Nie pozwolę nikomu zniweczyć swoich marzeń. "Uczniowie Hippokratesa. Doktor Anna"

Data: 2021-08-12 09:41:54 Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Koniec lat 70. XIX wieku. Anna Tomaszewicz po zakończeniu studiów medycznych na Uniwersytecie w Zurychu wraca do Warszawy z zamiarem otwarcia praktyki. Jest utalentowana, pełna zapału, ma na koncie doskonale przyjęte przez środowisko publikacje naukowe, chce pomagać ludziom. Ale Towarzystwo Lekarskie, do którego zgłasza się niedługo po przyjeździe, widzi w niej przede wszystkim kobietę - kogoś, kto nigdy nie powinien leczyć. Anna cały czas jednak uparcie dąży do celu i po to, by nostryfikować dyplom i w końcu móc pracować w zawodzie, gotowa jest udać się choćby do samego cara.

Tymczasem w stołecznych domach i szpitalach szerzą się choroby powodowane przez wszechobecny brud i nieprzestrzeganie zasad higieny. Zalecenia Josepha Listera, inicjatora antyseptyki, nawet jeśli znane, są ignorowane i wykpiwane przez większość lekarzy i personel medyczny. Po przytułkach i kamienicach jak dziki ogień rozprzestrzenia się gruźlica, a na salach operacyjnych wielu pacjentów umiera, mimo udanych zabiegów. Żniwo zbiera też gorączka połogowa - przypadłość, na którą doktor Anna zwracała szczególną uwagę.

Obrazek w treści

Do lektury najnowszej powieści Ałbeny Grabowskiej Uczniowie Hippokratesa. Doktor Anna zaprasza Wydawnictwo Marginesy. Tymczasem już teraz zachęcamy do lektury premierowego fragmentu powieści:

Dzień egzaminu był słoneczny i dość ciepły. Anna wstała wcześnie, ubrała się i odmówiła modlitwę. Potem niechętnie skubnęła trochę z podanego jej przez Kasię śniadania, tłumacząc się brakiem apetytu.

– Panienka musi jeść, bo panienka musi mieć jasny umysł – upierała się Kasia.

– Jestem zdenerwowana – poskarżyła się młoda lekarka.

– Ja panienki słucham, bo panienka mądra, ale teraz niech panienka mnie posłucha.

Panienka zje, bo panience w brzuchu będzie burczało.

– Dobrze. – Anna się poddała i zjadła jeszcze trochę chleba z masłem i miodem, skoro już Kasia zdobyła takie frykasy.

– A teraz niech panienka idzie i powie im wszystko, co wie. Oni się od panienki jeszcze nauczą, bo panienka jest najmądrzejsza na świecie. A ja za panienkę to bym...

Anna zastanawiała się, ile jeszcze razy Kasia wymówi słowo „panienka”.

– Wiem, Kasiu – powiedziała serdecznie. – Dziękuję.

Do Cesarskiej Akademii Medyczno-Chirurgicznej zawiózł ją Włodzimierz, chociaż się upierała, że pojedzie sama.

– Pani Anno, niech pani się trzyma – powtarzał po drodze, aż miała dość.

Powitał ją Napoleon Cybulski, który, jak się okazało, miał zasiąść w jednej z ław przeznaczonych dla lekarzy, którzy chcieli być obecni na egzaminie.

– Ja mam nadzieję, że to pani nie przeszkadza – powiedział. – Bo pół akademii wybiera się na ten egzamin.

– Chcą zobaczyć takie dziwo jak przepytywana kobieta, tak? – spytała z przekąsem. – Niech się pan nie martwi, im więcej osób na sali, tym większe mam szanse.

– Też tak myślę, pani Anno – przytaknął. – Tylko proszę nie dać się sprowokować, bardzo panią proszę.

Uścisnęła mu rękę.

– Nie pozwolę nikomu zniweczyć swoich marzeń – zapewniła fizjologa. – Umiem trzymać język za zębami, kiedy trzeba. Poza tym mam nadzieję, że padną jedynie pytania dotyczące medycyny.

– Oby, oby. – Napoleon Cybulski uśmiechnął się nerwowo.

Anna była zaskoczona, jak wiele osób przyszło, aby wysłuchać jej odpowiedzi na pytania egzaminacyjne. Może z tej przyczyny komisja ograniczyła się tylko do dwóch pytań dotyczących jej płci: „Dlaczego kobieta pragnie zostać lekarzem?” (odpowiedziała grzecznie, że z tych samych powodów co mężczyzna, czyli chce leczyć ludzi) i „Czy zamierza pani kontynuować praktykę, kiedy zostanie matką?” (tu ograniczyła się do krótkiego „tak”). W końcu przyszedł czas na zasadniczy egzamin.

– Co pani potrafi powiedzieć na temat gruczołu nadnerczowego? – spytał brodaty profesor, który, jak Anna się później dowiedziała, zajmował się problematyką tejże struktury.

Anna natychmiast przywołała badania Charles’a Browna-Séquarda i Thomasa Addisona, omówiła budowę narządu, o który ją pytano, jego funkcje i znane choroby.

– Czy sądzi pani, że badania nad tym gruczołem są przełomowe czy też rozczarują nas jak studia nad śledzioną? – spytał znów profesor nieco milszym tonem, najwyraźniej zadowolony z jej odpowiedzi.

