Zabijał mnie powoli. Fragment książki „Never Lost Hope. Na granicy śmierci"

Data: 2025-10-01 15:04:01 | artykuł sponsorowany | Ten artykuł przeczytasz w 7 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Hope ucieka z domu, by wyrwać się spod władzy ojca tyrana – nie wie jeszcze, że najgorsze dopiero przed nią. Ulice Bronksu stają się jej nowym domem, a codzienność wypełniają głód, strach i uzależnienie. Gdy wydaje się, że nie ma już ratunku, spotyka Nathaniela – mężczyznę, który sam zmaga się z nałogiem, ale daje jej to, czego nie miała nigdy wcześniej: czułość. Ich więź staje się dla niej ostatnią deską ratunku. Wkrótce Hope dostaje kolejną szansę – schronienie na farmie dziadków w Teksasie i wsparcie brata. Ale demony przeszłości nie odpuszczają, a ojciec znów staje się dla niej zagrożeniem.

Czy Hope znajdzie odwagę, by stawić mu czoła? Czy pokona nałóg, odzyska spokój i pozwoli sobie na miłość?

Never Lost Hope. Na granicy śmierci grafika promująca książkę

Zapraszamy do przeczytania powieści Alicji Skirgajłło Never Lost Hope. Na granicy śmierci.

Never Lost Hope. Tom 1. Na granicy śmierci to opowieść, która nie daje oddechu. Od pierwszych stron wciąga czytelnika w świat przemocy, uzależnień i dramatycznej walki o przetrwanie. Poznajemy historię młodej dziewczyny, która uciekając z jednego piekła, trafia prosto w drugie. Książka działa z całą mocą – jest w niej ból, strach, ale i nikła nadzieja na lepsze – pisze Danuta Awolusi w naszej redakcyjnej recenzji książki Never Lost Hope. Na granicy śmierci.

W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Never Lost Hope. Na granicy śmierci. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: 

Wrócił kompletnie zalany. Mamy w domu nie było, Robert też jak zawsze w rozjazdach. Byliśmy sami. Znowu mnie dotknął, znów pocałował, jęknął, a potem już poszło… Cała lawina zdarzeń, o których nie chciałam pamiętać. Po raz kolejny postanowiłam porozmawiać o tym z mamą, ale ona ponownie wszystko zbagatelizowała. W dodatku zagroziła, że jeżeli powiem o tym Robertowi, wyląduję w wariatkowie. Odpuściłam. Każdego dnia drżałam z przerażenia, co będzie, gdy tyran wróci z pracy. Mijały tygodnie, miesiące, minął rok, drugi, kolejny, dorosłam i z brzydkiego kaczątka, jakim byłam, przeobraziłam się w pięknego łabędzia. Tak twierdził ojciec. Za każdym razem mi to powtarzał, za każdym razem, gdy mnie dotykał, całował, a jednocześnie zabijał we mnie poczucie własnej wartości. Molestował mnie, a przychodziło mu to tak naturalnie. Kilka razy próbowałam zaprotestować, wykrzyczeć mu w twarz, jakim jest potworem, a potem dotkliwie spoliczkować, lecz wtedy zamieniał się w prawdziwego kata. Ilekroć mu się stawiałam, groził mi i szantażował, że przeze mnie ucierpi Robert. Zbyt mocno kochałam brata, by na to pozwolić. Wiele razy ojciec pobił mnie tak mocno, że nie byłam w stanie pójść na zajęcia do szkoły. Matki najczęściej nie było w domu, tak samo jak Roberta. Ojciec robił wszystko, by zostać ze mną sam na sam. Żonę wysyłał do dziadków do Teksasu, syna na wszelakie delegacje. Znienawidziłam go do tego stopnia, że każdego wieczoru przed snem modliłam się i prosiłam tego na górze, by ten cap zdechł. Żyłam w piekle. Z dnia na dzień z czystego anioła, którym byłam, zmieniałam się w osobę żądną zemsty. Były oczywiście takie chwile, kiedy mój kat okazywał mi łaskę, to znaczy dawał mi spokój na kilka miesięcy. Nie dotykał mnie wtedy, nie patrzył nawet w moim kierunku. Traktował jak trędowatą. Uwielbiałam te miesiące. Wolałam jego obojętność niż – jak to nazywał – szczególny rodzaj miłości. Na chwilę odzyskiwałam poczucie własnej wartości. Wierzyłam, że w moim życiu może być jeszcze dobrze. Wmawiałam sobie, że być może już mu się znudziłam, że nie osiągnął tego, czego chciał, że nie jestem dostatecznie dobra, by pójść ze mną na całość, więc odpuścił, a potem swoje chore zapędy skierował na kogoś innego, ale jakże się pomyliłam. Odpuścił, ale tylko na trochę. Chciał uśpić moją czujność, by zaatakować ze zdwojoną siłą. Przełomem w moim życiu był dzień, kiedy rodzice wrócili do domu z jakiegoś przyjęcia charytatywnego. Ojciec nawalony jak szmata, matka również. Pokłócili się wtedy dość mocno. Uderzył ją, a potem zamknął się w sypialni. Tej nocy zakradł się do mojego pokoju. Po raz pierwszy odważył się wejść do mojej sypialni. Pamiętam tę noc, jakby to było wczoraj… Próbowałam usnąć, gdy usłyszałam kroki za drzwiami, a po chwili czyjąś obecność w pokoju. Ciężki oddech, krok, sapnięcie, znowu krok, dziwny skowyt, jego bliskość, odór alkoholu. Położył się obok mnie, na co od razu zareagowałam. Moje ciało zesztywniało, gdy w blasku księżyca dostrzegłam jego diaboliczne, pełne zła oczy. Zamglone przez sporą ilość alkoholu, a z drugiej strony takie trzeźwe, wypełnione pożądaniem. Wypełnione nienawiścią.– Nie bój się, córeczko, to tylko ja – wycharczał podniecony. Otworzyłam usta, by krzyknąć, błagać o pomoc, lecz szybko mi to uniemożliwił. Zakrył mi usta tak mocno, że zabrakło mi tchu. Potem pchnął na materac i złapał za szyję.– Wydobądź z siebie chociażby jedno słowo, a obedrę cię ze skóry! – warknął. Dotknął mnie raz, potem drugi i kolejny. Nie wiem, kiedy zerwał ze mnie piżamę i obnażył moje nagie piersi. Jego wzrok spoczął na niewielkich wzgórkach, a usta wykrzywiły się w szatańskim uśmiechu.– Piękne, sprężyste ciałko – mruknął. Pochylił się, językiem przejechał po moim sutku, który nie wiedzieć czemu natychmiast stwardniał, a całe ciało pokryło się gęsią skórką.– Podoba ci się, suczko?

