Książka zaczyna się naprawdę intrygująco. Gdy Mimi popełnia samobójstwo, dziennikarz postanawia dowiedzieć się, co mogło ją do tego doprowadzić i czy rzeczywiście był to wyłącznie jej wybór. Motywacja jest podwójna chce poznać prawdę, ale też stworzyć artykuł, który przyciągnie miliony czytelników. Dostaje na to 5 dni i cały czas czujemy ten przelatujący czas i zmagania by się czegoś dowiedzieć. Im bardziej zagłębia się w życie dziewczyny, tym bardziej zaskakuje go obojętność ludzi, którzy byli jej najbliżej.
Ojciec, który nigdy nie potrafił znaleźć z nią wspólnego języka. Matka, która nie powiedziała nikomu o jej śmierci. Współlokatorka aktywna w social mediach, ale milcząca w obliczu tragedii. Chłopak, który po wszystkim usuwa zdjęcia, jakby próbował wymazać jej obecność. To wszystko buduje atmosferę tajemnicy i sprawia, że czytelnik zaczyna szukać drugiego dna.
Brzmi jak historia z dużym potencjałem i właśnie takie miałam odczucia na początku. Czytając, można odnieść wrażenie, że za śmiercią Mimi kryje się coś więcej niż samotność. Pojawia się też ciekawy wątek współlokatora dziennikarza, który pokazuje, jak łatwo ukrywać depresję i jak niezauważalnie może ona dotknąć każdego. Szkoda tylko, że ten temat nie został mocniej rozwinięty.
Mam poczucie, że książka się skończyła, a zabrakło tu jakiegoś podsumowania, refleksyjnej myśli o cybernetycznym świecie, który zabiera prawdziwe relacje. O tym, że można mieć wszystko z perspektywy innych, a jednocześnie czując się całkowicie samotnym.
Historia zostawia czytelnika z pustką i niekoniecznie w tym dobrym, refleksyjnym znaczeniu.
Moim zdaniem to książka z potencjałem, wciągała czytelnika i ciekawiła, ale niestety tego potencjału nie wykorzystała, zostawiła czytelnika z pustką, a trochę szkoda.
Ocena 5/10
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-05-06
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 192
Dodał/a opinię:
Diana Wiszniewska