowy dziesięciolatkę i z konieczności spogląda na nią nieco z góry.

Zoja uznała, że to mądre i roztropne zachowanie, ma zatem do czynienia z uczonym, z mędrcem, a nie z czarodziejem. Choć wspomniana przez niego sztuka przywoływania szczęścia i spełniania pragnień zdecydowanie kojarzyła jej się z magią i dobrymi wróżkami, z kwiatem paproci, złotą rybką, dżinami, z czarodziejską jabłonią i całym tym wymiarem rzeczywistości, który dostępny jest tylko dzieciom. Połączenie tajemnicy i snu może przyprawić o zawrót głowy.

– Obawiam się, że to dość trudne dla dziewczynki – oświadczyła uprzejmie, lecz stanowczo. – Poza tym to strasznie irytujące oraz… – tu szukała przez chwilę właściwego określenia – …oraz schematowe. Mówić tak zagadkami i udawać mądralę, bo jest się starszym!

Świat, w którym droga do bogactw, szczęścia i sławy prowadzi przez liczne wyzwania i nie da się jej ominąć za pomocą prostego machnięcia różdżką, wydał jej się okrutny i niesprawiedliwy. I zbyt dorosły, jak na jej marzenia. Rodzice muszą sobie radzić bez magii i czasami wyglądają na strasznie zmęczonych. A ona potrafi prostym, dziecięcym życzeniem zamienić konika na biegunach w jednorożca i nawet jeśli ten jednorożec istnieje tylko w jej wyobraźni, to jednak istnieje. A to już coś! Po prostu jest jeszcze zbyt mała, by na stałe zmieniać chusteczkę w kwiat i odwrotnie, ale… Właśnie! To byłby cudowny prezent na dziesiąte urodziny! Wielka moc! Poza tym w jakiż to niby inny sposób miałaby szukać tego szczęścia i jeszcze dzielić się nim z innymi?

Nieznajomy wydawał się wręcz czytać w jej myślach, gdyż niemal w tym samym momencie pospieszył z wyjaśnieniami:

– Wybacz, droga księżniczko, chciałem tylko powiedzieć, że masz już w sobie siłę potężniejszą niż wszystkie zaklęcia świata.

Zoja spojrzała na niego pytająco, więc dotknął swej piersi, a później czoła i odpowiedział jej pytającym spojrzeniem.

– Tutaj – wyszeptała Zoja, powtarzając jego gesty – i tutaj?

Z tym, że nosi w sercu mnóstwo pragnień, mogła się zgodzić. Ale głowie, której nie brakowało pomysłów, brakowało jednak pewności, sposobów i gotowych rozwiązań. Gotowych recept… Zaklęć, dokładnie rzecz ujmując.

– Tak. To jest moc niepowtarzalna, bo tylko twoja, a zarazem zwyczajna, bo przecież każdy z nas ma serce i rozum. A jedno prawdziwie szczere serce i jedna mądra głowa wystarczą, by ogrzać i rozpalić inne.

– Nie wiem dlaczego, ale rozpalanie kojarzy mi się z czymś niebezpiecznym – odparła zadziornie i całkiem rozsądnie, jeśli się nad tym zastanowić. Pfff… – dodała w duchu. Może to nieładnie tak myśleć o innych, ale to jakiś straszny mądrala i nudziarz. I chyba trochę oszukuje w kwestii tej mocy.

Tym razem jej rozmówca nie próbował powstrzymać uśmiechu, choć nie mógł odmówić jej roztropności.

– Wystarczy wiedzieć, kiedy słuchać serca i jak używać głowy – odparł. – To będzie mój prezent na twoje urodziny. Wyjątkowy prezent na wyjątkowe urromrrr… mrrru… mrr… mrrrau…

Książkę Księżniczka Zoja kupić można w popularnych księgarniach internetowych:

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Księżniczka Zoja
Marcin Szmel0
Okładka książki - Księżniczka Zoja

Zoja jest superbohaterką a na dodatek księżniczką. Zupełnie taką jak każda z nas, małych i dużych, dziewczyn i kobiet. Nie wierzysz? Zajrzyj do opowieści...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Autor
Recenzje miesiąca
Retorsja
Tomasz Brewczyński
Retorsja
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Joanna Jagiełło
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Powrót na Zaginiony Kontynent
Przemysław Hytroś
Powrót na Zaginiony Kontynent
Kufer tajemnic
Anna Bichalska
Kufer tajemnic
150 wesel i grób
Magdalena Kubasiewicz
150 wesel i grób
Riku i królestwo bieli
Randy Taguchi
Riku i królestwo bieli
Nocny ekspres
Karin Erlandsson
Nocny ekspres
Król Pik
Monika Godlewska (I)
Król Pik
Pokaż wszystkie recenzje