*współpraca reklamowa*
Komedie romantyczne to może nie moje ulubione historie, ale od czasu do czasu lubię sięgać po takie proste, romantyczne i zabawne historie, a w szczególności po fazie na ciężkie czy ciężkie książki. Ta powieść trafiła do mnie właśnie w takim momencie, gdy moja głowa była ciężka i trochę zniechęcona do dalszego czytania, więc w momencie idealnym, pozwoliła mi odetchnąć, oczyścić umysł, dobrze się bawić i po prostu się pośmiać.
Kiersten jest asystentką prezesa, dzielnie znosi jego fochy, lekceważenie, przekręcanie imienia i denerwujące ją rzeczy. Kiedy wygrywa na loterii miliony staje przed dylematem, zostać w pracy czy ją rzucić. Postanawia zostać i odegrać się na wkurzającym szefie. Kiersten przechodzi samą siebie w wymyślaniu sposobów na uprzykrzenie życia szefowi, biuro zamienia się w pole nieszablonowej gry, gdzie zasady nie obowiązują. Ruszają zakłady, a Cole postanawia dołączyć do tej wyszukanej gry, odpowiadając asystentce pięknym za nadobne. Przeciwnicy atakują się coraz zacieklej, zaczynają budzić się pomiędzy nimi nowe uczucia, a prawda w końcu musi wyjść na jaw, i zostanie pytanie co potem?
Okładka mnie nie zachwyciła, opis niewiele mi powiedział, ale zdecydowanie najbardziej zaintrygował mnie tytuł, dość wieloznaczny, pozostawiający szerokie pole dla wyobraźni. Pierwsze strony nie do końca mnie kupiły, ale z tymi początkami różnie bywa. W momencie gdy nasza główna bohaterka przystępuje do ataku, akcja dopiero się zaczyna, a fabuła zaczyna stawać na głowie. Autorka zerwała ze schematami, biurokrację i ogólnie wszytko co wiemy o funkcjonowaniu biura czy o pracy asystentki wywróciła do góry nogami, bo to co się dzieje to trochę chaos, trochę abstrakcja, taka zemsta ukazana w nieco krzywym zwierciadle, coś na swój sposób genialnego.
W fabule dominują cięte riposty, zwroty akcji, nieszablonowe działania, szalone pomysły i jeszcze więcej zwariowanych pomysłów czy zachowań. Dawno tak się nie ubawiłam przy czytaniu książki. Podobały mi się wszelakie sposoby uprzykrzania życia szefowi, przypuszczam, że wiele czytelniczek, znajdzie coś co same chciałby zrobić. Poza tą całą zwariowaną otoczką z zemstą, grą i przesuwaniu szali przewagi, w tle rodzi się nam romantyczna relacja. Nie jest ona nachalna, a raczej oparta na zasadzie, kto się czubi ten się lubi, im nasi bohaterowie bardziej chcą sobie dogryźć, to on choć oczekuje wypowiedzenia pracownicy, nie chce by ta odchodziła. Ona zaś zmieniając swoje nastawienie zaczęła zauważać to, czego wcześniej nie widziała. Ta relacja narodziła się z chaosu, była pełna wzlotów i upadków, troszkę na moje oko była podkoloryzowana, ale w końcu to komedia romantyczna i tutaj o logice można raczej zapomnieć.
Książka to naprawdę typowa komedia romantyczna. Była to lekka i przyjemna historia, którą czytało się bardzo szybko, wzbudzała pozytywne emocje, nie wymagała emocjonalnego zaangażowania czy głębszego myślenia. Nie lubię używać tego określenia, ale tutaj mi pasuje jak ulał, taka historia odmóżdżająca. Jeśli lubicie proste i zabawne historie podbarwione elementami romansu biurowego to zdecydowanie lektura dla was. Choć ta książka nie do końca wpisuje się w moje czytelnicze gusta (przez mocny nacisk na komedię) to cieszę się, że mogłam ją przeczytać.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2026-02-10
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 280
Tytuł oryginału: 69 Million Things I Hate About You
Dodał/a opinię:
Aleksandra Iwanek