– Badania nad gruczołem nadnerczowym są przełomowe, panie profesorze – odpowiedziała. – Śledziona jest zaś organem, który swoją misję wydaje się spełniać tylko w życiu płodowym. Niewiele o niej wiemy, poza tym, że jest delikatna i łatwo ulega pęknięciu. Jeśli natychmiast się jej wtedy nie usunie, to...

– Wystarczy – przerwał jej. – Proszę powiedzieć, co pani wie o nadnerczynie.

– Nadnerczyna, inaczej adrenalina – zaczęła – to substancja, której jeszcze nie znamy, ale podejrzewamy jej istnienie. Badaniami nad nią zajmuje się obecny tu wybitny fizjolog Napoleon Cybulski – ukłoniła się w stronę przyjaciela, który zrobił się czerwony jak burak – wraz z kierownikiem Katedry Fizjologii profesorem Tarchanowem. Miałam okazję czytać prace tych wybitnych uczonych na temat owej substancji. Jest odpowiedzialna za pewne reakcje u zwierząt, takie jak agresja czy ucieczka, podnosi ciśnienie tętnicze oraz podwyższa puls...

– Wystarczy – przerwał jej Tarchanow. – Proszę nam powiedzieć, co pani wie o wolu szyjnym.

„Gruczoł tarczowy”, pomyślała i natychmiast zaczęła o nim opowiadać. Leczyła pacjentów z przypadłościami gruczołu szyjnego i pracowała przy sekcjach kilku osób dotkniętych chorobami tej struktury, podzieliła je zatem na grupy, każdą omówiła, włączając do opisu także obraz sekcyjny.

– Jak zoperuje pani niedrożność jelitową? – spytał szczupły Rosjanin, który siedział po prawej stronie Matuszkina. 

– Kobieta nie będzie operować – krzyknął ktoś z trybun.

Zawahała się na chwilę. Na szczęście pytający przyszedł jej z pomocą.

– Nie proszę o operację pokazową, ale o odpowiedź teoretyczną.

– Należy odsłonić powłoki brzuszne, mięśnie, powięź, odnaleźć miejsce dotknięte chorobą, ustalić przyczynę, a następnie usunąć.

– Rokowanie w podobnych operacjach? – Rosjanin rzucił następne pytanie.

– Niepewne, gdyż... – zaczęła, przypominając sobie wszelkie możliwe przyczyny niedrożności jelit i powikłań pooperacyjnych.

– Dziękuję – przerwał jej.

– Proszę opowiedzieć o strukturze znanej jako mały mózg – polecił wysoki, chudy

Rosjanin z krzaczastymi brwiami oraz gęstą, kędzierzawą brodą.

Natychmiast zaczęła opowiadać wszystko, co było wiadomo na zadany temat, przywołując prace swoich profesorów oraz własne. Tym razem jej nie przerywano, najwyraźniej jej wiedza wykraczała poza kompetencje kogokolwiek innego w tej sali. Obecni chłonęli każde jej słowo.

– Ponoć skończyła pani Wydział Lekarski Uniwersytetu Medycznego w Zurychu? – spytał nagle ktoś z głębi sali. Anna zesztywniała, ponieważ rozpoznała niesławnego Lewcowa, przed którym ostrzegał ją Napoleon Cybulski.

– Tak – odpowiedziała krótko.

– Czy wiadomo pani, że najjaśniejszy pan zabronił swoim poddanym nauki na tym uniwersytecie?

– Tak, ale... – zaczęła.

– Czy będzie się pani spierać z zarządzeniami cara? – zapytał.

– Gdzieżbym śmiała – odpowiedziała i dodała szybko: – Car wydał ukaz w zeszłym roku, już po ukończeniu przeze mnie uniwersytetu.

„Gdyby to miało miejsce wcześniej – nigdy bym tam nie wstąpiła”, powinna jeszcze dodać, ale istniały granice hipokryzji, których nie chciała przekroczyć. Zapadła cisza, po czym odezwał się dyrektor Matuszkin.

– To – powiedział z naciskiem – już zostało wyjaśnione. W kwestii pozwoleń na praktykę nie ma miejsca na nieporozumienia ani na działania niezgodne z prawem.

Dał tym samym Lewcowowi do zrozumienia, że atakując Annę Tomaszewicz, oskarża jego samego o działanie niezgodne z prawem. Lewcow usiadł na ławce i zaczął coś mówić do swojego towarzysza. Anna zerknęła na Cybulskiego, który otarł pot z czoła.

Książkę Uczniowie Hippokratesa. Doktor Anna kupić można poniżej:

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Uczniowie Hippokratesa. Doktor Anna
Ałbena Grabowska5
Okładka książki - Uczniowie Hippokratesa. Doktor Anna

Oparta na faktach opowieść o pierwszej dyplomowanej lekarce praktykującej na ziemiach polskich. Koniec lat 70. XIX wieku. Anna Tomaszewicz po zakończeniu...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Recenzje miesiąca
Oszukany czas
Kinga Tatkowska
Oszukany czas
Szukając nadziei
Adrianna Klara Kłosińska
Szukając nadziei
Kilka niedużych historii
Katarzyna Wasilkowska
Kilka niedużych historii
Domek na końcu świata
Danuta Noszczyńska
Domek na końcu świata
Pani z wieży
Magdalena Wala
Pani z wieży
Dobry chłopak
Iwona Wilmowska
Dobry chłopak
Sercem i rozumem
Wojciech Sobina
Sercem i rozumem
Bez opamiętania
Paulina Wysocka-Morawiec
Bez opamiętania
Pokaż wszystkie recenzje