"Może i nie wybieramy bestii, które nasi rodzice… które życie pogrzebało w naszych sercach – mówi Mance – ale możemy wybrać bestie, które chcemy wyzwolić"
Zło. Niebezpieczeństwo. Zła magia a w środku tego wszystkiego Mance.
Mance jako nowa pryma ma wiele na głowie. Wydawać by się mogło, że nic gorszego niż własny ojciec ją w życiu nie spotka, ale to dopiero początek...
Uff, ale to było dobre. Kolejna książka, gdzie kontynuacja jest jeszcze lepsza. Autorka już od pierwszych stron wrzuca w wir wydarzeń. Od razu wiele się dzieje i z pewnością nie ma nudno. To co najbardziej tu uwielbiam to to, że przez całą lekturę czuć mroczną atmosferę. Atmosferę grozy, niepokoju unoszącą się w powietrzu. Książka od samego początku trzyma w napięciu. A Mance? To silna dziewczyna, która stara się być znacznie lepsza niż jej poprzednik. Chce zapewnić pokój, a nie wojnę i żyje w ciągłym strachu, że choć się trochę swojego ojca przypomina, co powoduje, że nie do końca akceptuje w całości siebie samą. A z tym ma związaną pewną tajemnicę. Sekret, które znają tak naprawdę tylko osoby nieliczne. Jaki?
Mance jako pryma stara się przywrócić równowagę, ale dosyć szybko wszystko się komplikuje, bo autorka nie daje jej odetchnąć i od razu stawia przed nią trudne wyzwania. Małżeństwo i to nie byle jakie, bo aranżowane małżeństwo. Wydawać by się mogło, że bohaterka znajduje się w sytuacji, gdzie nie ma wyjścia. Sprzeciw może bardzo źle się skończyć, zwłaszcza, że kandydat na pana młodego bardzo dobrze się zabezpieczył i nie jest łatwym przeciwnikiem, co pokazał już bardzo dobrze na samym początku. Mance wie, że musi zrobić to co do niej należy, ale czy naprawdę? Zarówno ona jak i ukochany nie ustają w wysiłkach, żeby znaleźć rozwiązanie dla tej sytuacji, tylko czy to im się uda? I co zwycięży – miłość czy obowiązek?
"Powiedzenie „nie” oznaczałoby wypowiedzenie wojny. Jak mogłabym być tak samolubna? Jak miałabym skazać moich ludzi na przechodzenie kolejny raz tego samego koszmaru, po tym, jak przysięgłam im, że moje rządy będą pokojowe?"
Od historii nie da się oderwać. Jedne zagrożenie goni drugie. Nie brakuje zdrady i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Nie wiadomo czego tak naprawdę się spodziewać. Każda kartka, każdy rozdział gwarantuje nowe kolejne zaskoczenie. A w pewnym momencie wszystko coraz bardziej się komplikuje. Im bliżej końca tym napięcie jeszcze wzrasta, o ile to jest możliwe. Autorka zdecydowanie potrafi zapewnić emocje. Historia jest ukazana z perspektyw zarówno bohaterki jak i jej ukochanego, a to powodowało jeszcze więcej emocji. Im bliżej kulminacyjnego momentu, tym wręcz czułam jeszcze większe niecierpliwienie, zwłaszcza, że właśnie w tym momencie rozdziały były strasznie krótkie i co chwilę zmieniła się perspektywa. Silver i Mance. Tik Tak. Czas goni. Wręcz nie mogłam się doczekać tego co będzie za chwilę a z drugiej strony obawiałam się tego. Co więcej, okazuje się, że to nie wszystko. Zbliża się coś groźniejszego. Złowrogiego. Coś zaczyna się dziać. Coraz bardziej źle się dzieje. Tym razem wszystko i wszyscy znajdują się w niebezpieczeństwie. Czy uda się znaleźć rozwiązanie? A przede wszystkim - czy każdy będzie chciał podjąć działanie, aby powstrzymać zło?
Bardzo intrygującą postacią jest prym.... Dlaczego tak bardzo zależy mu na tym, żeby bohaterka została jego żoną? Jaki ma ukryty cel? Jest to postać, którą nie do końca da się polubić, ale z drugiej strony poznając ją coraz bliżej, w pewien sposób można zrozumieć. Trzeba przyznać, że jest pełen niespodzianek i tak naprawdę do samego końca nie wiadomo jak postąpi. Mężczyzna ma konkretny cel, tylko czy go uzyska?
Jak zwykle wątek romantyczny skradł moje serce. Ze względu na skomplikowaną sytuację, nie za wiele Mace i Silver mają dla siebie czasu, ale korzystają z każdej chwili. Uwielbiam Silvera. Dla swojej ukochanej zrobi wszystko, naprawdę wszystko. Jest jedyną osobą, który widzi to jaka bohaterka jest naprawdę, mimo że za wszelką cenę stara się ukryć te swoje złe, jej zdaniem, strony. On akceptuje ją całą. Mimo, że nie czuje się dla niej wystarczająco dobry, bo nie jest silny, nie jest bogaty i uważa się, że nie jest jej warty, to jednak zrobi dla niej wszystko. Ich relacja była naprawdę bardzo urocza. Rozwija się w naturalny, stopniowy sposób, nigdzie się nie śpieszą. Nie ma tu od początku wielkich słów, ale ich uczucie wręcz czuje każdy. Czy będzie im dane żyć długo i szczęśliwie?
"My wystarczymy.
Jesteśmy dla siebie wszystkim"
The Broken Citadel to doskonała dylogia, która zapewni wiele emocji. Mroczna, pełna napięcia, którą bardzo szybko się czyta. A te wydania? Prześliczne, prawda?
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 288
Tytuł oryginału: The Beasts We Raise
Dodał/a opinię:
ilovebook26