Nikt nie zabija dłużnika. "Znamienne stany świadomości"

Data: 2021-09-13 10:08:34 Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Jacek, nie mogąc liczyć na przychylność policji w uzyskaniu licencji detektywa, zakłada działalność gospodarczą jako jasnowidz i w ten sposób oferuje swoje usługi. Tym razem musi odkryć zabójcę gwiazdy popularnej telenoweli, uwolnić podstarzałego „szołmena” od szantażystów oraz odnaleźć boskiego Mikele, znanego głównie z romansu z celebrytką Kasiyą.

Wszystko to mu się udaje, gdyż łączy w sobie przenikliwość Sherlocka Holmesa z łobuzerskim wdziękiem porucznika Borewicza i irytującym charakterem doktora House’a. Ta wybuchowa mieszanka powoduje, że może liczyć na sympatię wielu kobiet i szczerą nienawiść rosnącej rzeszy swych wrogów, którzy za jego sprawą trafili za kratki.

Obrazek w treści

Znamienny stany świadomości to kolejna powieść z cyklu doskonałych komedii kryminalnych, w których nic nie dzieje się przypadkiem, a wszystko dzieje się z Jackiem Przypadkiem! Do lektury nowej książki Jacka Getnera zaprasza Wydawnictwo Lira. Ostatnio mogliście przeczytać pierwszy i drugi fragment powieści, tymczasem już teraz zapraszamy Was do lektury kolejnego fragmentu książki: 

— Dzień dobry, panie Janku. — Przypadek podał rękę Fredrze. — Co pan tu robi?

— Miałem spotkanie z panem Kokoszką, producentem serialu. W sprawie pracy.

— A co, bycie copywriterem już panu nie odpowiada?

— W zasadzie nie mam nic przeciwko. Ale teraz na rynku kryzys i zwalniają. A ja jestem pierwszy do odstrzału.

— Dlaczego? Przecież jest pan świetny!

— No tak. Ale pan Karasiński-Wołkowyjski zna dużo ważnych ludzi, od których zależą zlecenia dla mojej agencji. I szef mi powiedział, że on mnie wprawdzie ceni i lubi, ale musi myśleć o pozostałych pracownikach. I nie wie, jak długo da radę bronić kogoś, kto oskarżył legendarnego dramaturga o kradzież sztuki…

— Ale przecież udowodniliśmy, że tak było. — Jacek spojrzał zdziwiony na rozmówcę. — Zresztą, nie ma pan się czym martwić. Może pan żyć z tantiem z wystawień Trzynastego krzesła.

— Nie za długo. Sztuka ma zejść z afisza w Warszawie, bo podobno środowisko domaga się, żeby takiej komercyjnej rzeczy nie grali na publicznej scenie. A teatry w innych miastach wycofały się z chęci jej wystawienia, skoro to sztuka jakiegoś Fredry, a nie Karasińskiego-Wołkowyjskiego.

— Za to kasowy przebój. Przecież… — Jacek chciał jeszcze entuzjastycznie zrecenzować sztukę, ale pan Fredro machnął zniechęcony ręką.

— Nie mówmy już o tym. Miałem nadzieję, że się chociaż tu zaczepię. Mam tu kolegę, scenarzystę, Szkudlarek się nazywa. Ale pan Kokoszka po przeczytaniu moich tekstów powiedział, że się do niczego nie nadają — westchnął smętnie Fredro. — Pan pewnie tutaj w związku ze śmiercią tego Noskowskiego… znaczy doktora Stasia?

— Owszem. Na razie jeszcze nikogo nie aresztowali, ale chce mnie zatrudnić producent, bo w tej chwili jest głównym podejrzanym.

— Powiem panu, że tu podobno prawie każdy chciał go zabić.

— Przecież „kochała go cała Polska”. — Jacek przypomniał sobie jeden z nagłówków tabloidu, który straszył go kilka dni temu we wszystkich mijanych przez niego kioskach.

— Polska może tak, ale koledzy z planu niekoniecznie. Ten kolega scenarzysta mi opowiadał, że Noskowskiemu wiecznie coś się nie podobało. A na dodatek ciągle od wszystkich pożyczał pieniądze i miał problemy z ich oddawaniem.

— Myślałem, że w takiej telenoweli dobrze się zarabia.

— Zarabia się dobrze, ale kolega mówił, że Noskowski był hazardzistą i stąd te długi. Żartują nawet, że sam się zabił, żeby nie musieć oddawać pieniędzy.

— Czyli z listy podejrzanych można skreślić wierzycieli, bo nikt nie zabija dłużnika. — Jacek się uśmiechnął. — Ten kolega panu nie powiedział, kto konkretnie mógłby chcieć śmierci doktora Stasia?

— On sam miał ochotę zabić pana Noskowskiego, bo przez jego fanaberie musiał już parę razy mocno zmieniać scenariusz. Dzięki tej śmierci ma mniej pracy. — Fredro próbował się uśmiechnąć, ale była to jak zwykle próba wysoce nieudana. — Ale tak ogólnie, to tu wszyscy ponoć byli szczęśliwi, że on odchodzi. Może właśnie poza producentem. Oglądalność spada, serialowi grozi zdjęcie z anteny. A tu jeszcze odchodzi najpopularniejsza postać. A teraz, jak się zrobiło to zamieszanie ze śmiercią, to wskaźniki podskoczyły i podobno telewizja podpisała umowę na kolejny sezon.

— A ktoś jeszcze nie był szczęśliwy z powodu jego odejścia?

— Podobno pan Zawiałło, ten, co tu gra ordynatora… Do tego jeszcze Serafińska, ta, która była gosposią doktora Stasia.

— A oni dlaczego?

Pani Hanke delikatnie otarła łzę i wzięła się pod boki. Przyszłość, jaka się przed nią rysowała, była niewesoła. Straciła swojego głównego pracodawcę, u którego sprzątała i gotowała już ponad dziesięć lat. A telefon uparcie milczał i znikąd nie pojawiały się nowe propozycje. Zresztą, czemu się dziwić w jej wieku? Czterdziestka, do której się oficjalnie przyznawała, stuknęła jej już dawno. W jej fachu to przecież emerytura.

— Proszę nie płakać, pani Hanke. — Wysoki, wychudzony i siwy jak gołąbek mężczyzna przytulił korpulentną postać gosposi. — On zostanie na zawsze w naszych sercach.

— Tylko co z tego, jeśli nie ma go tu między nami — westchnęła smutno gosposia.

— Człowiek najdłużej żyje w pamięci innych ludzi. Dlatego on będzie żyć niemal wiecznie — dodał drugi z obecnych mężczyzn, grubasek o mocnych wypiekach na policzkach, patetycznie podkreślający samogłoski kończące wyrazy. — A my po prostu musimy wrócić do swoich obowiązków i dalej nieść pomoc ludziom, pani Hanke.

— Pewnie, wam to łatwo powiedzieć — wybuchła szlochem gosposia. — Macie pracę, a ja?

Jej uwaga skonsternowała obydwu mężczyzn. Tych słów się z pewnością po niej nie spodziewali. Ale nie byli pewni, czy nie powinni się spodziewać. W końcu wersje scenariusza często ulegają zmianom do ostatniej chwili.

— Ależ pani Hanke — próbował „szyć” siwy chudzielec odgrywający rolę ordynatora Steca. — Przecież doktor Staś zapisał pani dom i okrągłą sumkę…

— Tak, w telewizorze to tak ładnie wygląda. Ale sami wiecie, jaka jest prawda. Po jego śmierci moja rola staje się zupełnie nieistotna.

— Ależ pani Hanke, pani jest bardzo cenna… — Grubasek z wypiekami, znany powszechnie jako profesor Barnaba Kłyś, usiłował uspokoić wzburzoną kobietę.

— Pewnie, łatwo ci mówić. Ty po odejściu Noskowskiego będziesz więcej grał w serialu. A Zawiałło — wskazała głową na siwego chudzielca — dostanie za niego tę rolę w tej superprodukcji historycznej…

— Stop! — wrzasnął reżyser Kuliński, który już od dłuższego czasu przyglądał się ze zdziwieniem całej scenie, nie mogąc odnaleźć w scenariuszu tekstów mówionych przez panią Hanke vel Serafińską.

— Baśka, co ty robisz? — Kłyś-Danielewicz spojrzał zdegustowany na koleżankę.

— Dokładnie, co koleżanka robi? — uniósł się ordynator Stec-Zawiałło. Nie przepadał za Hanke-Serafińską i dlatego, mimo ogólnie przyjętych zwyczajów, nie mówił do niej po imieniu.

— To nieprofesjonalne! Ja tu nie mam czasu, zaraz po zdjęciach jestem umówiony na lekcję języka.

— A mnie teraz na nic nie stać! — zdenerwowała się Hanke-Serafińska. — Oprócz dzisiaj mam jeszcze tylko dwa dni zdjęciowe. I co ja ze sobą zrobię, jak mi nie wypali ta firma szkoleniowa?!

— To chyba jeszcze nie powód, żeby przerywać zdjęcia. — Kuliński próbował łagodzić sytuacj. — Zresztą, może w następnym sezonie scenarzyści wymyślą dla pani jakiś wątek.

— Akurat. Idę w odstawkę!

— To przykre — stwierdził nie bez pewnej satysfakcji Zawiałło — ale mogła koleżanka zacząć grać w totolotka. Podobno ostatnio w kolekturze obok naszego studia padła szóstka.

— Nigdy nie byłam hazardzistką i nie mam zamiaru tego zmieniać!

— Doprawdy? To po co koleżanka ryzykowała, że ją złapią po śmierci Noskowskiego? — Zawiałło spojrzał na nią znakomicie zdziwionym wzrokiem. — Było sens go zabijać, skoro wszyscy wiedzieli, że była koleżanka na niego wściekła?

— Co ty opowiadasz?! Po co miałabym to robić?! Przecież przez to nie wróciłby do serialu, a ja nie odzyskałabym roli!

Książkę Znamienne stany świadomości kupić można w popularnych księgarniach internetowych: 

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Znamienne stany świadomości
Jacek Getner0
Okładka książki - Znamienne stany świadomości

Jacek, nie mogąc liczyć na przychylność policji w uzyskaniu licencji detektywa, zakłada działalność gospodarczą jako jasnowidz i w ten sposób oferuje swoje...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Recenzje miesiąca
Oszukany czas
Kinga Tatkowska
Oszukany czas
Szukając nadziei
Adrianna Klara Kłosińska
Szukając nadziei
Kilka niedużych historii
Katarzyna Wasilkowska
Kilka niedużych historii
Domek na końcu świata
Danuta Noszczyńska
Domek na końcu świata
Pani z wieży
Magdalena Wala
Pani z wieży
Sercem i rozumem
Wojciech Sobina
Sercem i rozumem
Dobry chłopak
Iwona Wilmowska
Dobry chłopak
Bez opamiętania
Paulina Wysocka-Morawiec
Bez opamiętania
Pokaż wszystkie recenzje