Twórczość Jędrzeja Pasierskiego poznałam przy okazji siódmego tomu serii kryminalnej z Niną Wawriłow, zatytułowanego „Źródło”. Powieść ta bardzo mi się podobała, dlatego jak tylko zobaczyłam zapowiedź „Bogowie małego morza”, powieści kryminalnej będącej początkiem nowej serii, z wielkim entuzjazmem sięgnęłam po książkę.
Jezioro Sławskie, zwane Śląskim Morzem, tętni życiem w oczekiwaniu na sezon letni, gdy dochodzi do zbrodni – na stacji hydrologicznej dryfującej po wodzie zostaje znalezione ciało mężczyzny. Do Sławy po latach wraca inspektor Leon Szeptycki – nie tylko jako śledczy, ale także jako ktoś, kto ma z tym miejscem osobiste rachunki do wyrównania.
Pierwszy tom cyklu z inspektorem Leonem Szeptyckim wciąga atmosferą, tajemnicą i niezwykłym klimatem miejsca, które samo w sobie staje się jednym z bohaterów powieści. Choć początek rozwija się dość powoli, warto dać tej historii czas – z każdą stroną opowieść nabiera głębi i tempa, a na końcu trudno się od niej oderwać. Jednak ten spokojny rytm ma swoją funkcję: pozwala zanurzyć się w klimacie miejsca, gdzie czas płynie inaczej, a lokalne legendy są równie żywe jak współczesne plotki. Gdy śledztwo rusza, napięcie rośnie, a tajemnice zaczynają wypływać na powierzchnię – dosłownie i w przenośni. Zagadki mnożą się z każdą stroną: milczący świadkowie, dziwne zachowania ptaków, niedziałające drony i tajemnice spoczywające na dnie jeziora.
Jędrzej Pasierski doskonale łączy elementy klasycznego kryminału z psychologiczną głębią postaci oraz melancholijnym portretem miasteczka, w którym przeszłość wciąż rzuca cień na teraźniejszość. Autor umiejętnie buduje napięcie, kreśląc złożony obraz śledztwa, które prowadzi nie tylko przez tropy zbrodni, ale także przez ukryte w pamięci blizny głównego bohatera. Pasierski nie oferuje jedynie zagadki do rozwiązania – proponuje także refleksję nad pamięcią, winą oraz tym, jak przeszłość potrafi determinować nasze wybory.
Podsumowując, tak jak wspominałam na początku, mimo iż początek jest niespieszny, warto przez niego przebrnąć – późniejsze rozdziały nagradzają cierpliwość czytelnika z nawiązką. „Bogowie małego morza” to świetny początek serii – oryginalny, nastrojowy i pełen niedopowiedzeń. Leon Szeptycki to bohater, do którego pragnie się wracać – ludzki, złożony i pełen sprzeczności. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2025-06-18
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 350
Dodał/a opinię:
Ilona Wolińska
Joanna Pascho zostawia swoje poukładane warszawskie życie – odchodzi z pracy, sprzedaje mieszkanie i przenosi się do Bukowców, malutkiej wioski...
12 grudnia wcześnie rano pielęgniarka na oddziale C8 szpitala psychiatrycznego w Weseliskach dokonuje makabrycznego odkrycia. W nocy jeden z pacjentów...