Okładka książki - Bez miłości

Bez miłości


Ocena: 5.71 (7 głosów)
opis

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗪 𝗰𝗶𝗲𝗻𝗶𝘂 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗶, 𝘄 ś𝘄𝗶𝗲𝘁𝗹𝗲 𝗲𝗺𝗼𝗰𝗷𝗶

Po lekturze drugiej części 𝑃𝑜𝑚𝑖ę𝑑𝑧𝑦 mogę śmiało stwierdzić, że Zofia Mąkosa po raz kolejny oczarowała mnie swoją prozą. Już 𝑊 ś𝑤𝑖𝑒𝑡𝑙𝑒 𝑙𝑎𝑡𝑎𝑟𝑛𝑖, pierwsza część cyklu, sprawiła, że zapragnęłam zanurzyć się głębiej w ten świat pełen literackiej pasji, historycznej precyzji i bohaterów, z którymi trudno się rozstać. 𝐵𝑒𝑧 𝑚𝑖ł𝑜ś𝑐𝑖, kontynuacja tej opowieści, jedynie umocniła moje przekonanie, że twórczość Zofii Mąkosy to literatura najwyższej próby.

Zofia Mąkosa jest dla mnie autorką wyjątkową – pisarką, która nie tylko doskonale zna realia opisywanej epoki, ale przede wszystkim potrafi tchnąć życie w historie, które snuje z ogromną wrażliwością i szacunkiem dla ludzkich emocji oraz prawdy historycznej. Jej styl jest nie do podrobienia – piękny, obrazowy, głęboko poruszający. To dzięki niemu przeniosłam się w czasie, na pogranicze polsko-niemieckie, w czasy trudne, skomplikowane, a jednak przedstawione z taką dbałością o szczegół i prawdę, że nie sposób nie poczuć ich ciężaru.

Autorka po raz kolejny zachwyciła mnie swoją erudycją, literackim kunsztem i tym, jak bardzo potrafi zaangażować czytelnika. Bohaterki, które poznałam wcześniej, na nowo ożyły na kartach powieści, przypominając mi, dlaczego tak bardzo pokochałam ich historie.

Weronika niespodziewanie wychodzi za mąż. Nikt nie zdąży się jeszcze zorientować, że nosi w sobie dziecko, gdy staje się żoną człowieka, którego nie kocha. Fred, jej mąż, to mężczyzna zraniony przez wojnę, zamknięty w sobie, z zespołem stresu pourazowego. Boi się hałasu, grzmotów, a nawet muzyki. Weronika nie ma pojęcia, czego jeszcze powinna się obawiać z jego strony. Jedynym miejscem, gdzie Fred czuje się bezpiecznie, są stajnia i obora. Ojciec dziewczyny patrzy na jej cierpienie i ma do siebie żal, że nie uchronił jej przed takim losem. Tymczasem Weronika nie może nikomu zdradzić, kto naprawdę jest ojcem dziecka. Nie może być z nikim szczera.

Joanna przyjeżdża do Trzciela i spotyka tam kogoś, kogo bardzo chciała uniknąć. Po powrocie do Poznania żyje w nieustannym napięciu. Choruje, a zapalenie płuc omal nie kończy się tragicznie. Ratują ją Pola i Michalakowa, sąsiadka z dołu, a do kosztów opieki, choć w tajemnicy, dokłada się również Stanisław. Joanna kocha swoją pracę, ale codzienność zatruwa jej przełożony, który zasiada na stanowisku tylko dzięki koneksjom i z każdej okazji robi użytek ze swojego chamstwa. Rani ją sytuacja w kraju. Po odzyskaniu niepodległości została już tylko gorycz – ci, którzy mieli być nadzieją, okazali się gorsi niż ciemiężcy. Tysiące ludzi oddało życie za wolność, a teraz ci, którzy mieli nią zarządzać, nie są tego warci. Polki wychodzą za Niemców, odrzucają przeszłość, wychowują dzieci tak, by nie znały swojej tożsamości. Dla Joanny to niezrozumiałe, bo sama oddałaby wiele, by poznać swoje korzenie. Nie zna swojej historii, ale bardzo chciałaby ją odkryć. Wie, że człowiek powinien wiedzieć, kim jest i skąd pochodzi.

Joanna powraca do pracy na pograniczu w ramach tzw. płytkiego wywiadu. Błoński nie jest zadowolony, bo to nie on ją tym razem zwerbował. Przez wydarzenia polityczne i ludzkie dramaty przebija się nieustannie pytanie: czy jako naród jesteśmy godni niepodległości? A może lepiej, żebyśmy zawsze byli pod czyimś butem? Może jednak nie należy odbierać sobie nadziei, bo przecież nie wszyscy jesteśmy złodziejami, kłótnikami, szaleńcami. Znajomość Joanny z przystojnym Niemcem, organistą o nieposzlakowanej opinii, może stać się odpowiedzią na jej samotność. Ale nie wszystko jest takie, jak się wydaje. Ten mężczyzna nie pojawił się przypadkiem. Jego związek ze sprawą skradzionego złota i znajomość z osobą, której Joanna się obawia, przekreślają nadzieję na bliższą relację.

W dniu, gdy Weronika została żoną Freda i zamieszkała w domu Meisnerów, jej życie zaczęło przypominać wędrówkę po labiryncie. Podjęła decyzję, z której nie było odwrotu, ale to nie znaczyło, że miała poddać się bezwolnie losowi. Weronika zaskakuje determinacją, nie rezygnuje z własnych celów. Marzy o bezpieczeństwie i dobrobycie, chce zdobyć jak najwięcej władzy w domu, który nigdy nie był dla niej przyjazny. Nie kieruje się sercem, lecz rozsądkiem, cierpliwością i sprytem. Często bierze Freda za rękę i wychodzą razem na spacery, by oglądać rytuał zapalania ulicznych latarni. Ten taniec światła sprawia jej mężowi wyraźną ulgę i radość.

