„Beksińscy. Portret podwójny” to książka, którą dostałam w prezencie. Nie przepadam za biografiami, zwłaszcza ludzi, którzy jakoś specjalnie mnie nie intrygują (a przyznam, że ogólna „moda na Beksińskich” mnie nie ogarnęła), a jednak coś mnie do tej książki ciągnęło. Przeczytałam pierwszą stronę – tak, żeby się przekonać, że to nudy i zupełnie nie dla mnie – i… nie mogłam się oderwać! Jak to możliwe, że biografię czyta się tak, jakby była to książka sensacyjna?! Początek jest po prostu niesamowity – autorka zastosowała ciekawy chwyt, zaczynając biografię od… śmierci bohatera. I ten chwyt jest zabiegiem, który przyciąga czytelnika i sprawia, że chcemy poznać życie człowieka, który odszedł w taki sposób.
Książka napisana jest bardzo ciekawym językiem, a poza tym autorka stosuje świetne zabiegi, wplatając w biografię opinie różnych ludzi (często sprzeczne), wspomnienia bliskich i dalekich znajomych artysty, fragment jego dziennika, opowieści rodziny. Powstaje z tego bardzo fascynująca historia – historia człowieka, ale też – historia Polski, bo przecież dostajemy tutaj obraz zarówno pierwszej, jak i drugiej wojny światowej, czasy wczesnego komunizmu, socrealizm, antysemickie wystąpienia, no i tworzenie się wolnej Polski. To wszystko sprawia, że biografię Beksińskich czyta się jednym tchem. Powiem więcej: czyta się ją nie jak biografię, ale jak powieść sensacyjną, czy nawet thriller. Zakończenie jest wstrząsające, a środek – porusza i zapada w pamięć! To także opowieść o wielkiej samotności, o wyobcowaniu, poszukiwaniu własnej tożsamości, o obsesjach, fobiach i lękach.
Książka bardzo mi się podobała – przede wszystkim dlatego, że autorka wykonała ogromną pracę badawczą, aby poznać wszystkie szczegóły życia Beksińskich, ale też – że szczegóły te i cała pracę potrafiła ubrać w taką formę, że czytelnik siedzi jak zahipnotyzowany, przerzucając kolejne strony. Ktoś może powiedzieć – nie sztuka napisać ciekawą książkę o życiu interesującego człowieka- to się samo pisze. To nieprawda. Bardzo łatwo jest z intrygującego tematu zrobić zwyczajny gniot. Łatwo zmarnować potencjał, pisząc tylko o suchych faktach, datach i wydarzeniach, które kształtowały znaną osobistość. Autorka zechciała zrobić coś więcej – chciała poznać nie tylko artystów – ale przede wszystkim: osoby. Ich marzenia, plany, relacje, myśli. I myślę, że to właśnie wszystkie te elementy sprawiają, że powstała książka tak niezwykła i pełna treści.
Biografia jest bardzo obszerna, a jednak czyta się ją błyskawicznie. Mnie zajęło to, co prawda, cały tydzień – ale tylko dlatego, że mam tendencję do czytania kilku książek równocześnie i robienia przerw na przemyślenie – jeśli temat mocno mnie porusza i przemyśleń wymaga. A w tym przypadku tak właśnie jest.
Komu ta książka może się spodobać? Myślę, że każdemu, kto lubi historie niebanalne, głębokie – historie o życiu intrygujących ludzi, napisane w niezwykły sposób. Nie musicie być fanami Beksińskich – ba! możecie ich nawet w ogóle nie znać – a jednak gwarantuję, że wciągnie Was ta lektura. Jeśli nie wierzycie, przeczytajcie pierwszą stronę.
Biografie to gatunek, po który sięgam bardzo rzadko. Zwłaszcza, jeśli są to biografie osób, których twórczość nie jest mi szczególnie bliska – a tak jest w przypadku Beksińskich. Ta książka sprawiła, że po prostu musiałam przyjrzeć się bliżej tym postaciom i ich dziełom – bo nie sposób pozostać obojętnym, kiedy przeczytało się takie historie…
Podsumowując: to nie jest biografia, tylko fascynująca opowieść o życiu, twórczości, historii, marzeniach i ludziach uwikłanych w przedziwne historyczne i polityczne uwarunkowania. O ludziach niezwykłych i niezwykłych życiach – na tle historii Polski. Polecam!
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2014-02-19
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 480
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Joanna Tekieli
Człowiek tajemnica. Listów nie pisał. Dzienników nie prowadził. Mruk. Miły. Uśmiechnięty. Osobny – tak o nim mówili. Większość...
Nieznane oblicze ?księdza od biedronek?.Wszyscy znamy księdza Jana Twardowskiego, ale niewiele o nim wiemy.Jaki był naprawdę? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć...