**PATRONAT MEDIALNY**
Dziś przychodzę do Was z kolejną historią, która trafiła pod moje opiekuńcze skrzydła pod koniec zeszłego roku i rozgościła się w sercu i umyśle na całe, zachęcając do poszukiwań dalszych informacji nie tylko o dwóch głównych bohaterkach tej powieści, ale i poszerzenia swej wiedzy na temat szeroko pojętego surrealizmu- awangardowego nurtu w sztuce i literaturze XX wieku, który powstał we Francji po I wojnie światowej, skupiający się na wyzwoleniu wyobraźni i eksploracji podświadomości (snów, fantazji, lęków), by odrzucić logikę, racjonalizm i normy społeczne.
"Alchemia czarnego ptaka" to powieść luźno oparta na biografiach Remedios Varo i Leonory Carrington- dwóch pełnych pasji do malarstwa kobiet które trafiły do świata sztuki jako muzy znanych artystów- Benjamina Pereta (poeta) i Maxa Ernsta (malarz i rzeźbiarz)- surrealistów skupionych wokół Andre Bretona- francuskiego pisarza i poety.
Historia rozpoczyna się w październiku 1939 roku gdy Francja stoi u progu II wojny światowej. Dwie przyjaciółki, początkowe malarki trafiają na stragan, gdzie jedna z nich dostaje w prezencie talię kart tarota, i tak zaczyna się piękna, choć pełna napięcia, lęku i niepokoju opowieść o życiu w cieniu wojny, ucieczce z kraju i poszukiwaniu siebie, swojego miejsca na ziemi, trudnych wyborach i tragicznych w skutkach podejmowanych decyzjach. Jest to opowieść o ludziach z krwi i kości, zaskakująco patrzących na otaczający ich świat, pełnych wad i zalet, kontrastów i różnorodnych sprzeczności, wielkich
artystach i zwyczajnych ludziach, jest to historia o wyborach, tęsknotach i wielkich stratach. Jest to także historia o ezoteryce, alchemii i okultyzmie, czytaniu świata za pomocą kart, o odczuwaniu więcej niż inni o widzeniu i czuciu tego czego nie widzą i nie czują inni...
Bardzo przypadł mi do gustu układ tej powieści. Każdy rozdział to inna karta tarota, dokładnie opisana, przypisana innej postaci, która dzieli się swoimi spostrzeżeniami, przeżyciami, lękami i obawami, pragnieniami i obsesjami. Każdy dostaje tu swój czas, ale nie każdy wpływa na fabułę, jedni pojawiają się na moment, inni towarzyszą nam cały czas, ale wszystkich łączy postać Remedios Varo- kobiety niezwykłej, utalentowanej, obdarzonej wielkim darem.
Powieść ta jest fascynująca, pełna pasji, wciągająca i nieodkładalna ani na moment. Jej klimat jest mroczy, gęsty i niemal lepki, duszny od gromadzących się emocji, szukających swego ujścia, jest gorący od meksykańskiego słońca, duszny od oparów tequili i papierosowego dymu, ale ani przez moment nie jest nużący.
Przez tę historię się płynie, chcąc dowiedzieć się jak najszybciej, jak potoczyły się losy artystów po wojnie, czy wrócili do swych domów, ojczyzn, rodzin... czy znaleźli swój dom i szczęście zupełnie gdzieś indziej.
Autorka doskonale skonstruowała tę powieść. Niby nie dzieje się zbyt wiele, jest spokojnie, ale tak naprawdę dzieje się tu wszystko.
Bardzo się cieszę, że trafiłam na kolejną powieść, która zostaje na długo w sercu i myślach, zmusza do refleksji i poszukiwania wiedzy, nie daje o sobie zapomnieć i "wierci" przysłowiową dziurę w brzuchu.
Jestem dumna, że mogłam ją objąć patronatem medialnym.
Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To nie jest tylko opowieść o malarstwie, tarocie i przyjaźni. Jest to opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, tworzeniu siebie na nowo, o odrodzeniu, otworzeniu się na otaczający świat i odnalezieniu ukrytego daru.
Wydawnictwo: Arkady
Data wydania: 2025-11-24
Kategoria: Historyczne
ISBN:
Liczba stron: 360
Tytuł oryginału: Alchemy of a Blackbird
Dodał/a opinię:
Ewelina Górowska