Meisner, teść Weroniki, nigdy nie zaakceptowałby jej jako synowej, gdyby nie kryzys gospodarczy i choroba Freda. Taka biedaczka, do tego Polka, nie miała prawa nosić ich nazwiska. A jednak dziewczyna potrafi zjednać sobie starego Meisnera. Uczy ją rachunkowości, bo wie, że jego syn nie podoła obowiązkom. Mimo to rodzina nie traktuje jej z szacunkiem. Mieszkańcy Trzciela również nie mogą znieść, że Polka zdołała wejść do niemieckiego rodu, i to zamożnego. Ich zdaniem powinna spuścić wzrok i chodzić z pokorą, a nie z dumnie uniesioną głową. Plotki i złośliwości nie mają końca.

Fred po kolejnym napadzie szału trafia do Obrawalde, a Weronika rodzi syna, co jeszcze bardziej wzmacnia jej pozycję i wzmaga niechęć kobiet z rodziny Meisnerów. W tym wszystkim nie mogłam przestać myśleć o małej Neli, która po odejściu Weroniki zostaje z ciężarem gospodarstwa. Dziecko, które powinno marzyć o karuzelach, z trudem sięga do stołu, by kroić warzywa do zupy. Jej los ściska za serce.

Inga, obrażona na Weronikę za odebranie jej pozycji, wychodzi za mąż za nieudacznika i pijaka. Bicie było wtedy na porządku dziennym. Gdy Weronika poznaje prawdę, stara się pomóc siostrze męża, lecz ta okazuje jej jedynie coraz większą nienawiść. Kobiety z rodu Meisnerów odsuwają się od niej całkowicie. Trudno uwierzyć, że matka mogła milcząco akceptować taki los córki i winić za wszystko Weronikę. To nie Bóg ustanawia te okrutne reguły, tylko ludzie, którzy przypisują sobie prawo do interpretowania Jego woli. Inga i Weronika są nieszczęśliwe, tyle że jedna się już poddała, a druga wciąż walczy. Weronika, choć nie darzyła Freda miłością, próbowała stworzyć z nim namiastkę życia. Imponowała mi swoją siłą i determinacją.

Sytuacja w Trzcielu jest pełna paradoksów. Po wyznaczeniu granicy mieszkańcy muszą wybierać, po której stronie chcą żyć. Decyzje są bolesne, czasem niewyobrażalne. Tymczasem w tle opowieści autorka doskonale oddaje realia historyczne, przywołując na przykład słynną powódź z 1924 roku, która zalała niemal cały kraj. Najpierw woda, potem chłody ciągnące się tygodniami. Każdy detal, każdy szczegół tła historycznego został pieczołowicie odtworzony.

Zofia Mąkosa nie tylko snuje opowieść. Ona ożywia świat, który opisuje. Czytając tę powieść, czułam się, jakbym była tam z nimi, wśród ludzi, którzy każdego dnia podejmowali trudne decyzje. Kibicowałam Weronice, by nie poddała się Meisnerowi i jego zasadom, by potrafiła ocalić siebie. Autorka jak zawsze po mistrzowsku łączy fikcję z faktami, tworząc świat, który wydaje się bardziej realny niż nasza codzienność. Fragmenty o Trzcielu i niemieckiej propagandzie aż nazbyt przypominają dzisiejszą rzeczywistość. Lata mijają, zmieniają się nazwy i rządy, a mechanizmy pozostają te same.

Kiedy Joanna wreszcie otwiera serce dla Stanisława, los znów się odwraca. Coś burzy to, co mogło być piękne. W rodzinie Weroniki pozornie wszystko wraca na właściwe tory, ale nad wszystkim wisi cień – Martina poprzysięga zemstę. Chce odkryć prawdę i doprowadzić do upadku Weroniki.

Ta powieść to nie tylko historia. To zapis emocji, dramatów, walki o godność i miłość. Opowieść o dwóch silnych kobietach, które nie zgodziły się na rolę ofiar, chociaż życie nie dawało im wyboru. Historia poruszająca, refleksyjna, wypełniona nadzieją i bólem, pięknem i brutalnością codzienności. Znakomita. To jedna z tych powieści, która na długo pozostaje w sercu i nie pozwala zapomnieć ani o Weronice, ani o Joannie, ani o pytaniach, które stawiają.

Informacje dodatkowe o Bez miłości :

Wydawnictwo: Książnica
Data wydania: 2025-06-04
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-271-6913-6
Liczba stron: 336
Dodał/a opinię: Halina Więcek

więcej
Zobacz opinie o książce Bez miłości

Kup książkę Bez miłości

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Inne książki autora
Makowa spódnica. Kamień w wodę
Zofia Mąkosa0
Okładka ksiązki - Makowa spódnica. Kamień w wodę

W czasach, gdy kobiety nie powinny rzucać się w oczy, ona nosiła makową spódnicę Jest rok 1647. Za kilka lat Rzeczpospolitą zaleje szwedzki potop. Na...

Wendyjska Winnica. Cierpkie grona
Zofia Mąkosa0
Okładka ksiązki - Wendyjska Winnica. Cierpkie grona

Epicka opowieść z czasów wojny - rodzinne więzy, siła miłości, determinacja kobiet. Rok 1938. W Chwalimiu, wsi położonej na niemiecko-polskim pograniczu...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy