Nawet na granicy śmierci nadzieja nigdy nie gaśnie. „Never Lost Hope. Na granicy śmierci" Alicji Skirgajłło

Data: 2025-09-17 13:25:02 | aktualizacja: 2025-10-01 15:01:18 | artykuł sponsorowany | Ten artykuł przeczytasz w 5 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Hope ucieka z domu, by wyrwać się spod władzy ojca tyrana – nie wie jeszcze, że najgorsze dopiero przed nią. Ulice Bronksu stają się jej nowym domem, a codzienność wypełniają głód, strach i uzależnienie. Gdy wydaje się, że nie ma już ratunku, spotyka Nathaniela – mężczyznę, który sam zmaga się z nałogiem, ale daje jej to, czego nie miała nigdy wcześniej: czułość. Ich więź staje się dla niej ostatnią deską ratunku. Wkrótce Hope dostaje kolejną szansę – schronienie na farmie dziadków w Teksasie i wsparcie brata. Ale demony przeszłości nie odpuszczają, a ojciec znów staje się dla niej zagrożeniem.

Czy Hope znajdzie odwagę, by stawić mu czoła? Czy pokona nałóg, odzyska spokój i pozwoli sobie na miłość?

Never Lost Hope. Na granicy śmierci grafika promująca książkę

Zapraszamy do przeczytania powieści Alicji Skirgajłło Never Lost Hope. Na granicy śmierci. Dziś na naszych łamach przeczytacie premierowy fragment książki Never Lost Hope. Na granicy śmierci:

– Mama… – szepczę ledwie słyszalnie. W jej ramionach czuję się tak wspaniale, tak bezpiecznie, wyjątkowo. Z mojej piersi nagle wydostaje się głośny szloch.– Gdzie byłaś przez te miesiące? Umierałam ze strachu, tak się o ciebie bałam, Hope! – Chwyta mnie za policzki i mierzy wzrokiem. – Jak ty wyglądasz, córeczko!– Mamo, ja potrzebuję pomocy, twojej pomocy… – łkam. Tracę siły i upadam na kolana. Chowam twarz w dłoniach, dławiąc się rzęsistymi łzami. Matka klęka przede mną i przytula. Kiedy myślę, że dobrze postąpiłam, wracając do domu, w drzwiach dostrzegam nagle ucieleśnienie mojej największej traumy. Mojego wiernego prześladowcę.– Co to za cyrk? – mówi zdezorientowany. W pierwszej chwili nie rozpoznając we mnie swej malutkiej kruchej córeczki, którą za każdym razem z uśmiechem na gębie krzywdził. Mija chwila, kiedy wyraz jego twarzy się zmienia, przez co całe moje ciało zalewa fala dreszczy. Wkłada maskę obojętności, a po chwili dostrzegam także pogardę. Ten zimny, skurwysyński uśmieszek, który śni mi się co noc.– Co to, kurwa, za upiór? – pyta i wyprostowany jak struna pokonuje kilka stopni schodów. – Córka marnotrawna wróciła? Uśmiech na jego parszywej twarzy momentalnie rozkwita, przez co mam ochotę zapaść się pod ziemię.– Wyglądasz jak tania dziwka! Jego słowa wbijają mi sztylet w serce. Dodatkowo przypominają mi się wszystkie złe chwile w tym domu z tym człowiekiem.– James, daj spokój. Ona potrzebuje pomocy – mówi matka, patrząc na ojca błagalnym wzrokiem.– Zamilcz! – Gromi ją morderczym spojrzeniem. – Uciekła z domu pół roku temu, a teraz nagle wraca? Wygląda jak upiór, pieprzona łachudra! Na cholerę tu przylazła? Prosić o pomoc?!– James, to nasza córka…– Moja córka nie żyje. Umarła, kiedy opuściła ten dom i tę rodzinę. Helen, wracaj do domu i zostaw to ścierwo na ulicy, niech wraca tam, skąd przyszła.– Ale James… – Matka błaga tego chuja, a mnie pęka serce.– Wróć do domu, bo zaraz zrobię ci piekło! Albo wracasz ze mną, albo wypierdalaj razem z tym śmieciem – wrzeszczy na całą ulicę, a matka podskakuje ze strachu.

– Mamusiu, błagam cię, nie zostawiaj mnie teraz, nie zostawiaj. Nie pozwól, by dalej mnie krzywdził, i przejrzyj w końcu na oczy. Postaw mu się, błagam cię, nie zostawiaj mnie… – płaczę i szarpię matkę za ramiona w nadziei, że choć raz mi pomoże. Kobieta nieruchomieje, po czym spuszcza wzrok. Gdy na nowo na mnie spogląda, w jej oczach nie dostrzegam już łez oraz bólu, jaki towarzyszył jej jeszcze chwilę temu.– Wybacz mi, proszę… – mówi i chce odejść, jednak nie pozwalam jej na to. Ojciec coraz bardziej się niecierpliwi.– Błagam, pomóż mi – szepczę ledwie słyszalnie. Obraz przed oczami momentalnie mi się rozmywa przez łzy. Tak cholernie piekące i bolesne, że nie potrafię nad sobą zapanować.– Umrę na ulicy… – dodaję na koniec, spuszczając wzrok. Kobieta, która dała mi życie, jakby mięknie. Z kieszeni kurtki wyciąga banknot studolarowy i wciska mi go do ręki. Bez słowa całuje mnie w czoło, a potem odchodzi w stronę mojego kata, a swojego męża. Zamykam oczy i pragnę umrzeć… Nie mam już rodziców, nie mam nikogo, na kim mogę polegać. Czuję się samotna, odtrącona i porzucona na pastwę losu, jak bezpański pies. Boli mnie serce, choć mówią, że to niemożliwe. Ale ja właśnie to czuję. Palący, dotkliwy ból, jakby ktoś rozrywał mnie od środka. Z letargu wyrywają mnie pierwsze krople deszczu, który błyskawicznie przybiera na sile. Powoli wstaję i chwiejnym krokiem odchodzę w nieznane. Po chwili znów przystaję i odruchowo zerkam na budynek, który do niedawna nazywałam domem. Kulę ramiona, kryjąc zziębnięte dłonie w kieszeniach znoszonej, starej kurtki. W prawej kieszeni natrafiam na kawałek papieru. To wizytówka ośrodka pomocy narkomanom, którą wręczył mi w szpitalu młody lekarz. Wyjmuję ją, czytam informacje na niej zawarte, przez chwilę się waham… Co powinnam zrobić? Wzdycham głośno. Może tam znajdę pomoc?

W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki Never Lost Hope. Na granicy śmierci. Powieść kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Never Lost Hope. Na granicy śmierci
Alicja Skirgajłło 3
Okładka książki - Never Lost Hope. Na granicy śmierci

Nawet na granicy śmierci nadzieja nigdy nie gaśnie. Hope ucieka z domu, by wyrwać się spod władzy ojca tyrana – nie wie jeszcze, że najgorsze dopiero...

Wydawnictwo