Seryjny morderca, tajne służby i wielkie pieniądze. „Usta mordercy" Artura Kawki i Moniki Wysockiej

Data: 2020-09-29 14:25:57 Autor: Piotr Piekarski

Były amerykański komandos o polskich korzeniach, major Tom Wilmowski, prowadzi nad Wisłą śledztwo w sprawie zaginięcia swojego młodszego brata.

Zniknięcie Franka niepokoi też policjantów podejrzewających go o związek z dziwnymi zabójstwami kilku kobiet. Z cienia wychodzą kolejne mroczne postacie i ich zbrodnicze działania.

I nic nie jest takie, jakie się zdaje na pierwszy rzut oka.

Obrazek w treści

Do lektury powieści Usta mordercy zaprasza Oficynka. Dziś w naszym serwisie możecie przeczytać premierowy fragment książki: 

ROZDZIAŁ I

Było późne popołudnie 16 lipca 2019 roku, kiedy w zakładzie karnym w Strzelcach Opolskich więzień Mirosław Koza, zajmujący się więzienną biblioteką, poinformował oddziałowego o skończonej pracy.

Wysoki i bardzo chudy, czterdziestoczteroletni blondyn o przerzedzonych włosach, z bliznami na twarzy, skazany na dożywocie za zabójstwo kobiety ze szczególnym okrucieństwem, którego miał dokonać w 1999 roku, stał właśnie przed klawiszem, trzymając w ręku dość grubą książkę. Oddziałowy uśmiechnął się niemal przyjaźnie i zapytał:

– Co dzisiaj będziesz, Profesorku, czytał do snu swemu prezesowi?

– Kobrę Forsytha – odparł osadzony z obojętnością w głosie.

Klawisz wziął do ręki książkę i przekartkował ją.

– Przecież w tym roku już mu ją czytałeś.

– Panie sierżancie, w tym roku czytałem mu ją już cztery razy, ale to jego ulubiona książka, więc sam pan rozumie…

Oddziałowy pokiwał głową ze zrozumieniem, choć nagła miłość jego podopiecznych do literatury nie przestawała go zadziwiać.

– Kulka nie skończył nawet podstawówki – mruknął pod nosem. Mirek jednak usłyszał uwagę, bo rzucił z sarkazmem w głosie:

– Nie skończył podstawówki, słabo pisze i czyta, ale za to trzęsie tym całym bajzlem.

– Mam nadzieję, że oprócz czytania nie musisz masować go po łydkach i plecach – odgryzł się strażnik.

– No, czasem drapię go po plecach, ale to i tak bardziej przyjemne od wpierdalu na spacerniaku czy wydymania pod celą – zauważył więzień, unosząc górną wargę i pokazując dziąsła pozbawione zębów.

Ruszyli w stronę celi, po drodze nie zamieniając już ani słowa. Kiedy dotarli na miejsce, klawisz otworzył drzwi i rzucił nieco kpiąco:

– Prezes, twoja sekretarka przyniosła ci bajkę na dobranoc. Z pryczy poderwał się dwumetrowy olbrzym z wygoloną głową i krzywym nosem z zakończonym niczym bańka końcem, przez który na wolności wszyscy nazywali go Kulką. Jego twarz nosiła ślady tylu blizn, że można by nimi obdzielić całe blokowisko niejednego miasta.

– Panie oddziałowy – z pewną dozą pretensji w ochrypłym głosie rzucił wielkolud – to nie jest moja sekretarka, tylko mój sekretarz i dzięki temu człowiekowi odkryłem piękno ojczystej literatury.

Pozostali osadzeni w celi zarechotali.

– Ty, Kulka, to może jeszcze szkołę skończysz dzięki Profesorkowi – zażartował klawisz.

– Szkołę? – Więzień skrzywił się, jakby musiał przegryźć coś niezmiernie gorzkiego. – Nie, szkoły to nie, ale może pisać się nauczę. Papugę wyręczę przy apelacji.

Znowu dało się słyszeć zduszony śmiech.

Tylko Mirek stał z obojętnym wyrazem twarzy. Obchodził właśnie rocznicę aresztowania. Dokładnie dwadzieścia lat temu został zatrzymany za zbrodnię, której, jak uparcie wciąż twierdził, nie popełnił. Oddziałowy machnął na niego ręką i Koza wszedł do celi. Drzwi zatrzasnęły się tuż za nim. Zerknął w zakratowane okno, przez które do wnętrza wdzierały się ostatnie promienie słońca.

– Co tam, Profesorze? Coś cichy jesteś – zauważył Kulka.

– A tak czasem człowiekowi przypominają się szczęśliwe chwile, a później… – Mirek urwał i usiadł przy stoliku obok lampki.

Jeden z towarzyszących mu w celi więźniów wyłączył pilotem telewizor. Wiedział, że Prezes, jak nazywano w więzieniu olbrzyma, nie znosi, gdy coś rozprasza jego uwagę w czasie codziennych „wieczorków z czytaniem”.

Mirek otworzył książkę i zerknął na pierwszą stronę. Myślami był jednak gdzie indziej. Usiłował sobie przypomnieć to, co wydarzyło się dwadzieścia lat wcześniej, a może raczej to, co się nie wydarzyło. Nie wiedział, że za kilka godzin w odległym o kilkaset kilometrów miejscu na Mazowszu rozegrają się wypadki, które zakłócą definitywnie jego więzienny, beznadziejny i niezmiernie nudny żywot.

W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki Usta mordercy. Powieść kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

REKLAMA

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Usta mordercy
Artur Kawka, Monika Wysocka1
Okładka książki - Usta mordercy

Seryjny morderca, tajne służby i wielkie pieniądze. Były amerykański komandos o polskich korzeniach, major Tom Wilmowski, prowadzi nad Wisłą śledztwo...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Autor