Zaatakował drugą pierś, a dłoń wsunął za materiał spodenek. Gdy dotknął mojego łona, zawyłam.– Błagam cię, przestań! Oczy napełniły się łzami, a ślina napływała do ust z taką częstotliwością, że nie byłam w stanie jej przełknąć. Zaczęłam się dławić i dusić, lecz to go nie powstrzymało.– Jesteś moją małą dziwką. Najpiękniejszą, najcudowniejszą, prywatną suką, z którą będę się zabawiał za każdym razem, ilekroć przyjdzie mi na to ochota. Nie chciałam słuchać jego słów. Moje ciało sparaliżowane ze strachu i upokorzenia nie współgrało z tym, co działo się w mojej głowie. Każdy jego zły dotyk sprawiał, że drżałam, choć tak bardzo tego nie chciałam. To było niewłaściwe, obrzydliwe wręcz, lecz działo się chyba poza mną. Kiedy dotknął palcem mojej łechtaczki, a potem powolnymi ruchami zaczął ją pieścić, zawyłam, a przy tym jeszcze mocniej zesztywniałam. To uczucie, jakie mi wtedy towarzyszyło, sprawiło, że poczułam się jak zwykła dziwka, kurwa, nieszanująca siebie. Nie chciałam tego czuć, nie chciałam czuć tej popieprzonej przyjemności. Nienawidziłam go przecież, a także tego, co mi robił. Zabijał mnie powoli, torturował, czerpał satysfakcję z mojej reakcji na jego poczynania.

W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki Never Lost Hope. Na granicy śmierci. Powieść kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Never Lost Hope. Na granicy śmierci
Alicja Skirgajłło 3
Okładka książki - Never Lost Hope. Na granicy śmierci

Nawet na granicy śmierci nadzieja nigdy nie gaśnie. Hope ucieka z domu, by wyrwać się spod władzy ojca tyrana – nie wie jeszcze, że najgorsze dopiero...

Wydawnictwo